Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 11 września 2016

Nowsze jest wrogiem dobrego. Lumene Beauty Base Eyeshadow Primer



Rynek kosmetyków nie znosi stagnacji. Co chwilę zmieniają się trendy makijażowe, do realizacji których niezbędne są nowe typy produktów, kolory, wykończenia, narzędzia... Dlatego nie warto się zbytnio przywiązywać do obecnej zawartości kosmetyczki, bo można się zdziwić. Firmy rozmaicie podchodzą do mody, jedne decydują się na wprowadzanie edycji limitowanych, inne wymieniają poszczególne gamy produktów, jeszcze inne działają dwutorowo (szczególnie tańsze marki). Podobno zmiany są dobre. Nie zawsze. Czasem bolą mnie te wieczne roszady na półkach, ale jest coś gorszego niż zwyczajne wycofanie ulubionego odcienia różu. Tego słowa nienawidzą wszyscy perfumoholicy, a i kosmetykoholicy powinni zacząć przed nim drżeć - reformulacja. Co to takiego? Prosty sposób na nabijanie klientów w butelkę - sprzedajemy  ludziom zupełnie inną rzecz, udając, że to to samo, co znają do tej pory. Jakie rodzi to niebezpieczeństwo? Takie, że produkt po zmianach może być gorszy od pierwotnej wersji.

Gdy ktoś kilka lat temu pytał o dobrą bazę pod cienie, w odpowiedzi zwykle słyszał jedną z dwóch wersji: Artdeco albo Lumene. Obie kultowe, obie fantastyczne. Podobno. Z Artdeco nie miałam przyjemności, Lumene kupiłam cioci z tłustą i opadającą powieką - była zachwycona. Postanowiłam sprawić sobie własny egzemplarz i poleciałam do Super-Pharm. Coś mi się nie zgadzało, zapamiętałam inne opakowanie, ale mimo to wzięłam. Po powrocie do domu i sprawdzeniu KWC okazało się, że zakupiony produkt to trzecia wersja bazy pod cienie Lumene. Dwie pierwsze były uważane za doskonałe. A ta? Do trzech razy sztuka, tę chyba w końcu udało im się zepsuć. Gratulacje.

Bazy pod cienie pakowane są w jeden z dwóch typów opakowań: słoiczek albo tubkę. Lumene postawiło na tubkę, co jest rozwiązaniem bardziej higienicznym, ale nie pozwala tak panować nad wydobyciem jak słoiczek. Zasadniczo nie ma się jednak czego przyczepić.


Lumene w kosystencji przypomina Kiko (pseudonim artystyczny Zoeva). Właściwie mogłabym przekleić to, co napisałam w recenzji tamtego produktu. Baza łatwo się rozprowadza, sunie po powiece, pokrywając ją równomiernie. Ma żółty kolor i delikatnie rozjaśnia ciemniejszą skórę powiek. Nie zauważyłam, żeby znacząco wpływała na komfort pracy z produktami, w szczególności ułatwiała ich rozcieranie.

Baza znakomicie podbija kolor i wykończenie cieni. Kolory zdecydowanie zyskują na intensywności. Błyszczące cienie, które na gołej skórze nie prezentują się oszałamiająco, zaaplikowane na Lumene świecą pełnym blaskiem. I cóż z tego?

Wadą, która w moich oczach (i na nich) dyskwalifikuje ten produkt to jego działanie w najważniejszej kwestii, czyli przedłużanie trwałości makijażu. Maluję się o 5 rano, godzina 9 to naprawdę nie jest ta chwila, w której ma ochotę poprawić zrolowany cień. Mniej więcej 4-5 godzin komfortowego noszenia i potem prawie wszystko w załamaniu. Właściwie niezależnie od warunków atmosferycznych. Dziękuję.

Po ostatnich wtopach z bazami, zaczęłam podejrzewać, że to może ze mną jest coś nie tak. Ale trafiła się przecież perełka wśród tej mizerii -  przecież pozytywnie zaskoczyło Wibo. Karierę wróżę też Inglotowi - w piątkowym skwarze spokojnie utrzymał cień do 17. Można? Można.

