Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

poniedziałek, 20 października 2014

Tylko frajer leci na bajer? Essence Hello Autumn Colour Adapting Powder Blush 01 Beauti-fall red

Pośpiech nigdy nie jest dobrym doradcą podczas zakupów. Szczególnie, jeżeli objawia się w postaci ponaglającego młodszego brata, któremu obiecało się wcześniej czekoladę. Ech... Gdybym kontemplowała zawartość standu Essence samotnie, to pewnie bym nie wzięła tego różu. Już raz prawie mnie skusił kosmetyk zmieniający kolor (podkład z Lirene; chyba trzy razy mazałam się testerem, gdy pojawił się w sprzedaży :D), tym razem uległam cudacznemu różowi. Zafascynowało mnie (i brata przy okazji), że z prawie białego zmienia kolor na różowy.

Opakowanie przypomina mi to, w którym znajduje się wielokolorowy róż z Catrice i paletka z tej samej limitowanej linii. Plastik jest gruby, porządny. Nie ma problemu z otwieraniem kasetki.

Sam róż jest dość drobno zmielony i jedwabisty. Niestety, zawiera złote, pokaźnej wielkości drobinki, które nieźle szaleją, gdy na twarz padają promienie słoneczne.

Kolor tego kosmetyku to zagadka, bo podobno u każdego zachowuje się inaczej. Gdy pierwszy raz nałożyłam go na twarz, prawie spadłam z krzesła. Moim oczom ukazały się dorodne, różowe plamy, zupełnie jakbym na policzki przez pomyłkę potraktowała zakreślaczem. Cuuudo, mówię wam :D. Kolejne podejścia były już bardziej udane, ale niemniej odcień różu nadal jest dość... optymistyczny.

Po lewej: 5 minut po aplikacji
Po prawej: 25 minut od aplikacji
Ten zmieniający się kolor to tak naprawdę spore utrudnienie w makijażu, szczególnie dla niezbyt wprawnych domorosłych makijażystek (jak ja). Trzeba dobrze znać swoją twarz i aplikować róż "na pamięć". Lepiej nie nabierać go też zbyt dużo, nakładać go warstwami i czekać aż poprzednio nałożona się utleni. Jest to pracochłonne i wydłuża czas wykonywania makijażu. Szybka i szczodra aplikacja może w tym wypadku zapewnić efekt klauna. Jedyny plus w tym przypadku jest taki, że róż ewakuuje się z twarzy w ekspresowym tempie. Dla mnie 3-4 godziny to dramatycznie mało.

Dostałam nauczkę, żeby nie przesadzać z eksperymentami, bo nie zawsze wychodzą. Róż radze potraktować jak ciekawostkę przyrodniczą, wymazać się dla zabawy testerem, ale nie przywiązywać się na dłużej.

SKŁAD: TALC, MICA, ISONONYL ISONONANOATE, ISOPROPYL ISOSTEARATE, LAUROYL LYSINE, POLYETHYLENE, AQUA (WATER), CALCIUM SODIUM BOROSILICATE, TIN OXIDE, ALUMINA, ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE, CITRIC ACID, BHT, METHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, CI 15850 (RED 7 LAKE), CI 19140 (YELLOW 5 LAKE), CI 45380 (RED 21), CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE).

Cena: 10,99 zł/10 g
Dostępność: w chwili obecnej Drogerie Natura
Ocena: 2/5

56 komentarzy:

  1. Wydaje się trudny w obsłudze przez to zmienianie koloru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta zmiana koloru jest bardzo zdradliwa :)

      Usuń
  2. O Jezu, największy koszmar - nakładasz a nie wiesz ile już nałożyłaś XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana :)

      Usuń
  3. Nie rozumiem zamysłu, po co komu róż o nieustalonym kolorze, nieustalonej intensywności, nieustalonym nasyceniu? Po co sobie utrudniać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądra zoila po szkodzie teraz też to rozumie :D

      Usuń
    2. Fajne by to było jakby utleniał się szybko - ot taki spersonalizowany róż, u każdego wyglądający inaczej (pamiętacie tego typu szminki i błyszczyki?)

      Usuń
  4. Miałam na niego chęć ale ostatecznie się opamiętałam, jednak wolę coś z lepszej półki sprawdzonego. Ostatnio bardzo rzadko trafiają mi się w Rossmanie perełki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero podskakuję do wyższej półki :D

      Usuń
  5. Zadziwiający ten kosmetyk. Na szczęście nie ciągnie mnie do takich eksperymentów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jak zwykle coś muszę wymyślić :D

      Usuń
  6. Hyyy....zdobywalam go dla kogos ale dla siebie nie kupilam.....jakos ostatnio limitki mnie nie kreca ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Jak się odważysz, to podziel się wrażeniami :)

      Usuń
  8. ja bym z domu chyba nie wyszła jakbym miała warstwami go nakładać i czekać pomiędzy każdą warstwą : p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiem, rano trzeba sobie wygospodarować trochę czasu na jego nałożenie :D

