Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

wtorek, 30 września 2014

Chcesz z liścia? Ziaja Liście Manuka Krem nawilżający balans korygująco-ściągający

Nie ukrywam, że testowanie rynkowych nowości sprawia mi przyjemność. Za każdym razem daję się złapać na kolejną innowację, która zrewolucjonizuje moje życie. Zazwyczaj wychodzi jak zwykle, czyli przeciętnie. Czasem jednak cudowna nowość potrafi porządnie zaleźć za skórę.

Lubię polskie, tanie marki, bo są polskie i tanie :D. Śledzę więc uważnie strony Ziai, AA, Farmony, czy Joanny. Jakiś czas temu na stronie pierwszej z obserwowanych marek pojawiła się zapowiedź serii, która wydawała się odpowiedzią na moje problemy z cerą. Alleluja! Grzecznie podreptałam do firmowego sklepu, gdzie udało mi się dorwać dwa promocyjne zestawy serii Manuka. Tym sposobem weszłam w posiadanie kremu na dzień, kremu na noc, toniku i pasty oczyszczającej. W tamtym momencie wydawało mi się, że złapałam Boga za nogi. Nie chciałam jednak robić rewolucji w pielęgnacji twarzy od razu i włączałam manukowe kosmetyki stopniowo. Na pierwszy ogień poszła pasta (o której napiszę niebawem) i krem na dzień.

Ziaja załadowała kremy z tej serii w tubki. To niezłe rozwiązanie, w każdym razie trochę bardziej higieniczne niż klasyczny słoiczek, przy którym trzeba uruchomić "palca-grzebalca".

Producent chyba nie do końca zrozumiał znaczenie słów, które umieścił na etykiecie. Rozumiem, że "nietłusty" i "bardzo lekki" ładnie brzmią, ale zupełnie nie odpowiadają prawdzie. Krem może nie jest zbity, ale mimo swojej dość "płynnej" konsystencji ma okropnie tłustą bazę, która zabija całą ewentualną "lekkość" formuły. Twarz się po nim koszmarnie świeci - słowo daję, tej dyskotece dorównuje tylko smalcowaty filtr 50 z Dermedic. A Ziaja ma w sobie ochronę niską, spf na poziomie 10. Co gorsza, ten okropny film się w ogóle nie wchłania. Żeby było jeszcze weselej, dodam, że krem powoduje, że cera przetłuszcza się jak wściekła. Gdy stosowałam krem Tołpy nie miałam ani grama smalcu na czole, skóra się trochę ustabilizowała. Przy Ziai mogłam tam smażyć kotlety. Można na niego nałożyć podkład, nie roluje się (uścisk dłoni prezesa, komu uda się okiełznać tego tłuściocha pudrem. Chyba trzeba byłoby nałożyć gips).

Smalec dyskwalifikuje krem na dzień w moim przypadku, ale myślałam, że z uwagi na dobre działanie antybakteryjne będę go mogła stosować na noc. Niestety, "korygowanie" i "ściąganie" idzie mu średnio. Gdy rozpoczęłam jego stosowanie na twarzy pojawiły się dawno niewidziane, bolące gule, które zeszły po jakimś czasie. Twarz się jednak nie oczyściła całkowicie, nadal jest na niej pełno niedoskonałości - przez kilka miesięcy cieszyłam się okresowymi niespodziankami, po Ziai moja twarz znowu czymś obsypywało.

Jakby tego wszystkiego było mało, kosmetyk nie pachnie zbyt przyjemnie. Pasta do zębów w zaskakującym duecie z leśną kostką do WC (taki chyba urok tej serii, pasta też tak cuchnie).

Plusy? Tak, jeden, całkiem niska cena jak za krem do twarzy. Jednak zdecydowanie za dużo o te 10-12 zł jak na taki bubel. Omijać szerokim łukiem!

Skład:Aqua, C12-15 Alkyl Benzoate, Glycerin, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Isononyl Isononanoate, Cetyl Alcohol, Cyclopentasiloxane, Glyceryl Strarate, PEG-10 Stearate, Potassium Cetyl Phospjate, Panthenol, Dimethicone, Methylene Bis-Benzotriazolyl, Tetramethylbutylphenol (nano), Octocrylene, Butylene Glycol, Enantia Chlorantha Extract, Oleanolic Acid, Laminaria Ochroleuca Extract, Caprylic/Capric Triglyceride, Zinc Gluconate, Sodium Hyaluronate, Propylene Glycol, Leptospermum Scoparium Leaf Extract, Sodium olyacrylate, CI 77891, Mica, Tin Oxide, Xanthan Dum DMDM Hydantoin, Methylparaben, Ethylparaben, Parfum, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linaloo, Citral, Eugenol, Sodium Hydroxide.

Cena: ok. 10-12 zł/50 ml
Dostępność: drogeria Hebe, Rossmann
Ocena: 1/5

68 komentarzy:

  1. Oooo a mnie tak kusił. Tzn bardziej woła do mnie pasta, ale ogólnie cała seria mnie bardzo zainteresowała. Jednak sama konsystencja i tłustość dyskwalifikuje go u mnie w przedbiegach. Dobrze wiedzieć, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie pasta też żadną rewelacją nie jest, ale krzywdy nie robi.

