Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

piątek, 30 września 2016

Ani szaleństwo, ani zakupy. Szaleństwo zakupów z Elle, InStyle i Glamour (1-2 października)


Jesień w pełni, podobnie jak sezon zniżek. Czas na kolejną odsłonę kosmetycznych rabatów, tym razem w wykonaniu Elle, InStyle i Glamour. Elle było pierwszym zakupionym przeze mnie czasopismem z jesiennymi zniżkami. I bardzo mnie rozczarowała ich oferta. Nie zachwyca wysokość rabatów, a i partnerzy nie należą do moich ulubionych. Minus za to, że część zniżek będzie do wykorzystania jedynie z kartą banku Credit Agricole. Ciekawa jestem, jak będą to weryfikować przy zakupach w sklepie internetowym z płatnością za pobraniem :D.

Stacjonarnie

Super - Pharm

  • Auriga - 35% zniżki na całą markę od 1 do 31 października
  • John Frieda - przy zakupie jednego produktu tej firmy, drugi, tańszy, otrzymamy za grosz.
  • Kosmetyki AA - 40% na cały asortyment marki. Zniżka nie obejmuje linii long4Lashes.
  • Nuxe - przy zakupie dowolnego produktu Nuxe kupujący otrzyma 30 ml suchego olejku bez drobinek.

Origins - przy zakupach, których wartość przekroczy 99 zł, w sklepie firmowym marki dorzucą 15 ml kremu GinZing Energy-boosting.


Stacjonarnie i online

Annabelle Minerals - tym razem zniżka bez progu kwotowego. Skromne 10%, nie obejmuje zestawów. Kod: 10SZ16.

Fale Loki Koki - zarówno online, jak i w punktach firmowych będzie można skorzystać z 20% zniżki na kosmetyki marek Artego, Davines, Kemon i Montibello. W sklepie stacjonarnym z promocji można skorzystać do końca października. Hasło do sklepu internetowego:  ZAKUPY20.

Inveo - rabat rzędu 30% na serum do rzęs będzie można wykorzystać na stronie internetowej producenta oraz w Drogeriach Natura. Kod: INVEO16.

Sephora - 20% zniżki na produkty do makijażu ust dla czlonków klubu Sephora. Hasło do sklepu internetowego: SZALEJ16.

Online


Ava Laboratorium Kosmetyczne - Ava oferuje 30% zniżki na kosmetyki detaliczne od 1 do 31 października. Jest haczyk, rabat działa od 150 zł. Kod: AVAECO


beGlossy - 30% taniej zapłacimy za pierwsze pudełko w subskrypcji lub pakiecie. Hasło do sklepu: SZ2016BG.


BeeYes - od 1 do 16 października kod BeeYes będzie uprawniał do zakupu kosmetyków na bazie produktów pszczelich z 20% zniżki.


Body Boom - peelingi w saszetkach od 1 do 14 października będzie można nabyć 20% taniej. Kod: szlenstwo2016

Bodyland - do 10 października na hasło BLZAKUPY otrzymamy 15% zniżki.


Costasy - 15% na pelnowymiarowe produkty z kodem:  SKDZ1625


Dottore - marka promuje się hasłem "medycyna dla urody", ciekawe, czy coś w tym jest? Na weekend przygotowała rabat 20% na hasło: dottore16.

Foreo - 20% na zakup sprzętów tej marki to naprawdę duża rzecz. Zniżka obejmuje soniczne szczoteczki do zębów Issa i Issa mini oraz akcesoria do nich, soniczną szczoteczkę do twarzy Luna (for Men, Mini, Pro), a także płyn do oczyszczania (dzień, noc, Men) i masażer do okolic oczu Iris. Hasło: BEAUTY20.

Hair2Go - w weekend marki Kevin.Murphy, Olaplex, Alterna, Living Proof, Eleven Australia oraz Color Wow będą tańsze o 20%. Hasło: rabat20.

Hairstore - 15% obejmuje cały asortyment sklepu. Z kodu HSZAKUPY można skorzystać do 10 października.

