Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

środa, 15 października 2014

Wpuszczona w maliny. Nivea Lip Butter Raspberry Rose

Powiadają, że z wiekiem człowiek robi się mądrzejszy. Tak? Nie zauważyłam tego u siebie, a niedługo kolejna wiosna stuknie. Niedobrze. Po tak długiej obecności w blogosferze i znajomości jej działania od podszewki, powinnam była rozpoznać samonapędzający się mechanizm kusicielstwa. Jedna się zachwyci, reszta poleci jak pszczoły do miodu. Z różnym skutkiem. Zupełnie nie wiem, dlaczego podczas jednej z wizyt w Biedronce przytuliłam tę uroczą różową puszeczkę. Balsamów do ust zawsze mam przecież pod dostatkiem. Ale nie, musiałam, malinki się uśmiechały. Czy to się jakoś leczy?

Masełka Nivea zrobiły prawdziwą furorę w zeszłym roku. Uwiodły rzeszę dziewczyn uroczymi opakowaniami i słodkimi zapachami. Jak grzyby po deszczu wyskakiwały hurtem recenzje polane hojnie lukrem. Coś mi tu nie grało, ale zdolność realnej oceny ewentualnych możliwości walki z moimi ustami na podstawie pobieżnej analizy składu poszła się turlać, gdy dopadł mnie czar malinek.

Opakowanie to jeden z większych atutów tego kosmetyku. Estetycznie ozdobiona puszka wygląda naprawdę uroczo i zdecydowanie cieszy oko. Z użytkowaniem tego jest trochę gorzej. Moim zdaniem lepsze byłoby opakowanie o trochę mniejszej średnicy, za to wyższe - łatwiej byłoby je otworzyć.

Konsystencji się nie czepiam, jest dość przyjemna. Masełko jest lżejsze niż wazelina, tworzy przyjemną, delikatną warstewkę ochronną, która świetnie sprawdza się na zakatarzonym nosie (mniejsze podrażnienia od energicznego wycierania chusteczkami) i ma szansę chronić przed mrozem.

Jeżeli chodzi o właściwości pielęgnacyjne to właściwie nie ma o czym się rozpisywać. Moje usta potrzebują konkretnej dawki pielęgnacji. Przy balsamie Nuxe Nivea wypadła wyjątkowo słabo, bo nie robi niczego. Nie nawilża, nie odżywia, nie łagodzi, nie działa jak opatrunek. Ba, co więcej, usta przy regularnym stosowaniu są częściej spierzchnięte. 

Na deser zostawiłam sobie dwie kwestie: malinkę na torcie i śmiech na sali. "Malinką" jest oczywiście zapach, lubię malinową Mambę, więc nie mogę narzekać. Natomiast za nieporozumienie uważam kolor tego cuda. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że masełko będzie barwiło. Gdy podczas choroby spojrzałam w lustro i zobaczyłam prawie fioletowy nos, to oniemiałam z wrażenia. Na ustach balsam jest tandetnie jasnoróżowy, w dodatku lubi się nierównomiernie zbierać. Ludzie, litości!

Muszę wbić sobie do tej swojej makówki, że z Nivea mogę kupować tylko żele pod prysznic. Inaczej chyba osiwieję (a w zapasie czeka odżywka do włosów... :D).

Skład: Cera Microcrystallina, Paraffinum Liquidum, Polyglyceryl-3 Diidostearate, Butyrospermum Parkii Butter, Ricinus Communis Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Aqua, Glycerin, Glyceryl Glucoside, BHT, Aroma, CI 77891, CI 15850.

Cena: ok. 10-12 zł/19 ml
Dostępność: Rossmann, Natura, Super-Pharm, Hebe
Ocena: 2/5

75 komentarzy:

  1. Mi się te masełka nie podobają, jedynie co to niektóre zapachy i opakowania, a działanie mają bardzo beznadziejne moim zdaniem. Ale markę Nivea ogólnie bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapachy i wygląd opakowań na plus :)

      Usuń
  2. Ja mam na ich temat takie samo zdanie, na moich ustach kompletnie się nie sprawdziło. Za to wspomniany przez Ciebie nuxe bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To malesko lubie a nuxe jeszcze nie kupilam, ale kupie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa.....maselko oczywiscie. Telefon oszalal

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że Nuxe przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  4. Ej moje masełko nie farbuje! Jakieś wybrakowane mam :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bardzo lubię te masełka, miałam już wszystkie wersje, a teraz używam dwoch nowych ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam wersje karmelowa i jak ja lubiłam na poczatku, tak po 11 miesiącach mam dosc ! ; ( ale faktycznie na rany po chusteczce jest idealny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po 11 miesiącach to i najlepszy produkt chyba by się znudził :)

