Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 1 maja 2016

Wiecznie to samo. Zużycia marca i kwietnia

Gdy w ten piękny, niedzielny dzień łaskawie zajrzałam do torby pod biurkiem i zdecydowałam się na prezentację jej zawartości, czym prędzej pobiegłam do łazienki po nowych znajomych. Zdziwiłam się, bo okazało się, że w sporej części przyniosłam takie same produkty. Chwila, moment, to ja piszę o zużyciach, czy prezentuję ulubieńców. Podobno ilość zużytych opakowań potwierdza to, że coś skradło nasze serce. Niestety nie zawsze. U mnie te kolejne butelki pojawiają się raczej w sytuacji, gdy zupełnie nie wiem, co myśleć. Nie wiem, więc kupuję. Myślę, więc jestem :D.


Było i jest: Vichy Dercos Neogenic Szampon - szampon wcisnęła mi ciocia, twierdząc, że jej koleżance przestały po nim wypadać włosy i pojawiły się nowe. Średnio wierzę, że szampon może wpływać na porost włosów, ale liczyłam chociaż na ograniczenie wypadania. Chyba coś poszło nie tak, bo, przerażona ilością włosów wyciąganych co rusz z odpływu, zamówiłam tabletki. Tak szczerze mówiąc, to cieszę się, że jakoś mi nie przypadł do gustu. Drogie to pieruństwo.



Było: Nivea Repair&Targeted Care Odżywka pielęgnująca - oto wielka tajemnica wiary: złoto, euro i... kilkutygodniowa obniżki cen z okazji promocji nowego produktu. Markę Nivea darzę dość chłodnymi uczuciami, linie przeznaczone do włosów nie powaliły mnie na kolana, ale wysupłałam z portfela tego piątaka. Bez fajerwerków, odżywka jak odżywka.

Jest: Gliss Kur Ultimate Oil Elixir Maseczka wzmocnienie struktury - poszłam do drogerii po mgiełki olejowe tej marki i przy kasie okazało się, że jest jakaś akcja, że przy zakupie dwóch produktów trzeci kosztuje 1 gr. Bez długiego zastanawiania się wzięłam tę maskę. Jak się nie sprawdzi, to będzie służyła do golenia nóg. Za to lubię odżywki i maski do włosów :D.


Było i jest: Batiste Suchy szampon (zmiana wersji zapachowej z Cherry na Sweetie) - gdy Batiste weszło na nasz rynek i spopularyzowało ideę suchego szamponu, miałam ubaw. Pryskała się cała blogosfera, vlogosfera i fora kosmetyczne. A to się myć trzeba, nie pryskać (jak mawia moja babcia)! Nie sądziłam, że w końcu i ja zrozumiem fenomen tego kosmetyku dla brudasków. Owszem, dalej twierdzę, że to nie jest kosmetyk do codziennego stosowania (fuuuu), ale to psikadło idealnie sprawdza się w awaryjnych sytuacjach (robisz sobie dzień dziecka, a tu nagle coś wypadnie). Batiste to taki produkt do kosmetycznej apteczki, gablotki z napisem "w razie potrzeby stłuc szybkę". Dobrze mieć w odwodzie suchy szampon.


Było: Estee Lauder Perfectly Clean Multi-Action Foam Cleanser/Purifying Mask - kosmetyk ma niesamowicie przyjemną konsystencję pianki. Oczyszcza aż za dobrze (z pewnością nie nada się do suchych cer), ale bardzo szczypie w oczy. Produkt dla uważnych albo stosujących szczoteczki do mycia.
Balneokosmetyki Biosiarczkowy Żel głęboko oczyszczający do mycia twarzy - takie nic specjalnego. Zwyczajny żelik z granulkami o zapachu stylizowanym na grejpfruta. Te drobinki to raczej dla ozdoby. Myje, ale nie daje uczucia czystości.

Jest: Ziaja Pro Żel myjący normalizujący - miałam nie kupować dużych butli... Ale chyba żel do mycia twarzy nie może działać na nerwy tak, jak nietrafiona litrowa odżywka do włosów, prawda?


