Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

czwartek, 4 września 2014

Oszuści (nie)mile widziani? The Balm Cheater! mascara

The Balm to marka, która w ostatnich latach zyskała rzesze wiernych fanów. Dziewczyny zakochały się w ich produktach, na co duży wpływ miała nie tylko prawie legendarna jakość tych kosmetyków, ale urocza otoczka wokół nich. Wesołe nazwy i pomysłowe opakowania okazały się świetnym wabikiem. Jednakże nie wszystko złoto, co się świeci. Detale potrafią skutecznie przyciągnąć, ale nie powinny przesłaniać tego, co najistotniejsze, czyli samego kosmetyku. 

Ciekawym zabiegiem było zaserwowanie przez producenta obietnic, które miał za zadanie spełniać produkt, w formie obrazków, nasuwających na myśl film: "Endless Drama: Vince Volume, Donnie Dark-Coat, Thomas Thick, Lance Long-Lash". Niestety, właściwie tylko "dramat" się zgadza i to bynajmniej nie chodzi o teatralny efekt na rzęsach.


Styl retro tak namiętnie wykorzystywany przez markę do ozdabiania opakowań, tym razem zajrzał także do środka kosmetyku.  Tusz ma najprostszą na świecie, klasyczną włochatą szczoteczkę średniej wielkości. Ameryki tym nie odkryli. Mówi się, że na sukces tuszu składa się w dużej mierze jego szczoteczka. Nie przepadam za włochaczami, dlatego nie polubiłam się szczególnie także i z tym aplikatorem. Nie sprawił mi jednak takich problemów jak szczoty-giganty Rimmel Scandaleyes, dlatego byłabym w stanie przymknąć oko na niedogodności w stosowaniu, gdyby tylko efekt był satysfakcjonujący.


Po lewej: The Balm Cheater! mascara
Po prawej: Catrice Waterproof Top Coat
Tusz praktycznie od samego otwarcia miał konsystencję odpowiednią do malowania. Nie był suchy, ale też nie bardzo mokry. Nie odbijał się i nie sklejał rzęs. Nie zauważyłam, żeby się osypywał czy kruszył. Jak zaczął, tak skończył. Nie jest to tusz wodoodporny, nie stawia oporu podczas zmywania.

Maskara dostępna jest w jednym, standardowym, czarnym kolorze. Odcień jest dość intensywny, ponadto nie blaknie i nie szarzeje w ciągu dnia.

Co możemy osiągnąć przy pomocy tego tuszu? Dziurę w portfelu. Choć ja akurat ten tusz wygrałam, to nie chcę sobie wyobrażać, jak czuły się osoby, które go kupiły. 55 zł piechotą nie chodzi - za taką kwotę można kupić tusze L'oreal, Bourjois i Max Factor, które zbierają dobre recenzje. Za 55 zł można przytargać do domu kilka niezłych tanich tuszy. Albo, wreszcie, za 55 zł można mieć kosmetyk, przy którym tak lubiane przeze mnie delikatne podkreślenie rzęs, idealne na co dzień to wręcz efekt przerysowany. Cheater, poza lekkim poczernieniem rzęs i może delikatnym wydłużeniem, nie robi niczego. Dowód? Proszę bardzo.


Przy całej sympatii do The Balm stwierdzam kategorycznie, że ten produkt im się wyjątkowo nie udał. Rzęsy wyglądają lepiej po tuszu za 10 zł. Skoro dla mnie, osoby, która lubi oszczędnie podkreślać rzęsy, jest to rezultat marny, to miłośniczki gęstych firan chyba spadną z krzesła.

Skład: Aqua, Polybutene, Acrylates Copolymer, VP/Hexadecene Copolymer, Stearic Acid, Nylon-12, Cera Carnauba, Paraffin, Silica, Isostearyl Isostearate, Triethanolamine, Hydroxyethylcellulose, Phenoxyethanol, Panthenol, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, Hexylene Glycol, Iron Oxides (CI 77499).

