Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

wtorek, 3 marca 2015

Długo, ale na temat. Zużycia lutego

Najkrótszy miesiąc w roku za nami, jeeeeeeej! Faktycznie, jest się z czego cieszyć. Zwłaszcza, że marzec zapowiada się bardzo obiecująco. Zabierają nam godzinę snu, zaczną się podmuchy wiatru urywające głowę, nie wiadomo będzie, czy zabrać kożuch, czy może poprzestać na pantofelkach. Więcej osób przejdzie na dietę glutenową (zawsze w marcu jest najwięcej "smarkaczy"). Cudownie, po prostu re-we-la-cja. Chyba zapadnę w sen przedwiosenny. Jednak zanim to zrobię, zajmę się sprawami przyjemnymi, związanymi z poprzednim miesiącem. Panie i... Panie, czas na prezentację zużyć!


Było: Hipp Szampon pielęgnacyjny - jesteś mamą i kochasz swoje dziecko? A może lubisz siebie? Jeżeli na którekolwiek pytanie odpowiedziałaś twierdząco, to ten produkt powinnaś omijać szerokim łukiem. Zamierzam napisać więcej, o ile wcześniej coś mnie nie trafi.

Jest: Orientana Ajruwedyjski szampon do włosów - moje włosy go lubią, skóra głowy i nos nie przepadają. Ciągle nie mam wyrobionego zdania.


Było: Sylveco Lipowy płyn micelarny - butelkę numer 2 zużyłam z równie wielką przyjemnością, jak pierwszą. W dalszym ciągu twierdzę, że to świetny produkt i z pewnością nie raz jeszcze u mnie zagości. Recenzję można przeczytać TUTAJ.

Jest: Tołpa Botanic Białe kwiaty Delikatny płyn micelarny - do tej pory nie pasowały mi płyny micelarne tej marki (bądź produkowane przez Tołpę), więc do tego podchodziłam ostrożnie. Dramatu nie ma, odpukać, na razie jest dobrze.


Było: Balea Augen Make-up Entferner oelhaltig - niedroga i całkiem skuteczna dwufazówka. Ale dla utwierdzenia się w tym przekonaniu kupiłam kolejną sztukę :).

Jest: To samo.


Było: Avene CleananceK Cream Gel - jakiś czas temu seria Cleanance przeszła mały lifting. Producent zrezygnował z tego kosmetyku. I miał w tym względzie całkowitą rację, po co sprzedawać krem, który nie robi nic?

Jest: La Roche-Posay Effaclar Duo+ - lubiłam wcześniejszą wersję, mam nadzieję, że i ta u mnie zaplusuje.


Patrzcie, patrzcie i płaczcie. Taka ze mnie tapeciara.

Było: Bourjois 123Perfect CC Cream - dobry, choć dziwny produkt. Lejąca konsystencja i dość dziwna kolorystyka nie każdemu przypadną do gustu. W moim przypadku wymagał porządnego przyklepania pudrem, inaczej chyba by mi po prostu zjechał. Więcej na jego temat znajdziecie TU.
Annabelle Minerals Podkład matujący - wbrew nazwie nie jest może mistrzem matowienia, ale polubiłam jego krycie i naturalny wygląd na twarzy. Zamierzam napisać o nim więcej, zasłużył sobie.

Jest: Bourjois Healthy Mix - podkład, którego wstyd nie znać. Często chwalony, ulubieniec wielu. Nie powiem, korci mnie, żeby mu dokopać. Na razie jednak mi nie podpadł. Szkoda :D.


Było: Nivea Harmony Time Kremowy żel pod prysznic - uwielbiam kremowe żele Nivea tak bardzo, że przełknę i różę w ich wydaniu. Nie znalazłam lepszych.
Farmona Szarlotkowy żel pod prysznic - szczerze mówiąc, nie spodziewałam się zbyt wiele po tym produkcie. Oczekiwałam popłuczyn w stylu Isany, tymczasem Farmona uraczyła mnie prawdziwie żelową gęstą konsystencją. Zapach również był przyjemny, ale bardziej odpowiadał mi w postaci masła. Może jednak rozejrzę się za innymi wariantami żelu.

Jest; Yves Rocher Jardins du Monde Coffee Beans Żel pod prysznic - kaaaaaaaaaaaaaawaaaaaaa! I tyle w temacie :D.


Było: Dax Perfecta Miss Marine Perfumowany peeling do ciała - taki tam głaskacz o zapachu morskiej kostki do WC. Gdyby ktoś czuł się zachęcony, to za 6,99 zł można go obecnie złapać z czasopismem Avanti (a w Avanti są kupony na 14 i 15 marca).

Jest: Tołpa Botanic Czarna Róża Regenerujący peeling-masaż do ciała - ostatnio mam chyba jakąś fazę na Tołpę :).


Było: Farmona Sweet Secret Szarlotkowe masło do ciała - czy coś co pachnie jak ciasto mojej mamy może być złe? Oczywiście, że nie. Masło z Farmony umilało mi ostatnie tygodnie nie tylko apetycznym zapachem, ale i niezłym działaniem. Pisałam o nim TU.

