Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

czwartek, 28 maja 2015

Mały szkopuł. Fitomed Mój krem nr 10 Krem pod oczy

Jednym z moich ostatnich pielęgnacyjnych bzików są kremy pod oczy. Wiecie, młodość nie wieczność i takie tam. Po cienkiej skórze pod oczami najszybciej widać upływ czasu. Żeby ją trochę obłaskawić, trzeba ją dobrze dokarmiać. Z tego względu, namiętnie spoglądam na produktami pod oczy, które mają bogaty skład. Gdy rozglądałam się za nowym ideałem, rzucił mi się w oczy (chyba będę odmieniać te nieszczęsne "oko" przez wszystkie liczby i przypadki :D) kosmetyk marki Fitomed. Zainteresował mnie bogaty w "tłustości" skład, a decyzja o zakupie przypieczętowana została po przeczytaniu pozytywnych recenzji.

Zanim dobiorę się do tego ancymona, poświęcę chwilę opakowaniu. Mały słoiczek z pozoru wygląda niewinnie i wydaje się niewarty mrugnięcia okiem. Niestety, proste rozwiązanie, z pozoru wygodne, okazało się koncertowo spartolone przez nienajlepsze wykonanie. Już pominę etykietę, z której wszystko złazi w ekspresowym tempie. Bardziej irytujące jest to, że nakrętka nie chodzi gładko, przez co ma się permanentne wrażenie niedokręcenia.

Konsystencja? Czyż ten krem nie wygląda doprawdy uroczo? Gęsty, gładki, tłustawy, ale nie nieprzyjemnie ciężki. Nie sprawia problemów przy rozprowadzaniu. Po wklepaniu zostawia na skórze film, który jest "komfortowy w noszeniu", zupełnie niewyczuwalny. Krem nadaje się pod makijaż, bez obaw można nakładać na niego korektor, nic się nie zwałkuje ani nie oberwiemy ciastem.

Działanie również jest cudowne. Krem znakomicie odżywia skórę. sprawia, że jest miękka i gładka przez długie godziny. Na chwilę obecną, nie wymagam niczego więcej.

Ale, ale... Obwołałabym ten krem swoim ulubieńcem, gdyby nie jedna, taka właściwie marginalna kwestia. Czy ten produkt był badany oftamologicznie? Biorąc pod uwagę reakcję moich gruczołów łzowych, to byłabym skłonna w to wątpić. Uwierzcie mi, nie smaruję sobie kremem gałki ocznej, nie podnoszę powiek i nie ciapię go na rzęsy, a za każdym razem, gdy zaaplikowałam ten krem, zaczynałam płakać. Łzy leciały jak opętane, odczuwałam nieprzyjemne pieczenie. Po jakimś czasie kurki się zakręcały. Dobrze, że krem jest tłusty, to chociaż te wodospady go nie zmywały :D. Nie widzę w składzie substancji zapachowych, więc pojęcia nie mam, co mogło wywoływać takie "wzruszenie".

Krem Fitomed byłby idealnym produktem, z uwagi na działanie, skład i cenę. Nie wybaczę mu jednak tego, że paskudny z niego wyciskacz łez.

Skład:  Aqua, Camellia Sinensis Leaf Extract, Argania Spinosa Oil, Persea Gratissima Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Butyrospermum Parkii Butter, Hydroxyethyl Acrylate, Sodium Hyaluronate, Glycerin, Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, D-Panthenol, Trilaureth-4-Phosphate Caprylic/Capric Triglyceride, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin.

Cena: ok. 19 zł/20 ml
Dostępność: fitoteka.pl, ekobieca.pl, we Wrocławiu - Marzanka na Hali Targowej
Ocena: 3,5/5

23 komentarze:

  1. Bardzo się cieszę, że o nim napisałaś, bo naczytałam się tylu ochów i achów, że ciągle miałam go w pamięci tuż obok nutki zwątpienia czy aby na pewno będzie taki super ;) Jeśli go gdzieś zobaczę to kupię, a nuż mnie nie podrażni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz spróbować, bo właściwie poza tym niewiele mogę mu zarzucić.

