Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

wtorek, 15 lipca 2014

Czterej pancerni i bies. L'oreal Infaillible Ultra concentrated colour eyeshadow 002, 004, 005, 012, 016

Choć tytuł tej notki pojawił się w mojej głowie niemal od razu, jakiś czas zastanawiałam się nad jego zmianą. Chciałam napisać taki nagłówek, który da obraz tego, że to była miłość nie od pierwszego, ale od n-tego wejrzenia. Te cienie widziałam już w tylu miejscach, tak wiele osób je polecało, a ja nawet nie zaszczyciłam ich spojrzeniem. Ba, nawet w czasie promocji -49% jakoś powieka mi nie drgnęła. Nie wiem co się stało, ale po poście Agu, w którym zaprezentowała przepięknie mieniący się Hourglass Beige, zapragnęłam mieć choć jedno takie cacko. Dodatkową zachętą była przecena tych cieni w Rossmannie. Ubrałam człapaki i poleciałam do najbliższego przybytku na osiedlu. Gdy dopadłam szafy L'oreal byłam niepocieszona - pięknego beżu nie było. Nie chciałam wyjść z gołymi rękami, dlatego "na próbę" wzięłam równie sympatyczny 004 Forever Pink. I  całkowicie przepadłam...

Zanim zacznę się rozpływać nad samym cieniem, zajmę się jego opakowaniem. Wyższa szkoła jazdy dla fajtłap, tutaj są aż dwa zabezpieczenia do zgubienia - jednym jest odkręcana nakrętka, drugim plastikowe zabezpieczenie. Warto nie gubić tej czarnej pokrywy, ona trzyma cień "w kupie", dzięki czemu nie rozpadnie się przy upadkach (za którymś razem pewnie i tak trzaśnie :D).

Takie podwójne zabezpieczenie konieczne jest ze względu na konsystencję cienia. Formuła jest dość ciekawa, produkt robi wrażenie nie do końca sprasowanego. Nie jest tak zbity jak np. prasowane cienie Inglota. Tak jakby poszczególne drobinki proszku nie były ze sobą mocno związane. Jednocześnie sam cień jest przyjemnie kremowy, trochę kojarzy mi się z perłami Sleeka, jest taki maślany (nawet matowy 016), dobrze przyczepia się do skóry i co więcej, całkiem długo na niej pozostaje. Ta seria lubi być aplikowana palcami albo syntetycznym pędzelkiem - przy włochatych lubi się sypać. Za wyjątkiem fioletowego 005 (który nie współpracuje w ogóle) cienie dobrze się rozcierają i syntetykiem, i kozą.

Trwałość tego produktu to atut tego produktu. To właśnie dlatego mam tych cieni aż 5, chociaż wcale nie były mi do szczęścia potrzebne, wszak mam paletkę z Inglota, Lovely, cienie Maybelline, Rimmela... Jednak z jakiś przyczyn od ponad miesiąca sięgam wyłącznie po L'oreal. Lubię długotrwałe produkty, a te cienie właśnie takie są. Na moich tłustych powiekach, w czasie upałów trzymały się w nienaruszonym stanie 4 godziny, po 6 były wyblakłe, ale ciągle widoczne. Przy wsparciu bazy świetnie wyglądają przez 8 godzin, po 10 nadal trzymają się nieźle, choć są już dość spłowiałe i trochę zrolowane. 

Na deser zostawiłam sobie kolory. Nigdy nie widziałam sensu w recenzowaniu pojedynczych odcieni osobno, ale po spotkaniu z tą serią dostrzegłam w tym pewną rację. Mam też nauczkę, żeby nie oceniać całej linii po jednym produkcie - na 10 dziewięć może być świetnych, ale trafi się ten jeden paskudny. Tak właśnie było w tym przypadku.