Było: Sylveco Lipowy płyn micelarny i Vianek Nawilżający płyn micelarny - płyn micelarny Sylveco to jedyny produkt tej marki, który zasługuje na wszelkie pisane pod jego adres pochwały. Ale młodszy kolega spod bandery Vianek też nieźle sobie poczyna. Recenzję Sylveco znajdziecie TU, o Vianku napisałam TUTAJ.

Jest: Balea Mizellen Reinigungswasser - nie wyobrażam sobie swojej pielęgnacji bez płynu micelarnego, ale bez trudu wyobrażam ją sobie bez tego konkretnego. Baleo, dlaczego szczypiesz mnie w oczy?


Było i jest: Kwas azelainowy - odkrycie ostatnich miesięcy. Ponieważ pojawiły się trudności z zakupem Acne-Dermu, skusiłam się na droższy Skinoren. Myślę, że po skończeniu tubki, spróbuję samodzielnie zmontować peeling kwasowy.


Było i jest: Isana Young Extra Starke Anti-Pickel Patches - takie plastry Compeed tylko na syfki. Przyspieszają gojenie zmian, szczególnie tych z gatunku nie-wiadomo-co-to-jest-i-czy-wyjdzie.


Było i jest: L'biotica Głęboko oczyszczające plastry na nos - nie jestem przekonana co do tego, czy tak głęboko oczyszczają nos, ale nie czyszczą dogłębnie kieszeni. Zdecydowanie bardziej wolałam plastry Cettua, chocaż te jajeczne Tony Moly też były niezłe.


Było: Balneokosmetyki Biosiarczkowa masa oczyszczająco-wygładzająca do twarzy, szyi i dekoltu - meh, śmierdzi i szczypie. Ale oczyszcza. Wolę maseczki bardziej przyjemne w stosowaniu, dlatego do Balneo już nie wrócę.

Jest: Bania Agafii Maska do twarzy dziegciowa - zaskakująco przyjemny produkt. Saszetki z Banii Agafii mają zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników; te dwa stronnictwa namiętnie się zwalczają. Wersja dziegciowa mile mnie zaskoczyła - pachnie miodowo, oczyszcza i bardzo wyraźnie wygładza skórę.


Było: Maybelline Lash Sensational Mascara - szał na ten tusz trwa od kilku dobrych miesięcy. Czy jest się czym zachwycać? Cóż, zachwyt to może zbyt mocne słowo, ale Maybelline udało się stworzyć dobry tusz. W końcu :D. Pełną recenzję znajdziecie TU.

Jest: Lumene Cloudberry Length Serum Mascara - idealny produkt dla tych wszystkich, którzy płaczą, że tusz jest po otwarciu za mokry. Ten taki nie jest. W ogóle mogłoby go nie być, bo to nie jest maskara, to jest masakra.


Było: Innisfree No-sebum Mineral Powder - jeden z najlepszych (o ile nie najlepszy) pudrów w mojej kosmetycznej karierze. Trzyma skórę w ryzach, a dodatkowo jest zupełnie niewidoczny na twarzy. Mam dwa opakowania w zapasie, mam nadzieję, że nie zdążę ich skończyć do czasu lepszych zmian w systemie PayPal.

Jest: Catrice Prime&Fine Mattifying Powder Waterproof - lubię markę Catrice, ale nigdy wcześniej nie zerkałam w stronę ich pudrów. Nie są one szczególnie popularne, wszyscy kupują Rimmel Stay Matte albo Maybelline Affinitone (oczywiście na przekór wszystkim ich nie stosowałam :D). Warto zainteresować się Catrice? Na to pytanie odpowiem jeszcze w tym miesiącu. A przynajmniej taki mam plan.


Było: Nivea Harmony Time Kremowy żel pod prysznic - kremowe żele Nivea zwykle trafiają do mojej łazienki, gdy tak wydziwiam, że w końcu zostaję bez żelu pod prysznic. A może warto byłoby w końcu przestać kombinować? Eee, nie :D.

