Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

środa, 21 stycznia 2015

Dobrze dopasowane? Benefit They're real Mascara, Coralista Ultra Plush Lip Gloss, Sun Beam

Baba jaka jest każdy widzi. Jak to w tym starym kawale: Bóg stworzył Adama i krzyknął "jakiś Ty piękny", po czym uformował Ewę i stwierdził "ee, a Ty to będziesz musiała się malować". My kobiety tak mamy, lubimy poprawiać swoją urodę. Głupia kreska eyelinerem potrafi nam poprawić humor. Potrafimy długo debatować nad kosmetykami, godzinami je wybierać, z nabożeństwem testować. Oczywiście generalizuję, każda dziewczyna jest inna :D. Podobnie rzecz ma się z blogerkami; niby każda ma swoje zdanie, ale są pewne prawidłowości. Każda powinna kochać miłością nieskończoną płyn micelarny z Biodermy, zachwycać się pędzlami Zoeva, wzdychać do kosmetyków Benefit... Czy produkty tej kultowej amerykańskiej marki są warte aż takiego uwielbienia? Hexx kilka miesięcy temu umożliwiła mi sprawdzenie tego fenomenu na własnej skórze. Z jakim skutkiem?

Jak na kosmetyki z trochę wyższej półki Benefit zaskakuje stylistyką pin-up, w którą uparcie idzie w promocji marki. Opakowania produktów także nie przypominają eleganckich puzderek, które gnieżdżą się na półkach perfumerii. Zamiast elegancji-Francji jest wesoło i kolorowo. Nie każdemu to odpowiada, ale akurat mnie ta stylistyka zupełnie nie przeszkadza.

Jednym ze sztandarowych kosmetyków Benefit jest tusz They're real (przy okazji zobaczcie reklamę, osoba, która ją tworzyła ma dość specyficzne poczucie humoru - KLIK). Maskara ta ma zapewniać efekt sztucznych rzęs - wydłużać, nadawać objętość, podkręcać i unosić, a przy tym cechować się dobrą trwałością. Niby wszystko pięknie... Ale po kolei, zacznijmy od szczoteczki. Ta w mini wersji nie różni się od tej w standardowej, dlatego pozwolę sobie ją ocenić. Jest silikonowa (tak jak lubię) i spora (nie lubię). Tym, co mnie do niej przekonuje jest to, że wypustki do malowania są także na czubku szczoteczki, dzięki czemu mimo jej rozmiarów można dotrzeć w wewnętrzny kącik. I za to plus. Szczoteczka z racji materiału, z którego jest wykonana powinna dobrze rozczesywać włoski. Może i to robi, ale nie z tą "wkładką".

Konsystencja maskary od początku była dość zwarta. Tusz daje efekt pogrubionych i wydłużonych rzęs, ale przy okazji trochę je zlepia, Co istotne, przez taką formułę, kosmetyk dość szybko przestaje zdatny do użytku (zaobserwowałam to zarówno ja, jak i moja ciotka, która posiada pełnowymiarowy produkt). Tusz jest bardzo trwały, bardzo mocno trzyma się rzęs - do zmywania niezbędny jest konkretny płyn dwufazowy.

Nie jest to zła maskara, ale jak za taką cenę (mini wersja kosztuje w Sephorze 45 zł i mieści 4 g, pełen wymiar kosztuje 125 zł za 8,5 g - ciekawostka: bardziej opłaca się wziąć dwa maluchy niż jeden duży tusz :D) nie jest to kosmetyk wart grzechu. Zwłaszcza, że mnie uczulił, szczoteczka jest trochę za twarda i drapie, a podobny efekt mogę osiągnąć tuszem Wibo Growing Lashes (tylko ten jest mniej trwały niż Benefit). Chyba nie zagości ponownie w moich progach.



