Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 10 kwietnia 2016

Spóźniona w pogoni za sensacją. Maybelline Lash Sensational

Bohatera dzisiejszej notki pewnie nie muszę przedstawiać. Ten tusz jest na fali wznoszącej od kilku dobrych miesięcy. Mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, że przewinął się przez kosmetyczki większości dziewczyn interesujących się tematami urody. Kto nie miał, pewnie i tak kojarzy reklamę telewizyjną lub banner na jakimś portalu internetowym. Maybelline nigdy nie żałuje na reklamę i prawie wszystkim produktom funduje sporo miejsca w różnego rodzaju mediach. Na mnie szeroko zakrojone kampanie reklamowe mają trochę inne działanie - gdy coś zaczyna mi wyskakiwać z lodówki, to się buntuję i nie kupuję. Psychologowie marketingu nie są pewnie zadowoleni :D.

Na tusz Lash Sensational zdecydowałam się z tego względu, że przez swoją popularność, stał się nowym punktem odniesienia w recenzjach maskar. Wcześniej wszyscy porównywali efekt z 2000 Callories, Collosalem, czy Lovely Curling Pump Up, teraz zestawiają inne produkty właśnie z Lash Sensational. W pierwszej kolejności trafił w moje ręce tusz wodoodporny (który był średni - rzęsy wyglądały po nim smętnie, trochę jak przemoczony deszczem człowiek :D), dopiero potem skusiłam się na wersję klasyczną. Czy ją polubiłam? Cóż, nasza znajomość była z początku dość burzliwa.


Wielokrotnie wspominałam, że fundamentem sukcesu maskary jest jej szczoteczka. Są dwa zwalczające się obozy - fanek silikonowych i klasycznych szczotek - oraz osoby, dla których aplikator nie robi wielkiej różnicy. Należę do zwolenniczek silikonowych szczotek, więc Maybelline z miejsca nabiło sobie kilka punktów. Cenię sobie aplikatory tego typu z prostego względu - świetnie rozdzielają rzęsy. Są gusta i guściki, jedni lubią, gdy ich włoski przypominają jeden kawałek węgla, inni skłaniają się ku owadzim nóżkom. Maybelline, projektując ten tusz, chyba próbowało pogodzić wodę z ogniem. Szczoteczka jest co prawda silikonowa, więc z założenia powinna dobrze rozdzielać, jednakże, z uwagi na szerszy rozstaw ząbków i ich długość, nie robi tego zbyt precyzyjnie.  Nakłada trochę zbyt dużo tuszu, przez co delikatnie skleja. Nie daje jednak efektu ciężkich, obklejonych rzęs - włoski nadal wyglądają na rozczesane. Są pogrubione, mniej więcej rozdzielone i uniesione. Nieźle, Maybelline.

Pozostając jeszcze chwilę w temacie szczoteczki, zwrócę uwagę na małe niedogodności w operowaniu nią. Mam małe oko, które nie jest wyłupiaste, więc szukam tuszy z aplikatorami, które nie zniszczą mojego, ciągle jeszcze niezbyt wprawnego, makijażu oka. Maybelline jest niestety flejtuchem, często brudziłam sobie nim nie tylko obszar pod brwiami, ale i samą powiekę ruchomą. Dla mnie ta szczoteczka jest trochę za duża.

Przy opakowaniu warto jeszcze wspomnieć o "uszczelce". Otwór jest dość duży, przez co szczoteczka nabiera sporą ilość maskary - "uszczelka" właściwie niczego nie odsącza, więc na tych rzadziej umiejscowionych, dłuższych ząbkach osadza się naprawdę dużo tuszu. 

Formuła tuszu jest dość ciekawa. Jest dość gęsty, wilgotny, nie mokry i nie zasycha zbytnio. Mimo upływu czasu nadal da się go używać. Czasem po dwóch miesiącach szczoteczka była sucha jak pieprz, tym razem Lash Sensational nadal jest zdatny do użytku. Zastyga na rzęsach, ale nie robi z nich ostrych i sztywnych igiełek. Nie osypuje się przy nakładaniu, ani w trakcie noszenia. Jest trwały, ale nie wodoodporny, nie przetrzyma łez.

