Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

piątek, 4 września 2015

Pierwszy milion z przeceny. L'oreal Volume Million Lashes So Couture

Powiadają, że pierwszy milion trzeba ukraść. Po co, skoro można wejść do sklepu i kupić? W promocji :D. 

Prawdopodobnie mogłabym sobie darować notkę o tym produkcie, nikt by na tym nie stracił. Ilość recenzji przytłacza, tony lukru wylewają się z ekranu (zasadniczo; są wyjątki, które nie pieją z zachwytu). Ponieważ skończyły się wakacje i sporą część osób czekało bolesne spotkanie z kończącymi się terminami/korkami/zepsutymi albo wyskakującymi z szyn tramwajami/otwarciami nowych szpitali, które zostały usytuowane w pobliżu ulic, przez które sznurek samochodów ciągnie się nawet w nocy (chyba)/szkołą/ciemnościami o 5 rano, pomyślałam, że na razie na blogu będzie słodziutko. Człowiek siądzie sobie i chce się zrelaksować, wchodzi na ulubiony blog (taak, schlebiam sobie :D), a tu ilość jadu przekracza wszelkie dopuszczalne normy. Siostro, trochę cukru!

Nie będę się już powtarzać w kwestii mojego (do niedawna) podejścia do marki L'oreal. Chociaż przeprosiłam się z ich produktami, uważam, że ich ceny są trochę wysokie. Tusz do rzęs, za który trzeba zapłacić więcej niż 50 zł? Średnio mi się to podoba, zwłaszcza, że należę do tej grupy, która wbiła sobie do głowy, że kosmetyk tego typu przydałoby się wymieniać co kilka miesięcy, żeby się nic nie zalęgło. Na szczęście zdarzają się promocje (duże).

Od lewej: Celia Lashes on top
L'oreal VML So Couture
Lovely Curling Pump Up
Postaram się sprawnie przemknąć po kwestii opakowania. Na pewno jest porządne - mimo kilku miesięcy (sprawdziłam denko - maluję się L'orealem od końca kwietnia, co zaskakuje mnie samą) używania nie wygląda jakby ktoś je przeżuł i wypluł (i ponownie przeżuł). Czy jest ładne? Kwestia gustu, ale to chyba niezbyt istotny szczegół.

Podstawą tuszu jest szczoteczka. Ta z L'oreala wydawała mi się jakaś taka... mała. Nic dziwnego, przy tej "szczocie" z Celii L'oreal wygląda niewinnie :). Aplikator jest silikonowy (tak jak lubię) i ma kształt, który kojarzy mi się z... kabaczkiem. U góry jest trochę węższy, rozszerza się ku dołowi. Ma dużo drobnych wypustek, które dobrze nakładają tusz i jednocześnie wyczesują grudki. Dzięki krótkim igiełkom mogę dotrzeć do linii rzęs bez drapania i "smołowania" powiek przy okazji.

Tuż po zakupie tusz lekko zniechęcał swoją mokrą formułą, po aplikacji miałam wrażenie oblepionych, "schłodzonych" (nie potrafię tego inaczej wytłumaczyć) rzęs. Po lekkim podeschnięciu nie było żadnego dyskomfortu, nie czułam go na włoskach. Nie robił też z rzęs nieprzyjemnie kłujących, twardych szpilek.

Tusz występuje w jedynym słusznym kolorze: czarnym. A właściwie to w dwóch: czarnym i czarniejszym :D. Podobno wersja So Black nie jest już tak udana.

Efekt? Naprawdę świetny. Tusz znakomicie rozdziela rzęsy (nawet po 4 miesiącach), zarówno przy jednej, jak i przy dwóch warstwach, obywa się bez irytujących grudek. L'oreal wydłuża, podnosi rzęsy, ale też lekko je podkręca. Nie zapewnia mocnego pogrubienia, ale rzęsy wydają się bardziej gęste. Chociaż nie jest to produkt wodoodporny, trochę tak się zachowuje, szczególnie w kwestii zmywania (no i tego podkręcenia). Uwielbiam kosmetyki, które nie spłyną mi z pierwszą łzą i So Couture do nich należy. Coś za coś - do jego zmywania trzeba zaprzęgnąć płyn dwufazowy; twardy z niego zawodnik.



Maskara So Couture to w ostatnim czasie jeden z moich ulubieńców. Wiem, że grzebię już w prawie pustym opakowaniu, ale żal rozstawać się z tym tuszem. Zapasowe Maybelline i Eveline oraz planowany Gosh mają wysoko postawioną poprzeczkę.

Cena: ok. 60 zł
Dostępność: Natura, Hebe, Super-Pharm, Rossmann
Ocena: 5/5

48 komentarzy:

  1. Bardzo lubie ten tusz, ale os mi sie chyba na niego uwrazliwily oczy, bo niestety zaczynaja szczypac i nie jest to dobry objaw :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiałam się, że mnie też uczuli, bo tusze z siostrzanego Maybelline to robiły. Na szczęście nic się nie stało :)

      Usuń
  2. Bardzo lubię ten tusz, używam na zmianę z 2000 calorie. Na początku skubany mnie wkurzał, ale dałam mu podeschnąć i teraz cudo cudo :) Kupuję dzielnie co pół roku, gdy rossmann ogłasza -40% na kolorówkę, bo w normalnej cenie to ciężko by było ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brr, 2000 callorie, źle to wspominam... Dobrze, że u Ciebie się sprawdza :), Regularna cena L'oreala nie jest zbyt przyjazna dla portfela.

