Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 20 września 2015

Creme de la creme? Maybelline Color Tattoo Creamy Mattes 91 Creme de rose, 93 Creme de nude

Pojawienie się Color Tattoo w Polsce było małą sensacją w naszym kosmetycznym światku. Do tej pory cienie w kremie oferowały marki z wyższej półki, taka formuła jedynie okazjonalnie gościła na drogeryjnych regałach (cienie w kremie przez jakiś czas były w asortymencie Catrice i Essence). Zapowiedź wprowadzenia takiego typu produktu przez markę tak szalenie popularną jak Maybelline (dostępną nawet w hipermarketach) ucieszyła sporą część dziewczyn, która miała ochotę na małą odmianę w makijażu, a nie do końca uśmiechało im się wydawać na tę fanaberię kwotę większą niż 50 zł. Po dwóch latach Maybelline postanowiło poszerzyć ofertę Color Tattoo w naszym kraju i wprowadzić cienie matowe w kolorach, po które spora część z nas sięga w codziennym makijażu (róż, żółty beż, przykurzony fiolet i brąz). Zamysł niezły, Maybelline wykorzystało istniejącą niszę, ale wykonanie nie do końca udane.

O opakowaniu Color Tattoo już pisałam, dlatego nie będę się powtarzała. Nowa seria zamknięta jest w takich samych porządnych słoiczkach ze szkła.

Formuła Creamy Mattes odbiega od pierwowzoru, a właściwie pierwowzorów, bo konsystencja klasycznych CT różniła się w zależności od wykończenia. On and on bronze (złotobrązowa perła) był zbity, dość żelowy, ale fantastycznie rozprowadzał się na skórze (pigment dobrze się przyczepiał, rozkładał się równomiernie) natomiast Permanent Taupe (matowy szarobury fiolet) to plastelinowa masakra (jeżeli w dzieciństwie próbowałyście rozprowadzić plastelinę po kartce, to mniej więcej będziecie wiedziały, jak ten produkt się zachowywał - żeby go jako tako nałożyć, trzeba było dość mocno działać). Creamy Mattes są zupełnie inne - ich konsystencja jest kremowa, zbita, ale nie żelowa. Są lekko tłustawe w dotyku. Tak jak On and on bronze dobrze przyczepiają się do skóry. Rozprowadzają się lepiej niż Permanent Taupe, chociaż Creme de Nude ma tendencję do robienia prześwitów podczas nakładania, zupełnie jak jego starszy kolega (co ciekawe, Creme de Rose jest grzecznt).

Zaletą, którą często wskazywały dziewczyny zakochane w CT, była ich fantastyczna trwałość. U mnie produkt był trwały jeżeli zaaplikowałam go przy pomocy syntetycznego pędzla. Nakładany palcem przemieszczał się w załamanie powieki w około 2 godziny. Bawiłam się z Creamy Mattes na oba te sposoby, podczas różnych warunków pogodowych, nakładałam różną ilość produktu, rozcierałam, jednakże za każdym razem po 2-3 godzinach cienie się zbierały. Creamy Mattes nadają się do noszenia jedynie na bazie - tylko przy dodatkowym wspomaganiu nie były niesforne na mojej tłustej powiece. Szkoda, liczyłam, że same będą tą bazą. Marnie sprawdzają się w kwestii przedłużenia trwałości innych produktów, nie wspomnę już o tym, że nie ułatwiają pracy przy cieniowaniu (Agnieszka z Dressed in mint ma inne zdanie w tym temacie, polecam obejrzeć jej film). 

Chociaż kolory prezentują się na skórze dość intensywnie, na oku są dużo delikatniejsze - uzyskanie dużego nasycenia koloru jest trudne z uwagi na tę migrację w załamanie (większa ilość oznacza większą linię :D). Pomimo tego, że mam ciepłą karnację, dobrze czułam się także w różowym Creme de Rose, który na powiece był jedynie lekko różowy. Creme de Nude to fantastyczny odcień jasnej żółci, która dobrze koryguje kolor powieki i tuszuje różnego rodzaju niedoskonałości. Kolorystycznie te cienie to petardy. Szkoda, że jakościowo nie dla tłustej powieki (w suchą skórę mojej dłoni wżarły się za to dość mocno),

Miało być pięknie, wyszło jak zwykle, czyli średnio. 

Cena: ok. 25 zł
Dostępność: Rossmann, Natura, Super-Pharm, Hebe
Ocena: 3/5

29 komentarzy:

  1. Mam Permanent Toupe i też biera się w załamaniu właśnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba Bronze jest jedynym wyjątkiem w całej serii :(

      Usuń
  2. W opakowaniu widać, że 93 to plastelina (?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest plasteliną, zajechałam go pilnikiem :D

      Usuń
  3. U mnie trzymają się nieco dłużej, ale tylko z cieniami na wierzchu ;) Ale faktycznie jako typowa baza ,mająca utrzymać makijaż cały dzień, dla tłustych i/lub opadających powiek się nie sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z cieniami czy bez nich zachowują się tak samo :(