Jest: Yope Vanilla Cinamon Mydło w płynie - mój angielski może być żenujący, bo nie lubię tego języka i zwyczajnie nie wchodzi mi do głowy. Ale się z tą marną znajomością nie afiszuję przed szerszym gronem. Gorzej, gdy ktoś bawi się w podbój świata ze swoimi zdolnościami. A można było po polsku i bez byków :D.


Było i jest: Vichy 48hr Anti-perspirant Treatment - regularna cena jest dość wygórowana, ale zwykle poluję na promocję. Dość skutecznie chroni i przyjemnie pachnie. Muszę jednak przyznać, że na dłuższą metę nie sprawdza się aż tak rewelacyjnie, jak na początku, gdy mogłam wykonywać różne wygibasy w ramach fitnessu dywanowego, a i tak skóra pod pachami była sucha. Może czas na krótką przerwę.

Nie popisałam się w ciągu tych dwóch minionych miesięcy. Cóż, nie zawsze można być prymusem. Mam nadzieję, że w kolejnych tygodniach uda mi się pozbyć większej ilości. 

A co u Was?

29 komentarzy:

  1. Ja mam suchy szampon pod ręką, gdy rano się budzę, a tu katastrofa grzywkowa. Nie wyobrażam sobie jednak psikania mim całej głowy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje włosy nie nadają się na grzywkę. Musiałabym je chyba na stałe zatrzasnąć w prostownicy :).

      Usuń
  2. Haha, ciekawa ta Twoja logika – produkt wydaje mi się średni, więc kupuję kolejne opakowanie, żeby sprawdzić, czy dobrze mi się wydawało :). Producenci średniaków powinni być Tobą zachwyceni!

    A co do wiedźmowych zdolności, to też masz pewne (albo to może kontynuacja tych moich?). Właśnie, korzystając z tego, że młodociany pojechał i mam czas na nadrabianie blogowych zaległości, zabrałam się za moje denko. I sobie też zdenkowałam ten żel biosiarczkowy. I też sobie zaczęłam o nim pisać, że taki średni i że drobinki są, a jakby ich nie było.. hmmm. Chyba weszłyśmy dziś na tę samą częstotliwość ;).

    Weź coś więcej powiedz o tym pudrze Innisfree! Pewnie jest sypki...? (zapytała, z nadzieją, że jest prasowany i będzie mogła go sobie kupić).

    I masz przytulaska za wyłapanie błędu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten Innisfree jest sypki, ale istnieje też wersja prasowana :). Pudru w kamieniu nie próbowałam, ale ten sypki sprawdza się u mnie znakomicie - przez 7-8 godzin nie muszę sprawdzać, czy nie wyglądam jak latarnia. Po tym czasie wystarczy lekkie odciśnięcie sebum i jedziemy dalej :).

      Usuń
    2. nie możeeee byyyyyć :O muszę go sprawdzić!!! może wezmę sypki, na wszelki wypadek, gdyby prasowany miał działać gorzej ;)

      Usuń
  3. Polubiłam płyn micelarny Sylveco ale jego młodszy brat Biolaven jest dla mnie lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę. A dla mnie Biolaven jest najsłabszy z całej trójki.

      Usuń
  4. Suchy szampon i antyperspirant - u mnie te same :) też sobie chwalę i polecam! A tym szamponem z Vichy mnie zaintrygowałaś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie zadziałał, ale może u Ciebie da jakieś efekty :).

      Usuń
  5. balneokosmetyki planuje nabyc i tak schodzi ze 2 lata juz:) a vichy dercos mialam kiedys jeszcze w starym opakowaniu i byl OK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można je kupić w aptece Ziko. Mam jeszcze krem do twarzy, ale po maseczce i żelu nie jestem do niego zbyt przyjaźnie nastawiona.

