Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

sobota, 3 stycznia 2015

Tym razem dopnę ten cholerny... miesiąc! Zużycia grudnia 2014

Noworoczne dzień dobry! Jak tam samopoczucie? Co wam się nagle zbiegło w praniu przez ten trochę luźniejszy okres stołowo-kanapowy? Korzystając z okazji, że właśnie skończył się miesiąc (rok to tak przy okazji), zapraszam na małe podsumowanie grudnia w sferze zużyć. Jakkolwiek niektórzy nie przepadają za tego typu postami, tak u mnie cieszą się one szaloną popularnością; do tego stopnia, że pojawiają się "ponaglacze". Nie ukrywam, lubię montować te posty, szczególnie, gdy mam w nich trochę do pokazania. No to lecim na Szczecin, bo na Radom nie jadom :)!


Było: Sylveco Balsam myjący z betuliną - produkty Sylveco po raz pierwszy zagościły w mojej kosmetyczce w zeszłym roku. W niewielkich odstępach czasu zdecydowałam się na trzy - cudowny płyn micelarny, średnią pomadką peelingującą i balsam do włosów, którego recenzja pojawi się niedługo.

Jest: Orientana Ajruwedyjski Szampon do włosów Imbir i trawa cytrynowa




Było: Organique Argan Shine Maska do włosów - namówiła mnie na nią Kataryna. Przyczaiłam się i kupiłam z rabatem, bo cena trzepie po kieszeni. Ośmielę się stwierdzić, że to kosmetyk warty każdej wydanej złotówki. Recenzja niebawem.

Jest: Eveline Argan+Keratin Arganowa maska 8w1 - kupiłam przy okazji zakupów w Biedronce, skusiła mnie cena. Nie przepadam za marką Eveline, nie polubiłam duszącego zapachu tej maski, ale moje włosy polubiły nawet jej działanie.


Było: Iwostin Purritin Żel do mycia twarzy - pianka do mycia z tej serii bardzo mi odpowiadała, ale żel jakoś nie uwiódł. Gorzej oczyszczał, wersja 100 ml miała niezbyt wygodne opakowanie. Temu panu już dziękuję.

Jest: Avene Cleanance Żel do mycia twarzy - miniatura, którą przysłał mi Super-Pharm tak mi się spodobała, że przytuliłam pełnowymiarowe opakowanie. Polubiłam ten żel za gęstą konsystencję i aksamitną pianę :).



Było: Paese Płyn micelarny - pojawił się w mojej łazience przypadkiem, bo nie mogłam oprzeć się okazji złapania czegoś dla siebie z 40% rabatem (skoro i tak kupowałam bazę ciotce). Fantastyczny płyn micelarny, świetnie zmywa. Niedługo zaprezentuję jego skuteczność na zdjęciach. Myślę, że ten kosmetyk zagości u mnie jeszcze wiele razy.

Jest: Sylveco Lipowy płyn micelarny - jeden z ubiegłorocznych ulubieńców, recenzja do przeczytania TU.


Było: AA Technologia wieku Ultra Nawilżanie Dwufazowy płyn do demakijażu oczu - piekący bubelek, antybohater z Fatalnej Czwórki - KLIK,

Jest: Balea Augen Makeup Entferner oelhaltig - jak na razie się lubimy.


Było: Neutrogena Visibly Clear - pamiątka z DM. Dość dziwny krem, muszę poukładać sobie myśli w głowie, żeby w pełni wyrobić sobie zdanie.

Jest: Evree Magic Rose - olejki tej marki cieszą się dużym uznaniem w blogosferze, więc musiałam się przyjrzeć choć jednemu z nich. Zobaczę, co to za cudo.



Było: Bielenda Super Power Mezo Serum Aktywne Serum Korygujące Anti-age do cery mieszanej i tłustej z niedoskonałościami - to serum w ekspresowym tempie zyskało sobie rzeszę fanek. Mnie na kolana nie powaliło, ale nie mogę stwierdzić, że było obojętne dla mojej skóry. Recenzja już w tym miesiącu.

Jest: Avene Cleanance K - seria Cleanance przeszła niedawno mały lifting, ale żal było nie wziąć starszej wersji w korzystnej promocji.