      Usuń
  3. Nie miałam go,ale efekt super jest:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo się cieszę, że napisałaś ten post! dotychczas trafiłam tylko na dwie jego recenzje (nie szukałam ich w google, po prostu przeglądają blogi, natknęłam się tylko na 2 wpisy) i obie były niepochlebne, nie zawierały jednak zdjęć. Twoja recenzja jest o wiele bardziej wyczerpująca a dzięki porównaniu szczoteczek z tymi z innych firm wiem, że na pewno polubię się z nią. Efekt widoczny na zdjęciu rzęs powala! Nabrałam ochoty na ten tusz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Poluj na przecenę i koniecznie daj znać!

      Usuń
  5. Ja szczerze mówiąc mam ciężko, bo dosłownie się boję kupić inny tusz niż mój ulubiony :D
    Chociaż ten ma ładną szczoteczkę....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściaro, udało Ci się znaleźć ulubiony tusz :). Mnie chyba też, ale lubię eksperymenty, więc jeszcze mam kilka maskar na oku.

      Usuń
  6. Też bardzo lubię tę serię, w sumie wszystkie, czyham na najnowszy Feline :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym nie słyszałam :). So Couture to mój pierwszy tusz z tej serii :)

      Usuń
  7. Jak dla mnie jest ok, ale nie ma szału ;) Daje zbyt delikatny efekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moich "niby-rzęsach" efekt nie przypomina sztucznych rzęs, ale L'oreal z niczego robi coś :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Też mi się podoba to, co on robi z rzęsami :)

      Usuń
  9. wiele dobrego słyszałam o tym tuszu - sama jednak mam swoich ulubieńców i trudno mi przekonać sie do czegos nowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli znalazło się coś dobrego, to może nie warto :). Lepsze bywa wrogiem dobrego :).

      Usuń
  10. "Kabaczka" jeszcze nie miałam, ale na razie zniechęca mnie fakt, iż podobno bardzo ciężko go zmyć - nie lubię płynów dwufazowych itp., więc na razie zadowala mnie Yves Rocher Sexy Pulp - mój ulubieniec :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmywa się naprawdę opornie - ja akurat lubię taką zakamuflowaną wodoodporność, ale rozumiem, że nie każdemu przypadnie ona do gustu. Miałam Sexy Pulp, dostałam go za założenie karty YR, ale tak długo leżał u mnie zapomniany w zapasach, że w końcu go oddałam cioci. Nie mogłam się do niego przekonać, bo ma włochatą szczoteczkę :(

      Usuń
    2. Też dostałam go gratis :) ja akurat lubię grube szczoty, nieważne, czy włochate, czy silikonowe ;)

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. W takim razie muszę rozejrzeć się za innymi :)

      Usuń
  12. efekt fajny, ale znam tusze 3 razy tańsze, które dają taki efekt np. z Miss Sporty

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny efekt dał na Twoich rzęsach, szkoda że u mnie się nie sprawdził :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Twoją recenzję. Szkoda, że się z nim nie polubiłaś. Nie ma jednak produktu idealnego dla każdego ;)

      Usuń
    2. Nie mogę się nie zgodzić :) I miło mi, że pamiętasz ;)

      Usuń
  14. moja ulubiona czekoladowa :P ale Maybelline tą LashSensational też chwalę sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dobieram się do Lash Sensational, porównam :)

      Usuń
    2. Jestem ciekawa, jak się u Ciebie sprawdzi LS, bo z kolei (w przeciwieństwie do So Couture) u mnie wersja klasyczna LS sprawuje się znakomicie i jestem szczerze zdumiona, że Maybelline wypuściło tak dobry tusz, bo dotychczas bywało różnie :)

      Usuń
  15. Lubię ich tusze i na ten z pewnością się skuszę za jakiś czas,bo są warte swojej ceny :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mój ulubiony <3 Podobno wersja so black jest dużo gorsza i się odbija, więc nie będe ryzykować :)

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie się nie sprawdza:/ od poczatku do końca użytkowania wszystko mi skleja i po za tym nic nie robi ;/

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja miałam chyba dwa tusze z L'Oreala i były spoko, ale tak, jak mówisz - oni z lekka przeginają z tymi cenami. Ich produkty są dobre, ale na pewno nie warte takiej kasy. Warto czekać na jakieś promocje typu -40%. Wtedy sprawa wygląda nieco rozsądniej i nasz portfelik nie jest aż tak przetrzepany :D.

    A jaki tusz z Maybelline czeka na swoją kolej? :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chcę go spróbować, ale najpierw trzeba zużyć zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
  20. efekt wyglada na dosc solidny

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam i uwielbiam choć w cenie regularnej na pewno nie kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten tusz jest świetny, u mnie od początku dobrze rozczesywał rzęsy i wyglądał nienagannie:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Też mam i bardzo, ale to bardzo lubię :)
    Chociaż zamawiam go zazwyczaj online przy zakupach innych kosmetyków bo wtedy cena jest zdecydowanie mniej "zaporowa"

    OdpowiedzUsuń
  24. Mnie jakaś chemia łączy z tuszami maybelline, co mam ochotę i naprawdę szczere chęci zmienić na inny to zawsze coś mi nie pasuje... :) albo cena :P albo szczoteczka albo konsystencja, albo trwałość, albo, albo... dłuuugo by wymieniać, a maybelline colossal volume express jest dla mnie łaskawy i nie zawodzi :P Myślicie, że So Couture da radę, bo szkoda żeby przeleżał w szufladzie :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...