Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

środa, 25 lutego 2015

Dwa bieguny. Rimmel Lasting Finish Colour Rush 500 The redder, the better, 710 Drive me nude

Wstyd się przyznać, ile czasu spędziłam z otwartym edytorem Bloggera, obrobionymi i wrzuconymi zdjęciami. Kursor migał, migał i migał, a litery jakoś nie chciały układać się w słowa. Napisanie więcej niż trzech zdań stało się nie lada wyzwaniem. Dzisiaj otworzyłam zakładkę bez większego przekonania; liczę, że jakoś to pójdzie, gdy już się wyżalę. Uzbrojona w kubek kawy przystępuję więc do zrecenzowania produktów, które mnie przyjemnie zaskoczyły (spokojnie, pazurki nadal ostre; marudzenie o bublach jest przewidziane w marcowym repertuarze). 

Muszę wyznać, że choć uwielbiam produkty do ust, do mazideł w formie kredek podchodziłam raczej sceptycznie. Nie do końca wiedziałam, jak ugryźć kosmetyk tego typu, czyt. z której strony mogę się uczepić jak rzep psiego ogona. Zwykle jednej było bliżej trwałości szminki, druga marka celowała w błyszczykowy połysk, a trzecia na piedestale stawiała właściwości pielęgnacyjne. Rimmelowi udało się stworzyć produkt, który te trzy cechy w znacznym stopniu godzi.

Nad opakowaniem nie będę się rozwodzić. Kredka jest wysuwana, nie trzeba jej więc temperować. Plastik, w którym znajduje się sztyft jest porządny, mimo wędrówek w torebce, nic nie stało się z opakowaniem. Jednym małym minusem jest nietrwałość napisów, które dość szybko zaczynają się ścierać. To jednak drobnostka.

Kredka ma przyjemną, delikatnie maślaną konsystencję. Nie jest zbyt zbita, ale jednocześnie się nie rozciapuje. Gładko sunie, nie wylewa się mocno za kontur warg. Dobrze przylega do ust, może dlatego cechuje ją naprawdę dobra trwałość, choć różni się ona w zależności od odcienia  czerwień pozostaje na ustach około 8 godzin (trzy szklanki wody, dwie kawy, sałatka i 4 cukierki), "nude" około 4-5 godzin. Czerwona zjada się równomiernie, pseudonude od środka. Pigmentacja odcieni także się różni - czerwień jest bardzo intensywna i kryjąca, lżejsza wersja delikatniej barwi. Wykończenie tych dwóch odcieni też nie jest identyczne - czerwień jest mniej połyskująca, nude bardziej błyszczykowa.

Wspomnę jeszcze o właściwościach pielęgnacyjnych. Rimmel nie stworzył może kolorowego odżywczego balsamu do ust, ale kredki delikatnie nawilżają i wargi długo są miękkie i gładkie w dotyku. Cudów nie ma, ale muszę oddać temu produktowi to, że w pewnym stopniu dba o usta.

W swojej kolekcji posiadam w tej chwili dwie wersje kolorystyczne (miałam cztery, ale dwie jakoś mi nie pasowały, plastikowe róże to nie moja bajka). Czerwień jest absolutnie piękna - na moje oko neutralna, dość naturalna i świetna nawet na co dzień. Nosi się ją komfortowo. Gorzej jest z odcieniem nude, który może bardzo rozczarować fanki korektora na ustach (uparcie odmawiam określania mianem "nagich ust" beżowych szkaradzieństw; nie znam nikogo z wargami w kolorze MAC NC20 czy innego Max Factora). O ile po aplikacji usta wydają się delikatnie różowe z fioletową nutą, tak po mniej więcej 30 minutach noszenia kolor zmienia się na ładny, ciemniejszy żywy róż. Mnie to pasuje, ale uważam, że coś takiego nie powinno mieć miejsca, zwłaszcza, że producent nie zaznaczył wyraźnie, że jest to kosmetyk, którego docelowy kolor ma być inny z uwagi na utlenianie się.


Kredki Rimmel uważam za udaną odsłonę marki. Z pewnością sprawdzę jeszcze inne odcienie. Miałyście przyjemność z tymi kredkami? A może znacie inne, które mogłybyście polecić?

Cena: ok. 18 - 24 zł
Dostępność: Hebe (najtaniej), Natura, Super-Pharm, Rossmann
Ocena: 5/5 (czerwień) 4/5 ("nude")

P.s. The redder, the better otrzymałam od marki Rimmel.

