Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

środa, 9 lipca 2014

Jestem wężem? Purederm Botanical Choice Exfoliating Foot Mask [Stopofobki - wchodzicie na własną odpowiedzialność!]

Skarpetki złuszczające to jeden z najczęściej przewijających się kosmetyków w zeszłym roku. Zalały blogi, opanowały Youtube i spowodowały, że niejednej kosmetykoholiczce zaświeciły się oczy. Mina rzedła, gdy docierała informacja o cenie. Marki, które rozreklamowały się w internecie, za parę skarpetek wołały 100 zł. Sprytniejsze i bardziej obcykane szukały tego typu produktów na ebay - z powodzeniem zamawiały skarpetki za 20-30 zł. Minus? Oczywiście dość długi czas oczekiwania. Na szczęście są sklepy, które uważnie śledzą trendy i starają się wprowadzać ciekawe produkty na swoje półki. Chyba najbardziej postępową wśród sieciówek jest drogeria Hebe - to tutaj dostaniemy szampony Batiste, maski Kallos, szczotki Tangle Teezer. I to właśnie oni, jako pierwsi, dali szansę skarpetkom złuszczającym. To była chyba dobra decyzja, skoro prawie zawsze zostaje po nich tylko puste miejsce na półce.

Jeżeli będziecie polowały w Hebe, w Biedronce (albo na ebay) na te skarpetki, to zwróćcie uwagę na znaczek przy tej stopie na opakowaniu, podana jest tam wielkość. Dostępne są dwa rozmiary - regular (dla stóp krótszych niż 27 cm) i large (powyżej 27 cm). 

Skarpetki znajdują się w saszetce, która przypomina opakowania maseczek. Bałam się rozcięcia tej folii, bo wydawało mi się, że mi coś wyleci i będzie po skarpetkach. Te, na szczęście, są zabezpieczone. Żeby władować do tych woreczków stopę, trzeba je przeciąć (wzdłuż linii, żadna filozofia).

Skarpetki wykonane są z takiego celofanu, w którym znajduje się nasączona "chusteczka", tak waląca alkoholem, że od samego wąchania człowiekowi zwiększają się promile we krwi. Ponieważ dostępne są tylko dwa rozmiary, skarpetki nie będą idealnie przylegały do każdej stopy. Dlatego warto na woreczki nałożyć jeszcze zwyczajne skarpetki, które sprawią, że produkt będzie lepiej przylegał.

Cały zabieg powinien trwać od godziny do 90 minut. Ja skarpetki trzymałam trochę dłużej, bo zagapiłam się w telewizor. Po zdjęciu woreczków skóra robi wrażenie idealnie napiętej i gładkiej. Wyjątkiem są zrogowacenia, które z kolei stają się bardziej "ostre".

Producent wskazuje, że skóra powinna zacząć schodzić między 4 a 7 dniem od zabiegu. W moim przypadku dokładnie 4 dnia zaczęła się łuszczyć skóra na dużym palcu oraz na śródstopiu. Piątego dnia obszar łuszczenia się powiększyć i objął pozostałe palce. Szósty dzień przywitał mnie oskubanymi piętami, które systematycznie zaczęły się sypać z dnia na dzień. Około 8 dnia zaczęło się coś dziać na wierzchu stopy.



Przed zabiegiem, lewa stopa - specjalnie hodowałam te zrogowacenia
Po tygodniu (lewa stopa)

Dzień 9. Wierzch prawej stopy - widać też część spodu, skóra nie schodziła równomiernie na obu stopach
Po zabiegu, dzień 16
Mam nadzieję, że po przejrzeniu dokumentacji zdjęciowej każdy wyrobi sobie zdanie, ale pozwolę sobie jeszcze na kilka słów od siebie. Z kuracją wiązałam duże nadzieje, liczyłam, że przede wszystkim pomoże piętom, gdzie skóra była nabudowana i aż nieprzyjemnie "płaska". Znaczne zrogowacenia miałam też na "poduszce" i dużym palcu - w tym przypadku skarpetki się sprawdziły, dwa tygodnie po zakończeniu zabiegu, skóra się nie gromadzi i ta część jest nadal gładka (smaruję stopy kremem z Avonu). Trochę gorzej Purederm zadziałał na pięty, zwłaszcza tą "graniczną" część, gdzie było najwięcej do roboty. Znaczna część skóry zeszła, ale nie był to efekt dziecięcych stópek. Nadal czułam zgrubienie. Bardzo liczyłam na działanie skarpetek w tym obszarze, bo średnio lubię mechaniczne ścieranie zrogowaceń. Niestety, tutaj konieczne są regularne poprawki pumeksem.

