Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

środa, 25 marca 2015

Złoty chłopiec. Annabelle Minerals Podkład matujący Golden Fairest

Ciekawa jestem, ilu recenzji doczekał się ten podkład. Słyszała o nim chyba każda blogerka, pewnie znaczna część czytających ten post nawet go miała. Znany, lubiany, doceniany... Jeżeli myślicie, że się wyłamię, to jesteście w błędzie. Annabelle Minerals stworzyło po prostu dobry produkt i nawet przy szczerych chęciach, dużej dozie samozaparcia i kilkumiesięcznych testach nie potrafię (i nie chcę!) mu porządnie zepsuć opinii. Dziś słów kilka(-dziesiąt albo -set, wyjdzie w praniu) o takim Colorstayu wśród podkładów mineralnych (pod względem popularności; nie jestem w stanie porównać działania :D).

Jakiś czas temu zetknęłam się z kosmetykami Annabelle Minerals. W tamtym czasie bardziej pasowała mi wersja kryjąca. Nie odpowiadał natomiast żaden kolor. Na pełnowymiarowe opakowanie zdecydowałam się dopiero wtedy, gdy firma wprowadziła jaśniejsze warianty w ramach już istniejących linii. Z pewnymi obawami postawiłam na odcień z gamy złotej - Golden Fairest. Na rozgrzewkę wybrałam mniejszą, czterogramową wersję (Annabelle oferuje jeszcze 10 g proszku).


Cała zabawa z podkładami mineralnymi polega na tym, że z reguły są to kosmetyki sypkie. Trzeba się więc przyzwyczaić do tego, że to-to w słoiczku z sitkiem to nie puder wykańczający. Annabelle zadbało o komfort psychiczny użytkownika i odpowiednio zabezpieczyło swój słoiczek. Wieczko można przekręcić, dzięki czemu przy kolejnej próbie aplikacji nie zaatakuje nas chmura pyłu, gdy zabierzemy kosmetyk w podróż albo po prostu nam spadnie (jak to był w starszej wersji podkładu Pixie). Opakowanie jest na tyle porządne, że ciężko dobrać się do jego środka - aby wygrzebać resztkę, musiałam podważyć denko, co wcale nie było łatwym zadaniem.

Ostatnio mało pisałam o opakowaniu, a więcej o formule. Tym razem proporcje się zmienią, bo co pisać o sypkim podkładzie mineralnym? Podkład jest nieźle zmielony, chociaż bardziej przypomina mąkę pszenną niż cukier puder (głodna jestem :D). Nie ma w sobie grama kremowości, chociaż nie jest kredowo suchy. Ot, taki tam proszek.

Mam nadzieję, że wybaczycie mi zaburzenie dotychczasowego schematu. Zawsze na deser zostawiałam sobie kolor, tym razem chcę się nim zająć w tym miejscu. Wybrałam odcień Golden Fairest, najjaśniejszy wśród "złotek". Nie wiem, jak inne odcienie z tej gamy, ale Golden Fairest nie określiłabym mianem typowego złotka. Jest żółtawy, to taki żółty beż. Nie obraziłabym się także, gdyby był odcień odrobinę ciemniejszy i bardziej żółty, Czytałam jednak, że kolejny stopień w tej serii jest już wyraźnie pomarańczowy. Szkoda. Kurczaczkom zawsze wiatr w oczy.

Tym razem zakończę recenzję opisem działania. Każdy ma inne oczekiwania w stosunku do podkładu. Wskazania producenta mają nam podpowiedzieć odpowiedni kierunek. Twórca kosmetyku jednak nie zawsze trafia. Annabelle zaproponowało nam podkład matujący. Nie zgodzę się, co do tego, że jest to produkt matujący. Matowy owszem, ale nie działa aktywnie na skórę. Twarz po jego zastosowaniu się nie błyszczy jak bombka, ale nie jest też całkiem płaska. Powiedziałabym raczej, że to kosmetyk, który ma naturalne wykończenie i sprawia, że skóra wygląda zdrowo. Nie tworzy podkładowych zaskórników.

A jak z kryciem? Podkład ujednolica koloryt, dlatego samodzielnie sprawdzi się u osób, które poszukują wyrównania cery. Żółty pigment sprawia, że Annabelle neutralizuje zaczerwienienia. Nie ma się jednak co czarować, podkład samodzielnie nie da sobie rady, gdy na skórze pojawi się obraz nędzy i rozpaczy. Tutaj konieczna będzie ingerencja korektora.

Chała i prawie chwała
Annabelle Minerals stworzyło naprawdę dobry kosmetyk. Podkład, który nie wygląda na skórze jak ciasto, nieźle kryje i komfortowo się nosi. Myślę, że jeszcze do niego wrócę.

Skład: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Iron Oxide, Ultramarines.

Cena: 34,90 zł (59,90 zł)/4 g (10g)
Dostępność: strona producenta, sklep stacjonarny (Warszawa, ul. Mokotowska 51/53), Mintishop, Mineral Cosmetics
Ocena 4,5/5

47 komentarzy:

  1. Mam ochotę na ten podkład, bo nigdy nie mialam z takimi stycznosci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować z minerałami, może to będzie to :)