Kiehls - 200 pierwszych osób, które od dziś do 3 października w polu na hasło rabatowe wpisze KIEHLS-150 otrzyma miniaturę kultowego serum Midnight Recovery Concentrate oraz kremu pod oczy Midnight Recovery Eye.

Ministerstwo Dobrego Mydła - do końca października spragnieni mydeł w kostce mogą je kupić 20% taniej po wprowadzeniu hasła SZALENSTWOZAKUPOW.

Pierre Rene - z rabatu w wysokości 30% na hasło ZAKUPY2016 będzie można skorzystać do 15 października. Tak między nami to żaden rarytas, w Drogeriach Natura właśnie skończyła się promocja -40%, która obejmowała m.in. tę markę.

Tołpa - szalenstwo2016 obniży ceny o 25% wszystkich dostępnych kosmetyków z wyłączeniem zestawów promocyjnych.

Urban Decay - do 3 października kod UD20EX sprawi, że zakupy na oficjalnej polskiej stronie tej marki będą 20% tańsze.

Warsztat Piękna - przy załadowaniu koszyka produktami za minmum 200 zł będzie można skorzystać z 20% rabatu. Hasło: bonFIG.

Rabaty z kartą Credit Agricole

Bath&Body Works - przy zakupie co najmniej 2 produktów uruchomi się rabat 30% na całe zakupy.

Cocolita - 20% na Makeup Revolution, Freedom Makeup, MUA, Sleek, Yankee Candle, Skin79, Beauty Crew, Catrice i Golden Rose. Hasło: Szalenstwo20.

Douglas - zniżka w wysokości 20% na makijażową markę własną - Douglas Make Up - będzie obowiązywała stacjonarnie i online z kodem: 9170154002346613617.

Phenome - zakupy z 20% rabatem zrobimy w sklepach stacjonarnych

Stenders - do 7 października w sklepach stacjonarnych oraz w sklepie internetowym będzie obowiązywała zniżka w wysokości 25%. Kod: ZAKUPY16.

Yves Rocher - 40% rabatu na dowolny kosmetyk do pielęgnacji twarzy, a w sklepie stacjonarnym dodatkowy gratis w postaci płynu micelarnego o pojemności 200 ml. Hasło: ZAKUPY.

Moim zdaniem nie ma tu nic kuszącego, ale może Wy macie inne zdanie.

czwartek, 22 września 2016

Zamiast kalendarza. Weekend zniżek z Joy, Hot i Cosmopolitan (23-25 września)


Niektórym pory roku wyznacza kalendarz, mnie w przypadku dwóch z nich wystarczają czasopisma. Wiosna i jesień zaczynają się wtedy, gdy pojawiają się akcje rabatowe. W tym roku jako pierwsze wystartowało Zwierciadło, ale kosmetyczne zniżki były na tyle nieciekawe, że nie zdecydowałam się na publikację. Z kalendarzowym początkiem jesieni pokryje się akcja organizowana przez Joy, Hot i Cosmo. Rabaty będą obowiązywały od 23 do 25 września i nie połączą się z innymi zniżkami (odmienne uregulowanie kwestii czasu promocji i ewentualnej kumulacji zniżek zostało zaznaczone). Częstujcie się!

Stacjonarnie

Bath and Body Works - standardowa zniżka 30%, która uaktywnia się przy zakupie minimum dwóch produktów.

Super-Pharm - przy zakupie dowolnego produktu marki Nuxe otrzymamy 30 ml ich słynnego suchego olejku do ciała.

The Body Shop - TBS proponuje zakup w systemie 2+2 - przy zakupie 4 produktów do pielęgnacji twarzy i ciała dwa najtańsze z wybranych będą gratis.

Victoria's Secret - 20% taniej będzie można kupić kosmetyki oferowane w tym sklepie z bielizną. Podobno zapachy są grzechu warte.

Stacjonarnie i online

Annabelle Minerals - ze zniżki w wysokości 20 zł przy zakupach za 200 zł będzie można skorzystać zarówno w sklepie internetowym, jak i butiku przy Mokotowskiej. Próg dość wysoki, ale zawsze można zorganizować zamówienie grupowe. Tylko czy gra jest warta świeczki? Kod do sklepu internetowego: LOVEAM.