      Usuń
  9. Kolor po 5 minutach podoba mi się, ale ten po 25 już nie. :/

    OdpowiedzUsuń
  10. mi chyba ten kolor też by przeszkadzał

    OdpowiedzUsuń
  11. jak dobrze, że się na niego nie skusiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziwne to zmienianie koloru. Też nie byłabym zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja to jednak wolę od razu widzieć, co biorę :) Bardzo mnie zdziwiło, jak mocno zmienia kolor - w opakowaniu i na swatchu to zupełnie dwa różne światy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się nie spodziewałam, że rozstrzał między tym w opakowaniu a końcowym efektem na skórze będzie aż tak duży :)

      Usuń
  14. łej to nie dla mnie takie bajery ;P muszę widzieć od razu kolor jak nakładam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, w końcu nie jestem mistrzynią pędzla :)

      Usuń
  15. A ja kupiłam z ciekawości i jestem zadowolona. Rzeczywiście obsługa dziwaczna, ale wszystko mi wynagradza trwałość tego cudaka. U mnie odwrotnie niż u Ciebie, trzyma się od nałożenia do demakijażu, a to czasem jest trzynaście godzin.
    Magda od błyskotek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie się u Ciebie trzyma... Z moją skórą twarzy nie współpracuje - to bardzo dziwne, bo na dłoni kolor się wżera, a z buzi szybko schodzi :(

      Usuń
  16. a ja go kupiłam, i bardzo lubię. aplikuję puchatym pędzlem, niesamowicie malutko, tak tylko na "pućki" i daje taki mega zdrowy rumieniec ;)
    i w moim przypadku trzyma się również dłużej :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam go kupić, ale właśnie ten niewiadomy efekt mnie powstrzymywal. I dobrze, bo jak widzę to on by do mnie nie pasował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dość odważny kolor, myślę, że ten kolor wielu osobom może średnio pasować.

      Usuń
  18. oj dawno nie stałam przy szafie essence, więc nawet nie wiem co w trawie piszczy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja śledzę nowości tej marki z sentymentu :)

      Usuń
  19. już widzę siebie z plamami na twarzy :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj, u mnie byłaby pewnie masakra, bo czasem nie potrafię się dobrze pomalować zwykłym różem, a co dopiero mówić o takim niewidku ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dobrze, że nie używam różu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie nie wyobrażam makijażu bez różu, muszę sobie policzki dorysować :)

      Usuń
  22. Przygladalam sie dzisiaj tej limitce, ale nawet nie dotykalam bo bym na pewno cos kupila :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Tak jak jestem sroką na róże, tak ten mnie trochę odstrasza ;-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Znając moja szczodrość każdego dnia kończyłabym rumieniem niczym matrioszka. Niestety największym rozczarowaniem jest jego trwałość, trzy godziny to bardzo słaby wynik :(

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja bym go bardzo, bardzo, bardzo chciała :) Lubię tak eksperymentować i uczę się poznawać twarz do perfekcji :) Chce dojść do znakomitej wprawy, a kolor w jaki zamienił się róż... bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  26. nie masz jakiejś małej siostrzenicy albo dziewczynki w sąsiedztwie? jej taką zabawkę dać ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. hue hue, już widzę jak upodobniłabym się do matrioszki ;)
    dobrze, że nigdzie go nie spotkałam bo jestem i sroką i frajerem i na pewno poleciałabym na ten bajer ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Zgadzam się z anonimem, jakieś dziecko miało by niezłą radochę z tego różu. Ja nie rozumiem, po co robić taki produkt do makijażu - nakładasz, nie widzisz gdzie i ile, czekasz aż się pokaże... może być zabawnie, ale nie o to chodzi w codziennym robieniu make upu. Kolor zresztą też nie będzie każdemu pasował, a z opakowania nie da się o nim wywnioskować.

    OdpowiedzUsuń
  29. Pierwszy raz go widzę :D Dziwny pomysł z takim produktem :D

    OdpowiedzUsuń
  30. U mnie nie było testera, więc odebrali całą zabawę w zmianę koloru... Szkoda :D Zakup zupełnie mnie nie kusił, bo samo ogarnięcie różu w z góry wiadomym, niezmienialnym kolorze jest dla mnie trudne. A co dopiero takie cudo!
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja po raz pierwszy zetknęłam się z tym produktem, kiedy szukałam rozświetlacza i nie mogłam znaleźć. Pani w krośnieńskiej Naturze powiedziała, że standardowym asortymencie żadnego nie mają, ale w najnowszej limitce jest rozświetlacz, którego można też używać jako różu (cokolwiek to miało oznaczać). Obejrzałam tester - biały, nie wzbudzał podejrzeń, a że nie kojarzyłam tego konkretnie produktu z blogów, nakładałam go sobie dość obficie pod oczy, co jakiś czas popatrując w lustro, bo długo nie było widać efektu. Za to za chwilę... holy shit :D Chusteczką nie dało się tego zmyć, więc ze spaceru z mężem nici. Najśmieszniejsze, że kolor tego na skórze na tyle mi się spodobał, ze rozważałam zakup pełnowymiarowego produktu ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...