Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

środa, 30 lipca 2014

Upał studzi zapał. Zużycia lipca

Nie chcę zapeszać, ale to jak na razie najładniejszy lipiec od kilku lat. Słoneczko przyświeca, pogoda dopisuje, więc kto tylko może rusza wykorzystać ją jak najlepiej. Mało kto gnije przed komputerem, o czym może świadczyć obniżona aktywność blogerek i mniejszy wysyp wakacyjnych blogów niż zazwyczaj. W pełni rozumiem - w upały komputer wydaje się rozgrzanym piecem. A kto chce się ogrzać jeszcze bardziej, skoro bardziej pożądane jest coś dla ochłody? Cóż, jeżeli znajdą się jakieś wytrwałe, tylko wpół rozpuszczone jednostki, które lubią czytać o kosmetykach, to zapraszam na lipcowe denko.


Było: Garnier Natural Beauty Balsam-Spuellung Vanille-Milch und Papayamark - taka sobie, dość przeciętna odżywka. Nie spisała się zbytnio na moich włosach, zawiódł też zapach - przed zakupem miałam wizje produktu o rajskim aromacie. Mój raj nie powinien pachnieć aż tak chemicznie. Link do pełnej recenzji KLIK.

Jest: Balea Oil Repair Spuellung - jak na razie też mi niczego nie urwała, a zużycie jest już dość spore. No cóż, chyba miłości z tego nie będzie.


Było: Garnier Płyn micelarny - to dobry produkt, choć te hymny pochwalne na jego temat mogą trochę namieszać w głowie i wywindować oczekiwania do nieba. Ten płyn robi to, co powinien - nieźle zmywa i nie podrażnia. Jest idealny? Nie, ale na pewno do niego wrócę, bo go nawet polubiłam. Recenzja znajduje się TU.

Jest: Green Pharmacy Płyn micelarny 3w1 Owies - pomimo tego, że marka Green Pharmacy niezbyt dobrze mi się kojarzy, ostatnio dziwnym trafem sięgam po ich produkty. Stosunek ceny do pojemności tego płynu micelarnego mnie powalił - za 500 ml płacimy 12 zł. Do niedawna Garnier wydawał mi się hiperokazją. Zobaczę, czy ten produkt go przebije. Na razie się na to nie zanosi.



Było: Yoskine Mikrodermabrazja Szafirowy peeling przeciwzmarszczkowy - byłby cudowny, gdyby nie dwie kwestie: mocny zapach i cena. Nie przepadam za mocno perfumowanymi kosmetykami do twarzy, a tutaj aż mnie wierciło w nosie. Cena też nie należy do przystępnych. 30 zł to może nie jest kwota zaporowa, ale bardziej opłaca się kupić korund. Jeżeli nie widać różnicy, to po co przepłacać :D? O peelingu Yoskine pisałam TU.

Jest: Ziaja Liście Manuka Pasta do głębokiego oczyszczania twarzy - zaskoczył mnie ten produkt. Sądziłam, że pasta będzie punktowym żelem na wypryski, ewentualnie maseczką, tymczasem to... peeling. Całkiem niezły, z dość dużymi ziarenkami. Ma jeden minus, który jak na razie zaobserwowałam w obu aktualnie używanych produktach z tej serii - pachnie jak kostka leśna do toalety zmiksowana z pastą do zębów.


Było: Uriage Woda termalna - przydatny gadżet, szczególnie latem. Świetnie odświeża, koi skórę, nie wysuszając przy tym skóry. Lubię ją także do zwilżania glinki, ale tutaj jej właściwości nie mają większego znaczenia - moczy przecież każda woda :D.

Jest: Avene Woda termalna.


Było: Tołpa Dermo Face Strefa T Matujący krem nawilżający - długo nie wiedziałam, co myśleć o tym kremie. Nie mogłam się zdecydować, czy go lubię, czy też nie. Dopiero gdy zniknął z mojej łazienki, doceniłam go. Niedługo napiszę za co.

Jest: Ziaja Liście manuka Krem nawilżający balans korygujący SPF 10 - czuję w kościach, że się nie polubimy.


Było: Apis Proffesional Serum do twarzy z wit. C i białymi winogronami - to kolejny kosmetyk, w stosunku do którego moje uczucia były dość mieszane. Powoli układam sobie w głowie jego recenzję.

Jest: Balea Dunkle Flecken Aufheller Nachtpflege - pożyjemy, zobaczymy...


