Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 28 lutego 2016

Próba przebudzenia się z zimowego snu, podejście pierwsze: zużycia stycznia i lutego

Plany planami, a życie życiem. Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle. Znacie to skądś? Pewnie nieraz się tak usprawiedliwiałyście, chociażby przed sobą. Niby cały czas tu jestem, ale jakoś tego nie widać. Nie będę się tutaj rozczulać i robić dogłębnej analizy psychologicznej blogerskiej natury, więc przechodzę do rzeczy. Do całego stosu rzeczy, zwanego potocznie denkiem.


Było: Lavera Szampon do włosów farbowanych bio-mango i bio-awokado - bardzo dobry produkt; tak przyjemny, że tylko pisanie o nim mi w tym miesiącu wyszło KLIK.

Jest: Vichy Dercos Neogenic Szampon - szampon na wypadanie włosów. W cuda nie wierzę, ale dostałam w prezencie i ciągle otrzymuję pytania, czy używam, więc pokornie go stosuję. O dziwo, mniej podrażnia moją skórę głowy niż naturalny szampon Avebio, który nie ma takich agresywnych detergentów.

sobota, 6 lutego 2016

Co? Bio! Lavera Szampon do włosów farbowanych bio-mango i bio-awokado

W początkach tego przeszłam samą siebie w kwestii marudzenia. Co recenzja, to coś było nie tak i w ogóle nie. Powinnam zagrać w filmie Bunt dwulatka: reaktywacja, czy coś w tym stylu. Coś mi leżało na wątrobie i czułam wewnętrzną potrzebę (moja wewnętrzna bogini mi podpowiedziała... to zaraz znowu się zacznie :D) wyżalenia się. Chyba czas pomyśleć o jakiejś terapii. Na szczęście mój styczeń nie był (nadal nie jest) tak beznadziejny jak mogłoby się wydawać i miał kilka jasnych punktów - jednym z nich był właśnie ten szampon.

Marka Lavera mignęła mi podczas zakupów w drogerii DM, ale byłam zbyt zafascynowana markami własnymi tej sieci, by zwracać uwagę na cokolwiek innego. Niedawno pojawiła się w Naturach (i chyba zdążyła już zniknąć), ale jakoś też nie było mi z nią po drodze. Jednak skusiłam się, gdy grzebiąc w koszu wyprzedażowym, znalazłam ten szampon w śmiesznie niskiej cenie (niższej o 50%). Raz się myje, czy jakoś tak :).

Niewiele mogę napisać o opakowaniu. Jest porządnie wykonane i pozbawione jakichkolwiek udogodnień. Dystrybutor nalepił na nim informacje po polsku - niestety, papierowe etykiety szybko się niszczą w łazience.

Szampon Lavera niemal z miejsca skojarzył mi się z szamponami Alterry, szczególnie z wersją z morelą i pszenicą. Ma podobną, glutowatą konsystencję i żelkowy zapach. Bardzo dobrze się pieni. Jednak różni się od swojego rossmannowego kolegi - nie wysusza skóry głowy. Nie spowodował śnieżycy, czym niemal z miejsca zaskarbił sobie moją przychylność. Co dalej? Dalej jest tylko lepiej.

Trudno mi znaleźć szampon, który jednocześnie dawałby radę mojej wrażliwej skórze głowy i jednocześnie zadowalał wyrastające z niej siano (niefarbowane... jeszcze). Zwykle efekt wow na włosach (np. po Orientanie), oznaczał śnieg na ramionach, a kosmetyk odpowiedni dla skóry głowy, nie zapewniał fajerwerków. Lavera nie masakrowała skalpu, a dodatkowo przepięknie wygładzała (nie prostowała) i nabłyszczała włosy. Dawała radę nawet z przeciętną maską Biovax Orchidea. Moje włosy wyglądały dobrze nawet w dniu mycia, co rzadko się im zdarza, bo są z gatunku tych, które muszą trochę "uleżeć". Miło się patrzy na gładkie, błyszczące włosy, które mają objętość, ale nie wynika ona ze spuszenia.

Minusy? Wydajność. Jakoś podejrzanie szybko mi się skończył. Chociaż Alterry też szybko mi ubywało.

Myślę, że jeszcze wrócę do tego produktu. Chciałabym jego szerszej dostępności, ale na szczęście są internety :D.

Skład: Aqua, Sodium Coco-Sulfate,Lauryl Glucoside, Betaine, Sea Salt, Mangifera Indica Fruit Extract, Persea Gratissima Fruit Extract, Triticum Vulgare Germ Extract, Oryza Sativa Extract, Prunus Amygdalus Dulcis Seed Extract, Avena Sativa Straw Extract, Glycine Soja Germ Extract, Disodium Cocoyl Glutamate, PCA Glyceryl Oleate, Sodium Hyaluronate, Citric Acid, Lactic Acid, Tartaric Acid, Hydrolyzed Corn Protein, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Soy Protein, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Sodium Phytate, Mannitol, Alcohol, Fragrance, Limonene, Linalool, Citral, Citronellol.

Cena: ok. 25 zł/200 ml
Dostępność: Drogerie DM, Matique, Bioorganika, Triny, Helfy
Ocena: 4,5/5
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...