Było; Paloma Peeling z olejkiem arganowym - słaby peeling, o ciekawej, musowej konsystencji i przyjemnym zapachu, który średnio kojarzy mi się z cynamonem, którym podobno miał pachnieć. Sięgałam po niego niechętnie i właściwie wymęczyłam ten słoiczek.

Jest: Dax Perfecta Pin Up Perfumowany peeling do ciała Miss Marine




Było: Yves Rocher Jardins du Monde Żel pod prysznic Fioletowy ryż z Laosu - żel o zapachu brudnych skarpetek. Może wśród klientów Yves Rocher znajdują się amatorzy takich aromatów, ja na pewno do nich nie należę.
Isana Creme Dusche Maracuja&Cocos oraz Isana Oel Dusche Melone&Birne - po raz kolejny przekonałam się, że "kremowe" żele Isany nie są dla mnie (bardzo przesuszają, każdy jeden wariant zapachowy), za to wersja olejkowa nie szkodzi mojej skórze.

Jest: Lirene Miodowy nektar do mycia ciała - sernik pomarańczowy, mniam :)



Było: To, co widać :D

Jest: To samo :D



Było: Isana Handcreme Intensiv 5% Urea - wszyscy znają, wszyscy kochają, a ja jak zwykle zabierałam się jak pies do jeża i zaczęłam używać tuż przed zmianą formuły. Świetny krem do rąk, koił, gdy wióry leciały. Dobrze sprawdzał się też na kolana i łokcie. Nie jest może to krem naprawczy, ale przy regularnym stosowaniu dawał dobre efekty.
Yves Rocher Krem do rąk Czarne owoce - krem, który nadaje zapach dłoniom i na tym jego działanie się kończy - więcej na jego temat pisałam TU.


Jest: Yves Rocher Culture Bio Krem do rąk - balsam do ust z tej serii bardzo mnie rozczarował, liczę, że krem do rąk nie będzie trzymał poziomu dna.



Było: Marc Jacobs Daisy Dream - tę uroczą butelkę dostrzegłam w jakimś babskim pisemku i przy okazji najbliższej wizyty w perfumerii postanowiłam poniuchać nową stokrotkę. Nie jestem fanką oryginalnego zapachu, ale wersja Dream urzekła mnie tym, że stokrotek w niej nie czuć. Zapach jest delikatny, niezobowiązujący, świeży, jak dla mnie bez wyraźnych nut. Nosi się go przyjemnie, niestety krótko. Opakowanie jest piękne, ale nie zostało najlepiej wykonane. Biorąc pod uwagę całokształt, to cena jest zupełnie nieadekwatna do jakości.

Jest: Lolita Lempicka Forbidden Flower - prezent spod choinki, ode mnie dla mnie ;D.



Było: Maybelline Dream Lumi Touch oraz Catrice Camouflage - korektor z Maybelline służył mi dzielnie pod oczy (recenzja TU), kamuflażu z Catrice (pisałam o nim TU) używałam, gdy coś mi wyskoczyło. Jeden się skończył, drugi przeterminował.

Jest: Alverde Camouflage - wygrzebałam z zapasów, by przekonać się, że nadal go lubię - recenzję możecie przeczytać TU.


Było: Essie Lady like - przepiękny kolor na co dzień, z gatunku niezidentyfikowanych odcieni. Ten egzemplarz zepsułam sama, bo po jednej z aplikacji nie zakręciłam buteleczki i emalia zgęstniała na amen. Do czasu tej małej katastrofy udało mi się zużyć mniej więcej połowę.

Jest: To samo :)



Było: Wibo Growing Lashes Mascara - tusz, który byłby jednym z moich ulubionych, gdyby nie jego krótka żywotność. Może trafiłam na otwierany egzemplarz. Kiedyś kupię kolejne opakowanie i wtedy się przekonam. Recenzję maskary znajdziecie TU.

Jest: Maybelline The Rocket Mascara Waterproof



Garść "różnych" - próbki, jakieś niedobitki i olejek Alterra z granatem, którego używałam do szyi.