Było: Nuxe Body Fondant Shower Gel - przyjemny, gęsty żel o pięknym, ciężkim do określenia zapachu. Nie do końca odpowiadało mi jego opakowanie, które nie pozwalało zużyć produktu do końca - siłowałam się trochę z tubą i wydawało mi się, że niczego już nie ma.. Po przecięciu opakowania okazało się, że całkiem sporo schowało się przy samej zakrętce. Nie jest to żel, który na stałe zagości w mojej łazience, ale jeżeli trafi się w promocji, to chyba się skuszę.

Jest: The Body Shop Almond Shower Gel - cudo! Gęsty, prawdziwie żelowy. Nie potrzeba wielkiej ilości produktu, żeby uzyskać pianę. Nie wysusza skóry, pięknie pachnie... Jest bardzo wydajny - zazwyczaj żel starcza mi na 2 tygodnie, ale tego używam już prawie miesiąc. Aż mam ochotę na inne warianty zapachowe - szkoda tylko, że regularna cena żeli TBS to 25 zł.


Zastępców nie doczekały się dwa zużyte produkty. Olejek Babydream jest moim ukochanym kosmetykiem na czerwone rozstępy. Ponieważ już mi poznikały, a innych mazideł do ciała mam dość, nie zastąpiłam tego olejku innym kosmetykiem o podobnym działaniu. Plastry na nos Purederm są świetne (planuję o nich napisać więcej), ale uzależniają - mam je ochotę robić co 2 dni, a to nie wpłynie zbyt dobrze na mój portfel. Spróbuję zaprzyjaźnić się z łyżeczką unny, którą  rzuciłam w kąt po jednym razi.


Staram się zredukować ilość saszetek, które wiecznie wpadają mi w ręce, gdy szukam czegoś innego.

Jak wam poszło w tym miesiącu? Odkryłyście coś ciekawego?

62 komentarze:

  1. Tymi plastrami na nos to mnie zaciekawiłaś! Zawsze myślałam, że takie wynalazki nic nie działają, a tu proszę.. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Manuka wszędzie, co to będzie :)
    też mam pastę i przy okazji kupilam krem mikrozłuszczający na noc, na dzień pozostaje wierna bielendzie i nie zanosi się na zmiany :)
    serum z flavo u mnie wygrywa nad innymi, niestety ;/
    pozdrawiam pozycja77

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Flavo jeszcze nie miałam, nie na moją kieszeń :)
      Która Bielenda tak przypadła ci do gustu?

      Usuń
    2. o ten krem zdobył moją półkę : http://bielenda.pl/produkty/pharm-tradzik-matujacy-krem-zel-na-dzien

      Usuń
    3. Ooo, dziękuję, muszę się za nim rozejrzeć :)

      Usuń
  3. Liście Manuka mnie kuszą, jednak nigdzie ich znaleźć stacjonarnie nie mogę (bądź mało wytrwale szukam ;) ) Czekam na opinię o tym cudzie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie ich niedługo wysyp, bo chyba wszyscy kupili :D

      Usuń
  4. upał mnie dręczy :D dodając do tego moje lenistwo blog stoi :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem ciekawa Twojej opinii o ziajowym kremie z liścmi manuka na dzień. Na razie darowałam sobie jego zakup, bo generalnie z kremami tej marki mam na pieńku. Dałam szansę tylko temu na noc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Ziają też tak średnio się lubię, zobaczymy co z tego będzie :)

      Usuń
  6. Garnier płyn micelarny i olejek Babydream - moje ukochane kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne zużycia ;) u mnie niestety zużywanie kiepsko idzie ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że w tym miesiącu pójdzie ci lepiej :)

      Usuń
  8. O tak, żele TBS są mega wydajne, u mnie żele znikają zazwyczaj w tempie ekspersowym, jedynie TBS i Soap & Glory zostaja na dłużej...Z serii migdałowej mam masło, ale czeka na zimniejsze miesiące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba zacznę częściej wpadać do TBS :)

      Usuń
  9. też polubiłam te plastry na nos ;) Szkoda, że miałam do nich dostęp tylko wtedy, gdy były w biedrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam do nich dostęp cały czas w Hebe, tylko mi się ich cena nie do końca podoba. Bardziej odpowiadała mi ta biedronkowa :D

      Usuń
  10. U mnie narazie zużycia idą dość kiepsko głównie produkty do mycia twarzy i żele pod prysznic.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba u każdego te kosmetyki schodzą najszybciej :). Przynajmniej nie można o nas powiedzieć, że jesteśmy brudasami :D