Bandi - 20% rabat będzie obowiązywało na zabiegi i kosmetyki w Instytucie Bandi (Warszawa, ul. Bruna), ale z takiej samej zniżki będzie można skorzystać przy zakupach online. Kod: cosmo20.


Online

Aromatella - zniżka 20% obejmuje zarówno kosmetyki, jak i zapachy do domu. Kod: ILS092016.

Beautyblender - 15% na cały asortyment sklepu. Co ciekawe, rabat łączy się z innymi promocjami. Kod: ILOVEBB15.

BeeYes - ze zniżki w wysokości 20% na hasło BeeTak będzie można skorzystać do 30 września.

Be Organic - konkretne 40% z kodem ILBEORGANIC. Używałam serum pod oczy tej marki - ciekawy kosmetyk, ale ma mało przyjemny zapach.

Bio Iq - od dawna na celowniku mam ich płyn micelarny. Może rozważę wklepanie BIOIQ<3 i skorzystanie z 15% rabatu między 24 a 26 września.

Biobeauty - sklep BioBeauty oferuje 20% na hasło BB20. Nie jest to Mekka maniaczek kosmetyków naturalnych, ale może warto odpuścić popularnym markom i zwrócić się np. ku Bjobj, Speickowi lub Aubrey Organics.

Claresa - marka Semilac wylansowała modę na lakiery hybrydowe w domowym zaciszu, po piętach depczą jej NeoNail i Indygo. Czy Claresa będzie liczącym się graczem w pojedynku o klienta. Zniżka w wysokości 30% jest dość kusząca. Hasło: SHOPPING.

Douglas - od 23 do 30 września kolorówka marki Provoke będzie tańsza o 30%. Kod? Po prostu PROVOKE.

Ella Bache - ta francuska marka oferuje zniżkę 20% na hasło COSMO.

Hagi - młoda marka, która przypadła do gustu twórczyniom na YT, zaproponowała zniżkę w wysokości lubianej przez tygryski - 40% na hasło ILSHAGI. Biję się ze swoimi myślami, bo mam niekłamaną ochotę coś przytulić.

Hair2Go - rabat15 obniża o 15% ceny produktów marek: Alterna, Color Wow, Eleven Australia, Kent, Living Proof, Olaplex.

Hegu - marka ma w sprzedaży zaledwie cztery produkty (dwa do twarzy i dwa do ciała). Zniżka? 15% z kodem ILS092016. Biorąc pod uwagę ceny, to dość konkretny rabat.

Matique - kolejny sklep, do którego od dłuższego czasu robię przymiarki. 20% na hasło WEEKEND2016 przecież piechotą nie chodzi.

Melli Care - tę markę pierwszy raz widzę na oczy. Asortyment ma dość skromny, ceny raczej wygórowane. Może ktoś reflektuje zniżkę 30% na kosmetyki do rąk i stóp tej firmy? Jeśli tak, to w polu na kod rabatowy powinien wprowadzić ILS092016.

Minti Shop - ten popularny sklep internetowy oferuje różne zniżki na różne marki:

  • Blend It - rabat w wysokości 30% obowiązuje od 20 do 27 września po wpisaniu BLENDIT
  • Hakuro - pędzle tej marki będą 15% tańsze dzięki MINTIxHAKURO
  • La Splash, LA Girl, OCC, Milani, Affect Cosmetics, Golden Rose - te marki kupicie za cenę o 15% niższą w dniach 20-27 września na hasło MINTISHOPPING


Naturativ - wiele osób żałuje zniknięcia z rynku marki Pat&Rub, Naturativ to podobno te same produkty. Kod 20% na hasło NATURATIV łączy się z aktualnie obowiązującymi promocjami.

Puderek - ten internetowy sklep ma w swojej ofercie masę marek, które są na topie. Essence? Jest. Golden Rose? Jest. The Balm? EOS? Catrice? Dlatego cieszy 15%, które łączy się z innymi promocjami. Kod: ILOVEPUDEREK2016.