Z jednej strony jestem nawet zadowolona, ale z drugiej zastanawiam się, czy ten eksperyment to gra warta świeczki. Konieczność użerania się z tym przez dwa tygodnie, złażąca skóra, która zostaje w butach i mało estetyczne widoki mogą skutecznie zniechęcić. Czy efekty wynagradzają niedogodności? Trudno jest mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.

Miałyście do czynienia ze skarpetkami złuszczającymi? Jakich marek? Uważacie, że efekt warty jest takiego zachodu?

Skład: Alcohol, Aqua, Propylene Glycol, Lactic Acid, Isopropyl Alcohol, Urea, Glycolic Acid, Betaine, Anthemis Nobilis Flower Extract, Citrus Medica Limonum Fruit Extract, Carica Papaya Fruit Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis Fruit Extract, Triclosan, Salicylic Acid, Menthol, PEG-60Hydrogenated Castor Oil, Disodium EDTA, Parfum.

Cena: ok. 20 zł/para
Dostępność: drogerie Hebe, Biedronka (oferta kosmetyczna od 10 lipca, 13,99 zł)
Ocena: 3,5-4/5

77 komentarzy:

  1. Ja się chyba nie skuszę, bo nie chciałabym żeby mi latem, gdy noszę sandały schodziła skóra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ten zabieg lepiej przeprowadzić zimą :)

      Usuń
  2. Kupiłam mojemu Facetowi te skarpetki, a teraz czekamy na efekty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, jak się spiszą :)

      Usuń
  3. Już myślałam, że tylko ja nie padam z zachwytów. Testowałam Holikę i łuszczenie trwało ponad dwa tygodnie, mimo to wciąż zostały zgrubienia a wierzch stopy nie złuszczył się wcale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najbardziej na tych zgrubieniach zależało :)

      Usuń
  4. Ja ostatnio kupiłam taki twór firmy L'biotica. Mam ich odżywki do rzęs i jestem zadowolona. Zobaczymy jak się spiszą skarpetki. Rzeczywiście ta skóra złażąca prawie dwa tygodnie trochę zniechęca, szczególnie teraz w sezonie ''sandałkowym''.
    Ale całe szczęście, że coraz więcej firm produkuje te złuszczacze, i ceny są bardzo przyzwoite ( ja zapłaciłam chyba 13zł?) Tak naprawdę skład to żadna filozofia, opiera się głównie na kwasie mlekowym, więc te paranoiczne ceny to przede wszystkim ''pomysł''

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, teraz do 15 złotych można dostać co najmniej z dwóch firm :)

      Usuń
  5. Właśnie kilka dni temu je kupiłam, nie miałam pojęcia o rozmiarach, więc trafiłam na te wielkie, jakoś je ogarnę ;)
    Do tej pory stosowałam tylko skarpetki Cosmabell, zapewniały konkretne złuszczanie, a stopy pozostawały gładkie przez długi czas, zobaczymy jak będzie tym razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, czy u mnie byłoby jakoś lepiej po Cosmabell :)

      Usuń
  6. ja się nie skuszę, wolę trzeć ostrą tarką :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię tarkę, ale musiałabym stosować ją codziennie :)

      Usuń
  7. Nawet się nie rozglądałam. Wątpię, żeby udało mi się choćby wsadzić w tę skarpetkę moją mini stópkę rozmiar 45.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja używam tych od Tony Moly i z efektów jestem jak na razie zadowolona. Chociaż oczywiście to nie jest tak, że mogę po tym stopy zostawić same sobie, bo moje pięty lubią upodabniać się do skóry rekina. Po tych skarpetkach łatwiej mi o nie dbać i nie są one w złym stanie dosyć długo, ale żeby efekt jak tuz po się utrzymał muszę się kremować i od czasu do czasu coś tam zetrzeć pumeksem - więc według mnie to jest dobry sposób żeby doprowadzić stopy do porządku np po zimie, ale raczej jednorazowo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, po zabiegu łatwiej dbać o stopy :)

      Usuń
  9. Jeśli będą w Biedronce, to kupię i przetestuję, ale chyba poczekam na zimniejsze dni, bo w sandałach taka "rozpadająca się" skóra może przestraszyć:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kupiłam w Hebe te same skarpetki. Właśnie jestem na etapie "zrzucania skóry" (mam objawy takie, jakie ty na zdjęciach po tygodniu). U mnie całkiem fajnie poradziły sobie ze zgrubieniami - pięty jeszcze się łuszczą, ale efekt wow jest zauważalny, zniknął też nagniotek na tej wystającej kostce pod małym palcem.
    Trochę za późno się za nie zabrałam. W przyszłym roku mam zamiar znów się skarpetkować, ale na pewno na przełomie maja i czerwca, żeby w lipcu, przy fali upałów móc już bezpiecznie wskoczyć w sandały. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wykluczam, że powtórzę zabieg ;)

      Usuń
  11. Kupilam te z l`biotiki, sklad i wyglad identyczny do Twoich. Dopiero zaczynam sie luszczyc, wiec zobaczymy jak bedzie za kilka dni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj koniecznie znać po 2 tygodniach!

