Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

wtorek, 16 sierpnia 2016

Lato, lato (zawsze) wszędzie? Shiseido UV Protective Liquid Foundation SP30 Light Ochre

Chociaż w ostatnich dniach o tym, że jest lato, musimy się upewniać zerkając w kalendarz, to jednak nadal trwa sierpień, będący niewątpliwie miesiącem wakacyjnym. Pomimo tego, iż niektórzy już powyciągali botki i płaszcze, nadal trwa astronomiczne lato - nie porzucajmy jeszcze kosmetyków przeciwsłonecznych! Teoretycznie chronić naszą skórę powinniśmy przez cały rok, ale nie czarujmy się - wiele z nas o odpowiednim zabezpieczeniu pamięta wyłącznie latem. 

Filtry nie cieszą się wielką popularnością z uwagi na uciążliwość w ich stosowaniu. Poza największymi maniaczkami pielęgnacji skóry, które przykładają do stosowania ochrony przeciwsłonecznej ogromną wagę niezależnie od pory roku, znaczna część z nas miewa w tej kwestii zrywy. Najczęstsza wymówka przy kremach z filtrem? Makijaż - i to zarówno odnośnie wyglądu skóry (głównie świecenia), jak i kwestii destabilizacji substancji ochronnych przez składniki kosmetyków kolorowych. Skoro nie można mieć wszystkiego, leniuszek pominie filtr i nałoży fluid. Czy wybór jest rzeczywiście nieunikniony?

Koreańskie kremy BB z wysoką ochroną przeciwsłoneczną i ich popularność, wskazują, że nie trzeba z niczego rezygnować. Kosmetyki kolorowe z filtrami można znaleźć jednak nie tylko na Ebay. Mimo tego, że wsród drogeryjnych podkładów królują produkty z spf 15, dostępne są dłużej chroniące kosmetyki kolorowe. Tak jak bohater dzisiejszej notki - Shiseido UV Protective Liquid Foundation z SPF 30 - podkład, który miał u mnie swoje upadki i wzloty (w takiej kolejności). Kupiłam go, a następnie porzuciłam w zesżłym roku, by wreszcie oswoić go tego lata w ramach karnej akcji "niczego nie kupisz, dopóki nie zużyjesz tego, co masz".
Koń jest taki, jak każdy widzi: smerfnie niebieski. Jak na podkład z wyższej półki przystało, Shiseido jest dodatkowo zabezpieczony kartonikiem (niewiele podkładów z drogeryjnych zawinięto w porcję makulatury). Opakowanie pełni nie tylko rolę dekoracyjną ochronną (przed macaczami), ale służy również za mieszkanie dla dodatkowego wyposażenia - gąbeczki. To dopiero jest bajer! Ale po kolei. 

Zasadniczo, z punktu widzenia aplikatora, można wyróżnić trzy typy płynnych podkładów: akuratne, za ciężkie i za lekkie. Te, które są w sam raz, są sprzedawane z ułatwiającym życie dozownikiem i na tym kończy się filozofia. W sytuacjach, gdy formuła odbiega od "normy", producenci zaczynają kombinować. Double Wear z Estee Lauder podobno nie ma pompki, bo jest tak ciężki (z podobnej przyczyny pompki nie miał Revlon Colorstay; teraz się to zmieniło). Shiseido nie ma pompki, bo jest bardzo płynny, wodnisty. Na szczęście producent zwieńczył butelkę dzióbkiem, który pozwala nie wylać na siebie całej zawartości opakowania. Dodatkowo dorzucił do środka kulkę (założenie; nie wiem, jakiego kształtu jest to "coś"), która pozwala na rozmieszanie pigmentu.

Sprzedawana z podkładem gąbeczka to chyba tylko sugestia odnośnie sposobu aplikacji. Zrezygnuj z palców, nie bierz pędzla, złap się za gąbkę! Tylko nie za tę, ta się do niczego nie nadaje i z miejsca może powędrować do śmietnika. Próba nałożenia podkładu tą gąbką skończyła się tym, że wypiła ona porcję podkładu, a twarz pozostała goła. Cóż, zdarza się.


