Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

środa, 27 sierpnia 2014

Plaster... bynajmniej nie szynki. Purederm Botanical Choice Nose Pore Strips [Notka nie dla wrażliwych]

Jestem okropnym żarłokiem, do czego przyznaję się bez bicia. Nie potrafię liczyć kalorii, odmawiać sobie małych przyjemności... Może dlatego, że tak bardzo lubię jedzenie, wszystko mi się z nim kojarzy. Często porównuję proszkowe produkty kosmetyczne do mąki, sebum do smalcu, a to, co jest zmorą osób z zapchanymi porami do... makaronu. Jeżeli jesteś "obrzydliwa", to nie czytaj dalej tej notki, bo zamierzam opisać w niej produkt, który wyciąga na wierzch to, co najgorsze. Dosłownie.

Produkty Purederm zyskały sporą popularność dzięki gazetkom kosmetycznym Biedronki. W Hebe mało kto zwracał na nie uwagę, do czasu, gdy tysiące osób nie poznało ich działania za sprawą biedronkowych promocji - plastry na nos i skarpetki złuszczające zyskały rzesze fanów. 

Sama "instytucja" plastrów na nos jest dość kontrowersyjna. Wiele osób uważa, że one po prostu nie działają i nie ma sensu ich kupować. Miałam do czynienia z różnymi plastrami oczyszczającymi i niektóre z nich działały dobrze, inne nieźle, a niektóre raz coś wyciągały, a innym razem nic. Loteria. Muszę przyznać, że Purederm, choć nieidealne, to są jednymi z lepszych.

Kwestie opakowania tym razem całkiem odsunę na bok. Zajmę się samym plastrem. Pamiętam, że nawet kiedyś go mierzyłam, jednak wyrzuciłam gdzieś kartkę z pomiarami (coś kojarzy mi się, że jest długi na około 10 cm i szeroki na około 3 cm, ale nie dam za to głowy). Wielkość średnia, na mój nos jest w porządku, obejmuje nawet mały kawałek policzka, ale np. u moich braci ledwie zakrywa skrzydełka. Wykonany jest z papieru i cuchnie klejem. Dobrze przyczepia się do mokrej, ale nie ociekającej wodą, skóry (nie trzyma się dobrze suchej), może dlatego często są problemy z odklejaniem. Wówczas wystarczy go lekko zwilżyć, żeby razem z plastrem nie zerwać sobie skóry.

Działanie bywa bardzo dobre, co nie oznacza, że zawsze plaster wyciąga porażającą ilość "makaronu". Zwykle na papierku zostaje sporo paskudztwa, czasami jednak po bliższym spotkaniu nosa z palcami okazuje się, że ilość dzikich lokatorów nadal przekracza dopuszczalne normy. Plaster często wyciąga satysfakcjonującą ilość (choć nigdy nie pozbył się wszystkiego). Po jego użyciu pory są oczyszczone i sprawiają wrażenie lekko zwężonych - skóra wygląda na czystszą... Czego nie można powiedzieć o plastrze.



Bardzo żałuję, że tego typu produkty nie potrafią zapewnić komfortu czystego nosa na dłużej. Moja skóra produkuje sporo paskudztwa i chciałabym mieć od niego jak najdłuższe przerwy. Takich plastrów musiałabym używać co dwa dni, co raczej niezbyt korzystnie odbiłoby się na zawartości portfela. Spróbuję okiełznać łyżeczkę unny, może ona do kompletu z maseczkami z glinek pomoże opanować sytuację. Plastry Purederm mimo wszystko polecam i jeżeli trafię na dobrą ofertę, to z pewnością je jeszcze kupię.

Skład: Aqua, Acrylates Copolymer, PVP, Polyvinyl Alcohol, Silica, PEG-12 Dimethicone, Titanium Dioxide, Blue 1 Lake, Dipotassium Glycyrrhizate, Allantoin, Melaleluca Alternifolia Leaf Extract, Hamamellis Virginiana Extract, Fragrance.

Cena: ok. 15 zł/6 plastrów
Dostępność: Drogerie Hebe
Ocena: 4/5

28 komentarzy:

  1. Jestem ciekawa czy u mnie się sprawdza 😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem ci w stanie tego powiedzieć. U jednych plastry tego typu się sprawdzają, u innych nie :). Moim zdaniem warto zaryzykować :).