      Usuń
  12. Moje stopy jak na razie nie potrzebują aż tak "inwazyjnego" zabiegu :) wystarcza im pumeks, peeling i intensywny krem nawilżający :) o tym jak dbam o moje stopy pisałam na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety jestem bardzo niesystematyczna w kwestii pielęgnacji stóp :)

      Usuń
  13. łooo muszę zapolować
    cena i efekt zachęca
    ja dotychczas używałam tych po stówce co chodzą :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Widziałam już nie raz efekty u dziewczyn na blogach i muszę stwierdzić, że.. powaliły mnie na kolana :) będę musiała sie w takie skarpetki zaopatrzeć :) choć boję się tego schodzenia skóry... brrrr...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie boli, tylko nie wygląda ładnie :D

      Usuń
  15. Mam straszną ochotę je przetestować ale poczekam do jesieni... Ludzie nie będą w stanie zrozumieć czemu mi stopy linieją :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Oglądałam w Hebe takie skarpety i tak myślę - hmm, a jak mnie poparzą? a jak mi skora zejdzie i ran narobi? Zblokowałam się psychicznie i już :) No ale efekty u Ciebie przyznać trzeba, że przyzwoite!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nic nie poparzyło, tylko mi w stopy ciepło było :)

      Usuń
  17. Jakoś mnie nie interesuje to, chociaż efekty są.. ciekawe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko czy warte takiego użerania się :)

      Usuń
  18. Ja się chyba skuszę, szczególnie jeżeli dalej będzie tak pizgać złem za oknem. :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Byłam z nich zadowolona, ale najlepiej robić je w zimniejszych miesiącach, kiedy nosi się skarpetki cały czas:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mimo Twoich mieszanych odczuć NA PEWNO kuszę się zimą, po prostu na pewno :) Muszę je wypróbować, a te wszystkie recenzje (szczególnie fotorelacje) kuszą na maxa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie też podziałały zdjęcia :)

      Usuń
  21. czeka na mnie w zapasach para takich skarpetek... niestety nie wolno ich uzywać w czasie laktacji, więc nie wiem, kiedy się za nie zabiorę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, nawet nie wiedziałam, że są jakieś przeciwwskazania.

      Usuń
  22. ja miałam skinlite, które tylko zniszczyły mi stopy... teraz kupiłam te same co Ty i zobaczymy : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CO DOKŁĄDNIE ZROBIŁY Z TWOIMI STÓPKAMI?

      ZASTANAWIAŁAM SIE NAD TĄ FIRMA A AWYBRAŁAM PUREDERM I OBECNIE JE TESTUJĘ, FAKTYCZNIE PO TYGODNIU POJAWIA SIĘ PIERWSZA ODCHODZĄCA SKÓRA. wCZESNIEJ MYŚLAŁAM, ŻE WYRZUCIŁAM W BŁOTO PIENIĄDZE ALE ONE PO PROSTU TYLE CZASU ZMIEKCZAJĄ SKÓRĘ. wIDZĘ PIERWSZE EFEKTY I JESTEM ZADOWOLONA. CZEKAM AŻ SKÓRA CAŁKIEM ZEJDZIE I MARZĘ O IMĘKNYCH I GŁADKICH STÓPKACH.
      CO DO RECENZJI AUTORKI TEZ POKŁADAM NADZIEJE W TYCH SKARPETKACH CO DO TWARDEJ SKÓRY NA PĘTACH, TO JEJ W DUŻEJ MIERZE CHCIAŁAM SIĘ POZBYĆ JAK NA RAZIE IDZIE MI TO KIEPSKO.. NA PIĘTACH MAM STRASZNIE SUCHĄ SKÓRĘ I NIESTETY NA RAZIE SIĘ TAM NIE ŁUSZCZY MIMO, ŻE MINĄŁ JUŻ TYDZIEŃ OD ZABIEGU. OBAWIAM SIĘ CO BĘDZIE POTEM. POZOSTAŁE PARTIE STÓP, NA PODUSZCZE I PALCACH MAM ZROGOWACIAŁĄ SKÓRĘ I OBECNIE SCHODZI.