Jest: Ziaja Kakaowe masło do ciała - zapach tej serii jest mi świetnie znany, kojarzy mi się z latem po maturze. Raz go lubię, innym razem nie znoszę. Zdecydowałam się na masło, bo jakiś czas temu trafiła się ta "lepsza" faza.


Ktoś, coś :D?


Było: Avon Femme EDP - z tą marką rzadko jest mi po drodze (kilka razy przeżyłam "szok kolorystyczny" - tak duża była rozbieżność między odcieniem w katalogu a rzeczywistym kolorem). Jakiś czas temu w jednym z katalogów wpadła mi w oko kampania promocyjna nowego zapachu z Weroniką Rosati w roli głównej. Jakiś czas później zaczęło być o Femme głośno także w blogosferze. Popularność minęła i wtedy na zapach zdecydowałam się ja. Był niedrogi (16 zł), więc zaryzykowałam. Opłaciło się. Femme to naprawdę przyjemny zapach. Nie jest ciekawy (co nie oznacza, że jest nieciekawy :D), określiłabym go mianem bezpiecznego i biurowego. Nie potrafię stwierdzić, co w nim czuję - w każdym razie żadną z wyłuszczonych not zapachowych. Jeżeli będziecie miały okazję, to niuchnijcie :)!
Yves Rocher Pear Caramel EDT - zakopałam gdzieś w szufladzie buteleczkę z resztką gruszkowo-karmelowej wody z YR. To był deser dla nosa, chociaż może odrobinkę zbyt słodki.

Jest: Lolita Lempicka Forbidden Flower - przyjemny, lekko mydlany, kwiatowo-świeży zapach. Lubię go na sobie, ale nie każdemu przypadnie do gustu.


Było: For Your Beauty Peeling szklany - moje początki z tego typu pilnikami były dość burzliwe, ale koniec końców udało mi się przekonać do szklanego ścieraka z Rossmanna. W tej chwili nie wróciłabym do papierowych ani bananów, które kiedyś tak bardzo lubiłam. Szklany nie szarpie, daje większą kontrolę nad spiłowywanym obszarem (można oglądać serial i człowiek nie zorientuje się, że właśnie pozbawił się połowy paznokcia). Lubię to!

Jest: To samo.

To już wszystkie produkty, z którymi rozprawiłam się w lutym. Cieszy mnie zużycie podkładów, muszę zredukować swoje zapasy w tym zakresie. Kusi mnie zakup jakiegoś cud-fluidu z wyższej półki (mile widziane wasze typy). A wam jak poszło?

44 komentarze:

  1. "Bourjois Healthy Mix - podkład, którego wstyd nie znać. Często chwalony, ulubieniec wielu. Nie powiem, korci mnie, żeby mu dokopać. Na razie jednak mi nie podpadł. Szkoda :D."

    Ja mu dokopię, a raczej palecie kolorystycznej w której nie potrafię się odnaleźć. Do tego u mnie podkłady Bourjois bardzo oksydują :/

    Korci mnie od dłuższego czasu Bourjois 123Perfect CC Cream, jednak w Bourjois kolory dla mnie naprawdę kuleją no i trwałość nie jest jego atutem.

    Przetestuj sobie Guerlain Parure de Lumiere, ale nie wiem, czy dostępny 02 będzie dla Ciebie dobry. Niemniej jednak, dla mnie to podkład który uwielbiam i nic się w tej kwestii nie zmienia. Warto zerknąć na Lancome Teint Idole Ultra 24H,Chanel Perfection Lumiere Velvet, Clarins Skin Illusion Natural Radiance Foundation SPF15 ofertę Bobbi Brown. To tak na szybko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też się nie sprawdził :/. Żółte tony mi nie pasują i w dodatku moja twarz po godzinie świeciła się jak żarówka :(

      Usuń
    2. Akurat ostatnio wydębiłam próbkę Parure, ale dla ciotki. Rozejrzę się za Clarinsem. Dzięki!
      HM też mi trochę oksyduje, ale akurat mi to nie przeszkadza - normalnie odcień 51 jest trochę za jasny, ale przez to, że trochę się utlenia jest bliski ideałowi.
      Pepa - widzisz, a dla mnie mógłby być jeszcze bardziej żółty.

      Usuń
  2. Lubię ten podkład z burżuja ;) Chociaż szkoda, że nie ma jeszcze jaśniejszych odcieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie brakuje jeszcze bardziej żółtego.

      Usuń
  3. Dla mnie ten cc krem jest dużo lepszy niż HM. :p
    Uwielbiam serię szarlotkową. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam takie pierwsze wrażenie. Przynajmniej jeżeli chodzi o krycie.

      Usuń
  4. Dla mnie ten cc krem jest dużo lepszy niż HM. :p
    Uwielbiam serię szarlotkową. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że u Ciebie także denko spore :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie ogromne, ale nie narzekam.

      Usuń
  6. U mnie La Roche-Posay Effaclar Duo+ sprawdził się równie dobrze co jego starszy brat :)

    OdpowiedzUsuń
  7. kupię sobie ten pilnik, a co :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co sobie będziesz żałować ;D

      Usuń
  8. również bardzo lubię podkład AM :) Tylko, że dla mnie bardziej odpowiednia jest wersja kryjąca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie kryjąca jest trochę za ciężka.

