Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 4 października 2015

Stare - nowe śmieci. Zużycia września

Po krótkiej przerwie w zbieraniu śmieci, czas na powrót do starych, dobrych nawyków. Nie ma to jak porcja pustych opakowań walających się pod biurkiem (teraz już toaletką, białą, jak na blogerkę przystało). Oto moje skromne pozostałości ubiegłego miesiąca:


Było: Yves Rocher Low Shampoo - odkrycie ostatnich miesięcy. Gdyby był odrobinę mniej uciążliwy w stosowaniu i bardziej wydajny, z pewnością kupowałabym butlę za butlą (i tak zużyłam już 5). Jednak jest to szampon, który z pewnością jeszcze wiele razy pojawi się w denku.

Jest: Biolaven Szampon do włosów - dziwaczny szampon. Zaskoczyła mnie ta wodnista konsystencja. Moje włosy go lubią, skóra głowy mniej.



Było: Avene Cleanance Żel oczyszczający - to moje drugie pełnowymiarowe opakowanie. Uwielbiam ten żel za kremową pianę, którą tworzy i za uczucie czystej skóry bez jej ściągnięcia. Z chęcią do niego wrócę.

Jest: Sylveco Rumiankowy żel do twarzy - założę sobie klamerkę na nos, zacisnę zęby i jakoś spróbuję nie oceniać go przez pryzmat zapachu. Tak, tak, to kosmetyk naturalny, one cuchnąć MOGO, jak chcesz paniusiu pachnący, to idź sobie kup chemię z marketu.



Było: Dermika Pure Łagodzący płyn micelarny z różą do cery suchej i normalnej - urzekło mnie to opakowanie - po przyłożeniu wacika na szczyt butelki płyn grzecznie na niego wypływa, nigdzie się nie rozbryzguje. Sam kosmetyk okazał się niezłym płynem, chociaż raczej do przemywania twarzy rano niż do usuwania makijażu w postaci tuszu i spółki. Nie podrażniał (oczu także) i nie wysuszał. Nie jest wart swojej regularnej ceny (ok. 30 zł), ale za dychę można wziąć.

Jest: Biały Jeleń, Hipoalergiczny płyn micelarny - kupiłam w zestawie z mydłem za jakieś zawrotne 9 zł. Jedyne, co mogę o nim teraz napisać to to, że to najprzyjemniej pachnący płyn micelarny, który przewinął się przez moją łazienkę.


Było: Nacomi Olej z czarnuszki - oleje dominowały w mojej pielęgnacji wieczornej przez całe lato. Najpierw używałam pachnotki, potem przerzuciłam się na ten. Muszę przyznać, że od dawna moja cera tak dobrze nie wyglądała. Poprawiła się sytuacja na moim nosie, który stał się wyraźnie czystszy. Gdyby jeszcze doszło do tego zwężenie porów, to byłby cud, miód i orzeszki. Olej z czarnuszki odrobinę drażnił swoim intensywnym zapachem (tak pachnie jak smakują nasiona :D), ale z czasem się przyzwyczaiłam.

Jest: Acne-Derm Krem - efekty u Idalii były powalające. Mam nadzieję, że i u mnie zdziała cuda.


Było: L'oreal True Match Concealer - krzyżyk na drogę! Tak mi obrzydło jego używanie, że najchętniej wyrzuciłabym recenzję do kosza. Paskudny pod oczy, na dłuższą metę średni także na niedoskonałości. Zgiń, przepadnij!

Jest: Astor Perfect Stay Concealer - typowy korektor pod oczy. Jeżeli szukacie uniwersalnego produktu do tuszowania wszelkich niedoskonałości cery na dowolnie wybranym fragmencie cery, to nie będziecie zadowolone. Jednak w okolicach oczu sprawdza się naprawdę nieźle.
Estee Lauder Double Wear Maximum Cover - podkład i korektor w jednym. Nadaje się zarówno do nałożenia na całą twarz, jak i punktowo na niedoskonałości. Fenomenalne krycie, chcę całą tubę!


Było: L'oreal Volume Million Lashes So Couture - fantastyczny tusz, szczególnie wart uwagi, gdy jest w promocji. Wygodna szczoteczka, która pięknie rozdziela, a przy tym umiejętnie nanosi tusz na rzęsy. Romans do powrórzenia.