W mojej kosmetyce mieszkają bohaterscy czterej pancerni (002, 004, 012, 016) i bies (005):

002 Hourglass Beige - bardzo mocno perłowy odcień beżu, chłodniejszy niż rozświetlacz Mary Lou-Manizer, która jest przy nim żółta
004 Forever Pink - również dość wyrazista perła tym razem w kolorze ciepłego, trochę nawet miedzianego różu
005 Purple Obsession - satyna/lekka perła. Ładny odcień fioletu, który niestety rozciera się na sino. Nawet najmniejsza  próba ujarzmiana tego cienia kończy się źle - on po prostu nie chce wyglądać dobrze na skórze. Porażka na całej linii.
012 Endless Chocolate - satyna/lekka perła. Kilka razy oglądałam ten cień przed zakupem. I najprawdopodobniej bym go nie wzięła, gdybym nie miała kuponu rabatowego, który obniżał cenę nawet produktów wyprzedawanych. Ten kolor potwierdza regułę, że kolor w opakowaniu a odcień na skórze niekoniecznie mogą iść ze sobą w parze. W opakowaniu to taki "jelonkowy" brąz (jak byłam mała to zawsze trafiały mi się kredki z dwoma odcieniami brązu: chłodnym, prawie bordowym i ciepłym, lekko rudym - na ten ostatni zawsze mówiłam "jelonkowy"), byłam pewna, że nie będę wyglądała w nim dobrze. Tymczasem zaskoczenie, kolor nie jest zbyt ciepły, to raczej neutralny odcień brązu, taka mleczna czekolada Wedla. Ukochany ostatnio do podkreślania załamania.
016 Coconut Shake - mat. Neutralny beż, idealny na całą powiekę. Jest bardzo jasny, dlatego miałam pewne obawy, czy nie będzie wyglądał u mnie zbyt biało, ale w towarzystwie czekoladowego brata prezentuje się całkiem nieźle.

Jakieś minusy? Zasadniczym dla wielu będzie cena. W drogeriach za jeden cień wołają 37 zł. W sklepach internetowych widziałam je po 10-12 zł - za taką kwotę warto je dorzucić do koszyka. Ja swoje kupiłam w Rossmannie, gdzie są w "Cenie na do widzenia" za ok. 18 zł (większość odcieni kupiłam jeszcze ze zniżką 30%). Podobno obniżka na nie obowiązuje także w Naturze. Choć na razie widnieją na polskiej, niemieckiej i angielskiej stronie L'oreal, chodzą słuchy, że mają być wycofywane. Wielka szkoda, to naprawdę ciekawa linia. Za cenę regularną raczej nie polecam, ale jeżeli wyhaczycie promocję, to bierzcie. Tych 20 zł są warte.

Cena: 10-37 zł/3,5 g
Dostępność: Super-Pharm, Hebe, Rossmann, Natura, sklepy internetowe, Allegro
Ocena: 4,5/5 (odcienie 002, 004, 012 i 016), 2/5 (odcień 005)

56 komentarzy:

  1. Jakoś nigdy nie zwróciłam na nie uwagi, a ładnie prezentują się na swatchach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie zwracałam, a potem przepadłam :)

      Usuń
  2. Jak trafię w promocji to wezmę 016 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To odcień idealny na co dzień :)

      Usuń
  3. W Rossmannie u mnie wszyscy je wymietli:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zostały już tylko fioletowy, zielony i szary :)

      Usuń
  4. Nie używałam tych cieni, bo tak jak wspomniałaś cena odstraszała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena to największy mankament tego produktu :)

      Usuń
  5. Kilka razy koło nich chodziłam w czasie promocji rossmannowych, ale odpuściłam. Teraz pewnie też się o zakup nie pokuszę, bo szał na cienie omija mnie szerokim łukiem. Ale kolory bardzo fajne, szczególnie róż ;)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na cienie mam fazy. Raz zakopuję na dnie kosmetyczki, innym razem maluję się czym popadnie :)

      Usuń
  6. Forever Pink i Endless Chocolate mocno za mną chodzą... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekoladę bierz, brąz zawsze się przyda :)

      Usuń
  7. ja mam tylko jeden i ciągle kuszą mnie inne, ale to odkręcanie... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię kręcić :D. Zawsze gubię te nakrętki :)

      Usuń
  8. Mam kilka kolorów, w tym 002 i 004!
    Ja te cienie wprost UWIELBIAM!!!!
    Zerknij sobie na kolory Tender Caramel czy Sahara Treasure! Są boskie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram :) Sahara Treasure jest obłędna ♥

      Usuń
    2. Sahara niestety nie jest dostępna w polskich drogeriach... Może w internecie gdzieś dorwę :)

      Usuń
    3. To jest jawna dyskryminacja.....już nie po raz pierwszy okazuje się, że poszczególne edycje różnią się pomiędzy krajami...