Skład: Aqua, Paraffin, Polybutene, Styrene/Acrylates/Ammonium Methacrylate Copolymer, Cera Alba, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-2, C18-36 Acid Tryglyceride, Palmitic Acid, Stearic Acid, Triethanolamine, VP/Eicosense Copolymer, Acacia Senegal Gum, Hydroxyethylcellulose, Phenoxyethanol, Tetrasodium EDTA, Butylene Glycol, Caorylyl Glycol, Tocopheryl Acetate, Sodium Laureth-12 Sulfate, Glycerin, Potassium Sorbate, Sericin, Calcium Chloride, Sodium Hyaluronate, Tila Tomentosa Bud Extract, Citric Acid, BHT, Sorbic Acid, [+/-: CI 77491, CI 77492, CI 77007, CI 77288, CI 77289, CI 77891].

Błyszczyk Ultra Plush w odcieniu Coralista z miejsca kupił mnie swoim odcieniem. Z racji swojej niezbyt wyrazistej urody, lubię intensywne barwy. Aplikacja na dłoń pobudziła apetyt, więc zanurkowałam do kosmetyczki w poszukiwaniu lusterka. Przystępuję do smarowania, a tu... Licho. Koloru tyle, co kot napłakał. Na ustach wygląda bardzo delikatnie, daje zaledwie kropelkę koloru.

Formuła produktu jest dość ciekawa. Nie jest to taki typowy błyszczyk-klejuch. Ma mniej lepiącą, bardziej... aksamitną konsystencję. Bardzo przyjemnie się go nosi, nie obciąża warg. Lekko łapie kąciki, ale nie czyni tego w uciążliwy sposób. Dość szybko "wchłania" się  usta, właściwie po 30 minutach możemy zapomnieć o połysku. Błyszczyk pozostawia usta delikatnie wypielęgnowane, ale nie trwa to więcej niż godzinę. Koszt takiej przyjemności to 79 zł za 15 ml. Zdecydowanie zbyt wygórowany w stosunku do przeciętnej jakości.

Blurmaster :D
Skład: Hydrogenated Polyisobutene, Isononyl Isononanoate, Ethylene/Propylene/Styrene Copolymer, Butylene/Ethylene/Styrene Copolymer, Polyglyceryl-2 Triisostearate, Ethylhexyl Palmitate, Trimethylolpropane Triisostearate, Parfum (Fragrance), Trihydroxystearin, BHT, Butylene Glycol, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Propyl Gallate, Sodium Hyaluronate, Hexylene Glycol. [+/- May Contain: CI 12085 (Red 36, Red 36 Lake), CI 15850 (Red 6, Red 7, Red 7 Lake), CI 15985 (Yellow 6, Yellow 6 Lake), CI 19140 (Yellow 5, Yellow 5 Lake), CI 42090 (Blue 1 Lake), CI 45380 (Red 21, Red 21 Lake, Red 22 Lake), CI 45410 (Red 27, Red 27 Lake, Red 28 Lake), CI 73360 (Red 30, Red 30 Lake), CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77163 (Bismuth Oxychloride), CI 77491, CI 77492, CI 77499 (Iron Oxides), CI 77742 (Manganese Violet)].

Z całej trójki najbardziej przypadł mi do gustu rozświetlacz Sun Beam. Kultowym produktem w tej dziedzinie jest jego brat High Beam, ale uważam, że "słonecznej wersji" też warto się przyjrzeć. Szczególnie warto się nim bliżej zainteresować latem. Myślę, że ma szansę spodobać się też dziewczynom z bardziej śniadą cerą. 

Sun Beam to kosmetyk, który delikatnie barwi skórę na złotobrązowy kolor. Na opalonej cerze się ten odcień bardzo dobrze wtapia. Rozświetla dość subtelnie, dlatego może być dobrym kosmetykiem dla osób, które lubią takie lekkie ożywienie skóry. Pomimo płynnej konsystencji, to produkt, z którym można pracować i z którym trudniej jest przesadzić niż z przereklamowaną Mary Lou z The Balm. Ponadto Sun Beam jest trwały, przetrwał kilka dobrych godzin nawet w upały. Jest jednak jedna istotna kwestia, którą warto wziąć pod uwagę przy zakupie (taka przyjemność kosztuje 115 zł za 13 ml) - kosmetyk jest ważny zaledwie 6 miesięcy od otwarcia. Jest przy tym niesamowicie wydajny - moim zdaniem warto zaopatrzyć się w jakiś zestaw, w którym jest miniatura tego produktu. Ceny zestawów są odrobinę wyższe, ale za to można wypróbować większą ilość kosmetyków.


