Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

sobota, 20 września 2014

Malinowy cud? Balneokosmetyki Malinowe masło do ciała

Blogowo-vlogowa sfera urodowa to mechanizm, który napędzany jest od środka. Czasami wystarczy jeden post, jedna dziewczyna, żeby połowa maniaczek kosmetyków zwlokła tyłki sprzed komputerów i ruszyła tłumnie do drogerii żeby ogołocić półki. Im bardziej popularna jest blo/vlogerka, tym większą ma siłę rażenia. Doceniają to także marki, szczególnie te młode lub/i niezbyt uznane. 

O Balneokosmetyki usłyszałam po raz pierwszy w jednym z filmików. Zaciekawiona zaczęłam buszować po ich stronie i stwierdziłam, że muszę kiedyś czegoś spróbować. Postanowiłam się skusić na flagowy kosmetyk, czyli malinowe masło. Poprosiłam ciocię, która czasem korzysta z usług hotelu Malinowy Dwór, aby sprawdziła, czy mają tam te produkty. Okazało się, że są tam sprzedawane. Tym sposobem stałam się posiadaczką masła (ciotka tylko zapomniała o tym, że chciałam małe i zaszalała).

Kosmetyk zapakowany jest w prosty, wytrzymały słoiczek. Opakowanie nie jest specjalnie ozdobne ani funkcjonalne, dlatego nie będę się nad nim dłużej zatrzymywać.

Konsystencja jest dość interesująca. Takie 100% masła w maśle - kosmetyk jest mocno zbity, palec nie wchodzi w niego tak gładko jak w lżejsze struktury maseł z Joanny czy Ziai. Żeby nabrać masło, musimy je zebrać z wierzchu palcami. Taka formuła przypomina mi trochę masło shea z The Body Shop. W rozprowadzenie tego kosmetyku trzeba włożyć trochę więcej wysiłku, zwłaszcza, że potrafi zostawić białe smugi, jeżeli niedokładnie go rozsmarujemy. Bardzo zdziwiło mnie to, że masło nie jest tłuste i szybko się wchłania.

Działanie także nie rozczarowało. Masło fantastycznie nawilża skórę. Po jego użyciu nawet łydki są miękkie i gładkie, a do tego takie "nasycone". Koi przesuszone miejsca i odżywia - skóra na łokciach i kolanach przestała być szorstka i kłująca. Muszę jednak podkreślić, że nie usuwa wszystkich problemów od razu - łokcie po aplikacji masła nie od razu były zregenerowane (a np. krem do rąk Isana z mocznikiem zadziałał na nie bajecznie chwilę po nałożeniu). Stosowany regularnie sprawił, że moja skóra była w dobrej kondycji przez około dobę od aplikacji, nawet gdy używałam parszywego żelu Fresh Juice.

Na koniec zostawiłam sobie tę kwestię, która była głównym motorem zakupu tego produktu - zapach. Po tym, czego się nasłuchałam, o "malinach prosto z krzaczka", czy "pięknym malinowym zapachu", spodziewałam się aromatu świeżych słodkich malin, w ostateczności nieco chemicznego zapachu gumy Mamba. Tymczasem zapach przypomina mieszankę jeżyn i malin z przewagą pierwszego owocu. Małe rozczarowanie. Na skórze z czasem robi się delikatniejszy i wychodzą z niego malinowe nuty. Niestety, zapach nie jest trwały i po 2 godzinach kompletnie go nie czuć, nawet po przytknięciu nosa do skóry.

Balneokosmetyki stworzyło całkiem przyjemne masło do codziennego użytku. Nie jest to może produkt do zadań specjalnych, ale z pewnością umili regularną pielęgnację. Nie wiem, czy ponownie je kupię, cena nie jest specjalnie zachęcająca.

Skład: Aqua, Butyrospermum Parkii Butter, Cetearyl Alcohol, PEG-20 Stearate, Hydrogenated Polydecene, Fucus Vesiculosus Extract, Perphyra Umbilicalis Extract, Sulfide/Hydrogen Sulfide Mineral Water, Argania Spinosa Kernel Oil, Panthenol, Sodium Lactate, Sodium PCA, Fructose, Urea, Niacinamide, Inositol, Sodium Benzoate, Lactic Acid, Melanocarpan Juice, Wheat Germ Oil, Avocado Oil, Macadamia Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Parfum, Aesculus Hipocastanum Extract, Aloe Vera Barbadensis, Sodium Polyacrylate, Trideceth-6, Tocopheryl Acetate, Ascorbyl Palmitate, Lecithin,Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Phenoxyethanol, Polyaminopropyl Biguanide, Ethylhexylglycerin, Hexyl Cinnamal.