Skład: Cyclopentasiloxane, Nylon-12, Cyclohexasiloxane, C20-40 Acid, Jojoba Esters, Boron Nitride, Aluminium/Magnesium Hydroxide Stearate, Polyethylene, Phenoxyethanol, Rubus Chamaemorus Seed Oil, Lauroyl Lysine, Dimethicone/Vinyldimethicone Crosspolymer, Ethylhexylglycerin, PEG-8, Tocopherol, Perfluoroctyl Triethoxysilane Hippohae Rhamnoides Oil, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Helianthus Annuus Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Może zwierać: Mica, CI 77491, CI 7749, Ci 77499, CI 77891.

Cena: ok. 34-50 zł/5 ml
Dostępność: Super-Pharm (wybrane sklepy; we Wrocławiu - Magnolia Park), Lady Makeup, ezebra, ekobieca
Ocena: 2,5/5

21 komentarzy:

  1. Mam tłuste i opadające powieki-nie sprawdziła się ani artdeco ani lumene :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tak samo, a miałam bazę Lumene w poprzedniej wersji, czyli niby tej cudownej. Póki co jako tako sprawdza mi się baza z Wibo i P2.

      Usuń
    2. P2 nie miałam, muszę o niej pamiętać :).

      Usuń
  2. u mnie nawet starsza wersja nie trzymała cieni na miejscu dłużej niż 7 godzin...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zakupiłam niedawno polecaną bazę z Catrice, zobaczymy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę w błyszczykowym opakowaniu? Widziałam dość mieszane opinie.

      Usuń
  4. Również miałam problem z utrzymywaniem cieni na powiekach, ale rozwiązałam go dzięki Maybelline Color Tattoo w odcieniu Creme de Rose (ten i tylko ten odcień!) ;) No i oczywiście baza Art Deco się u mnie sprawdziła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z CT sprawdził się u mnie tylko ten złoty brąz, a on nie zagra każdym makijażem. Muszę w końcu kupić ArtDeco :).

      Usuń
  5. Tak, reformulacja to czyste zło ;/ Wiele razy firmy tak "poprawiły" kosmetyki, że musiałamzrezygnować z ich używania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest okropne, gdy nagle ulubiony produkt zastępują innym, ale udają, że to to samo...

      Usuń
  6. Kurczaki, mocno ją odchudzili - SZOK!
    Ja tę bazę pamiętam jeszcze z okresu, gdy miała 15 ml i była w srebrnym opakowaniu - to była najlepsza baza ever <3 Późniejsza odsłona, choć nadal dobra, to już jednak nie to samo, choć i moje powieki stały się coraz bardziej tłuste :(
    Szkoda, że firma postawiła na zmiany, które wcale nie wyszły na dobre temu kultowemu produktowi jakim była niewątpliwie baza z Lumene.

    Inglota znam tylko ze starej wersji i nie zachwycił mnie. Z tanich baz, najmilej wspominam Rival De Loop - osiągalna tylko w niemieckich Rossmannach. Poza tym cenię sobie bazę z Mary Kay, NARSa, Smashbox 24H i cienie Nabla :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inglot w starej wersji podobno był gorszy. Baza RdL... Nawet nie wiem, gdzie najbliżej granicy jest Rossmann, w Goertliz same Dm-y. Miałam próbkę Narsa, ale nie pamiętam odczuć. Smashbox i Mary Kay zapisuję na listę.

      Usuń
  7. No to lipa. Miałam ją na uwadze jako kolejną do sprawdzenia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem nie warto się za nią zabierać. Nawet w dużej promocji będzie dość droga.

      Usuń
  8. U mnie świetnie się sprawdzają Miyo i Paese, zwłaszcza pierwszą warto wypróbować, bo kosztuje mniej niż dyszkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamierzam to zrobić, gdy skończę Inglota. Dziękuję!

      Usuń
  9. Ja również używam Wibo i jestem tak zadowolona, że nawet nie rozglądam się za innymi bazami :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze jej nie używałam, ale kiedyś muszę ja wypróbować ;) Obserwuję :D
    Pozdrawiam ♥ #Smile
    Nasz blog - klik

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się, mnie też to wkurza jak co chwilę zmieniają te produkty, aż ciężko się połapać. A najbardziej wkurzają mnie te chwilowe mody. Jak jedna firma wyjdzie z jakimś hitem to zaraz inne odgapiają. Też kilka razy nacięłam się np na tusz do rzęs.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...