      Usuń
  2. Ja tropię co mi załzawia oczy i nie wiem czy to tusz, którego używam już kilka tygodni czy baza pod cienie czy cień czy może jakiś płyn..
    Tak to jest, że czasami podrażnia i jak żyć. Fitomed kojarzy mi się z żelem do mycia twarzy w aptecznym kolorze i opakowaniu. Czy to ten Fitomed? Chyba tak..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tropiłam, dlatego zużyłam cały (no prawie, część "odlałam" cioci).

      Usuń
  3. Widzę, że to coś dla mnie, bo ostatnio dziwne rzeczy zaczynają mi się dziać pod oczami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ten rejon twarzy warto zadbać, im wcześniej, tym lepiej :)

      Usuń
  4. Ja go mam i nic mi z oczami nie robi, a mam dosyć wrażliwe. Także nie mam pojęcia, co by to miało być u ciebie, a szkoda, bo fajny jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też żałuję, liczyłam, że to będzie hit ;)

      Usuń
  5. Jak zużyję winogronowy z Alterry (całkiem milutki), chyba się szarpnę. Skoro nie znalazłaś wad poza łzawieniem i zakrętką... :) to jestem skłonna zaryzykować - moje oczy są jakieś dziwne: pocą po kosmetykach, które nikomu nic nie robią, a mają totalnie wybombane na te "żrące", loteria. Mam pytanie o konsystencję, bo już wcześniej myślałam, żeby go przełożyć do opakowania z pompką airless [takiego jak ma krem pod oczy Sylveco], a Ty mnie tylko w tym utwierdziłaś - da radę? Nie jest za gęsty? Na zdjęciu wygląda w sam raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się nad tym z Alterry podczas promocji w R. Może kupię :).
      Wydaje mi się, że może średnio grać z takim opakowaniem, szczególnie, jeżeli będzie miało małą dziurkę. Krem jest taki gęstszy, tak z 30 razy bardziej niż Sylveco.

      Usuń
    2. Pomęczę Cię jeszcze, wybacz. Nie ogarniam niestety porównania :( bo nie miałam Sylveco pod oczy [chyba nawet Twoja recenzja się do tego przyczyniła;)], moje opakowanie [identyczne] jest po serum orchideowym Alterry. Ale! wytropiłam, że miałaś kiedyś Fitomed tradycyjny nawilżający :D Pamiętasz może, czy był podobny/gęstszy/rzadszy względem tego Fitomedu pod oczy? Bo ten nawilżający w airlessie śmiga mi jak należy, a jest całkiem konkretny [może i wychodzi w formie paska, a nie bezkształtnej kropli, ale za to bez najmniejszego problemu, tak samo jak Masło Kakakowe Ziai].

      Usuń
    3. Hmmm, powiedziałabym, że ten krem pod oczy jest trochę gęstszy niż krem nawilżający Fitomedu.

      Usuń
  6. Też kiedyś miałam problem z kremem, który powodował u mnie łzawienie i pieczenie. Nie lubię takich produktów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja na początku używania miałam ten problem, ale u mnie była to za duża ilość zaaplikowanego kosmetyku, który migrował, gdy zaczęłam nakładać bardzo oszczędnie, to było już ok. Poza tym go polubiłam, bo idealnie nadaje się pod makijaż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam z różną ilością i za każdym razem efekt był nieciekawy :)

      Usuń
  8. ja nie wiem, czy dałabym radę krem zużyć, jeśli by tak wyciskał u mnie łzy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie połowę "odlałam" ciotce, także ten :D

      Usuń
  9. U mnie sprawdza się bardzo dobrze i nie powoduje łzawienia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Może któryś z naturalnych składników nie posłużył Twoim oczom? Mam podobnie z serum Alverde, za każdym razem doprowadza mnie do łez.

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że taki z niego drań. </3

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurczę mimo wszystko zachęciłaś mnie do tego kremu. Szkoda tylko, że słaba dostępność, bo raczej nie zamawiam na ekobiecej, ale następnym razem chyba się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...