Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 15 maja 2016

Narzędzia pracy, czyli o pędzlach słów kilka

Niech Was nie zmyli tytuł, nie zostałam wizażystką (i nigdy nie zostanę - nawet w snach; chyba że w jakimś koszmarze i to na dodatek nie swoim). Do tego się wybitnie nie nadaję - nie tylko nie jestem uzdolniona manualnie, ale także mam dość pospolity gust i ograniczoną wyobraźnię. Cóż bywa, nadal szukam swojej niszy :D.

Ostatnio zdałam sobie sprawę, że chociaż całkiem często piszę o kosmetykach kolorowych, to jednak bardzo rzadko poświęcam uwagę akcesoriom do ich aplikacji. Nic dziwnego; nie mam imponującej kolekcji pędzli, grzebyczków, gąbeczek i innych ich kuzynów. Co więcej, nie mam potrzeby gromadzenia różnych modeli aplikatorów.  Chyba miałam jakieś niebywałe szczęście (raz na ruski rok i ślepej kurze trafi się ziarno), bo korzystam z tego, co zagościło w mojej kosmetyczce właściwie na początku "makijażowej" kariery, sporadycznie kupując coś nowego - nie z potrzeby, chyba że mówimy o wewnętrznej potrzebie kupienia sobie czegoś na poprawę humoru/w nagrodę/bo tak.

Jestem typem, który jest dość oszczędny w pochwałach - coś się sprawdza? Super, niech tak zostanie, nie roztkliwiajmy się zbytnio. Trafił się jakiś bubel? Cóż, wtedy sytuacja wygląda zgoła odmiennie i wyję jak zraniony pies. Wyjątkowo głośny pies. Stali bywalcy zapewne się nie zdziwią, że o tych pędzlach postanowiłam napisać z uwagi na to, że mam ochotę im trochę podokuczać.


EcoTools Tapered Blush Brush (Pędzel do różu) - fascynuje mnie popularność akcesoriów tej marki, naprawdę. Gdzie tkwi "to coś", co sprawia, że gdy ktoś pyta o pędzel do czegokolwiek, to w siedmiu przypadkach na dziesięć pada nazwa tej firmy? Cena (ok. 30 zł)? Dostępność (Rossmann)? Aż trudno mi uwierzyć, że takie "rozmiękczone" i wiotkie włosie, które nie trzyma specjalnie kształtu, ma aż tyle zwolenniczek. Pędzel do różu jest tak mięciutki, że średnio nadaje się do produktów w kamieniu oraz wypiekanych - chyba że ktoś chce pogłaskać swój róż za dobre sprawowanie :D. Sypkie? Odrobinę zbyt dużo włosia. Może do kremowych się sprawdza, nie wiem, nie posiadam różu do policzków w takiej formie.


Barbara Hoffmann Pędzel do podkładu - dawno, dawno temu w naszej galaktyce, dziewczyny odkryły, że palce nie są najbardziej odpowiednie do nakładania podkładu, ba, ich użycie jest wręcz niewskazane. Na topie stało się posiadanie przynajmniej jednego pędzla do podkładu. Pierwsze popularne modele prezentowały się (i zachowywały się) tak, jak ten na załączonym zdjęciu. Syntetyczny "koci język" pewnie przerobiła większość z nas. Czułyśmy się bardziej pro, w końcu nakładałyśmy podkład jak makijażystki - nieważne, że języczek zostawiał smugi, do których i tak trzeba było uruchomić palce. Teraz pędzle są passe, obecnie na czasie jest moczenie gąbek i dziwienie się "jak ja mogłam używać tego wcześniej". Za kilka lat wymyślą coś nowego i pewnie wszyscy będą się zastanawiać, o co chodziło z tymi dziwnymi jajkami. A ja chyba nadal najbardziej lubię palce, jestem niereformowalna.


