Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 15 października 2017

1+1=5! Beaute Marrakech Natural Two-Phase Make-up Remover Rose

Coś jest nie tak. Naprawdę. Bo czy to normalne, żeby od kilku tygodni pisać o kosmetykach które się sprawdzają? Klęska urodzaju, czy co? Chyba muszę znowu poszukać dziury w całym i wysmażyć jadowity post o bublach - tylko niech no wyjmę je z szuflady, bo nie psują mi humoru zakopane w głębi najbardziej instagramowej komody z przybytku zła i dostawcy białego sztucznego futerka do zdjęć w jednym.

Minęły już czasy, gdy łażenie po sklepach było jedną z moich ulubionych rozrywek. Większość przyjemności zamawiam kilkoma kliknięciami, a w drogerii pojawiam się zwykle wtedy, gdy  niespodziewanie skończą się waciki. Czasami, gdy wpadnę po dłuższej nieobecności, przeżywam szok, gdy nic nie leży na swoim miejscu. Tak jak jakiś czas temu w drogerii Natura, w której szafy z kolorówką powędrowały na inną ścianę, a w środku sklepu znalazła się półka z naturalnymi kosmetykami. Łopanie, na bogato -  rosyjskie, Cosnature, Vianek, Sylveco, Nature Queen, Orientana... Stałam przez dłuższą chwilę i podziwiałam zawartość regału, gdy w moje oko wpadło coś, obok czego nie mogłam przejść obojętnie. Płyn dwufazowy! Naturalny! Rzut oka na skład, mały szok i już kurzyło się za mną do kasy.


Marka Beaute Marrakech jest mi zupełnie obca. W sieci także niezbyt popularna. Ale naturalnego dwufazowego płynu do oczu to jeszcze nie miałam i odczułam gwałtowną potrzebę przetestowania go.

Opakowanie nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ot, taka niewielka buteleczka. Producent pomyślał o wygodzie w demakijażu i zamontował w korku klapkę, która pozwala wylać płyn na płatek zanim rozdzielą się fazy. Klapka nie jest superszczelna, przy energicznym potrząsaniu trochę przecieka, więc nie wróżę temu produktowi sukcesu podczas podróży.

Konsystencja? Płyn to dwa składniki, hydrolat różany i olej arganowy, po zmieszaniu mamy lekko wodnisty olejek. Kosmetyk dobrze sunie po skórze, nie stawia takiego oporu, jak jest to w przypadku czystego oleju wylanego na wacik.

Z kwestii pobocznych wspomnę, że nie szczypie moich wrażliwych oczu. I pięknie pachnie. Tak, na starość zaczyna podobać mi się róża, której kiedyś szczerze nienawidziłam (jeśli dalej nie darzysz sympatią, to do wyboru jest jeszcze wersja pomarańczowa i lawendowa; stacjonarnie widziałam jednak tylko rożaną).

Jak ze skutecznością? Doskonale! Elegancko zmywa tusz, nawet pociągnięty wodoodpornym top coatem. Cienie? Bez problemu. Usta też można przetrzeć. Pozostawia na skórze delikatną olejkową warstwę, która się wchłania - nie jest to tłusty smalcowaty film z silikonów.  Nie powoduje powstawania mgły na oczach.



Fantastyczna rzecz, choć muszę przyznać, że równie dobrze można zrobić taki kosmetyk samodzielnie. Wlewasz hydrolat, dolewasz oleju i voila! Gotowe. 

Skład: Rosa damascena flower water, Argania spinosa kernel oil.

Cena: ok. 18-21 zł/125 ml
Dostępność: drogerie Natura, makeup.pl, marokosklep.com
Ocena: 5/5

18 komentarzy:

  1. U mnie też ostatnio przewija się sporo perełek, albo chociaż kosmetyków, które działają bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam złe przeczucia, że zima będzie pasmem bubli :D

      Usuń
  2. To taka cisza przed burzą, potem będzie miesiąc bubli :D

    No i mnie skusiłaś, pewnie że można samemu zrobić takie cudo, ale człowiek leniwy i woli kupić gotowe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kracz :)
      Otóż to, leniuch jestem.

      Usuń
  3. Natura zwietrzyła mocną konkurencję w Hebe :) i dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konkurencja to dla konsumenta dobre zjawisko :)

      Usuń
  4. Dosłownie 5 min temu czytałam o nim na innym blogu :D Fajny produkt, choć faktycznie na tyle prosty, że samodzielne zrobienie go nie wzbudza żadnej sensacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż z ciekawości przejrzałam listę czytelniczą. Można samemu, trzeba chcieć. Ale dobrze, że są gotowce dla leniuszków :)

      Usuń
  5. Rzeczywiście szok, jak się zgrałyśmy z tym produktem :D Jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  6. a myślisz, że dałby sobie radę z takim moim makijażem ?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czego używasz? Maluję się raczej skromnie, ale jak będę miała porównanie do czegoś to się odniosę :)

      Usuń
  7. Bardzo fajny, chętnie go wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie daj znać jak się spisze :)

      Usuń
  8. Fajna sprawa - taka prosta i skuteczna dwufaza. Ja mam teraz beznadziejną: słabo zmywa i zostawia mgłę, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że słusznie nie lubię takich płynów ;) Ale może taki Marrakech dałby radę?

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam go, ale działanie robi wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...