Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

sobota, 20 grudnia 2014

Pogoda na dziś: burzowo. Misslyn Waterproof Color Liner 241 Smoky Blue


O swoich przygodach z kosmetykami do podkreślania oczu mogłabym napisać wielotomową powieść. Kredki i eyelinery z niewiadomych przyczyn są ze mną w stanie wojny, przerywanej krótkimi chwilami pokoju. Nie potrafię dogadać się z tymi cudakami. Chociaż nie, czasem coś mi wyjdzie na jednym oku, bym po chwili zamazała sobie całą powiekę na drugim. Dlatego też tego typu kosmetyki goszczą u mnie niezwykle rzadko. Czasem się coś trafi i zwykle potem zbiera kurz w pojemniku z przyborami do pisania. Czy kredkę Misslyn spotka ten sam los? Istnieją szanse na to, że nie.

Marka Misslyn posiada w swojej ofercie dwie linie kredek - zwykłą (co za zaskoczenie :D) i wodoodporną. Właśnie z tej drugiej pochodzi mój egzemplarz. Paleta kolorów jest dość standardowa dla kredek do oczu - jest i czerń, i zieleń, i niebieski, a także biel i cielisty (przynajmniej według niemieckiej strony; w tym miejscu muszę się pożalić - pobiegłam do Hebe po cielaka, a tam cielista była tylko z klasycznej serii. Na pocieszenie wzięłam kredkę do brwi. Też w założeniu wodoodporną.)

Nie będę się rozpisywała na temat opakowania, bo nie ma o czym pisać. Kredka jak tysiące innych, nie posiada dodatkowych bajerów w postaci temperówki, nie jest wysuwana... Taka zwyczajna. I w tej prostocie nie ma nic złego :).

Jeżeli chodzi o konsystencję, to, moim zdaniem, Misslyn trafiło w punkt. Nie popada w żadną skrajność, choć jest trochę bliżej "miękkiej strony mocy" niż kredka z Max Factor i trochę mniej niż Rimmel Scandaleyes i Essence Gel Eyeliner. Operuje się nią bez najmniejszego problemu, nie trzeba sobie drapać powieki ani wydłubywać oka (jak np. kredką My Secret). Niestety, przez taką formułę, szybko traci czubek i trudno jest nią namalować cieniutką linię bez ciągłego sięgania po temperówkę. Przy okazji formuły wspomnę jeszcze, że kredka cechuje się dobrym kryciem (jest minimalnie gorsza od kredki z Essence) i świetnym nasyceniem koloru. Nie podrażnia spojówek.

W kwestii trwałości też nie jest na szarym końcu. Na linii wodnej siedzi około 6 godzin. Na "gołej" tłustej powiece mniej więcej 2 godziny, na samym cieniu - 4-6 godzin, na bazie i cieniu - do zmycia (czasem nawet 12 godzin). Wynik przyzwoity. W tym momencie powinnam wspomnieć też o wodoodporności. Tak, Misslyn jest wodoodporna, co nie znaczy, że jest nie do ruszenia - wyjaśnia to jej krótkotrwały romans z tłustą powieką. Kredka ma jednak bardziej trwałą formułę, co wyraża się m.in. w tym, że nie można jej rozetrzeć (zastyga w ekspresowym tempie; przy rozcieraniu na powiece zostaje tylko taki bury ślad - pędzel ściera kolor, nie naruszając ciemnej bazy). 

Od lewej: Lancome, Misslyn, Essence


Na deser zostawiłam sobie kolor. Bez bicia przyznam się, że nigdy bym takiego nie kupiła, ponieważ jako posiadaczka niebieskiej tęczówki unikam takich odcieni jak ognia (efekt Kleczkowskiej :D). Smoky Blue to kolor z rodziny niebieskawych, choć z tej gałęzi, w której romansowano intensywnie z szarością. Ten kolor przypomina mi trochę burzowe niebo. I, o dziwo, nawet nie wygląda źle z niebieskimi oczami - "kradnie" trochę ich kolor i sprawia, że wydają się mniej niebieskie. Podoba mi się ten efekt, zmiana koloru oczu bez soczewek :).

Misslyn udała się ta kredka. To porządny kosmetyk i myślę, że osoby, które lubią podkreślać oczy kredkami, mogą się za nią rozejrzeć.

Cena: ok. 30 zł/1,2 g
Dostępność: Drogerie Hebe
Ocena: 4/5

P.s. Produkt otrzymałam od Baltic Company, ale nie miało to wpływu na treść tej recenzji, ani wysokość oceny.

7 komentarzy:

  1. Misslyn wygląda na tym zdjęciu po prostu szarawo albo to wina ustawienia mojego monitora :) Ja mam tylko jedną kredkę, nawet nie pamiętam jakiej firmy, ale brązową - na moją żółciatą skórę, brązowe oczy i rude włosy to tylko w brązach czuję się dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W otoczeniu tak intensywnych niebieskości faktycznie wygląda szaro. To taki stalowy niebieski :)

      Usuń
  2. Jak miałam kredki to raczej w takich stonowanych kolorach ;P Chyba Burżujską najlepiej wspominam i Max Factora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałe kolory - uwielbiam błękitna kreskę na powiece:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam na nowy post z wigilii klasowej ♥ Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się kolor, nie jestem fanką niebieskości na powiecie (wydaje mi się, że brzydko wyglądają przy moim kolorze oczu, oprócz niebieskiej Jumbo kredki z NYX ale uroku dodają jej drobiny brokatu przez co wydaje mi się, że oczy bardziej mi się śmieją).
    Kilka miesięcy temu doszło do mnie, że mam tysiącpińcet czarnych kredek i żadnej kolorowej, zaopatrzyłam się w zieleń i fiolet ale bardzo rzadko po nie sięgam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...