Z początkiem roku prawie całkowicie zmieniłam swoją pielęgnację. Ciekawe, czy wyjdzie to na dobre. A wam jak poszło, duży worek wynosiłyście półprzytomne po Sylwestrze :)?

64 komentarze:

  1. Nie powinnam tu wchodzić to od razu mi się tryb 'zazdraszczam i chcę' włącza :D Co do serum Bielendy - mnie nie zachwyciło. Faktycznie działa ale znam lepszy produkt z migdałem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moje pierwsze spotkanie z migdałem :)

      Usuń
  2. U mnie w grudniu prawie żadnych zużyć, zastanawiam się co się stało ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w styczniu też będzie krucho, tyle nowych kosmetyków teraz otworzyłam :)

      Usuń
  3. U mnie też ten zielony tusz z Wibo miał krótką żywotność ;/ strasznie zgęstniał i jest już nie do użycia .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórym dziewczynom ten tusz służył przez 6 miesięcy, nie miałyśmy szczęścia :(

      Usuń
  4. Jutro wykończę ten peeling Palomy i dla mnie jest super :D

    Nie jest mocnym zdzierakiem, ale można się całkiem przyjemnie wymasować. Zapach mi bardzo odpowiada, tak samo pachniała seria Fitness Line Bielendy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masaż wolę wykonać gąbką Syrena :)

      Usuń
  5. Kurna chata nic nie znam :P
    Uwielbiam czytać denka i robię co miesiąc u siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka z tych kosmetyków jest wartych grzechu :)

      Usuń
  6. Rzeczywiście, te zużycia i przy okazji zestawienia fajnie Ci wychodzą :D Czytam je z przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez wlasnie to zestawienie co bylo i jest lubie. Zastanawiam sie jak ty to robisz,bo pewnie nie kazdy gatunek zuzyjesz w miesiacu

      Usuń
    2. Dzięki dziewczyny :).

      Usuń
  7. Potrzebowałabym przynajmniej pół roku, żeby zużyć tyle produktów o.o wow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używam ich sporo, to i zużywam więcej :)

      Usuń
  8. Również czaję się na te maski do włosów z Organique ;) A jeśli chodzi o stokrotkę to mam podobne odczucia. Buteleczka robi wrażenie, zapach przyjemny ale niestety cholernie nietrwały jak za tę cenę !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Organique podobno świetna jest maska Anti-age - też tez muszę mieć.

      Usuń
  9. Ale tego dużo..
    U mnie peeling z Palomy kiedyś był, ale mój Mąż ma pociąg do zdzieraczków i cały zużył na raz. Chyba nie jest zbyt wydajny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten peeling ma taką milusią konsystencję, że nie dziwię się Twojemu mężowi :)

      Usuń
  10. Ogromne denko! Ja obecnie czaję się na perfumy Daisy Dream:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie kupuj ich w pełnej cenie, naprawdę nie warto.

      Usuń
  11. Purritin śmierdzi, zauważyłaś? ma tam jakąś niemiłą nutę :/ działanie dla mnie bez zarzutu, ale ten zapach uhhhhhh. No i zapomniałam ostatnio powąchać w salonie te brudne skarpety z Yves Rocher ;) ale spoko, nadrobię, naprawdę jestem ich ciekawa :D.

    A ten Essie wydaje się podobny do Chinchilly, którą właśnie mam na paznokciach i uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, dają trochę topionym plastikiem :D. Lady Like jest trochę inny niż Chinchilly, ma w sobie sporo różu.

      Usuń
  12. Olejki z Evree wyskakują z każdego bloga ;) Ciekawi mnie jakie Ty będziesz miała o nim zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, pełno ich wszędzie :)

      Usuń
  13. Fajne te Twoje zamiany i widze tu kilka perełek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale takich potencjalnych, czy takich, które sama znasz :)

      Usuń
  14. żel o zapachu brudnych skarpetek to dopiero musiał być przyjemniaczek :]

    ja man odwrotnie - podoba mi się klasyczna daisy, a wersja dream zupełnie nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się zapach stokrotek nie kojarzy się dobrze, dlatego z klasykiem nie przepadam :)

      Usuń
  15. Jestem na etapie poznawania się z marką Sylveco dobrze wiedzieć że pomadka słaba bo zastanawiałam się nad zakupem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób ją lubi, ale moim zdaniem to taki "ni pies, ni wydra" - nie do końca pomadka, nie całkiem peeling...