      Usuń
  11. Nie miałam tych produktów, aczkolwiek będę czaić się na nową serię Ziajki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojawiła się w Hebe, we wrześniu zawita do Rossmanna, będzie gdzie kupić :)

      Usuń
  12. Seria Liście Manuka i mnie pozytywnie zaskoczyła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie wiem, czy ją lubię :)

      Usuń
  13. Właśnie kończy mi się moja ogromna butla Uriage :( Będę się musiała wybrać do Superpharm.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam pastę z Ziaji i krem na noc. Połączenie tych dwóch kosmetyków czyni z moją kapryśna cerą cuda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten krem na noc zbiera świetne opinie, muszę się do niego dobrać :)

      Usuń
  15. Genialny opis zapachu pasty z Ziai :) po prostu najlepszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę kiedyś przetestować te plastry na nos, jakoś sobie nie potrafie wyobrazić tego, że są skuteczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywają skuteczne, przynajmniej w jakimśtam stopniu :)

      Usuń
  17. Zamieniłaś peeling który chcę kupić na pastę która mnie nie porwała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie mam wyrobionego zdania na temat pasty - peeling Yoskine jest od niej na pewno mocniejszy :)

      Usuń
  18. Kurcze wszędzie ta Manuka Ziaji. No muszę kupić no...

    OdpowiedzUsuń
  19. Hej, ja też założyłam wakacyjnego bloga! Ale prawda, posty swoje piszę wieczorem, a rano publikują się same. Toś mnie zmartwiła tym zapachem manuki, kupiłam krem z kwasem migdałowym z tej serii. Mam nadzieję, że nie będzie tak źle.

    Ale faktycznie, upał daje się we znaki i pustki wszędzie. Pierwszy raz od lat mam opalone łydki, coś musi być na rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój blog też jest wakacyjnym wytworem :).
      Zazdroszczę, moje łydki się nie opalają :)

      Usuń
  20. Wszędzie liście manuka - trzeba będzie wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nikt nie umie obok niej przejść obojętnie ;)

      Usuń
  21. Mam serię Liscie Manuka i bardzo dobrze mi sie jej uzywa ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Aż tak zle pachną te kosmetyki z ziaji? Aż sie boje, ale nadal kuszą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się ten zapach bardzo nie podoba, ale to kwestia gustu :)

      Usuń
  23. Tonik hibiskusowy z Sylveco. ;) A Green Pharmacy też mi niczego nie urwało. Wersja rumiankowa wręcz podrażniała mi oczy, a do tego tonik radził sobie o wiele lepiej z kredką i tuszem. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie GP zmywam tylko twarz. Spróbuję z oczami :)

      Usuń
  24. Olejek Babydream również bardzo lubię :) A Liście manuka bombardują blogosferę zewsząd :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pełno ich wpisów na ich temat, to prawda :)

      Usuń
  25. Oliwka z Babydream Mama jest świetna jako nawilżacz po kąpieli.
    Liście manuka muszą poczekać, na razie się rozpływam nad kolejną tubą Lirene peelingu niebieskiego. Micel Garniera bardzo spoko, używam na zmianę z biedronkowym Tołpy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, po kąpieli też ją bardzo lubię :)

      Usuń
  26. Obecnie też używam produkty z Ziaji. Micel z Garniera dobrze się sprawdzał, chociaż nie zmywał makijażu oka, tak jak oczekiwałam po większości pozytywnych opinii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w kwestii oczu wygrywają dwufazówki :)

      Usuń
  27. Ciekawi mnie ta pasta z Ziaji, coraz głośniej o niej ;) Podobnie mam z wodą termalną, ale wciąż nie wiem na którą się zdecydować..

    OdpowiedzUsuń
  28. Miałam oba kremy do twarzy, które pokazujesz i obydwa bardzo lubię, chociaż w moim odczuciu Ziaja dużo lepiej nawilża skórę, zachowując przy tym mat na twarzy. Pastą ziajową też się zachwycam i żadna kostka do toalety, którą miałam - wątpliwą - przyjemność wąchać ani trochę nie przypominała zapachu tego kosmetyku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę Tołpę, moim zdaniem Ziaja jest tłusta.

      Usuń
  29. Właśnie będę potrzebowała jakiegoś dobrego olejku na rozstępy. Ten z Rossa jest na prawdę aż tak dobry? Bezpieczny do stosowania w ciąży? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest naprawdę świetny :).
      Nie byłam w ciąży, ale to seria dedykowana mamom, więc powinien się sprawdzić.

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...