Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

wtorek, 26 grudnia 2017

Cień na cały dzień? Nabla Creme Shadow Birki

Mimo upływu czasu, w moim życiu nie zmieniło się jedno; nadal, mimo szczerych chęci, wielu godzin i rozmaitych narzędzi nie potrafię się zadowalająco pomalować. Moją prywatną mistrzynią jest pani, która w busie wyciąga zestaw cieni z Avonu i po ciemku, pacynką, maluje sobie oczy. I wiecie co? Jej też wychodzi lepiej niż mnie. Myślałam, że ćwiczeniami nadrobię brak talentu artystycznego, zdolności manualnych i dobrego smaku. Cóż, nie wyszło. Zamiast więc dokładać sobie pracy, zaczynam skłaniać się ku prostym rozwiązaniom. Szczególnie, że o 5 rano marzę tylko o tym, żeby wyglądać jak człowiek możliwie jak najmniejszym kosztem czasowym. I tu dochodzimy do cudownego wynalazku (przynajmniej w założeniu) - cienia w kremie.

Jako posiadaczka tłustej powieki nie wyobrażam sobie pudrowych formuł bez bazy. Jasne, w tym segmencie są takie cienie, które trzymają się lepiej, i takie, które znikają szybciej, ale chyba jeszcze żadne nie utrzymały się tyle, ile bym potrzebowała - czyli 10 do 12 godzin. Baza musi być i koniec. Tymczasem kremowe formuły mają być w teorii samowystarczalne, ba, można je także obsadzić w roli bazy pod inne cienie.

niedziela, 3 grudnia 2017

Aaaawokado pod oczy kupię! Martina Gebhardt Eye Care Fluid

Podobno liczy się pierwsze wrażenie. Stąd te nasze garsonki na rozmowach kwalifikacyjnych, stonowane makijaże, starannie modulowany głos, zapięte guziki podczas wizyty u teściowej. Żeby nikt nie wiedział, co za diabeł tkwi w środku. Tylko prędzej czy później wylezie szydło z worka. Zwykle w najmniej oczekiwanym momencie.

Te początkowe odczucia często bywają bardzo mylące. Dlatego jestem zdecydowanie przeciwna wyrokowaniu po pierwszym maźnięciu podkładu, czy szminki. I oceniania całej marki przez pryzmat pierwszego zastosowanego kosmetyku. Gdybym chciała wypowiedzieć się o marce Martina Gebhardt po zużyciu pierwszego słoiczka kremu, to musiałabym napisać podniosły hymn. Tymczasem drugie podejście nie okazało się już tak satysfakcjonujące...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...