Na każdym zdjęciu
Po prawej: Mary Lou
Po lewej: Sun Beam


Skład: Aqua (Water), Caprylic/Capric/Succinic Triglyceride, Pentylene Glycol, Polymethyl Methacrylate, Mica, CI 77891 (Titanium Dioxide), Dimethicone, Limnanthes Alba (Meadowfoam) Seed Oil, Synthetic Fluorphlogopite, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Dimethicone Peg-7 Phosphate, Trimethylsiloxysilicate, Phenoxyethanol, Steareth-21, Squalane, CI 77491 (Iron Oxides), Butylene Glycol, Silica, Caprylyl Glycol, Steareth-2, Tocopheryl Acetate, Polysorbate 60, CI 77499 (Iron Oxides), Sodium Stearoyl Glutamate, Sodium Hydroxide.
Ogromnie się cieszę, że miałam możliwość wypróbowania tej trójki. Co prawda, te kosmetyki mnie nie zachwyciły; być może dlatego, że dwa typy z nich (błyszczyk i tusz) ogólnie nie uznaję za produkty, w które warto inwestować. Nie wykluczam jednak, że Benefit dostanie kiedyś kolejną szansę na wykazanie się :).

45 komentarzy:

  1. mam jeden błyszczyk benefitu i jest cudowny, ma świetną konsystencję, ale jest delikatny.

    mam też ten dziwny fancy skośny liner i jest mega padakowy, koszmar :P

    a jak się przyznaję, że nie trawię biodermy to mnie bić chca ;C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam prezentację tego linera przez Zmalowaną - biedaczka się z nim mordowała, a to taki super produkt miał być :D,
      Osłonię Cię :D!

      Usuń
  2. Mnie ten BARDZO tusz rozczarował- podobno jest najlepiej sprzedającą się maskara w UK, a odbijając mi się robiła ze mnie niezłe straszydło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak właśnie wyglądają komentarze pisane w pośpiechu. Polska język trudna język ;)

      Usuń
    2. Nie jest źle, komentarz jest czytelny :D

      Usuń
  3. Ja miałam miniaturę high beam i efekt mi się podobał. mam też błyszczyk (chyba dandelion) i on akurat nie zachwyca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez mam dandelion i jest super, ale jest bardzo delikatny i za te cene to moze niekoniecznie bym kupila (wygralam go).

      Usuń
    2. Drogie błyszczyki fajnie jest dostać :D

      Usuń
  4. Ja z benefitu bardzo lubię róż hervana:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że Hervana ma grono fanek :)

      Usuń
  5. Mam ten tusz Benefitu i jestem z niego bardzo zadowolona ale nie kazdy musi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, każdemu pasuje co innego :)

      Usuń
  6. Jakiś czas temu skusiłam się właśnie na miniaturkę i już wiem, że na pewno nie kupię pełnowymiarowego opakowania. Co prawda ładnie rozczesywał i dawał naprawdę fenomenalny efekt, ale początkowo ciężko mi go było domyć, no i się kruszył, a tego nie znoszę. Wciąż pozostaję wierna So Couture ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego tuszu jeszcze nie miałam, muszę wypróbować :)

      Usuń
  7. Niestety nie podoba mi się efekt tuszu na zdjęciu, rozświetlacz mam Mary-Lou więc na pewno się nie skuszę, a błyszczyk wygląda jak wiele innych :) Zupełnie nie wzdycham do Benefit, a ta trójka też mnie jakoś nie zaciekawiła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to najbardziej zachwycająca odsłona tej marki :)

      Usuń
  8. Widzę że szału u Ciebie nie zrobiły - dla mnie pomimo wszystko cenowo są zbyt drogie więc raczej ich nie wypróbuję :) A tusz jak na moje oko kiepsko się prezentuje na rzęsach :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cenowo nie wypadają zbyt korzystnie.

