Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

środa, 8 kwietnia 2015

Mały poślizg. Zużycia marca

Zwykle tak starałam się planować notki, by ta ze zużyciami pojawiła się w końcówce jednego miesiąca lub początku kolejnego. Tym razem, z uwagi na dość gorący czas (nie sugerujcie się termometrem za oknem), dopiero teraz znalazłam kilka chwil na przegląd pustych opakowań. Ostatnio zaliczyłam kilka różnych poślizgów (ten najlepszy zdarzył mi się w zeszły piątek, na pasach - nie pytajcie, puśćcie wodze fantazji :D).


Było: Tołpa Botanic Biała Wierzba Głęboko oczyszczający szampon-maska normalizujący - od pewnego czasu moje nogi niosą mnie do półek, na których stoją kosmetyki Tołpa. Gdy zobaczyłam w Rossmannie zieloną plakietkę przy tym kosmetyku, postanowiłam się na niego skusić. Jak żyję, nie używałam takiego dziwoląga. Moja skóra głowy to też dziwadło, więc ona i szampono-maska zadają się lubić, dlatego kupiłam kolejne opakowanie. Recenzja na pewno się pojawi, tylko muszę sobie wszystko poukładać w głowie.

Jest: To samo i Orientana Ajruwedyjski szampon do włosów Imbir i trawa cytrynowa.


Było: Yves Rocher Anti-age Redensifying Mask - produkty do włosów Yves Rocher jak dotąd mnie nie zachwyciły. Nie planowałam zakupu kolejnego, ale skusiła mnie spora promocja na tę maskę. Od dawna ostrzę sobie zęby na maskę Anti-Age z Organique, więc stwierdziłam, że może ta będzie jej odpowiednikiem. Recenzja niebawem, to dziwny produkt.
Eveline Arganowa maska 8w1 - kolejny dowód na to (po Kallosie Latte), że nie powinnam kupować odżywek/masek do włosów od pojemności większej niż 200 ml. Ta maska mnie pokonała. A początkowo byłam z niej zadowolona, wydawała się wykazywać działanie podobne do Organique Argan Shine (odżywienie, wygładzenie i połysk). Jednak droższa koleżanka wypadła dużo lepiej. Może Eveline zyskałaby we mnie większą fankę, gdyby ten pseudobudyniowy zapach (i kolor) nie był tak chemiczny i intensywny. Po jakimś czasie robiło mi się niedobrze na samą myśl o odkręceniu słoika.

Jest: The Body Shop Banana Conditioner - ostatnio nie jest o niej tak głośno, jak kilka lat temu, więc stwierdziłam, że to dobry moment, żeby w końcu trafiła do mnie (nooo i była promocja 2 w cenie 1... Taaak, znowu mam pół litra tego samego kosmetyku pielęgnacyjnego, głupia ja).


Było: Avene Cleanance Cleansing Gel - zaczęło się od zachwytu próbką, skończyło się na pełnowymiarowym opakowaniu i... powiększonej wersji (czeka grzecznie w zapasach)! Naprawdę polubiłam ten żel, głównie za jego gęstą konsystencję, która w połączeniu z wodą daje na skórze kremową pianę. I za dobre oczyszczanie skóry bez przesuszania.

Jest: Alverde Sensitiv Reinigungsemulsion Hamamelis Kamille - używałam kiedyś podobnego produktu z Rossmanna, dlatego postanowiłam dać szansę konkurencyjnemu kosmetykowi Alverde z DM. Mam mieszane uczucia.


Było: Tołpa Botanic Białe Kwiaty Delikatny płyn micelarny - ostatnio mam jakieś szczęście (odpukać!) do płynów micelarnych. Zachwycił Sylveco, zadowalał Paese... Tołpie też tym razem się udało. Więcej skrobnę już niebawem.
Nuxe Woda micelarna do demakijażu - jakiś czas temu sprawiłam sobie podróżny zestaw marki Nuxe, w skład którego wchodził między innymi ten krem. Zamierzam zafundować mu małą recenzję przy okazji wzmianki o reszcie miniatur. Zachwytu jednak nie było.

Jest: Mixa Płyn micelarny Optymalna Tolerancja - to moje pierwsze spotkanie z tą marką i jak na razie udane. Na tyle, że zdecydowałam się udzielić kredytu zaufania także produktowi dufazowemu.


Było: Avon Clearskin Pore Penetrating Mask - dobra maska do twarzy, na Avon kosmetyk wręcz wybitny. Nie tak skuteczna jak czyste glinki, ale całkiem nieźle oczyszcza. Maskę recenzowałam TU.
Dax Perfecta No Problem - nie wiem, co to, ale wiem skąd to (po cenie). Takie nic.