Zoeva 228 Crease - mam problem z popularnymi markami - często to, co jako pierwsze ląduje w mojej kosmetyczce okazuje się, w najlepszym razie, średnie. I tak niestety było z tym pędzlem. Taka kultowa Zoeva i taka... mucha. Tak, ten pędzel przypomina mi owada. Jego ciemne włosie (nowa wersja 228 została blondynką) paskudnie rozłazi się na powiece jak wielka tłusta mucha. Jeżeli ktoś ma oko wielkości cytryny, to może być zadowolony z tego modelu. Ja jednak wolę odrobinę bardziej zwarte pędzle, które rozpraszają kolor, a jednocześnie można nad nimi panować - np. Hakuro H74.

Jakie akcesoria u Was się nie sprawdziły? A może macie któryś z tych pędzli i opinię zupełnie odmienną od mojej? Koniecznie dajcie znać!

22 komentarze:

  1. A ja bardzo lubię ten pędzel do różu Ecotools i bardzo dobrze trzyma kształt, tyle że mój ma srebrną skuwkę, może to starsza wersja? Do pudru się rzeczywiście rozłazi, ale i tak go lubię za miękkość i puszystość do omiatania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do pudru wolę pędzel Sense&Body - jest miękki, ale włosie jest tam, gdzie powinno, a nie na twarzy sąsiadki :D.

      Usuń
    2. Będę o nim pamiętać :D

      Usuń
  2. Pędzle z Eco Tools miałam 2 i oba są beznadziejnie. Jeden z nich to właśnie ten, który pokazujesz, a drugi to syntetyczny do podkładu, który przy każdej aplikacji zostawia mi na twarzy coś co mogłabym porównać do sumiastych wąsów kota , tyle włosia gubi, że aż dziwię się, że jeszcze jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu, do tej pory wydawało mi się, że to naturalne pędzle są mistrzami w łysieniu, proszę...

      Usuń
  3. Z przedstawionych mam tylko ten pierwszy,jest nawet ok;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam pędzel z Ecotools tyle że do pudru, ale tak jak ten do różu ma zbyt 'wiotkie' włosie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby choć trochę stawiało opór, byłoby dużo lepiej.

      Usuń
  5. Z chwilę na moim blogu pojawi się wpis na temat zestawu pędzli marki Eco Tools. Zapraszam Cię do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam żadnego z pędzli, o których piszesz jednak kusił mnie kiedyć ten z Ecotools :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja akurat myslalam, czy nie skusic sie na slynny 228 Zoevy, ale teraz juz sama nie wiem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opinie są różne, ale chyba przeważają pozytywne.

      Usuń
  8. Nie posiadam żadnego z tych pędzli. U mnie króluje jedna wielka tanioszka...Od lat używam jednego pędzelka z For Your Beuaty oraz kuleczki Essence. Ostatnio doszło sporo pędzli z aliexpress i są całkiem dobre. Dla mojego niewymagającego makijażu wystarczą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aliexpress to dla mnie niezbadany teren :)

      Usuń
  9. Wierzę w palce. To zawsze było i zawsze będzie - chyba, że ewolucja pójdzie w jakimś nieprzewidzianym kierunku.
    Niektóre pozbawione opuszków po eksperymentach kuchennych, inne przeszlifowane po remoncie, zatem powierzchnie do nakładania mazi i cieni mam wystarczająco zróżnicowane.

    Fajnie tu u ciebie. Recenzować szampony może każdy (każda), ale co styl to styl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Mój styl bywa czasem kulawy :).

      Usuń
  10. ja to potrzebuję jeszcze jedynie pędzla do blendowania i będę miała komplecik :)))
    Nie zwracam uwagi na firmy- mam pędzle z Avonu i Oriflame bo są tanie a dobre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam jakiś z jednej z tych marek i bardzo go lubię :)

      Usuń
  11. Mam cerę nosorożca, znosi peelingi mechaniczne i chemiczne (20% kwasu salicylowego na spirytusie...) bez choćby zaczerwienienia, ale skórę na powiekach mam wyjątkowo wrażliwą. Pierwsze spotkanie z chwaloną na wszystkich blogach "kuleczką" z Essence skończyło się bólem i purpurą (utrzymywały się kilka godzin po próbie pomalowania się). Zapomniawszy o tym doświadczeniu zamówiłam podróbkę MAC 217 (ponoć i-den-tycz-ną), było niewiele lepiej. Widać jestem skazana na mięciutkie syntetyki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...