      Usuń
  4. Kurczę, nie bardzo Cię rozumiem - jesteś świadoma tego, że masz tłuste, problematyczne powieki, a narzekasz, że cień, nałożony solo zbiera Ci się w załamaniach? Nie wiem, skąd założenie (spotkałam się z tym na wielu blogach/w filmikach na YT), że ze względu na kremową formułę można zrezygnować z bazy - to przecież nie baza, tylko cień, nikt tego nie reklamuje jako bazy właśnie... Nie zrozum mnie źle, nie mówię tego, żeby Cię w jakiś sposób zirytować, obrazić, tylko (niestety, a może właśnie "stety"?) kompanie kosmetyczne coraz częściej liczą się z recenzjami bloggerów i szkoda byłoby, żeby naprawdę ciekawy, dobry kosmetyk, jakich brakuje wśród marek drogeryjnych zniknął/zmienił formułę tylko dlatego, że ktoś, sugerując się opiniami osób z odmiennymi potrzebami i preferencjami (bardziej suche, mniej "problematyczne" powieki), zignorował faktyczny stan skóry i nałożył go "po swojemu", a potem nie był zadowolony... To tak, jakby oczekiwać, że mocno wysuszający, matujący podkład sprawdzi się świetnie na suchej skórze bez bazy, peelingu, kremu tylko dlatego, że u koleżanki/innej bloggerki się sprawdził...
    Serdecznie Cię pozdrawiam!
    A.
    PS Czy nie orientujesz się, czy w najbliższym czasie będą jakieś promocje w Sephorze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak długi komentarz :). Aż nie wiem, od czego tu zacząć.

      1. Narzekam, że mi się zbiera, a to dlatego, że brązowo-złoty kolega tego nie robił i trzymał się świetnie mimo tłustych powiek. Ponadto produkt typu long-lasting chyba powinien sobie i z nimi radzić? Jeżeli np. podkład tego typu ma za zadanie utrzymać się na tłustej cerze bez bazy, to i cień również mógłby się obejść bez wspomagania. W innym wypadku po co określamy kosmetyk mianem produktu o przedłużonej trwałości (chyba że mylnie zinterpretowałam te 24 h)?
      2. Fakt, również zasugerowałam się tym, że inni potraktowali go jako bazę, ale... Moim zdaniem używanie kremowego produktu na bazę to tylko dokładanie sobie roboty; cień w kamieniu nakłada się szybciej i nie trzeba czekać aż produkt stopi się ze skórą (aż dwa razy w przypadku kremowego cienia - zawsze odczekuję po aplikacji bazy, przy cieniu w kremie muszę jeszcze czekać, aż on lekko zastygnie), żeby rozetrzeć na nim inny produkt w załamaniu.
      3. Zapewniam Cię, że z moją opinią nikt się nie liczy, jestem za cienka w uszach :D. I szczerze mówiąc wątpię, żeby światowe koncerny brały sobie opinie do serca - prędzej jestem w stanie uznać, że na takie działanie zdecydują się małe manufaktury.
      4. Do 23 września jest 20% w sklepie internetowym z kodem PIEKNA20, który chyba działa dopiero przy zakupach za 200 zł.

      Usuń
  5. Mam kilka tych cieni, tak ich pragnęłam że kupiłam odcienie neidostepne w Polsce na Allegro za jakieś chyba chore kwoty. No i co? a pstro! leżą, jakoś nie podchodzą mi te kolory...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napaliłaś się jak szczerbaty na suchary :D. Bywa, że to, czego tak pragniemy jakoś nam nie leży - ja marzyłam o paletce Zoevy, a koniec końców i tak jej nie używam :).

      Usuń
  6. No na 100% to tak nie jestem zadowolona. Ale nie jest źle, u mnie na opadającej i tłustej powiece trzymają się dobrze przez ok 7-8 h. Potem wchodzą w załamanie, ale nie jest tak tragicznie. I jako baza pod inne cienie i same są w miarę dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Macałam testery, ale mój zapał się ostudził. Nude wyglądał na dzień dobry jak zwarzona masakra (może wina testera? choć też wspominasz, że nie rozkłada się tak łatwo równomiernie), Rose nałożył się ładnie, ale kolor taki troszeczkę nie mój jednak. Na dłoni były trwałe, no ale dłoń to nie powieka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam akurat suchą skórę na powiekach i Creme de Nude to dla mnie obecnie ulubiona baza :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolory na dłoni prezentują się bardzo ładnie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. ach jak ogłosiłam tą wieść to dziewczyny od razu poleciały do sklepów hehe
    u mnie tylko śliwka wypada słabo ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. W sumie muszę sama się przekonać jak ten kolor u mnie się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Creme de Nude jest śliczny, ale cena nie zachęca mnie do zakupu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Też mam tłuste powieki, ale jakoś u mnie dobrze się trzymają te cienie, tzn. lepiej niż standardowe prasowane na bazie. Mam Creme de Nude i Creamy Beige, ale na Creme de Rose też mam ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. kilka dni temu kupiłam creme de rose i póki co jestem nim zachwycona - u mnie jestr trwały, łatwy w obsłudze i bardzo podoba mi się ten kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja również kupiłam :) high five! :)

      Usuń
  15. Pierwszy raz widzę,ale nie czuję się zachęcona,aby kupić ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,
    www.magdalenaklak.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda, po prostu szkoda, ze takie dziady srednie sa :/

    OdpowiedzUsuń
  17. Czaję się na ten brudny róż :D

    OdpowiedzUsuń
  18. u mnie jednak tego typu cienie bez bazy się nie spradzaja, dlatego pod Creme De Rose równiez aplikuję bazę po cienie :)

    ciekawe jak te matowe Creme De Rose oraz Creeme De Nude maja się do Macowych Soft Ochre i Painterly... :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam dokładnie te dwa i na moich powiekach trzymają się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  20. ja kupiłam czarny i na powiece górnej średnio, ale lubię go na dolną powiekę

    OdpowiedzUsuń
  21. Czy one muszą tak kusić :D ? Muszą? Ja już mam tyle cieni, a na te też mam chrapkę :<

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...