Purles - 20% na kosmetyki profesjonalne i peelingi chemiczne z kodem: COSMO.

Thalgo - tym razem nie 50 zł przy zakupach za 250 zł, a 20% z kodem COSMO bez progu kwotowego.

Wibo - szalone 25% na hasło COSMOPOLITAN16. Cóż, chyba lepiej poczekać do promocji w Rossmannie. 

Zuii Organic - produkty marki oferującej "naturalny makijaż kwiatowy" będzie można kupić z rabatem w wysokości 20%. Niektóre nawet taniej, bo zniżka łączy się z innymi obowiązującymi promocjami. Kod: ZUII.

I jak, znalazłyście coś dla siebie?

wtorek, 20 września 2016

Echa lata. Bell Secretale Aqua Waterproof Topcoat Mascara

Skoro z dnia na dzień zrobiło się przykładnie paskudnie, czas na utyskiwania za odchodzącym latem. Teraz nie będzie żali na temat tego, że jest gorąco, pot cieknie po czole, a człowiek jest zmuszony do spania w szufladzie zamrażarki. O nie. Zaczyna się sezon na #przemokłymibuty i #dlaczegojestciemnooczwartej. 

Zanim jednak upchnę klapki i bikini w głąb szafy (kłamię, nie noszę takich rzeczy, za duże kompleksy), napiszę parę słów o produkcie, który był idealnym towarzyszem letnich, słonecznych dni, ale będzie ze mną nadal w trakcie kolejnych pór roku. Chociaż akweny wodne omijam szerokim łukiem, to jednak bardzo chętnie sięgam po produkty wodoodporne, w szczególności te, które są przeznaczone do oczu. Po długoletnich poszukiwaniach przekonałam się, że nie istnieje coś takiego jak dobry tusz wodoodporny. Szukanie takowego w drogerii można porównać z szukaniem igły w stogu siana. Dwa lata temu odkryłam istnienie woododpornego utrwalacza tuszu do rzęs z Catrice i z miejsca się zakochałam. Bajka nie trwała długo, bo produkt zniknął z rynku. Nastąpiła rozpacz, która objawiła się często rozmazanym tuszem. Uroki łzawiących od wszystkiego oczu.

O podobnym do nieodżałowanego Catrice Bell usłyszałam na początku mijającego lata. Kupiłam i... od tamtej pory używanie go w makijażu jest równie naturalne jak tuszowanie rzęs czarną maskarą.

Opakowanie tego produktu nie jest czymś, czemu warto poświęcić dużą uwagę. Typowe dla maskar z dość klasyczną, włochatą, miękką szczoteczką. O ile nie znoszę tuszy z takimi aplikatorami, tak w przypadku mniej gęstego i bezbarwnego płynu nie psuje mi to krwi.

Top coat ma płynną, ale nie lejącą konsystencję; nie przypomina w niczym klasycznej maskary. Jest bezbarwny, ale po jakimś czasie robi się czarny od tuszu. Nie "spiera" maskary nałożonej na rzęsy, nie wpływa na intensywność czerni. Nie skleja rzęs, nie robi grudek z tuszu, nie wpływa na  jego właściwości. Może odrobinę usztywnia włoski, ale naprawdę minimalnie; używałam maskar, które tworzyły z rzęs drut kolczasty.

Co z tą wodoodpornością? Spokojnie, top coat wywiązuje się z powierzonego zadania, gdy dokładnie pokryjemy rzęsy (co uprzykrza trochę życie, nie ukrywajmy). Wówczas nie straszny im pot, łzy, czy byle jaki płyn micelarny. Na szczęście w razie potrzeby z łatwością można pozbyć się makijażu przy użyciu płynu dwufazowego.

Właśnie zabieram się za drugie opakowanie. Czy to wymaga jakiegokolwiek komentarza :)?


Skład: Isododecane, Hydrogenated Polycyclopentadiene, Ethylene/Propylene/Styrene Copolymer, Butylene/Ethylene/Styrene Copolymer, BHT.