Cena: ok. 55 zł/5,7 g
Dostępność: MintiShop, Kosmetykomania, Puderek
Ocena: 1,5-2/5

42 komentarze:

  1. Jaka nazwa takie działanie ;) Mnie nie przekonuje sama szczoteczka, wolę silikony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę silikonowe szczotki :)

      Usuń
  2. Ta mascara to taka mała masakra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałabym, że nawet duża ta masakra :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Niestety, nie zawsze jest różowo :(

      Usuń
  4. To był najgorszy tusz jaki kiedykolwiek miałam. Moim zdaniem nic nie robił z rzęsami. Po 5 min szczotkowania rzęs wyglądały tak jak na początku :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że też się na niego nacięłaś :(

      Usuń
  5. Efekt no taki sobie :/ ale nigdy nie miałam od nich maskary.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiem, czy mają inne w ofercie, ale nawet nie zamierzam się przyglądać.

      Usuń
  6. meh
    Twój tusz kiepski, moja szminka mocno przeciętna była... nie wszystko złoto, co the balm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowo. Mam jeszcze trzy kosmetyki tej marki i żaden tyłka nie urywa...

      Usuń
  7. oj efekt zdecydowanie słabiutki ;(

    OdpowiedzUsuń
  8. Fakt jak za tusz w tej cenie to się nie popisał :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie efekt mizerny... Jestem totalnie zakochana w dwóch produktach The Balm (Bahama mama i Mary-Lou Manizer) i dwa inne bardzo lubię (Cindy-Lou i Betty-Lou). Ich jakość jest naprawdę powalająca. Ale tuszu nie kupiłabym na pewno, bo dokładnie tak jak piszesz - taki sam, albo i o wiele lepszy efekt można osiągnąć za 10 zł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam Bahamę i Mary Lou i jakoś nie szaleję na ich punkcie :(

      Usuń
    2. No coś Ty? Czyli jak zawsze - wszystko zależy od osoby, cery i preferencji :) Odkąd mam te 2 produkty to już absolutnie nie rozglądam się za żadnymi innymi i nic mnie nie kusi, a wcześniej zawsze się śliniłam do bronzerów i rozświetlaczy "bo taki ładny, może będzie lepszy od moich" :)

      Usuń
  10. co fakt to fakt, rzęsy wyglądają jak po tanim tuszu, a taki nie był :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po niektórych tanich tuszach rzęsy wyglądają lepiej niż po tym :)

      Usuń
  11. Nie bardzo lubie takie szczoteczki- u mnie zazwyczaj prawie żadnego efektu nie daja (no moze ze przyciemnią osypane cieniem rzęsy)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie lubię takich szczot, bo mam wrażenie, że tylko ładują tusz na rzęsy bez ich rozdzielania.

      Usuń
  12. Słabo to delikatnie powiedziane. Bardzo, bardzo słaby :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych "bardzo" można więcej dołożyć :)

      Usuń
  13. dzieki za ten głos rozsądku - męczą mnie opłacone reklamy pseudo posty- faj ie ze napisałaś prawdę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może inne kosmetyki The Balm faktycznie są super, tego nie wiem :). Mam jeszcze trzy i mnie nie zachwycają, ale słyszałam o legendarnej jakości ich palet :)

      Usuń
  14. Za 55 zł mam 5 tuszów z Wibo Pump up, tych żółtych. Dla mnie to szaleństwo wydać tyle na masakrę, wolę kupić tusz za dyszkę, a więcej wydać na podkład czy korektor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zwłaszcza, że tusz trzeba wymieniać co 3 miesiące...

      Usuń
  15. Lubię markę The Balm, ale jakoś ich tusze mnie kuszą. Pomadki też nie :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Za taką cenę spodziewać się braku efektu? Eh... Bronzer pokochałam, ale po taki tusz raczej ni sięgnę. Najdroższy a zarazem ulubiony tusz kosztował mnie 20 zł.

    OdpowiedzUsuń
  17. Szczota świetna, ale efekt słabiutki :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Rzeczywiście szału nie robi... Lepszy efekt można uzyskać za pomocą tuszu My Secret.

    OdpowiedzUsuń
  19. No cóż ja uwielbiam mocno podkreślone rzęsy więc z tej maskary chyba zadowolona bym nie była ;) Szkoda, że na tyle drogi produkt nie jest w stanie dostatecznie zadwolić.

    Pozdrawiam,
    koczek-blond

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...