      Usuń
  23. Jak dostanę je w biedronce to się skuszę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leżało ich pełno, ludzie pilników szukali, na to się nikt nie rzucał :)

      Usuń
  24. Mialam te skarpetki co nissiax polecala (nie pamietam nazwy) u mnie sie nie sprawdzily. Kuracja trwala 7 dni i zadnych rezultatow nie zauwazylam, niestety. Jednak moja mama zrobila sobie w tym samym dniu i juz po 3 dniach jej skora schodzila. Kiedy sie to zluszczanie skonczylo to miala bardzo gladkie i ladne stopki. Sama nie wiem co o tym myslec. Mysle, ze jeszcze raz sprobuje jak bede miala okazje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na każdego działa to inaczej :)

      Usuń
  25. Kupię na 100% zachęciłaś mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem efektów u ciebie :)

      Usuń
  26. ja kupiłam za 10 zł chińskie na eBay, i dopiero po tygodniu zaczęła mi schodzić skóra, wiadomo jest to mało estetyczne, też zależało mi na piętach, a one nadal są takie jak były, myślę że jednak warto spróbować. Teraz kusi mnie ten pilnik elektryczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pilnik i mnie kusi. To jednak inwestycja, nie chcę kupić jakiegoś szajsu za kilka złotych i się zrazić :)

      Usuń
  27. Niestety nie używałam takich skarpetek a i jakoś mnie do nich nie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  28. U mnie JM nastawiali Biedronek,a drogerii Hebe ani jednej... Ciekawią mnie te skarpety,ale nie wiem czy bym się tyle użerała z nimi użerała... aczkolwiek poskubałabym tą skórę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko się oprzeć chęci skubania :)

      Usuń
  29. Zużyłam jedną parę Cosmabell, efekt był świetny. Po lecie skuszę się na tę wersję z Hebe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, za 20 zł można spróbować :)

      Usuń
  30. a ja myślę, że po pierwsze to by chyba warto robić po zimie i zastanawiam się czy jest gdzieś opisane jak często można taki zabieg wykonywać? bo może wystarczyłoby powtórzyć go po paru tygodniach i wtedy da sobie radę z piętami? ja ogólnie chcę to wypróbować tylko bardziej na jesień bo niestety ze skórą jaszczurki chodzić nie chcę latem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdzie nie napisali, co jaki czas można powtarzać. Zastanawiam się nad tym...

      Usuń
    2. Teoretycznie regeneracja skóry trwa ok. 30 dni, ale osobiście nie wyobrażam sobie powtarzać zabiegu po tak krótkim czasie.

      Usuń
  31. Ja niestety się spóźniłam przed wakacjami, a teraz nie wyobrażam sobie uzależnić się od zakrytych butów ;). Może po wakacjach, a może dopiero w przyszłym roku, ale na pewno w końcu przetestuję je na swoich stopach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze chodzę w krytych, nie znoszę swoich stóp :)

      Usuń
  32. To chyba nie dla mnie - wolę mechanicznie zetrzeć zrogowacenia, a zaraz potem ubrać sandały czy japonki i bez skrępowania wyjść na miasto ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. To chyba faktycznie łatwiejsze;-)

    OdpowiedzUsuń
  34. Kupiliśmy wczoraj z P. i już wypróbowaliśmy, teraz tylko czekać na efekty.

    OdpowiedzUsuń
  35. wypróbowałam tego produktu ale innej firmy :) efekty były niezłe (skóra zaczęła mi szybciej schodzić niż Tobie), nawet bym powiedziała bardzo fajnie, ale.... za dużo z tym zachodu. Od czasu do czasu można, ale i tak trzeba robić te rzeczy co zwykle :D gdyby efekt dłużej się utrzymywał to może....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeny, wypróbowałam ten produkt*
      trzeba zacząć czytać to co się napisało przed opublikowaniem ;p

      Usuń
    2. To prawda, trochę zachodu z tym jest ;)

      Usuń
  36. Jestem ciekawa, czy u mnie efekt byłby zadowalający, zaraz idę do Biedronki, to zobaczymy, czy je wezmę w końcu czy nie :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Kupiłam w aptece L'bioetica skarpety złuszczające dla męża, działa i złuszcza ale nie zastąpi ścierania pumeksem. Na opakowaniu piszą żeby stosować co miesiąc, może wtedy po kilku seriach będzie efekt niemowlęcych stópek ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. kupiłam je w ubiegłym tygodniu, ale jeszcze nie stosowałam
    wcześniej uzywałam cosmabell i byłam średnio zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  39. Używałam tych z firmy Holika Holika. Niestety trzymałam je krócej niż zaleca producent, bo czułam dziwne ciepło i się wystraszyłam. Jesienią chcę powtórzyć zabieg, bo moja Mama jest bardzo zadowolona. Mi jakoś specjalnie efekt jaszczurki nie przeszkadzał. Pewnie jestem dziwna, ale to było nawet ciekawe doświadczenie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...