      Usuń
  6. Mnie też drażni błędne używanie j.angielskiego na opakowaniach, w nazwach produktów itp....Zajmuję się tłumaczeniami i zawsze zastanawiam się DLACZEGO producent, wypuszczając nową serię kosmetyków nie skonsultuje się z pierwszym lepszym tłumaczem, lingwistą, nauczycielem j.angielskiego czy kimś innym, kto siedzi w temacie i nie poprosi o sprawdzenie? Dla takiego producenta to naprawdę niewielki koszt a można oszczędzić sobie wstydu przed setkami czy tysiącami klientów z których spora część ten błąd zauważy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka ładna, dopracowana etykieta i taki babol - to się nie godzi!

      Usuń
  7. Z Batiste uwielbiam suchy szampon dodający objętości- bardzo podoba mi się efekt, jaki uzyskuję z jego użyciem :) Kupiłam teraz spray dodający objętości tej firmy, ale jeszcze nie próbowałam.
    Z Sylveco znam micle- oba o których piszesz-i bardzo je lubię :)
    Mydło Yope to mój faworyt do mycia rąk i całego ciała!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie słyszałam o tej serii z Vichy.

    OdpowiedzUsuń
  9. a ja bardzo lubie ten szampon z vichy ;) mega wydajny i moje wlosy go lubia..gorzej z farba na glowie bo spiera sie przy nim baaaardzo szybko ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę dorwać tę maseczkę dziegciową :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jakoś do tej pory nie mogę się przekonać do suchych szamponów :) Ciekawi mnie jak sprawdzi się ta ziaja do mycia twarzy ostatnio polubiłam kosmetyki tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja akurat lubię angielski, ale też mnie rażą te wszystkie stylizacje na zagraniczne marki, gdzie pojawiają się byki:P

    Gliss Kur ma całkiem fajne maski do włosów, też kiedyś dostałam jedną za grosz przy okazji promocji w Superpharm. Żałuję, że później nie umiałam jej namierzyć, ponieważ była świetna:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo mnie kuszą te plasterki z Isany, chyba będzie trzeba wypróbować :)) A co do szamponów Batiste i ogółem suchych szamponów, to nie wyobrażam sobie kosmetyczki bez nich, już nie raz uratowały mój tyłek w awaryjnej sytuacji ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam podobne zdanie na temat suchych szamponów, że przydają się w awaryjnych sytuacjach :) Tusz Maybelline również bardzo polubiłam, mimo że ich tusze dotychczas nie należały do moich ulubionych

    OdpowiedzUsuń
  15. nie spotkałam się jeszcze z takim zapachem batiste, muszę koniecznie poszukać :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Niezłe zmiany. :) na lepsze co najważniejsze, ja też muszę swój asortyment trochę powymieniać, bo już dawno nic nie testowałam nowego.

    OdpowiedzUsuń
  17. Z tych produktów testowałam tylko niektóre to jedynie Anti-perspirant Vichy został na stałe w mojej liście zakupów.

    OdpowiedzUsuń
  18. Możesz coś więcej w wielkim skrócie napisać, co to za zmiany się pojawiły na PayPalu? :) Daaawno z tego nie korzystałam - czytam i tu mały zonk :) Nie chciałabym się naciąć w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmienili platformę płatniczą, z którą współpracowali. Nowy dostawca usług wymaga podobno podania loginu i hasła do banku (i przetwarza te dane) - jeżeli klient to zrobi, to w większości przypadków złamie umowę, dlatego banki same poblokowały możliwość ładowania PayPala.

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź :)

      W międzyczasie doczytałam w necie - mam nadzieję, że wrócą do szybkich przelewów przez BlueCash (i zrezygnują z dotychczasowego Trustly), bo właśnie z BlueCash korzystałam (w ten sposób przelew przychodził w kilka minut, a zwykłym przelewem pieniądze mogły na konto w PayPalu wpływać ponoć nawet kilka dni :O - choć tego nie sprawdzałam osobiście).
      No cóż, teraz doładowanie konta PayPal pozostaje tylko zwykłym przelewem w takim razie - mam nadzieję, że przy okazji tej opcji się pozbyli i nie zostało tylko to całe Trustly :P

      Usuń
  19. Te plastry na nos z L'biotica gdzie można kupić? W Rossmanie nie widziałam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...