Jak wspomniałam przy okazji opisu opakowania, podkład jest bardzo rzadki i wypada go nakładać gąbką. Raczej aplikatorem w guście Beautyblendera niż klasyczną gąbeczką - trójkątem . Narzędzie służące do aplikacji tego kosmetyku jest niestety kluczową kwestią. Nałożony palcami wygląda zwyczajnie źle, bardzo brzydko podkreśla strukturę skóry, ze szczególnym upodobaniem tworzy na nosie podkładowe piegi. Potrafi się też zebrać w zabawny sposób, wcale nie w załamaniach i zmarszczkach - Jaś Wędrowniczek się znalazł. Z pędzlem jest odrobinę lepiej, ale dopiero gąbka-jajko, którą można porządnie wcisnąć kosmetyk w skórę, sprawia, że cera, nawet niezbyt idealna, wygląda dobrze. W połączeniu z pudrem-magikiem, który lekko tuszuje pory, jest wręcz bajecznie. Gąbka zapewnia też mocniejsze krycie, przy jednoczesnym braku efektu tynku.

Słoneczny Shiseido uchodzi za jeden z trwalszych podkładów. Producent obiecuje jego wysoką wodoodporność. Tutaj trochę poległam z testem, bo jako osoba, która od 2 lat słowo "urlop" widuje tylko w słowniku (no dobra, na zdjęciach na Instagramie), nie miałam szansy wypróbować go w basenie, czy innym morzu. Niemniej, muszę przyznać, że nie rusza go spływający po twarzy pot. Jeżeli jednak cera produkuje trochę większe ilości sebum, warto kontrolować błysk, bo w ekstremalnych podkład potrafi lekko zjechać z brody i nosa. Zasadniczo jest jednak trwały i nie ściera się zbytnio - np. nie znika zupełnie w okolicach nosków okularów.

Podkład zawiera w sobie spf 30 i sprawia, że cera opala się wolniej. Jestem leniem i z wielką radością z chęcią odpuszczę sobie poranną gimnastykę z kremem z filtrem i podkładem, jeżeli mogę załatwić sprawę za jednym zamachem. Ucierpiał na tym dekolt - z wielką chęcią smarowałam twarz Shiseido, zupełnie zapominając o zmianie tubki i aplikacji czegoś na resztę miejsc wystawionych na ekspozycję słoneczną. Efekt? Twarz i szyja sporo jaśniejsze od dekoltu i ramion. 

Gama kolorystyczna nie należy do mocnych atrybutów tego kosmetyku. W naszym kraju Shiseido oferuje 4 odcienie, do wyboru są ciemne i... ciemniejsze. Najwidoczniej założono, że podkładu z filtrem - w domyśle na wakacje - szukają osoby już lekko muśnięte słońcem. Porażająca logika. Producent jawnie dyskryminuje blade twarze. Odcień, który posiadam, czyli Light Ochre, wydaje się być najjaśniejszy z całego towarzystwa (wypada blado nawet przy niższych, niedostępnych u nas, numerach) i, stety albo nie, najbardziej żółty. Kurczaczki wielkanocne nie są tak żółte jak on. Jeżeli gama Bourjois Healthy Mix wydawała Ci się jajecznicą, to informuję, że przy takim HM nr 51 przy Light Ochre to jajecznica z marketowych jajek niskiej klasy. Dla mojej cery w lecie jest wręcz idealny, ale bardziej beżowe osoby będą niepocieszon.
Na górze: Shiseido
Na dole: Bourjois Healthy Mix nr 51
Mam pewien problem z tym podkładem. To nie jest kosmetyk, który z urzędu prezentuje się znakomicie; trzeba znaleźć na niego sposób. Szczerze? Jest to odrobinę rozczarowujące, gdy dość drogi podkład "nie chce wyglądać" - nie każdy ma arsenał narzędzi do aplikacji makijażu, czas i chęci na walkę. Mnie ostatecznie udało się okiełznać Shiseido, nawet żałuję, że już go kończę. Czy kupię ponownie? Nie wiem.


Skład: Aqua, Dimethicone, Titanium Dioxide (CI 77891), Titanium Dioxide (nano), Trimethylsiloxysilicate, Isododecane, Polymethyl Methacrylate, Iron Oxides (CI 77492), Cyclomethicone, SD Alcohol 40-B (Alcohol Denat), Ethylhexyl Methoxycinnamate, PEG/PPG-19/19 Dimethicone, Hydrogenated Polyisobutene, Iron Oxides (CI 77491), Bis-Butyldimethicone Polyglyceryl-3, Aluminium Hydroxide, Aluminium Distearate, Phenoxyethanol. Isostearic Acid, Alumina, Triethoxycaprylylsilane, Trisodium EDTA, Iron Oxides (CI 77499), Silica, Pafum, PEG/PPG-14/7 Dimethyl Ether, Polysilicone-2, Alcohol, Sodium Magnesium Silicate, Hydrated Silica, Butylene Glycol, Glycerin, Tocopherol, Limonene, Linalool, Mica, Saxifraga Sarmentosa Extract, Distearyldimonium Chloride, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Benzoate, Hexyl Cinnamal, BHT, Eugenol, Geraniol, Syzygium Jambos Leaf Extract, Hydrogen Dimethicone, Sodium Hyaluronate, Tin Oxide, Sophora Angustifolia Root Extract.