Jest: Maybelline Lash Sensational Waterproof Mascara - wersja klasyczna zyskała sobie spore grono zwolenniczek, wariant wodoodporny cieszy się mniejszym uznaniem. Chociaż maskara mnie nie powaliła, to daje całkiem zadowalający efekt. To pierwsza maskara Maybelline od długiego czasu, która mnie nie uczuliła, sukces!

Było: Tołpa Botanic Czarna Róża Odżywczy Żel pod prysznic - jak takie rzadkie cuś, które spływa ze skóry w 5 sekund, odżywia, to ja jestem gwiazdą filmową. Szału nie robi, z uwagi na konsystencję szybko się zużywa. To mój czwarty kosmetyk z tej linii zapachowej i drugi, z którego zapachem coś jest nie tak. Niby jest słodko, ale czuć taką proszkową nutę, której nie było ani w peelingu, ani w balsamie do ust. Żegnam bez żalu i nie wrócę więcej.

Palmolive Feel Glamourous Pampering Shower Scrub - pani w Naturze wciskała jakieś produkty, więc postanowiłam ją wesprzeć (w końcu też musiałam kiedyś namawiać na zakup takich pierdół, których nikt nie chciał brać) i wzięłam to "różowe". Różowe okazało się żelem pod prysznic (z drobinkami, zupełnie zbędnymi) o obłędnym, dość słodkim zapachu. Według producenta ten aromat to połączenie pitaji, wanilii burbon i jeżyny. Niech mu będzie :). 

Jest: Rituals Yogi Flow Indian Rose&Sweet Almond Oil- miałam do czynienia z tą pianką u cioci, więc ucieszyłam się z własnego egzemplarza. Formuła żelu zmieniającego się w chmury kremowej piany nadal mnie zachwyca, ale nie zadowolił mnie zapach. Yogi Flow pachnie szamponem :D.


Było: Wellness&Beauty Korperoel Kirchbluete&Rosen-Extract- zobaczyłam go kiedyś u Atqi, która zachwalała jego zapach, więc jako osoba, która pamięta o pielęgnacji ciała tylko wówczas, gdy ma coś, co zadowala zmysł węchu, musiałam go mieć. Olejek ma delikatny kwiatowy zapach, dość kobiecy, nie przeładowany różanymi nutami. Miło go się nosi, chociaż ulatnia się po 2 godzinach. Olejek dość długo się wchłania i niespecjalnie powala walorami pielęgnacyjnymi - 

Jest: Dove Purely Pampering Nourishing Body Oil Pistachio Cream&Magnolia - w pierwotnej wersji cena tego cudaka oscylowała w granicach 40 zł. To dość wygórowana cena jak na produkt do ciała i śmieszna, biorąc pod uwagę markę, która go wypuściła. Jednak pod względem zapachu jest to jedna z lepszych drogeryjnych linii, dlatego zaszalałam i kupiłam olejek, gdy cena spadła do 15 zł. Chociaż w dalszym ciągu widnieje na stronie producenta, w Rossmannie pojawiły się już inne olejki Dove, Derma Spa.


Było: Zara Textures EDT - przyjemny, wodno-jabłkowo-cytrusowy zapach, w guście Light Blue. To moje drugie opakowanie; mam nadzieję, że Zara go nie wycofa, bo z chęcią bym sobie sprawiła kolejną butelkę w przyszłe lato.

Jest: Tommy Hilfiger Tommy Girl EDT - ach te przeceny w Rossmannie. Nie mogłam się oprzeć i, po przeczytaniu kilku recenzji, pobiegłam kupić ten zapach. Muszę przyznać, że gdyby był tester, to chyba bym się nie zdecydowała. To nie jest śmierdziel, ale też nie jest to woda, która zachwyciła mój nos. To taki różano-miętowy-dżinsowy zapach, który spokojnie mógłby wypuścić jakiś Adidas.


Krem Tołpa Biały Hibiskus wykończyłam, bo moja mama nie chciała go już używać, a mnie wkurzają walające się resztki. Lubię ten krem, kilka miesięcy temu zużyłam sama opakowanie, ale jakoś zupełnie zapomniałam go zrecenzować.

Seria Multimodeling zastąpiła moją ulubioną Rebuild. Masło jest równie dobre, jak poprzednie. Szkoda tylko, że aby uzyskać jakieś efekty trzeba wcierać to tonami.