      Usuń
  2. Miałam do czynienia z wieloma podkładami mineralnymi, ale tego akurat nie znam. To znaczy naczytałam się oczywiście na jego temat całkiem sporo, ale jakoś nigdy nie zdecydowałam się na zakup. W twojej recenzji padły jednak słowa, które być może w końcu mnie przekonają, bo jako jedna z nielicznych scharakteryzowałaś dokładnie jego konsystencję. Jeśli chodzi o minerały, moja skóra dużo lepiej wygląda właśnie w takich suchych, zupełnie sypkich (jak np. EDM) podkładach, z tymi kremowymi (np. Lucy Minerals) jakoś nie może się dogadać. AM chyba dostanie w końcu szansę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Od 3 lat wielbię. Kryjącą wersję używałam, a od niedawna matującą testuję... lżejsza jest i mniej kryje troszę. Ale lubię oba warianty. Choć podkład z Pixie bije go na łeb ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamówiłam ostatnio próbki Pixie :)

      Usuń
  4. nigdy nie miałam minerała bo wydawały mi się dość słabe, ale muszę powiedzieć, że efekt u Ciebie jest świetny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są różne formuły podkładów mineralnych, nie wszystkie kiepsko kryją :)

      Usuń
  5. Miałam odsypkę tego podkładu i bardzo mi podpasował, na pewno kupię pełnowymiarowe opakowanie :) No i będę mieć podobny, kolorystyczny problem...
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tyle kolorów, a taki kiepski wybór :)

      Usuń
  6. Ten o ton ciemniejszy nie jest wcale taki żółty. Po prostu stopień ciemniejszy. Chociaż mi najbardziej pasowałaby taka ''połówka''. Szczególnie latem. No ale rozwiązanie jest proste: po prostu sobie mieszam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię mieszania, jestem leniem :D

      Usuń
  7. nie miałam jeszcze podkładu mineralnego, w sumie używam cały czas kremów bb. ale widzę, że ten mógłby mi się mocno spodobać, ponieważ szukam czegoś, co da jak najbardziej naturalny efekt, niekoniecznie mocno kryjącego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ten podkład może dać efekt, jakiego poszukujesz.

      Usuń
  8. kruca fuks... poszukuje teraz takiego minerałka. Teraz mam z anabelle minerals natural light i jest dla mnie za ciemny... jak myślisz, który by się nadawał gdy z Lily Lolo używałam Blondie?

    OdpowiedzUsuń
  9. A jak z trwałością? Wymaga poprawek w ciągu dnia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po kilku godzinach schodzi w okolicach skrzydełek nosa i na grzbiecie, gdzie opierają się okulary. Na pozostałej części twarzy utrzymuje się do zmycia.

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam ten sam odcień ale dokupiłam jeszcze ciemniejszy bo fairest jest u mnie minimalnie za jasny, ale i tak go kocham :D

    OdpowiedzUsuń
  12. mam jego próbkę. mi pasuje kolorystycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam zamiar zamówić jego próbkę :) Mam nadzieję, że się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam jego próbkę i jakoś do tej pory nie miałam okazji go użyć, chyba jednak w końcu powinnam :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Ostatnio składałam większe zamówienie w Mintishopie i zamówiłam sobie próbkę tego podkładu w nadziei, że sprawdzi się w roli jasnego bronzera. Poprzednio sparzyłam się na ciemniejszym odcieniu z gamy złotek, więc tym razem nie chciałam ryzykować wyrzucenia pieniędzy w błoto. I dobrze, bo Golden Fairest jest naprawdę dość jasny i w roli bronzera nie spisuje się najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na bronzer to on się zupełnie nie nadaje :)

      Usuń
  16. AM coraz bardziej kusi, ładnie wygląda na Twojej twarzy :) Na razie używam Lucy Minerals (cudo ^_^) i nie planuję zdrady, ale kto wie, może kiedyś w przypływie szaleństwa zamówię Annabelle, zwłaszcza, że cenowo nie zabija ;)
    Pozdrawiam, Yenn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie muszę spróbować LM :)

      Usuń
  17. Już kilka miesięcy zbieram się, by wpaść do sklepu na Mokotowskiej. Może uda się przed końcem lata, albo jak wykończę wszystkie zachomikowane minerały :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedyś zarzakałam się, że tylko Lily Lolo i żadne tam Annabelle. Po bardzo nieudanym spotkaniu z próbkami formuł kryjącej i rozświetlającej nie miałam najmniejszej ochoty na ponowne próby z tą marką, ale zachwyty nad formuła matującą (i odsypka od Sylwii) sprawiły, że postanowiłam kupić w końcu pełnowymiarowe opakowanie. No i co zrobić... Ja też go kocham i mam już drugie opakownie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lily Lolo przy Annabelle są cienie jak pupa węża :D.

      Usuń
  19. mam ten podkład w kolorze golden light i jest świetny, na prawdę polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam jeden podklad mineralny i nie lubie sie z nim, jakos wole podklady w plynie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fluidy są wygodniejsze, nie trzeba się tak namachać :)

      Usuń
  21. Wreszcie muszę się skusić na ich podkład. I chyba nawet wspomniany przez Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznij od próbki, nie warto porywać się od razu z motyką na księżyc :)

      Usuń
  22. Bardzo, bardzo go lubię. Szkoda, że Golden Fairest jest już dla mnie za ciemny... ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. No trzeba przyznać, że jak na sypki, mineralny, to krycie ma przyzwoite.
    Ja się jakoś wzbraniałam przed sypańcami, mam jeden wielki słój sypkiego pudru z INGLOT ale koło minerałów to on nie stał. Latem wrócę do niego, a jak mnie wkurzy, to pójdę w minerały...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sypki puder i podkład to dwie różne bajki :)

      Usuń
  24. Ze golden fair jest pomaranczowy? jakas bzdura.trzymam sie od pomaranczowych jak najdalej bo jestem zolta i uzywam golden fair.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odbiór kolorów jest bardzo subiektywny. Mnie się zdarza widzieć różowe tony tam, gdzie spora część ich nie dostrzega.

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...