      Usuń
  2. Polecam Ci maskę YR z sebo vegetal. O tych plastrach mam takie samo zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, muszę zainteresować się tą maską :)

      Usuń
  3. właśnie ! miałam te plastry kupić. A co do łyżeczki uny - nie używaj jej do nosa/policzków. Metoda manualnego oczyszczania za granicą nazwana jest Polską, bo tylko my ją stosujemy. Niestety una to metal, który uszkadza skórę :) Ja słyszałam o domowych plastrach, które równie dobrze oczyszczają podobno : ) z białka robisz piankę nakładasz na wągry, i dajesz jedną warstwę chusteczki lub papieru, czekasz aż wyschnie i odrywasz :) Pamietaj - wszystko byle nie una!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam domowych plastrów z żelatyny, ale to nie było to. O tych z białkach jeszcze nie słyszałam :)

      Usuń
    2. wyleczyłam trądzik, a strefa T nadal zanieczyszczona, ja używałam plastrów już jako 12 latka, wtedy jeszcze polska nivea, która w tajemniczych okolicznościach zaginęła. Kupiłam inne na allegro, ale to nie to, próbowałam też innych, ale nie pamiętam czyli bez rewelacji. Dobrze że ostrzegasz przed tą łyżeczką, bo znając mnie pewnie zrobiłabym sobie krzywdę, a tak chyba jej nie kupię.

      Usuń
  4. Znam ten ból i też z tym walczę, ale jak na razie z marnymi skutkami jeśli chodzi o nos :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję, że znów pojawią się w biedrze ;) Ostatnio skorzystałam i byłam zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam już kilka pozytywnych opinii na ich temat. Muszę koniecznie kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Używałam plasterków tylko raz, lata temu. Z Nivea, beznadziejne były, może dlatego nigdy potem już się na podobne specyfiki nie skusiłam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja próbowałam tych plastrów (te tea tree śmierdziały dziwnie :P) i od razu po użyciu efekt jest fajny (no i oglądanie paskudztwa to radocha XD) ale mam wrażenie że po kilku użyciach moje pory na nosie się powiększyły. Dosłownie takie dziurki się zrobiły :( słyszałam, że to przez to że to paskudztwo ze środka może się "łamać" i plaster może nie wyciągać całości. Nie wiem na ile to prawda ale ja je sobie odpuściłam ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. Mialam azjatycji plastry i srednio dzialaly, jakos ni wierze w ich dzialanie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś używałam jakieś plastry na nos, ale niestety efektów nie widziałam :/
    Rozbawiło mnie słowo ,,makaron" hahahha :D

    OdpowiedzUsuń
  11. ja raz próbowałam takich domowych metod ale z kiepskim efektem

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś używałam tego rodzaju plastrów, jednak teraz poszły w odstawkę

    OdpowiedzUsuń
  13. Też lubię jeść. W zasadzie to jadłabym cały czas (oprócz godzin porannych) i tylko picie herbat mnie powstrzymuje.

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie nie sprawdzily sie do konca, ale coz...

    OdpowiedzUsuń
  15. Jedzenie ponad wszystko :D Używałam tych płatków, ale niestety nie sprawdziły się u nie tak rewelacyjnie jak u ciebie. Niezastąpiona jest dla mnie maseczka na nos z The Face Shop.

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę je kupić i spróbować :) Jeszcze nigdy nie używałam takich plastrów.

    OdpowiedzUsuń
  17. O, a u mnie słabiutko działały, prawie wcale...

    OdpowiedzUsuń
  18. Zastanawiałam się ostatnio nad nimi, ale zrezygnowałam. Muszę sięgnąć po nie i sprawdzić czy z moim nosem by coś zadziałało..

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie miałam jeszcze tych plastrów - no nie powiem wydaja sie ciekawe prędzej mojemu P. by się przydały aniżeli mi :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Miałam wersję z zieloną herbatą i u mnie działała bardzo słabo, wyciągała kilka zanieczyszczeń ze skrzydełek nosa, z całej reszty praktycznie nic.

    OdpowiedzUsuń
  21. Faktycznie sporo potrafi wyciągnąć. Ja używam plastrów z koreańskich firm i jest raczej słabo, w porównaniu z tym. Ale lubię to uczucie gładkiego nochala po użyciu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Gdzieś widziałam taki przepis na pastę na zaskórniki:wyciśnięty sok z połowy cytryny wymieszany z sodą oczyszczoną.. ale nie próbowałam, tak samo jak plasterków.

    OdpowiedzUsuń
  23. Jesli chodzi o plasterki to zrobilam sobie od nich dluga przerwe ale teraz do nich powrocilam i nie potrafie sie bez nich obejsc. ;) Maseczki tak ale plasterki do kompletu:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...