Jest: Avon Planet Spa Perfectly Purifying - chociaż ta maseczka jest równie wysoko oceniania, co jej poprzedniczka, to jak na razie nie polubiłyśmy się zbytnio. Mam wrażenie, że zupełnie nie działa na moją skórę.


Było: Tołpa Botanic Czarna Róża Odżywczy balsam-miód do ust - mały przyjemniaczek. Może nie idealny, ale całkiem dobry balsam do ust. Recenzja jest TUTAJ.

Jest: Bonnie Bell Lip Smacker Sprite - ojojoj....


Było: Yves Rocher Jardins du Monde Coffee Beans Żel pod prysznic - od dawna krążyły legendy o kawowym żelu YR. Oczywiście jestem sto lat za wszystkimi innymi, więc w mojej łazience zagościł dopiero niedawno. Cudo, cudo dla kawoholików. Budzi przed pierwszym łykiem kawy. Z pewnością jeszcze do niego wrócę.
Yves Rocher Organic Vanilla Shower Gel - uwielbiam zapach wanilii, dlatego przy realizacji jednej z ulotek w sklepie firmowym, zdecydowałam się na wybór prezentu w postaci tego żelu. O mamusiu. Pachnie obłędnie, takim waniliowo-karmelowym syropem, że wybaczam mu brak pompki (można sobie dokupić; dobrze, że YR nie sprzedaje żeli w workach i nie każe dopłacać za butelkę). Dodatkowo zapach bardzo długo utrzymuje się na ciele - biorę prysznic rano, a wieczorem, gdy ćwiczę i moja skóra jest rozgrzana jeszcze go czuję. Chyba będę wracała po kolejne butle. Może sprawię sobie też mleczko do ciała z tej serii. I wodę toaletową! Chcę wszyyyyyyystko!

Jest: to samo waniliowe cudo :).


Było: Intimelle Kremowy płyn do higieny intymnej Róża - biłam się z myślami w kwestii tego produktu. Niby to żadne tabu, ale jakoś wcześniej nie prezentowałam żeli do higieny intymnej. Doszłam jednak do wniosku, że warto wspomnieć o tym kosmetyku, bo jest naprawdę godny polecenia. Nie podrażnia, nie wysusza i odświeża. Do tego bardzo przyjemnie pachnie, ta róża nie jest nachalna. Do tego jest niedrogi. Do Natury marsz!

Jest: Lactacyd Emulsja do higieny intymnej Hydro Balance


Było: Ziaja Kakaowe masło do ciała - przy okazji ostatniego denka wspomniałam, że z zapachem tej serii mam dość skomplikowane relacje. Niestety, stało się to, czego się trochę obawiałam - po kilku użyciach ten kakaowo - cukrowy aromat zaczął mnie drażnić. A jak Ziaja wypadła pod innymi względami? Masło okazało się całkiem lekkie, właściwie nazwałabym ten kosmetyk balsamem. Moja skóra ładnie go piła. Jednak nie wszystkie partie mojego ciała się z nim zaprzyjaźniły - na ramionach, na biuście i na dekolcie pojawiły się piękne żółte diody. Nie planuję powrotu do tego produktu.

Jest: Dove Body Lotion Magnolia i Pistacja - ten zapach zachwycił mnie, gdy moja mama kupiła sobie żel pod prysznic. Gdy trafiła się promocja na duże pojemności balsamów, wiedziałam, że musiałam mieć to smarowidło.


Było: To co zwykle.

Jest: Ha! Garnier InvisiCool - też całkiem niezły :)


Było: Lolita Lempicka Forbidden Flower Edp- najbardziej klasyczna i szalenie popularna wersja Lolity nie bardzo mi się podoba. Za to fankom oryginalnej odsłony zwykle nie podoba się Forbidden Flower. Równowaga w przyrodzie musi być :D. Forbidden Flower to nie do końca kwiatowy zapach. Powiedziałabym raczej, że kremowo - migdałowy z delikatnym bukietem fiołków gdzieś z tyłu.

Jest: Zara Textures Edt - od dłuższego czasu słyszałam, że ta hiszpańska sieć ma w swojej ofercie godne uwagi zapachy. Textures to psikadło w sam raz dla fanek "niebieskich" zapachów z gatunku Light Blue i I love love. Drugą butelkę mam już w zapasach.


Było: BeBeauty Krem do rąk z masłem mango - ten krem pojawił się w ofercie Biedronki na Dzień Kobiet. Właśnie skończył mi się produkt, który nosiłam ze sobą w torebce, a ten miał różowe opakowanie i pompkę. Wystarczyło. Krem nie powalił mnie na kolana, był dość tłusty i mało odżywczy, ale nie zalazł mi zbytnio za skórę.