Po skończeniu soli z Farmony (uwielbiam), skusiłam się na równie wysoko oceniany produkt Online. O ile widziałam sens moczenia stóp w Nivelazione, tak zupełnie nie czułam potrzeby używania tego kosmetyku.

A jak wasze zużywanie? Ups, pardon, teraz się chyba "dąży do minimalizmu". Albo czegoś w tym guście :).

52 komentarze:

  1. Bardzo lubię ten korektor Perfect Stay :) Lash Sensational sprawdza się u mnie dużo lepiej niż So Couture :) A jeśli chodzi o Acne Derm... No cóż, trzymam mocno kciuki za udaną kurację, pamiętam zdjęcia Idalii i rzeczywiście efekt był świetny. Ja używam kwasu azelainowego od marca - Acne Derm, Skinoren, Hascoderm lipożel. Efekty nie są równie zadowalające niestety, choć nie powiem że ich nie ma. Ale po ponad pół roku liczyłabym jednak na silniejsze rozjaśnienie przebarwień, dlatego rozpoczęłam już kwas glikolowy w tym roku i planuję te dwa kwasy łączyć, mam nadzieję że sobie nie wypalę buzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że eksperyment się uda :)

      Usuń
  2. U mnie niestety perfumy TH się nie sprawdziły :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Serio ten korektor z L'Oreala aż taki zły? Myślałam, że jest dobry… A tusz Volume Million Lashes mam i sobie chwalę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś mi nie podszedł. Wielu osobom pasuje, więc trzeba sprawdzić na własnej skórze.

      Usuń
  4. Same ciekawe produkty zużyłaś/będziesz zużywać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja do AcneDermu podchodzę jak pies do jeża... jakoś boję się, że mi wyżre pół twarzy. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używam od ponad tygodnia codziennie i na razie jest ok :)

      Usuń
  6. Świetny jest ten szampon w kremie z YR, też pisałam o nim niedawno :). Lash Sensational miałam w wersji zwykłej i został jednym z moich ulubieńców! Przebija go jak na razie tylko Masterpiece Max :D.

    Nie wiedziałam, że Acnederm jest w sprzedaży, pamiętm że kiedyś go wycofywali i myślałam, że nie wrócił. Gdyby nie fakt, że biorę się za kwas migdałowy na pewno bym pobiegła po niego do apteki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam jeszcze Masterpiece Max :)

      Usuń
  7. Ja za to kocham Tommy Girl :) Ale to zapach na mocno słoneczne dni, wtedy fantastycznie rozwija się na skórze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za późno go przecenili, nie zdążę docenić jego uroku w upały :)

      Usuń
  8. Koniecznie daj znać jak zadziała Acnederm :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ładnie Ci poszło zużywanie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ach, jestem chyba jedyną osobą na świecie, która nawet lubi zapach rumiankowego żelu z Sylveco ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Podzielam Twoje zdanie odnośnie tuszu L`Oreal, aczkolwiek ostatnio z powodzeniem zastąpiłam go maskarą z Astora. Jednak i ta ostatnio trochę przysycha, więc w ruch poszedł tusz Lashem, który ma duży potencjał, ale musi trochę "poleżakować";)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś nie po drodze mi z Astorem, w całym swoim życiu miałam może z pięć kosmetyków. Nie ciągnie mnie do ich maskar.

      Usuń
  12. Lubię minimalizm. Na zdjęciach z Instagramu. :D Zdjęcia wydają się wtedy czyste i schludne, ale w swoim życiu lubię przepych, a co tam! Raz się żyje! Moje denka nigdy nie są małe, bo wylewam na siebie tony kosmetyków hehehe. :D KOCHAM ten żel z peelingiem Palmolive, pachnie jak perfumy dla dziewczynek z dzieciństwa. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach tego żelu też mi się kojarzy z dzieciństwem :).

      Usuń
  13. Miałam szampon Biolaven i właśnie sama nie umiem się o nim wypowiedzieć. Robił to, co ma robić szampon, dobrze mył włosy, ale spodziewałam się czegoś więcej. Wodnista konsytencja również była dla mnie zaskoczeniem. Żel rumiankowy Sylveco stosowałam, mimo, że jest do cery trądzikowej, nie spasował mi. O wiele lepiej sprawdził się u mnie... Biolaven :) (stosowałam również tymiankową wersję Sylveco i ich mleczko). Z tuszy kupiłam brata "So Couture"- "Feline", niestety bardzo mnie rozczarował...