Cena: ok. 12-15 zł/8 g
Dostępność: sklep marki BellDrogeria Uholki, Kosmato, we Wrocławiu - Tanyo w Pasażu Zielińskiego
Ocena: 5/5

piątek, 16 września 2016

Cena młodości/młodość w cenie. Organique Anti-Age Hair Mask (Regenerująca maska do włosów farbowanych i zniszczonych)

Chociaż nie ośmielę się tytułować "włosomaniaczką", a mojej twórczości wiele brakuje do kopalni wiedzy, jakimi są niektóre blogi, to jednak temat czupryny nie jest mi obcy. Normalne osoby mają pewnie fryzury, ja posiadam właśnie czuprynę w typie trudnej do ujarzmienia lwiej grzywy. Oswajanie dzikiego zwierza trwa od lat, na razie bez większego powodzenia.

Przez ten okres czasu udało mi się ustalić tyle, że moje włosy lubią kosmetyki do włosów zniszczonych i farbowanych. Tylko tu zaczyna się problem, bo różnorodność substancji w nich zawartych w nich sprawia, że nie zawsze działają tak, jakbym sobie tego życzyła. Szczególnie, gdy serwują solidną porcję protein.

Maska Anti-age od lat jest dość mocno chwalona. Odstraszała mnie jednak jej cena (cóż, kosmetyki anti-age zawsze są droższe... Chociaż anti-age jakoś nie klei mi się z włosami). Gdy w zeszłym roku, za sprawą maski Organique Argan Shine, przekonałam się, że warto dać szansę droższemu kosmetykowi do włosów, skusiłam się na dawno upatrzony wariant. Warto było?

W drugiej karcie mam otwartą własną recenzję Argan Shine i mogłabym przekleić tu fragmenty odnośnie opakowania i konsystencji. Zabezpieczony sreberkiem estetyczny słoik, z którego nie schodzi etykieta pod wpływem wilgoci, zawsze cieszy oko. Konsystencja? Odżywkowa, niezbyt gęsta, ale i nie lejąca. Maskę można nakładać na kilka chwil, bądź posiedzieć z nią trochę dłużej. Efekty? Marne.

Gdy otworzyłam słoik i poczułam ten mocny, bardzo chemiczny, winogronowy zapach, byłam dobrej myśli. Kilka lat temu taki śmierdziel (maska Stapiz Acid Balance), działał na moje włosy jak żelazko. Z optymizmem zabrałam się do używania Organique i... klops. Ta maska wręcz wysusza moje włosy, są spuszone, skręt jest sztywny, brzydki. Nie są bardzo suche w dotyku, ale na takie wyglądają. Maska lekko je wygładza, ale prezentują się fatalnie. Cóż, jedwab i perły to chyba nie są ulubione składniki moich włosów.

Nie dla psa kiełbasa, nie dla mnie kolejny włosowy hit. Bywa, szukam dalej.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Glycerin, Hydrolyzed Silk, Argania Spinosa Kernel Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Pearl Powder, Maris Salt, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Citral, Citronellol, Limonene, Linalool.

Cena: ok. 45 zł/150 ml
Dostępność: sklepy firmowe Organique
Ocena: 2,5/5

niedziela, 11 września 2016

Nowsze jest wrogiem dobrego. Lumene Beauty Base Eyeshadow Primer



Rynek kosmetyków nie znosi stagnacji. Co chwilę zmieniają się trendy makijażowe, do realizacji których niezbędne są nowe typy produktów, kolory, wykończenia, narzędzia... Dlatego nie warto się zbytnio przywiązywać do obecnej zawartości kosmetyczki, bo można się zdziwić. Firmy rozmaicie podchodzą do mody, jedne decydują się na wprowadzanie edycji limitowanych, inne wymieniają poszczególne gamy produktów, jeszcze inne działają dwutorowo (szczególnie tańsze marki). Podobno zmiany są dobre. Nie zawsze. Czasem bolą mnie te wieczne roszady na półkach, ale jest coś gorszego niż zwyczajne wycofanie ulubionego odcienia różu. Tego słowa nienawidzą wszyscy perfumoholicy, a i kosmetykoholicy powinni zacząć przed nim drżeć - reformulacja. Co to takiego? Prosty sposób na nabijanie klientów w butelkę - sprzedajemy  ludziom zupełnie inną rzecz, udając, że to to samo, co znają do tej pory. Jakie rodzi to niebezpieczeństwo? Takie, że produkt po zmianach może być gorszy od pierwotnej wersji.