Cena: od 90 do 170 zł/30 ml
Dostępność: Douglas, Sephora, iperfumy.pl, tagomago.pl, perfumesco.pl, dolce.pl
Ocena: 4/5

14 komentarzy:

  1. OMG ;) pamiętam, że to był jeden z pierwszych podkładów selektywnych jaki kupiłam za swoje ciężko zarobione pieniądze. Nawet chyba ten sam kolor miałam i... porażka na całej linii :( Po pierwsze kolor, żółć mnie zalewała - dosłownie, nie mogłam zgrać się z żadnym nawilżaczem, na każdym wyglądał źle. Ostatecznie poddałam się i posłałam go w świat. Potem miałam jeszcze jakiś inny podkład Shiseido i znowu problem z odcieniem, formułą. Lubię markę, nawet bardzo ZA kolorówkę, ale z podkładami mi nie po drodze. Mam ochotę sprawdzić nowe cudo, okrzyknięte w "Internetach" cudem, ale na razie trzymam emocje i zakusy w cuglach LOL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dokładnie to samo - wyglądałam jak Umpa-Lumpa i jeszcze warzył mi się na twarzy. Trudno mi było uwierzyć, że taki podkład może być aż tak zachwalany.

      Usuń
    2. Hexx - no to witam w klubie, u mnie to był właśnie ten pierwszy i - jak na razie - jedyny.

      Daily Life Pleasures - też byłam nim początkowo rozczarowana, ba, prawie rok kurzył się w szufladzie. Też nie mogłam zrozumieć, jak można zachwalać takie coś. Nie jest to podkład mojego życia, ale w końcu się z nim polubiłam - dzięki gąbce.

      Usuń
  2. Jestem jego ogromną fanką. Od lat towarzyszy mi w okresie letnim i jest dla mnie praktycznie niezastąpiony. Muszę się jednak z Tobą zgodzić, że trzeba znaleźć na niego sposób, bo raz na jakiś czas potrafi spłatać figle i na skórze wyglądać paskudnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że znajdę coś lepszego, bo jednak jest trochę nierówny.

      Usuń
  3. Mieć już raczej go nie będę, ale z tego co pamiętam jakoś nie specjalnie byłam nim zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dlatego, że podskórnie czułaś, że nie znajdziesz koloru dla siebie :).

      Usuń
  4. dla mnie byłby zdecydowanie za żółty, z tego, co widzę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę jest odcień dla wielbicieli jajecznicy :)

      Usuń
  5. No niestety, nawet jeśli nałożysz więcej tego podkładu, to nie da Ci takich efektów jak filtr. Producent obiecuje złote góry, bez sensu zupełnie. Nawet filtr, którego zwykle używa się pod makijaż, z reguły jest nakładany przez kobiety w zbyt małej ilości. Dla mnie nie do przejścia jest nakładanie grubej, widocznej warstwy filtra, bo musiałabym chyba pół dnia czekać aż się wchłonie. Ale naprawdę lepiej już nałożyć filtr pod ten podkład, nawet średnio grubą warstwą, niż liczyć że on sam coś zdziała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, cudów nie ma, podkład nie zastąpi kremu z filtrem :). Tego filtra trzeba niestety solidnie nawalić (1,5-2 ml). Mimo wszystko ten podkład samodzielnie chroni bardziej skutecznie niż przeciętny drogeryjny fluid (np. Bourjois i Celia), czy podkład mineralny.

      Usuń
    2. No całkiem możliwe, że chroni lepiej :) W sumie nawet się cieszę, że mi nie podszedł - musiałabym wydawać ponad 100 zł na podkład :P Oddałam go mamie, a ona akurat bardzo się z nim polubiła.

      Usuń
  6. Lubię tego niebieskiego smerfa (choć skoro smerf, to wiadomo przeca że niebieski :D), choć w to lato nie za bardzo miałam okazję go poużywać, bo poziom mojej opalenizny przekroczył poziom jego ciemności ;) Jak trochę zblednę, z ochotą znów się nim wymyaziam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedys bardzo chciałam go mieć a potem przeczytałam kilka recenzji podobnych do Twojej i minęło mi to pragnienie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...