    OdpowiedzUsuń
  14. Podoba mi się zapach żelu Palmolive :) Po kremie Acne-derm strasznie mnie wysypuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na razie lekko wypryszczyło, ale liczę, że to oznaka oczyszczania się skóry.

      Usuń
  15. Z korektorem L'Oreala mam love-hate relationship. Nie lubię go, ale lepszego nie znalazłam, wszystkie pozostałe są albo od razu za ciemne/za różowe, albo już na skórze ciemnieją do pomarańczki. Jedyny równie jasny i żółty Rimmel w słoiczku eksponuje wszystko: suche skórki, zmarszczki, o których istnieniu nie wiedziałam,...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ten L'oreal robi to, co u Ciebie Rimmel :)

      Usuń
  16. O nie! A na mnie w zapasach właśnie czeka ten korektor z L'oreal...jestem ciekawa czy u mnie też będzie klapa. Acne derm muszę kupić, koniecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle osób chwali ten korektor, że czuję się trochę jak odszczepieniec. To absolutnie nie jest produkt pod oczy.

      Usuń
  17. Bardzo lubię ten Low Shampoo :) A i żel z Sylveco też przypadł mi do gustu, ja lubię zapach rumianku więc mi nie przeszkadza :D I tusz z MNY mam zarówno nie- jak i wodoodporną wersję ;) Moja ulubiona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie on nie do końca przekonuje, bo robią się w nim grudki i muszę dokładnie "odsączać" szczoteczkę.

      Usuń
  18. Niestety większości kosmetyków nie znam ale na żel do mycia twarzy Sylveco muszę się w końcu skusić ;) jak zwykle sporo ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Fakt, ostatnio dążę do minimalizmu, ale jak się prowadzi bloga i dostaje tyle kosmetyków, to naprawdę jest radość, jak denko spore i wszystko szybko się zużywa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dostaję kosmetyków, kupuję je :)

      Usuń
  20. seria rebuild zniknęła całkowicie? ojej, tamto serum było w moim przypadku skuteczniejsze niż multi modelling...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety zniknęła, pytałam w punkcie Ziai :(

      Usuń
  21. O, a ja tak zachwycałam się zapachem Yogi Flow ;) Za to zapach serii Tołpa Czarna Róża nie zachwycił...Jest ciekawy i oryginalny, ale jakiś taki...za słodki.

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam teraz L'Oreal pod oczy i mam mieszane uczucia... Może nie jest tak, że mnie od niego odrzuca, ale nie jestem przekonana :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go nie lubię, tworzył mi dziwne zmarszczki przy oczach.

      Usuń
  23. Szampon w kremie YR i żel do buźki Avene chcę wypróbować :)
    A żel tołpa czarna róża miałam w miniaturce i bardzo mi się jego zapach podobał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ten żel lekko daje proszkiem, niestety.

      Usuń
  24. Hehe, moda na "dążenie do minimalizmu" rozśmieszyła mnie właśnie, bo jedna osoba (bardzo ulegająca modom wszelkim i chcąca być na czasie tak bardzo, że czasem nawet poglądy zmienia pod wpływem trendów ;-)) powiedziała z podziwem o kimś "zainteresowała się minimalizmem jeszcze zanim stało się to modne"! :-)

    Ja nie robię denek, wywalam wszystko od razu po opróżnieniu. Minimalizm! :-D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja teraz obiecałam sobie, że nie kupię nowych kosmetyków dopóki nie zużyję starych. Jak na razie się trzymam tego postanowienia. Dzisiaj kupiłam tylko tusz do rzęs bo mi się skończył ;) Niedługo będę musiała zaopatrzyć się w krem BB. Byślałam o SKin79 - używałaś go może? Podobno jest bardzo dobry na każdą porę roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam kiedyś jakieś próbki, ale ten szaro-różowy kolor nie bardzo grał z moją cerą. Mam ochotę na ten pomarańczowy :)

      Usuń
  26. swoimi zużyciami przypomniałaś mi że trzeba wybrać się do Ives Rocher :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Czyżby toaletka z Ikea, jak na blogerkę przystało? :P Nie znam Twoich zużyć, ale kilka produktów wpadło mi w oko, nawet jeśli Tobie się one nie sprawdziły :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...