      Usuń
  2. Akurat kremu nawilżającego nie miałam, ale żel z peelingiem bardzo sobie chwalę. Chciałabym za to wypróbować krem z kwasem migdałowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten krem czeka w moich zapasach i trochę się go obawiam.

      Usuń
  3. Mnie do Ziai z kolei nie ciągnie. Miałam swego czasu kilka kosmetyków, ale ich sprawdzalność na mojej skórze była raczej przeciętna. Jedyną rzeczą, którą w miarę miło wspominam jest oczyszczająca maseczka w saszetkach, chociaż musiałam do niej podchodzić z umiarem, gdyż po kilkukrotnym, regularnym użyciu wywoływała grudkowe nieprzyjemności (a cerę i bez tego mam dostatecznie upierdliwą).
    Szkoda tylko, że tak zawiodłaś się na tym kremie, który z opisu powinien być zupełnie inny... Twoje wrażenia brzmią jak mały koszmarek, sama też nie lubię tłustych kremów, no i nie wyobrażam sobie stosować czegoś podobnego rano, zwłaszcza, jeśli w grę wchodzi następnie nakładany makijaż...

    Może chociaż ta pasta okazała się dla Ciebie łaskawsza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten krem jest naprawdę okropny, nie dałam rady zużyć do końca... Pasta wypadła lepiej, ale żeby to była jakaś rewelacja to nie powiem. Jak na razie jestem trochę rozczarowana serią.

      Usuń
  4. a myślałam o nim! dzięki za recenzję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie polecam, radzę ulokować uczucia gdzie indziej :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Tołpa Dermo Face Strefa T Matujący krem nawilżający - nie jest idealny,ale w porównaniu z Ziają wręcz doskonały...

      Usuń
    2. Chyba wzięłam jego próbkę przy ostatnich zakupach, więc jestem ciekawa jak u mnie się sprawdzi.

      Usuń
  6. Ten kremik akurat mnie nie kusił ale chyba zdecyduję się na tę ich pastę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest droga, a krzywdy nie robi, więc można przytulić :)

      Usuń
  7. Kolejna osoba, która się na niego żali. Ja tej serii nie lubię, miałam tonik, pastę i krem na noc :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, no proszę, o paście i kremie na noc czytam raczej dobre opinie.

      Usuń
  8. Krótko mówiąc: bubel! Nie kusił mnie, ale pasta oczyszczająca tak... więc czekam na recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja mam pastę, żel peelingujący i tonik i je uwielbiam! ale o kremie wszędzie czytam sama żale, także to będzie jedyna rzecz z całej liśicastej serii na którą się nie skuszę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewykluczone, że u Ciebie może by się sprawdziło :)

      Usuń
  10. miałam z tej serii pastę i krem na noc - pasta nie była zła, ale szału też nie robiła, a co do kremu to przyznam szczerze, że sama nie wiem co mam myśleć - niby skóra była trochę gładsza, ale nie wiem czy przypadkiem mnie nie zapchał (tylko ten kosmetyk był nowy, więc zgaduję, że to jego wina)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja ziaję omijam szerokim łukiem, ile razy kupiłam cokolwiek, tyle razy było kuku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dość słabo znam ich asortyment, ale jak do tej pory żaden kosmetyk mnie nie powalił

      Usuń
  12. Pasta i krem na noc spełniły moje oczekiwania. Za to ten krem na dzień to koszmar ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli może krem na noc ma szanse się u mnie sprawdza :)

      Usuń
  13. Mam maskę oczyszczająca z tej serii ale jeszcze nie używałam... Hmmm teraz się już boję :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie Manukowy szał ominął, ale niedawno uległam i kupiłam pastę oczyszczającą. Miałam ochotę też na krem na noc z kwasem migdałowym i na ten też, ale ostatecznie zrezygnowałam. Użyłam pasty trzy razy, ale jak na razie efektów brak.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze, ze przeczytałam Twój post. Ja również mam bardzo duży problem z pojawianiem się w rejonie brody bolących bąbli. Muszę bardzo uważać nie tylko na dietę ale również na kosmetyki. Ja używam pasty z tej serii i na chwilę obecną mam mieszane uczucia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie bąble pojawiają się na czole i żuchwie :(.

      Usuń
  16. Ja tak generalnie nie sięgam po Ziaję, podpadła mi swego czasu i tak pozostało.