O efekcie już wspomniałam, żeby nie pozostać gołosłowną, załączam zdjęcie.



Chociaż początkowo byłam nastawiona jak pies do jeża, muszę przyznać, że w ostatecznym rozrachunku Maybelline nie wypada źle. Nie jest to tusz, który zachwyca na tyle, by kupić go w cenie sugerowanej przez producenta, ale warto rozważyć jego zakup podczas akcji promocyjnych.

Skład: Aqua, Propylene Glycol, Styrene/Acrylates/Ammonium Methacrylate Copolymer, Polyurethane-35, Cera Alba, Synthetic Fluorphlogopite, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, PEG-20 Glyceryl Stearate, Ethylenedamine/Stearyl Dimer Dilinoleate Copolymer, Copernica Cerifera Cera, Stearic Acid, Palmitic Acid, Ethylene/VA Copolymer, Alcohol Denat, Paraffin, Aminomethyl Propanediol, Glycerin, Hydroxyethylcellulose, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Butylene Glycol, Xanthan Gum, Sodium Laureth Sulfate, Disodium EDTA, Tetrasodium EDTA, PentaerythRItyl Tetra-Di-Butyl Hydroxyhydrocinnamate, Silica, [+/- CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77007, CI 77891, CI 75740, CI 77288, CI 77742, CI 77510].


Cena: ok. 36 zł
Dostępność: Hebe, Natura, Rossmann, Super-Pharm
Ocena: 4/5

21 komentarzy:

  1. Ten tusz to mój ulubieniec :) testuje inne, ale jeden zapas tego czeka w szufladzie na swoją kolej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Testy testami, ale taki pewniak zawsze się przyda.

      Usuń
  2. Miałam ten tusz i efekt na rzęsach nawet mi się podobał, tyle że spuchły mi po nim powieki :/ chcąc nie chcąc - musiałam się go pozbyć. Za to po tym wszystko przeszło jak ręką odjął ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedobrze. Mnie uczulał Collosal, od tamtego czasu ostrożnie podchodzę do maskar Maybelline.

      Usuń
  3. Świetny tusz, jednak najpierw musi swoje odleżeć, bo jest zbyt mokry i skleja rzęsy. Później to już malowanie nim to sama przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy tusz musi mieć chwilkę :)

      Usuń
  4. Muszę go dorwać, akurat wykańczam 3 zaczęte... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam zasadę, że otwieram tylko jeden tusz :)

      Usuń
  5. Mam wersję wodoodporną, i całkiem lubię ten tusz, ale mój jest otwarty od 3 miesięcy, a nadal jest za mokry :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długo jest dość wilgotny, ale przez moją kosmetyczkę przewinęły się bardziej mokre (przynajmniej na początku) egzemplarze.

      Usuń
  6. Mój ulubieniec,ale w wodoodpornej wersji,mogę ryczeć i zmoknąć na deszczu i nie ma na niego siły <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wariant wodoodporny jakoś mi nie pasował.

      Usuń
  7. Szczoteczka mi się podoba, nie miałam jednak okazji testować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może warto sobie go sprawić podczas nadchodzących promocji.

      Usuń
  8. Ja go z kolei bardzo lubiłam, zarówno wersję zwykłą, jak i wodoodporną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie coś w tej wodoodpornej nie grało, chociaż zasadniczo wolę tusze wodoodporne.

      Usuń
  9. Nie polubiłam tylko i wyłącznie ze względu na mocno wygiętą i za dużą szczoteczkę. Sam efekt robił wrażenie, ale dopiero jak doczyściłam powiekę ubrudzoną tuszem :(

    OdpowiedzUsuń
  10. A u mnie zupełnie się nie sprawdził. Choć szczoteczka była świetna. Formuła beznadziejna dla moich rzęs, oddałam mamie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny kosmetyk. :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...