      Usuń
  9. Panicznie szukam 002 Hourglass Beige, można jeszcze go dorwać w PL?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak, nie wiem, ja swój dorwałam miesiąc temu :)

      Usuń
    2. Już wiem, że jest z nim problem ale... dzięki Dobrej Duszy dostanę swoją sztukę. Co do Endless Chocolate zgadzam się z Twoim opisem, prawdziwy kameleon :D

      Usuń
  10. 004 fajny. :) cena regularna jednak nieco odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
  11. u mnie w Rossmannie nie ma tych cieni o dziwo :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyprzedawali je tam, może po prostu już zeszły :)

      Usuń
  12. No i musisz tak kusić:P? Od dawna plątają mi się te cienie po głowie, ale do tej pory jakoś udało mi się im oprzeć ;). Widuję je właśnie w różnych sklepach internetowych, więc pewnie kiedyś dorzucę jeden do koszyka:D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli będziesz przy okazji robiła zakupy to gorąco namawiam :)

      Usuń
  13. W czasie promocji -49% miałam ten różowy w koszyku ..i odłożyłam go na miejsce, bo nie byłam pewna czy będę używać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mam z różowymi odcieniami, niby mi się podobają, ale jakoś szybko nudzą :)

      Usuń
  14. Bardzo lubię cienie z tej serii, na tyle że kupiłam wszystkie interesujące mnie kolory.
    Szkoda, że prawdopodobnie zostaną wycofane. Liczyłam, że z czasem pojawi się więcej odcieni.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam zielony Permanent Kaki i chyba też porozglądam się za resztą ferajny ^^ Pewnie prędzej w internecie, niż w Rossach.
    Z prezentowanych przez Ciebie odcieni podoba mi się fiolet, ale jak taki foszasty, to podziękuję... No i może brąz. Poszukam jeszcze innych ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. Chcę, a miałam nic nie kupować :( Ehh...

    OdpowiedzUsuń
  17. Za cenę 20 zł jeszcze można się skusić, 37 zł nie zapłaciłabym za jeden cień :P
    004 najbardziej mi się podoba :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Forever Pink piękny :) skuszę się na te cienie jak będzie promocja w Rossmannie -40%, bo prawie 40 zł. na pewno na nie nie wydam...

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie wiedziałam, że są aż tak fajne!

    OdpowiedzUsuń
  20. w pierwszej chwili nie zauważyłam na zdjęciu tego szejka kokosowego :) to znaczy, ze polubilabym go, spojrzę jeszcze te cienie dostanę w H, choć mam jeszcze dwa beżowe maty :P
    pozdrawiam
    pozycja77

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam kilka sztuk. Dla mnie są średnie, być może dlatego że na moich powiekach nie chcą się tak grzecznie trzymać. No i trochę za dużo perły w perle:)

    OdpowiedzUsuń
  22. piękne są te cienie, jakiś czas temu oglądałam w Rossmann jednak nie do końca jestem pewna czy mnie nie podrażnią ?

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja mam jeden odcień, ktory wielbie taki mocny granatowy ale w sierpniu są w planach inne bo na Allegro czasem są za 4 złote : )

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam Hourglass Beige i bardzo lubię na całą powiekę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. właśnie czekam na przesyłkę z endless chocoate:) mam forever pink, pink sapphire oraz blinged & brilliant i praktycznie codziennie którys gości na mojej powiece:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja jestem załamana bo od kilku miesięcy nie mogę dorwać Hourglass Beige, a tak bardzo, bardzo go chciałam ;(

    OdpowiedzUsuń
  27. Wspaniale wyglądają. Pigmentacja świetna.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja kupiłam za szalonego funta dwa odcienie na wyprzedaży i jestem całkiem zadowolona!

    OdpowiedzUsuń
  29. jejku pięknie wyglądają:) będę ich szukać na promocji:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Choruję na nie od bardzo dawna, ale nadal nie zdecydowałam się na żaden odcień. Te, które mi się podobają juz mam z innych marek, a reszta nie moja ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. To ja nigdy nawet nie patrzyłam w ich stronę a to takie cudeńka? Muszę to zmienić!

    OdpowiedzUsuń
  32. Mam straszną ochotę na kokosa :D Czekam na dobrą promocję i w końcu go kupię :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo chętnie przygarnę trzy z nich :) muszę się wybrać do rossmanna :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...