    Tytuł mocny dałaś! :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. czyli ten tez tak śmierdzi jak pasta, tylko to mnie powstrzymuje przed zakupem innych produktów z tej serii

    OdpowiedzUsuń
  18. z tej serii mam zel z peelimngiem paste i tonik ale na razie nie uzywalam, mam nadzieje ze nie bedzie tak zle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat te produkty są w porządku :)

      Usuń
  19. A już go miałam na liście do kupienia! Moje szczęście, że go nie było na półce! :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Powiem szczerze , że mnie manuka nie kusi

    OdpowiedzUsuń
  21. dzięki za info! :) mnie pasta oczyszczająca odpowiada działaniem, ale zapach to tragedia, za silny! oczy mi łzawią po nim :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak źle? To ciekawa jestem, co by było u Ciebie po mocno perfumowanym peelingu Yoskine :)

      Usuń
  22. Tytuł posta - mega mnie rozbawił ;D Świetna recenzja ;-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Z całej serii ciekawił mnie najmniej i widzę, że dobre miałam przeczucia ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Udało mi się oprzeć tej serii, na szczęście ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Żeby mi tu nie było narzekania na pastę :) ! Nie mylić pasty z peelingiem - bo nim nie jest, nie stosować jako maseczki - bo nią nie jest . To pasta oczyszczająca do codziennego stosowania, jako ostatni etap oczyszczania, po zmyciu kolorówki i micelach. Centymetr pasty na zwilżoną twarz, szyję i delikatnie masujemy. Jest super ! A zapach? Biorąc pod uwagę specyficzny zapach wyciągu z drzewa herbacianego, to bardzo przyjemny :) Manuka nie będzie pachnieć truskawkami czy karmelem. THE END.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, proszę, kogo tu widzę :D. A już miałam blokować anonimowe komentarze, bo sam mnie dobija.
      Stosowałam jako peeling (coś co ma drobinki to peeling i kropka :D) i jako maseczkę. Mam jej jeszcze trochę, może spróbuję ją zastosować zgodnie z Twoją teorią.
      Przy okazji wyciągu z drzewa herbacianego - pachnie inaczej niż olejek z drzewa herbacianego. Tamten pachniał mi lekko miętowo, a tutaj kostka wc się kłania :)

      Usuń
    2. Ja sem tu zawsze :) za ekranem :)
      No a teoria niestety nie moja a producenta :p
      Wymyśliły sobie: peelingi, maseczki... a to pasta jest. Jak do zębów. Tyle że do 'gęby' :) Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. A szczoteczkę też trzeba :D? Czy można palcem :)?
      Spróbuję, najwyżej się wstrzymam z opinią.

      Usuń
  26. dlatego właśnie omijam kremy do twarzy Ziai. mam wrażenie, że wszystkie są tłuste....

    OdpowiedzUsuń
  27. W pewnym momencie myślałam, że Ziaja Manuka wyskoczy z mojej lodówki ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja zaczęłam używać teraz pasty i kremu na noc, ten mnie nie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nigdy nie ufałam kremom do twarzy firmy Ziaja. Ostatnio ręka mi zadrżała nad półką w Rossmannie, ale powstrzymałam się i wzięłam tylko pastę. Całe szczęście!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś używałam Calmy i Sopot Spa i nawet byłam z nich zadowolona. Ciekawa jestem, czy i teraz by mi pasowały. Kusi mnie jeszcze nawilżająco-matujący 25+.

      Usuń
  30. gliceryna w składzie z przodu i wiadomo, że mi nie będzie po drodze z takim kremem ;/
    pozdrawiam pozycja77

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na szczęście krzywdy nie robi. Chyba :)

      Usuń
  31. Stosuję go w mojej pielęgnacji razem z tonikiem, żelem i pastą i jestem bardzo zadowolona. Oczyszczam twarz żelem, co kilka dni po żelu jest pasta następnie tonik i krem. Skóra lubi się świecić ale odkąd stosuję tę serie świecenie jest opanowane w 90%... nie śwece się jak kula dyskotekowa, więc dziwi mnie Twoja opinia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem, czemu Cię to dziwi, każda skóra jest inna :). Nie pomyślałaś może, że twoje zadowalające efekty są wynikiem pracy kilku kosmetyków? Piszesz, że odkąd stosujesz serię, twoja skóra się uspokoiła. Celowo włączam produkty stopniowo, żeby wiedzieć co i w jakim zakresie działa. Być może u Ciebie "robotę" robi co innego, np. tonik :). Albo i ten krem, przecież kto mu zabroni :D.

      Usuń
  32. miałam próbkę i kremy z tej serii niestety odpadają dla mnie jako cery mieszanej na dzień:) ale tonik i pasta fajne dają radę w mojej pielęgnacji:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nadal jestem w szoku z tym masełkiem Nivea :D Moje cały czas jeszcze nie pokazały dna (teraz już trochę o nich zapomniałam, to nie dziwne...) nawet kiedy używałam ich baaaardzo regularnie :D

    Co do Nuxe'a - od dawna mam ochotę go wypróbować, wszędzie o tym piszę i nic z tym nie robię :D

    A wodoodporne top coaty są świetne! Tego z Catrice nie miałam, ale używałam tego z limitki Beach Cruiser z Essence, a kiedyś kiedyś używałam takie z Oriflame. W sumie to świetna opcja dla kogoś, kto nie chce rezygnować z ulubionego tuszu :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Damn... Kupiłam ten krem zanim przeczytałam Twoją opinię... Podobnie, jak i Ty włączam serię LM stopniowo i nie dotarłam jeszcze do kremu - teraz się boję, bo ja też raczej z tłuścioszków jestem ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...