Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

sobota, 14 czerwca 2014

Znamy się tylko z widzenia - popularne kosmetyki, z którymi nie miałam do czynienia

Ostatnio jedna z dziewczyn, które z internetowego podwórka znam od dłuższego czasu, zdecydowała się założyć własnego bloga. Anneblush w pierwszym poście wskazała kosmetyk, dzięki któremu załapała kosmetycznego bakcyla - róż Bourjois. Jest to jeden z bardziej popularnych kosmetyków kolorowych, tak naprawdę ciężko jest znaleźć osobę, która nie miała z nim styczności - pomyślałam, po czym spojrzałam w lusterko. Trafiony-zatopiony! Gdy zaczęłam się zastanawiać nad tym, które z popularnych produktów jeszcze nie gościły w mojej kosmetyczce, aż zrobiło mi się wstyd. 

Wielcy nieobecni:

Zdjęcie pochodzi ze strony Revlon
Revlon Colorstay - sama z tym podkładem zetknęłam się raz, może dwa, u ciotki, która go bardzo lubi. Regularnie za to czytam o nim na blogach i forach. "Jaki kolor podkładu X będzie dla mnie dobry? Używam Colorstay 150 Buff" - to pytanie często się przewija. Colorstay jest produktem tak popularnym, że stał się swoistym punktem odniesienia, do niego porównuje się inne podkłady.
Dlaczego nie zdecydowałam się na własny egzemplarz? Z uwagi na dość nieprzyjemną cenę regularną w drogeriach (70 zł), brak pompki oraz mieszane opinie dotyczące krycia i ciężkości podkładu. Mam w głowie malowniczy obraz ciasta na twarzy.
Czy planuję się z nim zaprzyjaźnić? W obecnej chwili nie, krycie wolę budować korektorem, a na resztę twarzy ładuję coś lżejszego. Nie wykluczam, że kiedyś się mu bliżej przyjrzę.

Zdjęcie pochodzi z polskiej strony Bourjois

Bourjois Róż do policzków - to kosmetyk, który natchnął mnie do napisania tej notki. Ponad 1100 recenzji na KWC i łączna nota przekraczająca 4,30 mówią same za siebie. Niewiarygodne, żeby tylu wybrednym osobom podobał się ten produkt.
Dlaczego nie zdecydowałam się na ten produkt? Ponownie - z uwagi na cenę (wąż w kieszeni syczy). Nie do końca przekonują mnie róże wpiekane, jakoś bezpieczniej czuję się przy tych w kamieniu.
Czy planuję się z nim zaprzyjaźnić? Nie wiem, muszę dokładniej przyjrzeć się kolorom, może któryś z nich od mnie przemówi.

Zdjęcie pochodzi ze strony Max Factor

Max Factor Masterpiece MAX - jeden z kultowych, obok koszmarnego 2000 Callories, tuszy marki Max Factor. Podobnie, jak róż Bourjois, zbiera świetne recenzje, swego czasu był niesamowicie popularny. Teraz furorę robią jego bracia z grubymi szczoteczkami, ale Masterpiece nadal ma swoje grono zwolenniczek.
Dlaczego nie zdecydowałam się na ten produkt? Do znudzenia, ale chodzi o jego cenę. Jakoś nie mogę się przekonać do wydawania na tusz większych sum, skoro i tak wymieniam go co 3 miesiące.
Czy planuję się z nim zaprzyjaźnić? Tak, myślę, że kupię go w czasie kolejnej hiperpromocji. W końcu uwielbiam silikonowe szczoteczki.

Zdjęcie pochodzi ze strony Avon
Avon Supershock Żelowa kredka do oczu - zachwalana przez szerokie grono kosmetykoholiczek, dziewczyn z Polski i innych krajów. Ceniona za intensywność koloru i miękkość.
Dlaczego nie zdecydowałam się na ten produkt? Ja i kredki do oczu nie przepadamy za sobą, chyba że mówimy, o cielistym odcieniu na linię wodną. Czernią i jakimkolwiek innym kolorem zrobię sobie krzywdę.
Czy planuję się z nim zaprzyjaźnić? Raczej nie, chyba że nauczę się malować górną linię wodną (jak missglamourazzi) i będę w stanie ładować tam kredkę bez potoku łez i dziwnych tików.

Zdjęcie pochodzi ze strony Seche

Seche Vite Dry Fast Top coat - gdy zaczynałam przygodę z blogowaniem, używała go chyba każda lakieromaniaczka. Dwie warstwy tego, warstwa Seche Vite... Dla wielu to najlepszy wysuszacz na świecie i kupują butelkę za butelką.
Dlaczego nie zdecydowałam się na ten produkt?  Bo ze mnie taka lakieromaniaczka, jak z koziej brody trąba. Paznokcie maluję koślawo (jak wszystko). Do niedawna nie uznawałam czegoś takiego jak wysuszacz. Teraz dopiero poznaję tę kategorię produktów.
Czy planuję się z nim zaprzyjaźnić? Tak, kiedyś na pewno go kupię, choć mam pewne obawy - nie zachwyca mnie lakier ściągnięty na końcówkach.

To wszystkie kultowe produkty, które w tej chwili przychodzą mi do głowy. Czy wy też nie miałyście któregoś z nich? A może wy też nie próbowałyście niektórych popularnych kosmetyków? Jeżeli tak, to jakich?