      Usuń
  9. Czekam na recenzję peelingu Tołpy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też lubię dwufazową Baleałkę do zmywania :) i HM bardzo lubię - może faktycznie kolor nie jest najpiękniejszy ale za to radzi sobie z suchymi skórkami na kinolu i za to mu chwała...już prawię widzę denko (tzn nie widzę - bo nie widać ale czuję lekkość, lekkość czuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lekkość czułam w kremie CC. I ta "lekkość" wystarczyła mi na kolejny miesiąc :)

      Usuń
    2. :D Ty to umiesz pocieszyć ;) hheh

      Usuń
  11. No to ja się przyznaję i nie wstydzę - burżuja nie miałam i nie znam :P
    Mam masło do ciała z perfekty - kawa i pomarańcza, się by ci się spodobało, podejrzewam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię maseł z Perfecty :D.

      Usuń
    2. Też się przyznam do tego :-) ale na razie nie kusi.

      Usuń
  12. Ten CC Bourjois ma naprawdę bardzo lejącą konsystencję, ostatnio chciałam sprawdzić najjaśniejszy kolor posiłkując się dostępnym testerem w Rossmannie i nie wiedząc kiedy.. wszystko wylądowało na mojej teczce, butach i upaćkałam sobie nim całe dłonie. Serio, nie wiedziałam co mam zrobić, byłam w lekkim szoku :D
    Z podkładów niezmiennie gości u mnie podkład matujący Annabelle, podoba mi się to jak dobrze jest zmielony i kremowy, chociaż żadna tonacja mi nie odpowiada i zawsze muszę ją stuningować zielenią chromową, niezależnie od tego czy jest gama natural, czy golden, brakuje tam zdecydowanie gamy z widocznymi zielonymi podtonami.

    OdpowiedzUsuń
  13. Stosuję właśnie szarlotkowe masło do ciała, ale zapach mi się w ogóle nie podoba. Jego recenzję umieściłam zresztą na swoim blogu. Żel mam w zapasach. uwielbiam za to wszelkiego rodzaju produkty o zapachu kawy <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że zapach masła nie przypadł Ci do gustu. Żel pachnie przepięknie i intensywnie, mam nadzieję, że bardziej Cię usatysfakcjonuje.

      Usuń
  14. Yves Rocher żel o zapachu kawy jest niesamowity. Tołpa u mnie rozgościła się na dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uzależniłam się od tego zapachu.

      Usuń
  15. Micel Sylveco bardzo lubię :D i żel kawowy uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Spore to Twoje denko, w porównaniu z moim to gigant :D

    Dla mnie Bourjois jest obecnie niestety za ciemny :/ AM bardzo lubię, a na szklany pilnik kiedyś usiadłam i tak się skończył jego żywot. Pewnie kupię kiedyś ponownie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wyobraź sobie, że niektórzy uważają się za bladziochy, bo używają Rimmel Wake me up nr 100. Tym podkładem chyba mogłabyś sobie nogi opalać :D

      Usuń
    2. Mam taką jedną koleżankę, co jest jeszcze jaśniejsza ode mnie, a używa wszystkich podkładów, które mają w nazwie "porcelain" albo "ivory" i to jest jej jedyny wyznacznik doboru :D Oczywiście jak na moje oko to w drogerii nic dla niej nie pasuje (skoro dla mnie nic nie ma, to dla niej tym bardziej), ale ona wie najlepiej :D

      Zaszalałam na Dzień Kobiet i pozamawiałam trochę mineralnych próbek z Pixie, Neauty, Amilie i AM, może nawet uda mi się dobrać coś ciekawego :)

      AM podobno będzie wprowadzać nową kolorystykę, potwierdzili :)

      Usuń
  17. Farmona Szarlotkowy żel pod prysznic, koniecznie muszę wypróbować! scrub z tej serii zapachowej jest zawsze u mnie w łazience, zapach obłędny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę zainteresować się scrubem :)

      Usuń
  18. Czekam na recenzję szamponu HiPP...ciekawa jestem, co tam się dzieje:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem bardzo ciekawa recenzji o szamponie HIPP- ich oliwkę ubóstwiam, ale nie próbowałam żadnego innego ich kosmetyku. Ciekawi mnie, co u Ciebie zrobił, że nie jesteś z niego zadowolona.
    Płyn micelarny z Sylveco- również uwielbiam :D
    Uwielbiam też zapach kosmetyków Tołpy z linii "Czarna Róża"!
    No i podkład matujący AM- mój aktualny ulubieniec! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. boże a ja nadal nie mialam tego podkładu z Bourjois no i w sumie dalej nie kupiłam tego płynu z sylveco!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Wstyd się przyznać, ale ja dopiero w tym tygodniu zamówiłam podkład Bourjois Healthy Mix po raz pierwszy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Szklane pilniki rządzą, kiedys używałam nawet metalowych (!) a teraz nic innego sobie nie wyobrażam, oprócz szklanych ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...