Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

piątek, 12 września 2014

Wazelina bez wazeliniarstwa. Bell Tint Lipstick 03


Przed zakupem zwykle czytam opinie, jakie zbiera upatrzony przeze mnie produkt. Zaglądam na KWC, buszuję po blogach... Gdy kosmetyk ma dobre noty w każdym miejscu w sieci, zyskuję przekonanie, graniczące wręcz z pewnością, że to świetny produkt i się na nim nie zawiodę. Nie wszystko będzie jednak pasowało każdemu, co często potrafi mi umknąć...

Bardzo lubię markę Bell, szczególnie jeżeli chodzi o kosmetyki do makijażu twarzy. Z tego segmentu udało mi się znaleźć kilka przyzwoitych produktów. Pozostałą część asortymentu do niedawna ignorowałam. Podczas jednej z promocji z Naturze przykleił mi się do rąk tint w pomadce i tak już wróciłam z nim do domu.

Bell zarobiło u mnie minusa już na wstępie. Opakowanie nie jest może piękne, ale jest całkiem wytrzymałe. Natomiast szata graficzna jest tak tandetna, że aż bolą zęby. Te paskudne napisy szybko złażą - na szczęście i nieszczęście: wraz z metalicznym różykiem znika też skład.

Pomadka przypomina mi trochę wazelinę (choć, co ciekawe, w składzie nie ma żadnej postaci parafiny). Jest miękka i ciapowata. Bardzo lubi się łamać. Bez problemu sunie po ustach, zostawiając na nich takie wazelinowate wykończenie. Nie wysusza, ale i nie pielęgnuje ust.

Nie chciało mi się wierzyć, że tint może być wazeliną w przebraniu. Tinty kojarzyły mi się ze znakomita trwałością, wżeraniem koloru w usta, czego nie można powiedzieć o barwiących wazelinkach. Niestety produkt Bell zachowuje się właśnie jak takie mazidło ze słoiczka także pod względem trwałości. Nie wżera się w moje usta i zostaje na nich może z pół godziny. Rozczarowanie.

Żałuję, że nie polubiłam się z tym kosmetykiem i nie mam najmniejszej ochoty go używać, bo kolor jest naprawdę ładny. Trójka to najciemniejszy odcień z całej gamy (liczącej aż 3 kolory! Niesamowity wybór). W sztyfcie wygląda dość intensywnie czerwono, ale na ustach kolor jest delikatniejszy, różowo-czerwony, całkiem twarzowy.


Szkoda miejsca w szafie na taki koszmarek. Liczę, że Bell wkrótce wyśle go w kosmos i wprowadzi w jego miejsce coś lepszego.

Skład: Polybutene, Isostearyl Isostearate, Pctyldodecanol, Behenyl Beeswax, Stearyl Beeswax, Isocetyl Stearoyl Stearate, VP/Hexadecene, Copolymer, Ethykhexyl Methoxycinnamate, Ozokerite, Isopropyl Palmitate, Lanolin, Isonanyl Isananoate, Polyethylene, Citric Acid, Methylparaben, Propylparaben, BHT, Parfum, Benzyl Alcohol, Citronellol, Limonene, Linalool
Może zawierać: CI 15850, CI 45380, CI 45410.

Cena: ok. 12 zł
Dostępność: Drogerie Natura, Hebe
Ocena: 2/5

60 komentarzy:

  1. W kosmosie zrobi się niebawem dość tłoczno przez te wszystkie buble :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A od czego są czarne dziury?

      Usuń
    2. A nie słyszałaś, że czarne dziury jednak nie istnieją? Hawking twierdzi, że co najwyżej szare studnie grawitacyjne ;))) Ale nieważne, założę się, że i tak sporo pomieszczą :DDD

      Usuń
    3. Dziura, czy studnia, grunt, że można coś upchać :D

      Usuń
  2. Ja go od czasu do czasu nakładam na usta w pracy, jestem z niego zadowolona. Trwałością nie poraża, więc nazwa nie jest adekwatna, ale miło mi się go używa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go nie lubię. Ani nie barwi na szczególnie długo, ani nie pielęgnuje... Do takiego mazania się wolę błyszczyki z Celii :)

      Usuń
  3. Mam takie same odczucia - do kitu jest wszystko poza kolorem [mam ciemnoróżowy, barwi mi usta na trochę, nie narzekam i mimo wszystko kusi mnie ten jaśniejszy, bo jest tańszy niż Catrice i wygląda lepiej niż Elixiry]. Nie do zdarcia są natomiast ichnie tinty w płynie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dwa tinty w płynie (wersję Biedronkową), ale coś nie mam chęci na ich używanie.

      Usuń
  4. Haha :D U mnie było to samo :) Szybko wylądował w koszu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piątka! A myślałam, że to coś ze mną jest nie tak, bo spotkałam się z wieloma pozytywnymi recenzjami :).