Jest: Nuxe Hand and nail cream


Było: Farmona Nivelazione Ziołowa Sól do kąpieli stóp - chociaż pogoda na razie na to nie wskazuje, już niedługo będzie można obudzić sandały z zimowego snu. Moje stopy po sezonie skarpetkowym zwykle stanowią obraz nędzy i rozpaczy, dlatego gdy temperatura zaczyna niebezpiecznie rosnąć, to pędzę do drogerii w poszukiwaniu kosmetyków do stóp. W tym roku zaczęłam przygodę od soli. Postawiłam na Farmonę, która świetnie zmiękcza naskórek i odświeża stopy. Bardzo polubiłam ten kosmetyk, zaprzyjaźniła się z nim także moja mama.

Jest: To samo :).


Było: Yves Rocher Beaute des Pieds Krem do stóp - ten krem utwierdził mnie w przekonaniu, że Yves Rocher nie potrafi stworzyć kosmetyków odżywczych. Ten krem miał być ratunkiem dla suchych stóp. No chyba dla stóp niemowlęcia. Jakieś plusy? Zapach - nie jestem fanką lawendy, ale w tym wypadku to największy atut tego produktu.
Lirene Stop Rogowaceniu Krem-maska 2w1 30% Urea - gdy wybierałam jakiś czas temu krem do stóp, to przez kilka minut stałam zdezorientowana przy półce. Nie wiedziałam, na co się zdecydować. Coś mi dzwoniło, że Lirene ma dobre kremy do stóp, więc postawiłam na tę markę. Ubzdurałam sobie, że im więcej mocznika, tym lepiej. Okazało się, że niekoniecznie. Po użyciu tego kremu moja skóra przypominała podeszwę. Zrogowacenia były wygładzone, ale cała stopa sprawiała wrażenie... sztywnej. Mogłam iść na spacer bez butów :D. Nigdy więcej!

Jest: Fusswohl Intensiv Creme - znalazłam w maminym koszyku z rzeczami zapomnianymi. Po kilku użyciach nie jestem w stanie go ocenić, ale jedno już wiem: w porównaniu z Lirene i YR jest genialny :).


Było: Debby What Lashes! Mascara - pierwsze koty za płoty. Początki z marką Debby były niezbyt udane, ale liczę, że więcej koszmarków w guście tego tuszu już się nie trafi. Więcej o tej maskarze przeczytacie TU.

Jest: Celia Lashes on top 100% rozdzielenia i objętości - lubię Celię, dobrze mi się kojarzy, więc gdy przeczytałam o tym, że w jednym z kobiecych czasopism dodatkiem są tuszem tej marki, popędziłam do kiosku. Zdecydowałam się na tę wersję, w głównej mierze z uwagi na nietypową szczoteczkę, która ma ząbki różnej długości.


Było: Catrice Waterproof Top Coat - przez lata szukałam wodoodpornego tuszu idealnego. Do tej pory nie udała mi się ta sztuka. Znalazłam za to coś, dzięki czemu odwlekłam trochę swoją mękę - z wodoodpornym topem Catrice mogłam używać dowolnego tuszu bez obaw o łzawą pandę. Szkoda, że producent postanowił wycofać ten produkt. Może jeszcze pojawi się w letniej edycji limitowanej.

Jest: To samo.

Marcowe porządki uważam za udane. Okna umyte, zapasy zredukowane. Alleluja i do przodu :D!

34 komentarze:

  1. Ja mam właśnie klasyczną Lolitę, FF nie miałam okazji nigdzie powąchać :<
    Jeśli szukasz czegoś dobrego do stóp to ja lubię produkty Bielendy - krem i maskę. Ta druga mega-odżywcza, ale tylko w saszetkach. Ale i tak warto się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozejrzę się za Bielendą, dzięki za podpowiedź :)!

      Usuń
  2. To "ojojoj" przy smackerze to dobre ojoj czy złe ojoj ? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się próbuję przekonać do płynów micelarnych ;) Robię ostatnie podejście wraz z lipowym Sylveco. Już wiem że dwufazy nie dla mnie. Biedronkowy micel był za słaby a Garnier i Loreal mnie podrażnił...
    A ten żel z Avene miałam. Dużą próbkę. Ale taaaak mnie wysuszyła... mam mieszaną skórę którą ogółem ciężko wysuszyć. Avene się udało :D
    A krem z Fusswohl mam i lubię. Tzn mam. Gdzieś mi się zgubił podczas wiosennych porządków!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie daj znać, jak Sylveco, uwielbiam tym płyn. Czym zmywasz makijaż? Mleczkami?
      Avene Cię wysuszyło? O kurczaczek.

