Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

sobota, 27 grudnia 2014

Raz, dwa, trzy, Baba Jaga (nie) patrzy! Bourjois 123 Perfect CC Cream 31 Ivory

Z niewiadomych przyczyn od zawsze lubię ten okres między Świętami a Sylwestrem. Ten czas, gdy kobiety sięgają po najbardziej upstrzone cekinami kreacje, wybierają zdobione kolorowymi szkiełkami torebki, niebotycznie wysokie szpile, a po błyszczących szalach boa zostaje w sklepie tylko smętny haczyk. Dla niektórych z nas bal (względnie impreza) sylwestrowy to jedna z niewielu okazji w roku, żeby się trochę odstrzelić. Zainteresowanie kosmetykami kolorowymi w owym czasie też niebezpiecznie wzrasta (może ze względu na poświąteczne rabaty, e, drobny szczegół). Szczególnym powodzeniem cieszą się mieniące się lakiery czy cienie... Warto jednak pamiętać, że istotne są nie tylko świetlne efekty specjalne, ale i dbałość o podstawowe elementy makijażu. A z tymi bywa krucho. Nawet bardzo. Czasami zamiast się upiększyć robimy z siebie maszkary. Dzisiaj, tak trochę z przekorą, nie doradzę wam, który kosmetyk sprawdzi się w czasie sylwestrowych szaleństw, ale który może być całkiem miłym towarzyszem pozostałych dni w roku.

Marka Bourjois to moje tegoroczne odkrycie. Dotychczas szerokim łukiem omijałam szafy, w których ceny kosmetyków zaczynały się od 20 zł. Zażarta walka o konsumenta wymogła wejścia na wyższy poziom i sieci kosmetyczne zaczęły kusić dużymi obniżkami, Właśnie w ramach tego typu akcji odżałowałam dwadzieścia parę złotych i przyniosłam do domu krem CC, który w owym czasie szybko zyskiwał duże grono zwolenniczek.

Nie mam pojęcia, z czego to wynika, ale krem CC/BB w europejskim wydaniu zawsze znajduje się w tubce. Czy jest to tańszy Bell, czy droższy Max Factor, tubeczka musi być. Wolałabym opakowanie z pompką. Tak, marudzę, w końcu nie to jest najważniejsze.

Burżujski CC ma dość lejącą konsystencję. Jest zdecydowanie rzadszy niż flagowy fluid tej marki, Healthy Mix. Bardzo łatwo się rozprowadza. W przeciwieństwie do Healthy Mix nie jest kremowy; sprawia wrażenie silikonowego. Nie wchłania się w skórę, tylko tworzy na niej taką warstewkę. Właśnie przez to, że nie osiada, nie wtapia się, lubi się odbijać na wszystkim (bez opamiętania romansuje z ekranem telefonu) i łatwo się ściera Wymaga naprawdę mocnego zagruntowania (sprawdza się z pudrem ryżowym z Paese), inaczej nie popisuje się trwałością.

CC nie powoduje powstawania pryszczy, ale niestety dla skrzydełek nosa jest dobrą pożywką, która wspomaga trochę produkcję makaronu (ale tylko tam, na czole i policzkach jest spokój).

Tym, co mnie zaskoczyło jest krycie tego produktu. Wydawało mi się, że coś tak lejącego i raczej lekkiego będzie mizernie ujednolicało cerę. Tymczasem CC kryje naprawdę nieźle - wydaje mi się, że lepiej niż Healthy Mix. Radzi sobie z zaczerwienieniami, niezidentyfikowanymi ciapkami i naczynkami. Ale prawdziwe cuda robi na nosie. Nie wiem, jak oni to zrobili, ale gdy machnę trochę CC na tą swoją pokancerowaną rozszerzonymi porami i zaskórnikami skórę na nosie, to jest ona gładka jak nigdy. Magia. Miła odmiana po podkładach, które tworzyły beżowe zaskórniki.

Długo dumałam w drogerii nad odpowiednim odcieniem. O ile zawsze podobała mi się gama Healthy Mix ze względu na żółte tony w najjaśniejszych wariantach, tak tutaj tonacja jest trochę inna. 31 Ivory to taki dość brzoskwiniowy odcień, niektórzy twierdzą wręcz, że różowy. Nie byłam do niego przekonana, ale uparłam się na ten fluid. Kolejny kolor, 32, wydawał mi się bardziej żółtawy, ale już zdecydowanie za ciemny jak na moje potrzeby. Zaryzykowałam i wzięłam 31. Na szczęście kolor się w miarę dopasowuje, po przypudrowaniu wygląda dobrze.

Od lewej na każdym zdjęciu: CC nr 31, HM nr 51

Choć nie jest to podkład idealny, to jednak w ostatnich tygodniach sięgałam po niego bez ustanku. Podoba mi się jego krycie, lekkość i wygląd na skórze. Myślę, że nie skończy się na tym jednym opakowaniu.

