Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 18 października 2015

Chusteczkowa sprawa. Shiseido Pureness Oil-Control Blotting Paper


Dla niektórych pobudka przed 7 rano to zbrodnia na ludzkości. Co mają wobec tego powiedzieć osoby, których dzień zaczyna się w okolicach piątej albo i wcześniej? Tych, które jesienną porą robią makijaż po ciemku i biegną w tej ciemnicy do pracy/szkoły? Tych, dla których godzina ósma to nie jest moment na leniwe malowanie kreski i popijanie kawki, ale pierwszy dzwonek na szybkie poprawki w makijażu?

Tak, wstaję o 5. Maluję się i pędzę do pracy. Kiedy moja cera i makijaż ze sobą współgrają, o 8 wyglądam jeszcze jak człowiek. Kiedy nie... Cóż, wówczas chwytam za coś, co pomoże mi zdjąć ten okropny błysk z twarzy. Kiedyś w ruch szedł puder, ale ile warstw można nakładać? I wtedy odkryłam bibułki matujące. Przerobiłam już kilka popularnych marek, zarówno z dolnej, jak i z wyższej półki, Do tej pory tylko produkt z Inglota mnie zadowalał. Miałam do niego wrócić, ale buszowałam po stronie jednej z perfumerii internetowych i w ten sposób do koszyka wpadły bibułki Shiseido, które dużo dziewczyn uznaje za papierki idealne.

Standardowo zacznę od opakowania. W przypadku bibułek zwykle nie ma się o czym rozpisywać, bo producenci pakują je w papierowe koperty o mniejszej, bądź większej wytrzymałości. Po jakimś czasie każdy z tych kartoników wygląda jakby pies go przeżuł i wypluł. Shiseido wyróżnia się w tym temacie - zamiast papierowej koperty mamy plastikową, wytrzymałą, która nie przedziera się na rogach, nie rysuje i nie "łamie". Nie wstyd pokazać się z nim w damskiej łazience :D. 

Opakowanie nie nastręcza problemów przy wyciąganiu bibułek, z łatwością można wyjąć jeden papierek. Rozwiązanie widoczne na załączonym obrazku spotkałam wcześniej w Bobbi Brown i Essence. 

Bibułki Shiseido mają wymiary 9 cm na 7,3 cm. Nie mogę się przyczepić odnośnie rozmiaru, chociaż nieco dłuższe Bobbi Brown były wygodniejsze. Shiseido są cienkie, ale nie przypominają śliskiego papieru śniadaniowego jak Bobbi. Bibułki sprawiają wrażenie "przypudrowanych", są tępe w dotyku. Sądziłam, że dzięki dodatkowi glinki usuną nadmiar sebum i zmatowią twarz. Cóż... Bibułki nieźle chłoną tłustą warstwę, ale trzeba je trochę mocniej przycisnąć (Inglot właściwie sam się przyczepiał). Po ich zastosowaniu twarz jest matowa (dokładnie widać, gdzie nie przyłożyłam papierka :D), niestety na krótko. Po okołu 2 godzinach trzeba ponownie sięgnąć do koperty. Niestety, razem z sebum ściągają też trochę podkładu.

Miało być świetnie, wyszło przeciętnie. Nie są to złe bibułki, ale zdecydowanie nie warto się na nie łakomić za cenę, którą wołają za nie w perfumeriach. 100 zł za trochę makulatury? Chyba kogoś potentegowało.

Skład: Kaolin, Polysorbate 80, Cellulose Gum, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Trisodium EDTA, Butylene Glycol, Aqua, Sodium Dehydroacetate, Parfum, Zinc Oxide (CI 77497), Ultramarined (CI 77007).

Cena: 55-95 zł/100 sztuk
Dostępność: perfumesco.pl, tagomago.pl, iperfumy.pl, Sephora, Douglas
Ocena: 3/5

19 komentarzy:

  1. buu, szkoda, że nie są takie świetne, na jakie...wyglądają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem są rewelacyjne - pod względem chłonności, wytrzymałości, opakowania, nie naruszają makijażu. Miałam już chyba wszystkie dostępne na rynku bibułki i niestety żadne nie dorównują Shiseido.
      Natomiast nie rozumiem, jak można narzekać, że po użyciu bibułek cera jest matowa za krótko. To znaczy, rozumiem, bo sama mam z tym duży problem, ale przecież to nie wina bibułek, wszystko zależy od tego w jakim tempie i ilości nasza skóra produkuje sebum - bibułki tylko ściągają to co się nazbierało. Nawet te które posiadają warstewkę pudru, glinki czy czego tam jeszcze - mają ją siłą rzeczy tak niewielką, że nie można wymagać cudów ;-)

      Usuń
    2. Na szczęście każdy może mieć swoje zdanie. Do ściągania nadmiaru sebum równie dobrze nada się kawałek papieru toaletowego, zwłaszcza, że Shiseido ściągały u mnie trochę podkładu :)

      Usuń
    3. Gdyby papier toaletowy lub chusteczki nadawały się do ściągania nadmiaru sebum równie dobrze (albo przynajmniej w połowie) jak bibułki, to w życiu nie wydałabym ani grosza na jakiekolwiek bibułki. Niestety jakoś w przypadku mojej ceru i mojego sebum to absolutnie tak nie działa ;-)
      A co do ściągania podkładu, to cóż, Ameryki nie odkryję, ale pewnie wszystko zależy od cery, składu sebum, rodzaju podkładu, pudru. U mnie Shiseido podkładu nie naruszały, a cerę mam ekstremalnie tłustą i po godzinie-dwóch wszystko z niej spływa.

      Usuń
    4. Moja też jest tłusta, ale właściwie żadne bibułki na nią nie działają (tylko Inglotowe dają radę), więc dobry papier toaletowy nie jest aż taki zły :D.
      U mnie bibułki Shiseido ściągały pokład Shiseido, podobno supertrwały UV... Cóż, chyba mi z tą marką na razie nie po drodze.

      Usuń
  2. Ja tam zawsze najlepiej sobie radzę... papierem toaletowym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można :). Taniej i skuteczność podobna.

      Usuń
  3. ależ sephora i douglas windują ceny, masakra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marże to oni zawsze mieli niezłe.

      Usuń
  4. Raczej nie wydałabym tyle na bibułki matujące ;) W sumie szaleństwem dla mnie było wydanie 29zł na te z Bobbi Brown :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się tak wydawało, ale poszłam krok dalej i straciłam głowę przy tych :)

      Usuń
  5. Opakowanie od razu mi się skojarzyło z bibułkami Essence, które bardzo lubiłam. Na szczęście problem mam już poniekąd z głowy, więc poszły w odstawkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie zazwyczaj problem z bibułkami polega na tym, że po ich użyciu podkład wygląda na zwarzony - mimo, że przykładam je delikatnie i absolutnie nie przesuwam. Robią się takie nieestetyczne farfocle na twarzy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, ciekawe, u mnie nic takiego nie ma miejsca.

      Usuń
  7. drogie te bibułki. Ja nie używam czegoś takiego, nie mam problemu z sebum.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydają się fajne, ale cena trochę odstrasza. Może jakaś drogeria internetowa ma je w promocji?
    Z drugiej strony, jeśli są naprawdę skuteczne, to pewnie warto zainwestować. Pod warunkiem, że nie zużywa się ich po kilka na dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie są tak skuteczne jakbym sobie tego życzyła :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...