Gdy ktoś kilka lat temu pytał o dobrą bazę pod cienie, w odpowiedzi zwykle słyszał jedną z dwóch wersji: Artdeco albo Lumene. Obie kultowe, obie fantastyczne. Podobno. Z Artdeco nie miałam przyjemności, Lumene kupiłam cioci z tłustą i opadającą powieką - była zachwycona. Postanowiłam sprawić sobie własny egzemplarz i poleciałam do Super-Pharm. Coś mi się nie zgadzało, zapamiętałam inne opakowanie, ale mimo to wzięłam. Po powrocie do domu i sprawdzeniu KWC okazało się, że zakupiony produkt to trzecia wersja bazy pod cienie Lumene. Dwie pierwsze były uważane za doskonałe. A ta? Do trzech razy sztuka, tę chyba w końcu udało im się zepsuć. Gratulacje.

Bazy pod cienie pakowane są w jeden z dwóch typów opakowań: słoiczek albo tubkę. Lumene postawiło na tubkę, co jest rozwiązaniem bardziej higienicznym, ale nie pozwala tak panować nad wydobyciem jak słoiczek. Zasadniczo nie ma się jednak czego przyczepić.


Lumene w kosystencji przypomina Kiko (pseudonim artystyczny Zoeva). Właściwie mogłabym przekleić to, co napisałam w recenzji tamtego produktu. Baza łatwo się rozprowadza, sunie po powiece, pokrywając ją równomiernie. Ma żółty kolor i delikatnie rozjaśnia ciemniejszą skórę powiek. Nie zauważyłam, żeby znacząco wpływała na komfort pracy z produktami, w szczególności ułatwiała ich rozcieranie.

Baza znakomicie podbija kolor i wykończenie cieni. Kolory zdecydowanie zyskują na intensywności. Błyszczące cienie, które na gołej skórze nie prezentują się oszałamiająco, zaaplikowane na Lumene świecą pełnym blaskiem. I cóż z tego?

Wadą, która w moich oczach (i na nich) dyskwalifikuje ten produkt to jego działanie w najważniejszej kwestii, czyli przedłużanie trwałości makijażu. Maluję się o 5 rano, godzina 9 to naprawdę nie jest ta chwila, w której ma ochotę poprawić zrolowany cień. Mniej więcej 4-5 godzin komfortowego noszenia i potem prawie wszystko w załamaniu. Właściwie niezależnie od warunków atmosferycznych. Dziękuję.

Po ostatnich wtopach z bazami, zaczęłam podejrzewać, że to może ze mną jest coś nie tak. Ale trafiła się przecież perełka wśród tej mizerii -  przecież pozytywnie zaskoczyło Wibo. Karierę wróżę też Inglotowi - w piątkowym skwarze spokojnie utrzymał cień do 17. Można? Można.

Skład: Cyclopentasiloxane, Nylon-12, Cyclohexasiloxane, C20-40 Acid, Jojoba Esters, Boron Nitride, Aluminium/Magnesium Hydroxide Stearate, Polyethylene, Phenoxyethanol, Rubus Chamaemorus Seed Oil, Lauroyl Lysine, Dimethicone/Vinyldimethicone Crosspolymer, Ethylhexylglycerin, PEG-8, Tocopherol, Perfluoroctyl Triethoxysilane Hippohae Rhamnoides Oil, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Helianthus Annuus Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Może zwierać: Mica, CI 77491, CI 7749, Ci 77499, CI 77891.

Cena: ok. 34-50 zł/5 ml
Dostępność: Super-Pharm (wybrane sklepy; we Wrocławiu - Magnolia Park), Lady Makeup, ezebra, ekobieca
Ocena: 2,5/5
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...