      Usuń
  9. Mascara na początku zrobiła na mnie dobre wrażenie, ale później cały czas odbijała się u mnie na powiece i sypała:( Myślałam, że to tylko mój egzemplarz tak ma, ale kuzynka i przyjaciółka miały z nią taki sam problem:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się nie odbijała, na szczęście :)

      Usuń
  10. Miałam okazję wypróbować kilka kosmetyków Benefit i póki co najlepsze wrażenie zrobił na mnie róż, który ma nie tylko piękny odcień, ale także świetną pigmentację i trwałość. Baza pod cienie za to okazała się być totalną porażką :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Kosmetyki tej marki jakoś mną nie zawładnęły, ale lubię róż Hervana oraz cienie w kremie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat na te kosmetyki się czaję :)

      Usuń
  12. Wydaje mi się, że ostatnio widziałam właśnie błyszczki marki benefit w niższej cenie ;) Miałam się skusić ale ostatecznie wybrałam Make up Revolution.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem produktów MUR, daj znać o tych błyszczykach :)

      Usuń
  13. możesz sprecyzować dlaczego twoim zdaniem MaryLou jest "przereklamowana" ? Ciekawa teoria biorąc pod uwagę, że to jeden z lepszych rozświetlaczy na rynku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jeden z lepszych rozświetlaczy na rynku" - Twoim zdaniem. Dla mnie jest zwyczajnie zbyt brokatowy. Nie przepadam za nim.

      Usuń
  14. U mnie They Real się sprawdziła :) Ha jest to nawet mój ulubiony tusz :P Zabawne jak ten sam produkt ktoś kocha kiedy drugi nienawidzi :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja lubie kosmy z Benefitu choc tych akurat nie mialam, poluje aktualnie na Watts Up :D

    OdpowiedzUsuń
  16. zabij mnie, że nie przeczytałam ani słowa (jestem okropna! :D ), ale MUUUUSISZ mi powiedzieć natychmiast co tutaj jest Twoim tłem do zdjęć? <3

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja uwielbiam They're real, mam już drugie opakowanie i to chyba najlepszy tusz jaki miałam :). Szczerze mówiąc na moich rzęsach wygląda też dużo lepiej niż na twoich, na pewno ich tak nie zlepia więc chyba po prostu jedne rzęsy go lubią a inne nie bardzo :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Mnie akurat Benefit jakoś nie kusi, jak będę miała ochotę na coś w fikuśnych opakowaniach to postawię na tańsze The Balm. Jedyne co uwielbiam z Benefitu to perfumy Gina, miałam trzy buteleczki i zamierzam sobie sprawić w niedługim czasie kolejną ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja mascarę oraz rozświetlacz bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie maskara nie przypadła do gustu, może dlatego, że mnie uczuliła :(

      Usuń
  20. Mnie Benefit kusi od dawna, ale nie znalazłam tego jedynego produktu od którego mogłabym zacząć, a ceny nie pozwalają na zakup kilku na raz, typowo do testowania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może warto zacząć od zestawu z miniaturowymi produktami :)

      Usuń
  21. Rozświetlacz ze słonecznymi drobinkami wygląda interesująco, bardzo lubię efekt lśniącej tafli, ubolewam jednak nad tym, że podobnie jak rozświetlacz Inglota musi zostać spożytkowany w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. Tego typu kosmetyków nie zużyjemy w tak krótkim czasie, chyba że zawodowo zajmujemy się wizażem.

    A propos tuszu to ostatnio natknęłam się na wiele niepochlebnych recenzji, coraz więcej osób zwraca uwagę, że skleja rzęsy. Współczuję z powodu uczulenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się zainteresować tym rozświetlaczem z Inglota :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...