      Usuń
  7. A miałam je kupić właśnie w Biedronce:) Zdecydowanie podobały mi się zapachy i opakowania:) Ale przeczytałam skład i stwierdziłam, że za te pieniądze mogę mieć dużo sensowniejszy balsamik.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam. Posiadam to masełko i jestem z niego zadowolona. Czuję że moje usta w końcu są nawilżone i skończyły się uciążliwe skórki, z którymi inne balsamy nie dały sobie rady. Wcześniej miałam karmelowe masełko z tej samej firmy, ale nie byłam z niego zadowolona tak, jak z tego. Masełko stosuje już od roku i od tamtej pory używam już 6 opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci odpowiada. Moje usta mają trochę inne potrzeby :)

      Usuń
  9. Nie miałam jeszcze żadnego z tych maseł z Nivea.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja ogólnie nie jestem zwolenniczką masełek w słoiczkach. Dla mnie nie są praktyczne - jesteś cały dzień w pracy/szkole/na mieście, usta pierzchną i co? Brudnymi paluchami nakładasz. Wolę w sztyfcie, przynajmniej nie ma tyle zarazków ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pełna zgoda co do niehigieniczności :). Ja takie słoiczkowe balsamy trzymam wyłącznie w domu. Jednak moja znajoma jest ich fanką i... robi dzióbek i ładuje go bezpośrednio do słoiczka bez grzebania :D

      Usuń
  11. Mnie kusi tylko wersja kokosowa, ale obecnie mam tyle tego, że zakup musi poczekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam, pachnie jak tania wazelina z H&M :)

      Usuń
  12. Mnie te masełka nie kuszą i - jak czytam - słusznie. Moje usta również potrzebują mocnego nawilżania, zwłaszcza jesienią i zimą, toteż odpuszczę sobie testowanie masełek Nivea i pozostanę wierna tym kosmetykom, które się sprawdzają - czyli balsamowi do ust Organique i Carmexowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balsamu do ust Organique jeszcze nie miałam, muszę sprawdzić :)

      Usuń
  13. Też jakoś mojego serca nie skradło...

    OdpowiedzUsuń
  14. Tez sie dałam nabrać.....podoba mi sie zapach i konsystencja, ale kolor jest koszmarny! I faktycznie nieestetycznie sie zbiera w załamaniach....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ktoś nie ma problemu z wysychającymi ustami to jeszcze jako tako to wygląda. Ale jak komuś pierzchną to od razu wszystko widać.

      Usuń
  15. Kupiłam sobie wersję karmelową i była to totalna porażka ;/

    OdpowiedzUsuń
  16. haha tak czułam, że się setnie ubawię, czytając zapowiedź na Insta - nie pomyliłam się :roft
    ha ale widzisz, pachnie i wygląda:P
    Jakbym fioletowy nos zobaczyła w lustrze, pierwej bym zawału dostała, zanim bym zakumała;)
    Ale żele, czy kremy nivea do kąpieli, to wspominam z dziką rozkoszą - uwodziły mnie zapachami, może se kupię tak raz dla odmiany:P - przypomniały mi się...

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zobaczyłam ten nos, to też prawie zeszłam :D

      Usuń
  17. Miałam ten balsamik i tę wersję malinową.. Nie, to nie dla mnie... spodziewałam się zapachu ?Mamby, a tu... chemiczna malina fuj... poza tym parafina w składzie i brak nawilżenia - nie polubiliśmy się niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zapach nie przeszkadza, ale mierne właściwości tak :)

      Usuń
  18. Niby fajne, ale nie lubię nizać się palcem :)


    Zapraszam na rozdanie na mojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nie jest to zbyt higieniczne w miejscach publicznych :)

      Usuń
  19. Ha! Ja nie uległam modzie na masełka :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja tam uwielbiam te masełka :D Szczególnie wersję waniliową, a aktualnie mam kokosową ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kokos pachnie baaaaaaardzo chemicznie.