      Usuń
  16. Lubię ten tusz Wibo :) A maskarę Maybelline mam w zapasach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, czy będziesz z niej zadowolona :)

      Usuń
  17. Ja tej zielonej maskary to nie mogłam zdzierżyć ale o tym juz wiesz xd przez ciebie teraz tez chce ten zapach lempickiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie powąchaj przed zakupem, różni się od oryginału, który lubi tyle osób.

      Usuń
  18. Mam ochotę na te produkty Avene Cleanance

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyczaj się na promocję, wtedy ceny nie przetrzepią kieszeni.

      Usuń
  19. Mało co znam z tego Twojego zbioru :) Zainteresowało mnie kilka kosmetyków, zwłaszcza kolor lakieru Essie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dla mnie ten ryzoowy zel z YR to tez najgorszy zpach.....inne kochamm. A isana zele nie przepadam ....
    To ja taki m popychaczem jestem.....hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się innych wariantów YR, chociaż kusi mnie jeszcze kawowy :)

      Usuń
  21. Też bardzo polubiłam ten płyn micelarny z Paese. Zaskoczył mnie tym, że jest tak delikatny :)

    OdpowiedzUsuń
  22. u mnie dno było ogromne. U mnie również zupełna zmiana pielęgnacji, już widzę, że na plus ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Całkiem spore denko! Jestem ciekawa jak sprawdził się u Ciebie balsam myjący do włosów Sylveco, będę czekać na recenzję!

    OdpowiedzUsuń
  24. Niezłe denko :) żele Isany czasami kupuję jak wyczaję jakiś "wyjątkowy" zapach, ale również do moich ulubieńców nie należą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też niejednokrotnie "poleciałam" na zapach, muszę się w końcu opamiętać :)

      Usuń
  25. Sympatyczne denko, ładnie się rozprawiasz z zapasami i nie tylko :)
    No tak, czymże byłby ten wpis bez Garniera :) To już teraz i mój ulubieniec:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo lubię płyn micelarny Paese, nie szczypie w oczy, a doskonale spełnia swoją funkcję. Radzi sobie nawet z mocniejszym makijażem oczu.

    Maska do włosów Eveline czeka na swoją kolej, wcześniej jednak wypróbuję odżywkę Pharmaceris, o której słyszałam wiele dobrego:)

    Różany olejek Evree bardzo dobrze nawilża skórę, ale jest dość tłustawy, więc lepiej nakładać go na noc:)

    Po dwutygodniowej fascynacji Lancome Tresor Midnight Rose zaczęłam namiętnie używać Lolity Lempickiej Forbidden Flower. Bardzo lubię tę wodę perfumowaną, ponieważ kojarzy mi się z wiosną, której nie mogę się doczekać:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Porządne zużycia i dobrzy następcy :) Ja za Eveline tez nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że tylko ja mam problem z tą marką :)

      Usuń
  28. Zużycie jak zwykle podziwiam lecz wulgaryzm w tytule razi :I

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za zwrócenie uwagi. To słowo tak mi już spowszedniało, że nie widzę w nim nic złego :)

      Usuń
  29. Lubię kosmetyki Avene, miałam i ten żel i krem, mile je wspominam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio przekonuję się do Avene :)

      Usuń
  30. sporo zuyzyłaś, szacun :) a ten essie mnie zaintrygował

    OdpowiedzUsuń
  31. O! Sporo tych produktów znam lub mam na celowniku :)

    Olejek Magic Rose bardzo polubił się z moją kapryśną cerą, więc tym bardziej jestem ciekawa jak będzie u Ciebie. Seria Cleanance jest mi obca, ale trochę jestem jej ciekawa. Może kiedyś się skuszę, ale na razie chyba jakoś w miarę, w miarę zaczęłam wychodzić na prostą z moją skórą, więc daruję sobie przez chwilę eksperymenty :)

    Muszę zwrócić uwagę na ten balsam Sylveco i maskę z Organique, bo mocno mnie nimi zachęciłaś!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...