Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 20 marca 2016

Z kalendarzem na bakier. Vianek Płyn Micelarny

Mała zabawa na początek: co można robić zimą? Pewnie wiele z nas z ulgą żegna odchodzącą porę roku, ale proszę jeszcze o chwilę skupienia. No? Gdy jest śnieg i do tego wolne chwile, to wiadomo: można lepić bałwany, zjeżdżać na nartach, jeździć na sankach (w mniej optymistycznej wersji dorosłych ludzi z małymi dziećmi - ciągnąć te sanki). A gdy aura nie sprzyja (tak jak w przeważającej części tej zimy)? Narzekać :D. Można też, co lekko zaskakuje, pleść wianki. Sylveco zignorowało nieodpowiedni czas (halo, noc świętojańska jest w czerwcu :D!) i właśnie zimę wybrało na odpowiednią porę do prezentacji nowej marki Vianek. Po niezbyt przyjemnych doświadczeniach z ich drugim dzieckiem, kosmetykami z linii Biolaven, do zapowiedzianych nowości podeszłam dość sceptycznie. Wiedziałam, że z pewnością skuszę się na jeden kosmetyk - płyn micelarny. Micel z Sylveco opanował moje serce i rządzi nim niepodzielnie od przeszło roku. Czy wplotę Vianek do swojej pielęgnacji?

Standardowo zacznę od opakowania, które oczywiście jest takie, jak każdy widzi. Jedyne do czego mogę się przyczepić, i to raczej tak na siłę, to nieprzezroczysta butelka - lubię kontrolować zużycie na bieżąco bez kombinowania z podstawianiem opakowanie pod żarówkę. Mniejsza z tym. W tym miejscu chciałabym jedna wyróżnić... etykietę. Te kwiaty są śliczne, miło sięga się po coś, co cieszy oko.

Konsystencja? Tak, trzymajcie się, woda. Ale taka, która pachnie i zmywa makijaż (o tym za chwilę). Płyn nie pieni się, nie pozostawia na skórze klejącej warstwy, nie podrażnia i nie szczypie w oczy. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy faktycznie nawilża, ale z pełną odpowiedzialnością (świadoma praw i obowiązków :D) napiszę, że wygładza. Naprawdę! Skóra po jego użyciu jest odczuwalnie bardziej gładka. Miłe zaskoczenie.

Płyn ma dość ciekawy zapach - warto o tym wspomnieć, bo taki słodki, trochę przypominający żelki, a trochę zieloną herbatę z opuncją figową, zapach nie każdemu przypadnie do gustu. Płyn lipowy jest pod tym względem bardziej neutralny. Na szczęście zapach Vianka nie utrzymuje się na twarzy i nie drażni nozdrzy przez cały dzień.

Przejdźmy do najistotniejszej kwestii, czyli zmywania - usuwa makijaż podobnie do Sylveco. Bez problemu radzi sobie z kosmetykami niewodoodpornymi do oczu i ust (np. tuszem Maybelline Lash Sensational), a także produktami do makijażu twarzy. Nieco gorzej idzie mu z mazidłami o przedłużonej trwałości do ust i oczu - w tych przypadkach nie wystarczy chwila, "okład" z wacika nasączonego płynem trzeba kilkukrotnie powtórzyć. Na szczęście nie jest konieczne wydłubywanie oka :).


Myślę, że znalazłam kolejny produkt, na którym będę mogła polegać. Jak mi wykupią Sylveco, to wezmę Vianek; gdy zniknie Vianek, przytargam Sylveco. Oby tylko nie wycofali obu na raz :D.

Skład: Aqua, Decyl Glucoside, Glycerin, Robinia Pseudoacacia Flower Extract, Panthenol, Urea, Hydrolyzed Oats, Sodium Lactate, Sodium Hyaluroante, Benzyl Alcohol, Parfum, Phytic Acid, Dehydroacetic Acid,

Cena: 16 zł-18 zł/200 ml
Dostępność: sklepy zielarskie (we Wrocławiu np. Lawenda na Krupniczej), drogerie Jasmin, ekobieca.pl, iwos.pl, mintishop.pl
Ocena: 5/5

19 komentarzy:

  1. Ja z Vianka ostatnio pokusiłam się na krem pod oczy, też z tymi kwiatkami :). Jest bardzo fajny i w Jasminie ma równie fajną cenę ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam krem pod oczy z Sylveco, ale mnie nie zachwycił. Masz może jakieś porównanie między nim a Viankiem?

      Usuń
  2. Mam problem z Sylveco: kremy buble, pomadka ok, płyn świetny. Napiszesz recenzje pomadek Golden Rose? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kremów do twarzy jeszcze nie miałam, ale nie bardzo mam ochotę - używałam tylko kremu pod oczy i to nie był najlepszy wybór. O które pomadki pytasz? O te w kredce? Ich recenzja z pewnością się pojawi :)

      Usuń
    2. Właśnie o te. Mam ochotę na 08 i 11. Może jakaś wyraźna czerwień też wpadnie ;)

      Usuń
    3. 11 bardzo lubię :). 08 i 10 też :).

      Usuń
  3. Bardzo polubiłam micel Biolaven, w zapasach czeka Sylveco.. wychodzi na to że i Vianek musi u mnie zagościć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi dobrze ;) Kusi sprawdzenie czegoś, ale moje zapasy mnie powstrzymują ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :). Ja powoli wyrastam z gromadzenia zapasów :)

      Usuń
  5. Chętnie wypróbuję - w składzie nie widzę oleju z pestek winogron, który mnie uczula:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, nie słyszałam jeszcze, żeby ktokolwiek był na ten olej uczulony.

      Usuń
  6. Zostaję przy Garnierze albo Dermacolu. Nie będę cudować :D

    OdpowiedzUsuń
  7. W takim razie kolejne dwa micele dołączam do listy! Z Sylveco dopiero zaczęłam przygodę, ale już mam swojego ulubieńca w postaci żelu tymiankowego. Mam nadzieję, że z micelami będzie podobnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy wcześniej nie widziałam tego kosmetyku :O

    OdpowiedzUsuń
  9. jeszcze nic nie stosowałem z tej marki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super, że jest równie skuteczny :) W sumie to właśnie teraz, od Ciebie, dowiedziałam się o ich nowej linii :P Polubiłam micel Sylveco, choć nie wiem czy na tyle, by płacić taką kwotę za 200 ml :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jeszcze nie użyłam micela z Sylveco, ale czeka w zapasie razem z Garnierem :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...