      Usuń
  5. Ja mam gdzieś (swoją drogą musi w końcu odwiedzić kosz) pomadkę Bell, która w Naturze wyglądała naprawdę ładnie, za to jak obejrzałam ją w dziennym świetle...! O zgrozo! Drobiny wielkości brokatu dla dzieci, równie dobrze mogłabym przykleić sobie do ust asortyment sklepu papierniczego. Lampy w sklepie oszukują okrutnie!
    Jakby jeszcze nie było wesoło, okazało się,że pomadka jest przeterminowana jakieś 2 lata...Od tej pory nie zbliżam się do szafy Bell.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Naturze trzeba baaaaaardzo uważać... Łatwo tam trafić na starocia. Dziwię się, że w tanim Bell, które powinno jako tako schodzić.

      Usuń
  6. Jaki cienias, dlaczego to się w ogóle Tint nazywa? ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że jakość nie powala, bo kolor śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się podoba, ale nie zamierzam się z nim użerać.

      Usuń
  8. Ja go kupiłam w Biedrze i bardzo go lubię. U mnie wgryza się w usta właśnie na całkiem długo no i nie przesusza. Co człowiek to opinia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :). Dlatego warto porównywać odczucia :)

      Usuń
  9. albo zmienią mu nazwę na tinted lip balm ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yhy, już to widzę. Taki z niego "balm" jak ze mnie baletnica :D

      Usuń
  10. A ja go lubię :) Mam kolor ciemno-różowy, dobrze sunie po ustach, ale ciapowatym bym go nie nazwała. Trwałość jednak skandalicznie dobra, po 8 h w pracy wciąż mam go na ustach - co prawda już bez tej wazelinowej warstwy, ale za to kolor trzyma się idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie taki czas utrzymuje się szminka Bourjois, ale nie ten produkt. Szkoda :(

      Usuń
  11. dobre podsumowanie, że szkoda na niego miejsca w szafie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przebieram z niecierpliwością nogami, może moda na tinty przeminie.

      Usuń
    2. nie wiem czy kiedykolwiek wycofają beznadziejne produkty zastępując je lepszymi
      lepiej wycofać coś co jest dobre, świetnie się sprzedaje i śmiało można prawie każdemu polecić
      dlaczego firmy nam to robią :D

      Usuń
  12. Faktycznie ten design do luftu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż ciśnie się na klawiaturę, że "czego się spodziewać po takim tanim produkcie", ale cały czas mam w pamięci szminki z Celii, które, choć niedrogie, mają świetne opakowania :)

      Usuń
  13. Nie kuszą mnie takie tinty nie tinty. Wolę Carmex, EOS i witaminę A z pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
  14. dla mnie najlepsza wazelina bezzapachowa ze ziaji!: D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z wazelin najbardziej lubię aloesową Vaseline :)

      Usuń
  15. haha niech leci w kosmos i nie wraca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet dołożę się do biletu dla tego badziewia :D

      Usuń
  16. One mnie nigdy nie kusiły i to dobrze! : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja głupia dałam się złapać w pułapkę pozytywnych opinii.

      Usuń
  17. Mam dwa kolory, ale z Biedry (Lady Code) i jestem zadowolona. I dałam 5zł za sztukę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym zapłaciła za niego 5 zł to i tak bym jęczała. Za 5 można kupić czekoladę ;)

      Usuń
  18. nie ciekawy produkt;p ja także uzywam tradycyjnej wazelinki z Ziaji do ust i sprawdza się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kolor całkiem ładny, ale jak na coś co utrzymuje się tak krótko, jednocześnie nie pielęgnując, to faktycznie jest bublem. Podobny efekt da się uzyskać balsamem Bielendy, który chociaż nieidealny, to jednak jakoś tam poprawia kondycję ust.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O którym balsamie z Bielendy piszesz?

      Usuń
  20. Tint w sztyfcie może nie należy do trwałych i dobrze napigmentowanych, ale polubiłam tego cudaka, ponieważ przyzwoicie nawilża usta. Mam wściekły róż, szkoda, że na ustach wygląda on subtelniej niż w opakowaniu. Napisy już dawno się starły, a sztyft złamał się przy pierwszym użyciu, ale czasem po niego sięgam.

    OdpowiedzUsuń
  21. też lubię bell, szczególnie lakiery air flow <3 są najlepsze i tanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeden lakier z tej serii, muszę go odkopać :)

      Usuń
  22. Ciesze się, że kiedyś nie zdecydowałam się na jego zakup.. a już byłam blisko..

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja bardzo lubię Lip Tint Bell, u mnie trzyma się 4-6 godzin więc bosko, cena niska i kolory ładne. Na początku tylko muszą się usta przyzwyczaić, jest takie uczucie ściągnięcia, ale tylko pierwszego dnia. Trwałość na medal:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko to nie jest tint a barwiona wazelina :).

      Usuń
  24. Przeglądając dziś szafę Bell natknęłam się właśnie na ten tint i pierwsze, co postanowiłam to sprawdzić opinie na blogach. Dobrze, że w porę trafiłam na Twój post. Mogłam się rozczarować, bo wazeliniarskich mazideł nie lubię. Szkoda, bo kolory kusiły.

    OdpowiedzUsuń
  25. Faktycznie taki wazelinowaty, wylazł poza obramowanie ust :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja prawie zawsze wyłażę poza obramowanie :D

      Usuń
  26. Szkoda że taki kiepski, ale chociaż cena nie jest wygórowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby nie jest wygórowana, ale i tak to za dużo :D

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...