Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

środa, 11 marca 2015

Przez żołądek na rzęsy. Debby What Lashes! Fiber Volumizing Mascara

Muszę się do czegoś przyznać. Po raz kolejny zresztą. Jak facet bywa psem na baby, tak ja jestem psem na promocje. Lubię zniżki. Szczególnie takie dużego kalibru. 40%, 50%, 70%...  Niestety, duża przecena nie zawsze oznacza świetną okazję, o czym już kilkukrotnie się przekonałam. Tak, tak, niby mądry Polak po szkodzie, ale tuszu za dychę to żal było nie wziąć :).

Dzięki korzystnej przecenie w Super-Pharmie w moje ręce trafiła maskara włoskiej marki Debby. Włochy do tej pory kojarzyły mi się wyłącznie ze smakołykami natury kulinarnej, więc postanowiłam udzielić kredytu zaufania ich produktom kosmetycznym. Na pierwszy ogień poszedł tusz młodszej siostry Deborah, Debby.

Nad opakowaniem produktu nie ma się sensu dłużej zatrzymywać, ponieważ nie wybija się ono w jakiś szczególny sposób. Za to chwilę poświęcę wnętrzu. Tusz Debby niemalże od razu skojarzył mi się z maskarami Scandaleyes marki Rimmel. Identyczna gigantyczna włochata szczota (nie lubię) i ogromny otwór, dzięki któremu na aplikatorze zawsze znajduje się o pięć kilogramów tuszu za dużo (nienawidzę). Zawsze sobie ufajdam tym powiekę.

Taki typ szczotki nie należy do moich ulubionych, ale postanowiłam się nie zrażać i optymistycznie wyobrażałam sobie owocną współpracę. Zapał ostudziła konsystencja. Tusz jest niesamowicie gęsty. Jeżeli wziąć pod uwagę to, że nabiera się go dużo... Resztę dopowiedzcie sobie sami. Albo nie, ja to zrobię. Rozczesanie rzęs włochaczem z dużą ilością ciągnącego się jak ser na pizzy tuszu jest prawie niewykonalne. Macham i macham, a na rzęsach coraz więcej produktu, a samych rzęs jakby coraz mniej. Pogrubienie jest więc naprawdę konkretne (zlepienie raczej, ale kto by się czepiał szczegółów). Producent wskazuje, że tusz ma też wydłużać - tutaj się nie mogę przyczepić, widzę dość interesujący efekt. Może z uwagi na te szalone ilości, jakie lądują na włoskach, rzęsy nie są w stanie utrzymać tego tuszu - Debby lubi się trochę osypać w ciągu dnia. Nie pamiętam, kiedy ostatnio zdarzyło mi się coś takiego. A to ci psikus, czegoś takiego to się nie spodziewałam.


Pierwsze spotkanie z włoską Debby uważam za średnio udaną przygodę. Nie zrażam się jednak, mam jeszcze dwa upatrzone produkty; może one wypadną lepiej.


Skład: Aqua, Paraffin, VP/Hexadecene Copolymer, Copernicia Cerifera Cera, Cera Microcristallina, Cera Alba, Propylene Glycol, Triethanolamine, Acacia Senegal, Hydroxypropyl Methylcellulose, Candelila Cera, Palmitic Acid, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, PEG-75 Stearate, Trimethylpentanediol/Adipic Acid/Glycerin Crosspolymer, Ricinus Communis Oil, Polyamide-5, Nylon-6, Hydrolyzed Wheat Protein, PG- Propyl Silanetriol, Hydroxyethylcellulose, Sodium Dehydroacetate, Decylene Glycol, Triethoxycaprylylsilane, Disodium EDTA, Sodium Chloride, Silica, Phenoxyethanol, CI 7499, CI 77268.

Cena: ok. 32 zł/14 ml
Dostępność: Super-Pharm
Ocena: 3/5

26 komentarzy:

  1. Czuję się przekonana do unikania tego tuszu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem wpływową blogerką, kogoś do czegoś przekonałam :D

      Usuń
  2. Nie znoszę takich szczoteczek!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli chodzi o Debby to polecam - wydłużający (ale jest wycofywany) i wodoodporny, no i część osób uwielbia ten wielgachny różowy. Pomimo tego iż pracuję dla tej marki niestety nie lubię ich tuszy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba już sobie daruję kolejne przygody z tuszami tej marki :)

      Usuń
  4. Zwróć uwagę na ich szminki. Ja kupiłam swoją (oczywiście na promocji -50% na produkty do makijażu ust tej marki jakiś czas temu) - kolor 69 Velvet Nude. Kolor nude to nie jest za Chiny, przynajmniej nie przy polskiej urodzie, ale jest idealnie w moim guście (taka bardziej ceglasta wersja tego, czego używa Kylie Jenner), a trzyma się spokojnie kilka godzin. Jedyna wada? Jak każda matowa szminka, której używałam, wysusza trochę usta.

    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za typ, na pewno zmacam szminki!

      Usuń
  5. Szczoteczka całkowicie nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są jednak fanki takiego typu paskud.

      Usuń
  6. ja teraz mam fajny tusz, tzn daje naturalny efekt, ale za to jakie rzęsy długie! *_*

    OdpowiedzUsuń
  7. Łołoł, marna jakość a produkt nie taki znowu najtańszy. :(

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja byłam ciekawa jak to się rzeczywiście sprawuje bo w wątku SP było trochę negatywów gdy pojawiły się kupony :) Teraz już wiem i nie chcę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się tym negatywnym opiniom, sama mam mu sporo do zarzucenia. Może gdyby był rzadszy i miał jakąś "uszczelkę", to wypadłby lepiej.

      Usuń
    2. Nadmiar tuszu znam aż za dobrze z Wibo Boom Boom, od którego lepiej trzymać się z daleka... Szczoteczka ociekająca tuszem ;)

      Usuń
  9. E, szkoda.
    A jaki tusz to u Ciebie pewniak/ulubieniec? ")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie znalazłam ulubionego tuszu. W życiu nie kupiłam chyba dwa razy tego samego tuszu.

      Usuń
  10. Aż zaczęłam sobie wyobrażać jakby było tuszować rzęsy takim ciągnącym się serem i musiałby to być jakiś koszmar.

    OdpowiedzUsuń
  11. Takie szczoteczki niewiele robią z moimi rzęsami.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...