      Usuń
  4. Żeś mnie zaskoczyła antyperspirantem, wstydź się :D
    A woda waniliowa YR pachnie tak, że ah *-* I trzyma się skóry aż miło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba sobie kupię małą waniliową wodę :)

      Usuń
  5. Nie wiedziałam że Orientana ma szampony chętnie zakupie jeden do testów. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma, ma, ten jest najbardziej polecany. Jeżeli Twoje włosy się puszą, to może być to.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Według producenta czy mnie :D? Według producenta - balsam do ust, według mnie - koszmarerk,

      Usuń
  7. Duzo denko! U mnie tez to maslo kakaowe z ziaji srednio sie spisalo :(
    Perfumy od Lolity lubie, ale nie do konca sa to 'moje' perfumy ;) A te z Zary jak dlugo sie utrzymuja na skorze? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrym panetnetem na to by perfumy się dłużej utrzymywały jest posmarowanie skóry odrobinką wazeliny i dopiero spryskanie skóry :) Perfumy trzymają się o wiele dłużej.

      Usuń
    2. @Snow White - mniej więcej 4-5 godzin, czyli tak średnio

      @Olga - mnie niestety by wysadziło gulami, szczególnie w okolicach szyi.

      Usuń
    3. Czysta wazelina (Petrolatum) jest niekomedogenna :) I faktycznie bo mam bardzo "wrażliwe" czoło jeśli o to chodzi a używam wazeliny do zabezpieczania czoła przy farbowaniu henną [linia czoła skronie całe uszy i za uszami] i mimo bardzo długiego czasu i faktu że ciężko taką ilość czasem domyć to nigdy mnie nie wysypało :)
      Ale wazelinę można zastąpić jakiś niepachnącym masłem. Shea maybe? Albo rafinowane mango?

      Usuń
  8. też nie jestem specjalnie zadowolona z tego kremu do stóp lirene :/

    OdpowiedzUsuń
  9. ogromne denko:) Ja również lubię żele z YR- zapach werbeny i makadamia również godne polecenia

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam płyny Intimelle. Polecam wersję rumiankową - jestem w trakcie trzeciego opakowania :) Miałam też tę maseczką z Avonu Planet Spa i ją lubiłam. Na tę zużytą przez Ciebie pewnie kiedyś zapoluję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratuluję porządków!

    Niemal same nieznane mi kosmetyki, poza Lolitką :-) I czekoladową Ziają, która mnie uczuliła niestety swego czasu... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardziej niż to co zużyłaś, zaciekawiły mnie produkty, których dopiero zaczęłaś używać. :D Maseczka z Avon także nie działa u mnie cudów. Lip smacker kusił, ale w końcu się powstrzymałam. Balsamy z Dove lubię baaardzo. <3 A perfumy z Zary i Pull&Bear chodzą za mną od jakiegoś czasu- ciekawe mają tam te zapachy. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem co się stało z tą serią kakaową od Ziaja - kiedyś uwielbiałam,teraz ledwo wykończyłam mały słoiczek masła do twarzy :(
    A reszty nie znam :O

    OdpowiedzUsuń
  14. Musze w zarze jakiś zapach sobie sprawić :) a denko to ogromne wyrobilas! Aż brawa poleca !!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawi mnie Mixa - już sporo pochwał się naczytałam:)
    Muszę się przyznać, że nie znałam masełka Tołpy do ust i strasznie mnie kusi.
    Krem do stóp mam i jestem zadowolona. Szkoda, że u Ciebie się nie sprawdził. Rossmannowski również chyba gdzieś w czeluściach szafki łazienkowej jest:P

    OdpowiedzUsuń
  16. Polowałam na ten top coat Catrice, ale już rzeczywiście nigdzie nie udało mi się go dostać. Micel Mixy chciałam dorzucić podczas promocji w Hebe jakiś czas temu, ale ostatecznie wzięłam z L'Oreala bo wychodziło bardzo tanio :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czekam na recenzję tej maski szamponu Tołpy, zaciekawiłaś mnie :) Ten krem do rąk z Nuxe uwielbiam, bardzo też lubię sól z Farmony, jest w stałym użyciu u mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie się maska z Eveline sprawuje bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Gratuluję zużyć, ja jakoś nie polubiłam się z tym micelem Mixy ;/

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem mega ciekawa tego top coatu z catrice, na pewno kupie... odzywka z TBS byla okropna.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...