      Usuń
  21. O, nie wiedziałam że malina barwi - miałam wanilię i dawała białawy odcień, ale ja taki efekt lubię. I pasował mi ta większa średnica puszeczki - nie trzeba było głęboko palucha wsadzać, tylko delikatnie nim "pomiziać" w środku :D Ale szału nawilżającego dla ust nie robił, to fakt. Ja lubiłam go bardzo na dłoniach - wiesz, grubsza warstwa na wierch dłoni i żaden spacer z wózkiem zeszłej zimy nie był mi straszny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Białawy odcień jeszcze by uszedł, ale ten upiorny różyk mnie zniszczył :)

      Usuń
  22. myślałam, że jest bezbarwna, a to numer

    OdpowiedzUsuń
  23. Szkoda, że się ni sprawdził. Chciałam go kupić ale już mi się odechciało ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. ja ostatnio skusiłam się na nową wersję o zapachu kokosa i szczerze mówiąc jestem zachwycona, ale z recenzją wstrzymam się aż do mrozów, bo nie wiem jak w takich warunkach poradzi sobie ten produkt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem nie ma się czym zachwycać :)

      Usuń
  25. ja malinowego nie próbowałam, ale używam kokosowego, z tej nowej serii i sprawdza się super. Ja używam tych masełek tylko i wyłącznie na noc, grubszą warstwą i usta rano są super mięciutkie. W dzień nie używam bo nie lubię babrać paluchów. Kokosowe pachnie śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje usta supermiękkie były po balsamie Nuxe

      Usuń
  26. Ja akurat z karmelowej i klasycznej wersji jestem zadowolona ale może moje usta są mniej wymagające - choć mam 'malinkę' w zapasach to mnie przestraszyłaś tym farbowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie kolor przypadnie do gustu :)

      Usuń
  27. Miałam masełko w wersji karmelowej i zanim zaczęłam używać balsamu Nuxe to nawet je lubiłam, ale odkąd Nuxe się u mnie pojawił to nie wiem czy do Nivea kiedyś jeszcze wrócę. Mój balsam nie farbował ust ale mocno je bielił.

    OdpowiedzUsuń
  28. Masełek używam tylko i wyłącznie na noc. Nakładam tak od serca sporą warstwę i idę spać, wtedy nawet cukierkowy róż rodem z pomadek dla dzieci nie straszny!

    Poluję zacięcie na nową wersję, jagodową. Nigdzie nie mogę znaleźć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kokosowej wersji jest pełno, po jagodowej jest zwykle tylko pusty wieszak :)

      Usuń
  29. Znam, uwielbiam! Chociaż nie przepadam za mazidłami ze słoiczków ale czasem robię wyjątki ;)

    http://kosmetykiwmoimswiecie.blogspot.dk/2014/10/loreal-true-match-collection-exclusive.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla niego nie warto robić wyjątków :)

      Usuń
  30. jeśli chodzi o balsamy w słoiczkach to u mnie zdaje egzamin tylko Tisane ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego też nie lubię, wysuszał mi usta.

      Usuń
  31. nie miałam tego masełka, ale pamiętam pomadkę ochronna nivea, która żyła swoim życiem, w sztyfcie zmieniła kształt i rozłaziła się na wszystkie strony, okropieństwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak byłam w podstawówce to uwielbiałam te pomadki :)

      Usuń
  32. A ja je akurat lubię :) Zarówno na usta, jak i na zakatarzony nos :D Mam wersję karmelową i jest bezbarwna - może delikatnie rozjaśnia usta, ale jest to prawie niezauważalne. Nuxe jest na mojej chciejliście od czasu Twojej recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po Nuxe już nie będziesz lubiła Nivei :D

      Usuń
  33. Ja swoich mazideł Nivea jeszcze nie wykończyłam, pojemność i wydajność to ich zdecydowany plus. Chociaż mnie denerwuje to, że smaruję i smaruję i końca nie widać ;) Dla moich ust masełka Nivea nie są złe, ale na noc używam balsamów na bazie miodu, które są zdecydowanie lepsze ;)
    Pozdrawiam, Yenn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewydajny - źle, wystarczy na długo - też niedobrze :D. Nie dogodzą kobietom, oj, nie dogodzą :D

      Usuń
  34. Mnie jakoś też nie porwały te masełka, mam jedno i nie sprawdza się. Chociaż nie powiem, bo to nowe blueberry chodziło za mną ;>

    OdpowiedzUsuń
  35. Jestem ciekawa jak wyglądają uśmiechające się malinki :D hyhyhy
    Mam to masełko w wersji karmelowej. Boooskooo pachnie! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie uśmiechają się do Ciebie ze zdjęcia :D?

      Usuń
  36. że co?? że malina koloruje wary? a to dopiero... mam wanilię z makadamią i uwielbiam zapach, smak, puszkę, właściwości nie są dla mnie złe. myślałam, że one wszystkie bezbarwne :O. aaaaa, widziałaś nowe wersje? jagodowa i kokosowa! mam w nosie brak nadzwyczajnych właściwości pielęgnacyjnych, kokosa muszę mieć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam kokosa, jest taki chemicznie tani :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...