Cena: ok. 45 zł/30 ml
Dostępność: Hebe, Super-Pharm, Rossmann
Ocena: 4-4,5/5

47 komentarzy:

  1. Dla mnie byłby dużo za ciemny i pomarańczowy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale sprawdź go w drogerii :).

      Usuń
    2. Sprawdzę, czemu nie :)

      Usuń
  2. Wzięłam go, ale patrząc teraz na Twoje swatche mam wątpliwości czy nie będzie to jednak za ciemny kolor :( Na razie czeka w kolejce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma jakiś margines dopasowania, może akurat u Ciebie ładnie się wtopi :)

      Usuń
  3. Myślałam, że mają ciut jaśniejsze kolory. Pewnie wypróbuję po zakończeniu zimowej pory. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, kolorystyka nie jest atutem tego produktu.

      Usuń
  4. Ja też ostatnio mocno go eksploatuję :) Polubiliśmy się, u mnie fajnie działa w duecie z pudrem sypkim ze Smashbox :) No i doceniam to, że nie podkreśla suchych skóek, które mam masowo, bo się teraz kwaszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie trochę podkreśla skórki na nosie.

      Usuń
  5. nie znalazłam jeszcze lepszego podkładu niż bourjois hm nr 51,
    z którego korzystam od nie dawna z polecenia blogerki Agaty :)

    a co do tego kremu, to niestety jak dla mnie ma za ciemny odcień,
    ja potrzebuję czegoś w wersji dla bladolitych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie HM trochę zbyt słabo kryje,

      Usuń
  6. Do mojej suchej buzi cacy :) Oczywiście mam najjaśniejszy, który jest lekko brzoskwiniowy, ale wygląda dobrze o dziwo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę wypróbować, bo jakoś nie byłam przekonana do tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dla mnie Bourjois to odkrycie tego roku, szczególnie w kwestii szminek :)

      Usuń
  8. Ostatnio intensywnie zastanawiam się nad zakupem tego cuda, tylko boję się, że odcień Ivory będzie dla mnie nieodpowiedni :( Muszę się przejść w końcu do drogerii i przemacać testery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto pomacać i najlepiej nałożyć odrobinę na twarz. Mnie na ręce nie przekonał.

      Usuń
  9. Mam go i bardzo lubię :) Meganaturalny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, wygląda lekko na skórze :)

      Usuń
  10. Szkoda, że nie pokazałaś efektu na skórze, chętnie bym go zobaczyła. Ja póki co mam podkład od Essence 16h all day matt chyba?, ale później zamawiam podkład z kolorówki i będę kręcić. Mam dość tego, że nie mogę dopasować żadnego podkładu do buzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam, ja się boję sama zmontować podkład :)

      Usuń
  11. ja mam odcień 32 i jest dla mnie idealny! Bardzo lubię ten krem CC bo fajnie kryje i jest lekki:)

    OdpowiedzUsuń
  12. wygląda całkiem nieźle, ciekawe jak na skórze. nie miałam, może kiedyś się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem warto go przetestować.

      Usuń
  13. Znam to uczucie, gdy chcesz zatuszować niedoskonałości, a podkład bezlitośnie eksponuje pory na nosie:D Nawet sprawdzone kosmetyki lubią mi płatać figle przed większym wyjściem.

    Aż z ciekawości odwiedzę szafę Bourjois w Rossmannie i przyjrzę się kremom CC. Jeśli odcień okaże się wystarczająco jasny, to chętnie go wypróbuję, bo obecne mrozy to nie najlepszy czas na stosowanie minerałów.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo lubie ten krem, za kolor konsystencje i krycie, najlepszy drogeryjny lekki "podklad"

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię go chociaż kolory dla mnie niezbyt trafione, ale od czego są pigmenty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy jeszcze nie bawiłam się z pigmentami :)

      Usuń
  16. Uwielbiam HM i wiosną chcę spróbować CC. Martwią mnie tylko odcienie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba się na niego skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeszcze mnie nie skusil na tyle, by po niego siegnac :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może skusisz się w czasie jakiejś promocji :)

      Usuń
  19. Zapraszam na nowy, krótki post ♥ Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. gama kolorystyczna jest straszna ;/ ja mam 31 i 32 i je mieszam bo niestety 31 jest dla mnie za jasny - wyglądam jak chora, a 32 za ciemny - wtedy jestem jak pomarańczka hehe. Tak poza tym jestem zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mogłabym go chyba polubić. Może kiedyś wypróbuję. Tylko te kolory jakieś takie ciemnawe :/

    OdpowiedzUsuń
  22. Też narzekam na opakowanie, jestem cholernym wzrokowcem i jestem w stanie wydać ogromną sumę pieniędzy tylko dlatego, że podkład jest pięknie zapakowany i pięknie pachnie. Niestety CC Burżuja ma dziadowskie opakowanie, ale pięknie pachnie, jest 100x lepszy od wieeelu wysokopółkowych podkładów przeze mnie przetestowanych, no i cena... Dla mnie hit ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...