40 komentarzy:

  1. Mam te kredki w innych odcieniach (+czerwień) i bardzo je lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie te dwa róże, które rozsyłał Rimmel jakoś nie odpowiadały, były zbyt plastikowe.

      Usuń
  2. Czerwień zupełnie mi nie pasuje, źle się czuję w takim intensywnym kolorze, ale nude ładnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko on utlenia się do bardziej intensywnego różu.

      Usuń
    2. Tak, czytałam :)
      Wróciłam tu żeby podziękować bo kupiłam i bardzo mi się podoba :)

      Usuń
  3. Pozytwynie zaskoczyła mnie ich trwałość. Jeszcze nie zdążyłam się nimi pobawić, więc zanim to zrobię cyknę zdjęcia, skoro napisy się tak szybko ścierają. Jak na złość z większością kredek się tak dzieje, ciekawe...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam pomadki tego typu z Bourjois i byky moim faworytem, ale teraz wole mat na ustach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam kredek z Burżuja, muszę to nadrobić. Ja raz lubię błysk, a raz mat :)

      Usuń
  5. Mam czerwień, w sumie nawet nie spodziewałam się po tych kredkach wiele a fajne są :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczekiwałam, że będą to takie mazidełka, a tu psikus :)

      Usuń
  6. Też mam taką kredko szminkę i bardzo sobie chwalę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. kupiłam siedem kredek z tej kolekcji i jestem z nich zadowolona :) poszczególne kolory różnią się między sobą trwałością, ale do ogólnej jakości nic nie mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że seria jest nierówna :(

      Usuń
  8. Ja testowałam ostatnio kolory i najbardziej spodobały mi się dwa jasne róże. Przy najbliższej promocji kupię. Lubię kredki do ust :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś też polubiłam taką formułę.

      Usuń
  9. bardzo się z nimi polubiłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wydawały się takie niepozorne :)

      Usuń
  10. Pewnie kiedyś zakupię jakiś kolor :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie przetestuj przed zakupem, bo czasem opakowanie nie oddaje prawdziwego koloru.

      Usuń
  11. Miałam bardzo dużą ochotę na nude, ale nie jesteś pierwszą osobą, która piszę o utlenianiu się tego koloru :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja decydowałam się na ten kolor z pełną świadomością tego, że się utlenia. Ale wkurzyłabym się, gdybym chciała kupić taki kolor, jaki prezentuje opakowanie.

      Usuń
  12. Przy następnej wizycie w Rossmannie muszę obadać, czy kolorystycznie mi podpasują, bo Twoja recenzja jest zachęcająca.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może znajdziesz coś dla siebie.

      Usuń
  13. GDY ZAKUPIŁAM ODCIEŃ 720 TROCHĘ SIĘ PRZERAZIŁAM. WYGLĄDAŁ TROSZKĘ DZIWNIE W OPAKOWANIU. ALE PO APLIKACJI NA USTA TROCHĘ LEPIEJ. NATOMIAST Z JASNYCH ODCIENI RÓŻU JESTEM ZADOWOLONA.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W opakowaniu wyglądał trochę sino :)

      Usuń
  14. bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły te pomadki :) Jakość i trwałość jest bardzo na plus :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Szczególnie ta czerwień wygląda pięknie! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Na promocji w Superpharmie 1+1 kupiłam pomadki polecane w blogosferze - Bourjois Rouge Edition Velvet i jestem z nich baaardzo zadowolona. Tobie też uwierzę i ponownie skorzystam z promocji, bo ten błyszczący Nude byłby idealny na wiosnę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko to taki farbowany nude, uważaj :)

      Usuń
  17. Ładnie wyglądają :) A ja jakoś nie mogę się przekonać do takich kredek, ciągle mam fazę na maty :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idzie wiosna, więc mnie z kolei ciągnie do połysku.

      Usuń
  18. Miałam kupić tą czerwoną, cudo, patrzyłam w sklepie. :) Ale dostałam z Mur czerwoniastą i na razie mi starczy, tym bardziej, że prawie nigdy nie maluje się czerwoną. :D
    Zajrzyj do mnie jeśli chcesz. :)
    http://maly-swiat-kolorowki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może przekonasz się do czerwieni, kto wie :)

      Usuń
  19. Mam odcień sun-kissed i bardzo ja lubię, długo sie trzyma i ładnie błyszczy. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...