Cena: 53 zł/230 ml
Dostępność: strona producenta, Malinowe Hotele (np. Malinowy Dwór w Świeradowie-Zdroju)
Ocena: 4/5

40 komentarzy:

  1. Z mazidłami mi w ogólnie nie po drodze jestem leniem, a jak mam męczyć się ze zbitą konsystencją to dziękuję bardzo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze zbita konsystencja oznacza męczarnie :)

      Usuń
  2. Z Balneo miałam tylko żel do twarzy biosiarczkowy i muszę powiedzieć, że jest naprawdę dobry, super zmywa makijaż i myślę nad jego ponownym zakupem. Masło też mnie kusi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei mam ochotę na ten żel :)

      Usuń
  3. Ja na Balneokosmetyki pierwszy raz natknęłam się w ShinyBox, ale znam już żel do mycia twarzy, krem do twarzy i teraz będę mieć malinowy krem do rąk. Jestem póki co ich produktami zachwycona i masło też bym chętnie kupiła. Teraz znowu w Shiny było 2 produkty miniaturowe. Ja lubię treściwe masła, bo po coś to się masłem nazywa i TBS też są super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malinowy krem do rąk jest też na mojej liście ;)

      Usuń
  4. nie przypominam sobie, abym wcześniej słyszała o marce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na YT jest całkiem popularna dzięki 3 Youtuberkom :)

      Usuń
  5. nie lubię malinowych zapachów :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam z tej firmy biosiarczkową maseczkę do twarzy. Bardzo fajna była :)

    Za malinowymi kosmetykami nie przepadam

    OdpowiedzUsuń
  7. Malinki kuszą, ale maseł nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :). Ja się przekonałam :)

      Usuń
  8. Kocham masła do ciała (i wszystko co nawilża :P) aż poczułam maliny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam je kiedyś, razem z peelingiem i mydłem. Zdecydowanie masło chciałabym kiedyś jeszcze posiadać. Nawet już podpytałam koleżankę która pracuje w Malinowym Zdroju, może mi je kupić ze zniżką pracowniczą - 20%, dobre i to.
    Zapach mnie urzekł, czuję się nim rozpieszczana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu, muszę sobie poszukać jakiejś znajomej w sieci tych hoteli :)

      Usuń
  10. Czasem mam ochotę kupic cos od nich, ale potem mi przechodzi hahaha jednak chyba zostanę przy swoim maśle z full mellow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się w końcu bliżej przyjrzeć Full Mellow :)

      Usuń
  11. Oj maliny idealne na tą porę roku ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie maliny zawsze są idealne :)

      Usuń
  12. Gdyby masło rzeczywiście pachniało słodkimi malinami, to pewnie skusiłabym się na ten kosmetyk. W związku z tym, że bliżej mu do Mamby, to sobie odpuszczę:) Dysponuję pokaźnymi zapasami smarowideł do ciała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie jest mu po drodze z Mambą! To bardziej jeżynowy zapach. Ja się Mamby spodziewałam :)

      Usuń
  13. Nie znam tej firmy, nawet nie kojarzę :O Ale malinki i jeżynki bym chętnie zjadła.. ewentualnie w siebie wsmarowała :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię malinowe zapachy :) Chętnie wypróbowałabym to masełko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można kupić na próbę 50 ml za 20 zł :)

      Usuń
  15. Najbardziej chyba jestem ciekawa tego zapachu! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. firmy w ogóle nie znam, ale masła bardzo lubie wiec może kiedyś sie skusze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, polecam zacząć od miniaturki :)

      Usuń
  17. mam peeling z tej serii, lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mazidełko o tym zapachu mogłoby być ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  19. również usłyszałam o tych kosmetykach z filmików urodowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli niczego sobie nie uroiłam :)

      Usuń
  20. Pierwszy raz słyszę o tej marce, ale raczej się nie skusze, mam jeszcze sporo do wypróbowania, które są dostępne stacjonarnie w sklepach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja lista "do wypróbowania" też jest dość długa :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...