Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 19 czerwca 2016

Kurs dolara. Wibo Million Dollar Lips nr 1 i 3



Zaryzykuję stwierdzenie, że każda z nas chciałaby wyglądać jak milion dolarów (albo miliony monet :D). Niestety, czasem nasze wysiłki idą na marne i same za siebie nie dałybyśmy nawet funta kłaków. Ale od czego są kosmetyki! Producenci obiecują zwykle, że z zera zrobią milionera (w pierwszej kolejności robiąc z milionera zero; żeby wygrać trzeba grać, żeby mieć trzeba wydać - jakoś tak). Tym razem na mój celownik trafiło Wibo; ta polska firma wyceniła usta warte milion dolarów na jedyne 11,29 zł. W promocji można złapać ten produkt nawet o połowę taniej, co czyni kurs dolara do złotego wyjątkowo korzystnym :D.

Nie ukrywam, że Wibo i jej siostra Lovely to nie są moje ulubione marki. Jednocześnie doceniam je za to, że próbują nadążyć za trendami i oferują nowinki za rozsądne kwoty (chociaż ostatnio coraz częściej produkują w Chinach i systematycznie podnoszą ceny).

Pomadki Million Dollar to chyba jedne z bardziej popularnych matowych szminek. Są niedrogie i ogólnodostępne - nic więc dziwnego, że wiele dziewczyn przygodę z matowym wykończeniem zaczyna właśnie od nich. I część na nich poprzestaje - dziewczyny, warto szukać dalej!




Standardowo poznęcam się nad opakowaniem. Nie jest to cud techniki, ale prezentuje się porządnie. Plus za to, że zakrętka odzwierciedla kolor, jaki znajdziemy w środku. Natomiast wadę stanowi aplikator - jest to gąbeczka, ale gąbeczka '"długowłosa". Te kłaki sprawiają, że przy nakładaniu (szczególnie bardziej intensywnego odcienia) trzeba się trochę napocić, żeby w miarę zapanować nad produktem przy malowaniu wąskich ust. Dużo lepsza byłaby gąbka, która nie ma aż tak wyraźnej struktury - jak np. w Bourjois Rouge Edition Velvet.

Na szczęście konsystencja nie utrudnia sprawy i nie jest rzadka (jak np. w Colourpop) tylko przyjemnie musowa. Pomadka nie zastyga na ustach od razu, można ją jeszcze poprawić chwilę od nałożenia. Po zaschnięciu nie tworzy  skorupy, ale jest dziwnie włochata - czuć ją na wargach, co nie jest specjalnie komfortowe. Nie zauważyłam, żeby przesuszała.

Trwałość nie powala na kolana. Z drugiej strony, producent gwarantuje czterogodzinną wytrzymałość, a to jak na pomadki matowe nie jest specjalną rewelacją. Kosmetyk utrzymuje się mniej więcej w tym czasie, ale bardzo łatwo schodzi przy mówieniu, kontakcie z płynami i jedzeniu nawet nietłustych, nieangażujących warg potraw. Jeżeli potrafisz siedzieć jak posąg przez 4 i więcej godzin, to z pewnością będziesz cieszyła się Wibo dłużej. W dodatku niezbyt pięknie się zjada, tak na "gejszę" - w pierwszej kolejności schodzi z kącików ust, zostawiając plamę koloru na środku. Dziwne.

Nr 1 i nr 3

Wibo zaproponowało 4 kolory matowych szminek. Wielbicielki odcieni nude nie znajdą tu niczego dla siebie, bo nawet dość stonowany brudny róż z delikatnymi nutami fioletu (nr 1) w typie Bourjois Rouge Edition Velvet 07 przed utlenieniem dla wielu może okazać się zbyt wyrazisty. Pozostałe kolory to już jazda bez trzymanki - mocny cukierkowy róż (nr 2), intensywny koktajl różu i czerwieni, który zbiera masę komplementów (nr 3) oraz klasyczna czerwień (nr 4).

Nr 1 i nr 3 oraz ups :D

Matowa szminka z Wibo nie zachwyca. To niezły produkt w konkurencyjnej cenie, ale jednocześnie dość przeciętny jak na matową pomadkę.

Cena: 11,29 zł/3 ml
Dostępność: Rossmann
Ocena: 3,5/5

25 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Oo, ja pod tym względem nie mam jej nic do zarzucenia.

      Usuń
    2. U mnie wyglądało to tak, że warstwa która zasychała robiła się z czasem blada i półprzezroczysta, a nakładanie kolejnej ściągało poprzednią :( ale może to wina moich dużych ust (?)...

      Usuń
  2. W zeszłym tygodniu smędziłam nad nimi w Rossmannie, ale ostatecznie żadnej nie wzięłam - i dobrze. Dużo chętniej wydam kasę na matowe kredki albo nowe płynne maty Golden Rose czy wspomniane przez Ciebie Bourjois :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z płynnymi matami z GR nie miałam do czynienia, ale kredki jak najbardziej polecam.

      Usuń
    2. Ja właśnie mam już 5 kredek (lovelove), ale płynne też kuszą :D

      Usuń
    3. Mnie płynne przestały kusić, gdy pomacałam testery i nie znalazłam niczego dla siebie :)

      Usuń
  3. Baaaardzo chciałam numer 1 i polowałam na nią przez wszystkie możliwe promocje, ale nigdy jej nie było. Ostatnio zamówiłam na aliexpress matową pomadkę o niemal identycznym kolorze i jestem z niej zadowolona :) Zwłaszcza, że kosztowała jakieś 2 zł :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dotarłam jeszcze do tych zakątków Aliexpress, gdzie pomadki są za 2 złocisze. Na razie czekam na etui do telefonów :).

      Usuń
  4. Przyznam, że ich kosmetyki są mi całkowicie obce. Dużo czytałam na ich temat w blogosferze ale niestety w Anglii nie mam do nich dostępu. Szkoda, że się rozczarowałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to Ty masz dostęp do wielu kosmetyków, do których w Polsce często możemy tylko powzdychać :).

      Usuń
    2. Ja w Holandii również nie mam do nich dostępu, dużo ostatnio o nich się mówi, przez co chciałoby się popróbować :D zwłaszcza,że niektóre kolory bardzo mi się podobają.

      Usuń
  5. Ładne kolory, ale ja nie potrafię siedzieć jak posąg 😉 Rozbawiło mnie to określenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie, zawsze czegoś się napiję, pogadam :)

      Usuń
  6. mam czerwoną, ale jeszcze jej nie testowałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, czy będziesz zadowolona :)

      Usuń
  7. Ty jeszcze nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie polecam, ale też nie odradzam :)

      Usuń
  8. Ale kolorki to mają całkiem fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolory fajne, to fakt. Ale już aplikator do poprawy. I mówię o kształcie. Nie mogłam nim namalować kreski na skórze a co dopiero dobrze nanieść na usta. Dzięki ci bogu za testery! Po etapie zachwytu kolorem odłożyłam grzecznie i wyszłam z prawie pustym koszykiem - zmywacz i waciki się nie liczą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy ja go kupowałam, nie było testerów :(

      Usuń
  10. No to się teraz cieszę, że olałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem nie warto płynąć z prądem :D

      Usuń
  11. Mam nr 1 i 2 sa idealne na wyjście gdzies np ostatnio w moim przypadku fryzjer - jedynka trzymała sie bite 4 godz. Piłam wtedy jedynie i usta były bez zarzutu. Aa na targach tez ja miałam z jakieś 3-4 godziny i tez wygladała nienaruszona mimo picia i gadania

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...