128 komentarzy:

  1. Chyba też mogłabym napisać taką listę hitów, których nigdy nie miałam m.in maskę Kallos . Ogólnie ja lubię sama być odkrywcą, a nie papugować po innych. Ilekroć kupiłam coś co pasuje każdemu, to nie pasuje mnie i na odwrót :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam Kallosa ze względu na pozytywne recenzje, ale poza zapachem, nic mi się w tej masce nie podoba :)

      Usuń
  2. Miałam do czynienia z podkładem, Seche Vite i różem - żaden się u mnie nie zadomowił na stałe. Zamiast SV wolę Sally Hansen, Revlon robił mi z twarzy masakrę, a nabranie na pędzel różu graniczyło z cudem - podziękuję ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Sally Hansen nie lubię, może polubiłabym SV :D

      Usuń
  3. Ja miałam do czynienia tylko z podkładem. Ale nie polubiliśmy się. A w Hebe można go dostać bez promocji za niecałe 40zł. Przynajmniej kilka miesiecy temu tak było jak pomagałam przyjaciółce w wyborze koloru.
    A reszty nie znam :P Z żadnym różem nie miałam do czynienia bo moje poliki sa wystarczająco "różane" z natury :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena regularna podkładu w Hebe to 66,99, ale często jest w promocji za 40 zł :)

      Usuń
  4. SV i SS mam/miałam i lubię. Pozostałych produktów nigdy nie miałam nawet w ręku :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam róż Bourjois i jestem zadowolona, jest niesamowicie wydajny. Gdyby nie to, że go dostałam,ze względu na cenę nie skusiłabym się na niego. Revlona mam i nie jestem zadowolona, więc nie masz czego żałować :) Co do kredki, miałam okazję jej użyć i rzeczywiście- pigmentacja jest obłędna. Ale nie mogłam jej niczym zmyć. Płyn micelarny i dwufazowy nie dał rady. Po kilkunastu minutach tarcia dałam radę, ale moje oczy wyglądały tragicznie ;/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnośnie Revlona są sprzeczne opinie :)

      Usuń
    2. Kupiłam go ze względu na wiele pozytywnych opinii, ale niestety na mojej cerze się nie sprawdził.

      Usuń
  6. Nic z tego nie mialam, moge przybic piatke

    OdpowiedzUsuń
  7. Również nie miałam tych produktów. Do mojej "kolekcji" takich kosmetyków dołożyłabym płyn micelarny Biodermy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego akurat używałam - nawet dwóch wariantów. Jednak nie podzielam entuzjastycznych opinii, wolę tańsze drogeryjne produkty - do niedawna moim hitem był Bourjois, teraz chyba przerzucę się na Garniera :)

      Usuń
  8. Ciekawy pomysł na wpis. Nie wiedziałam, że kredka z Avonu jest aż tak popularna, ale poza nią to faktycznie takie produkty, których ciężko nie znać. Nie miałam wspomnianej kredki właśnie i różu z Burżuja, nad którym ostatnio sama się zastanawiałam w ton myśli, jak to możliwe, że jeszcze go nie miałam. Mnie jednak również zniechęca wypiekana formuła, której nie lubię. ColorStay lubiłam do kolejnej zmiany formuły i "udoskonalenia", tusz MF używałam kilka razy i zdecydowanie dalej nie lubię produktów tej firmy, SV zużyłam kilka butelek, ale nie było tak genialne, żebym nie szukała czegoś lepszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam obawy, że moje pędzle nie polubią się z wypiekaną formułą, która czasem lubi skamienieć. A kupowanie kolejnego pędzla, specjalnie pod ten róż, jakoś mi się nie uśmiecha :)

      Usuń
  9. Miałam tak z podkładem Revlon. W końcu, po kilku latach słuchania zachwytów na jego temat, kupiłam, zwłaszcza, że cenę ma bardzo przystępną.
    No i cóż, jedno z największych rozczarować podkładowych.
    Nie wiem, gdzie ta słynna trwałość - u mnie najdalej po godzinie od nałożenia włazi w pory, zmarszczki, wszelkie załamania skóry, potem paskudnie się warzy i zaczyna spływać. Nadaje się tylko i wyłącznie do zmycia.
    Nie zauważyłam też świetnego krycia (wg mnie co najwyżej średnie, z tym, że ja nakładam podkłady cieniutką warstwą i być może z tego powodu nie zauważyłam też żadnego efektu maski, na który narzekają dziewczyny potrafiące zużyć podkład w 3 miesiące).
    Absolutnie nie matuje (choć to akurat nie jest minus, po podkładzie oczekuję jedynie, że nie będzie nasilał błysku, od matowienia mam puder i bibułki).
    Wbrew powszechnym opiniom nie uważam też, aby kolorystyka była dostosowana do bladziochów. Oba najjaśniejsze kolory (110,150) są dla mnie dużo za ciemne (ten pierwszy w dodatku różowy).
    W każdym razie - jak dla mnie buteleczka nadaje się tylko do kosza.
    A porównania z Double Wear Estee Lauder albo Everlastingiem Clarinsa są zupełnie z kosmosu wzięte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym włażeniem w pory mnie zniechęciłaś, nos mam w kratery, nie potrzebuję podkładu, który stworzy beżowe wągry. Przyznam, że napisałaś świetną recenzję negatywną, chyba półki z Colorstay będę omijała szerokim łukiem :)

      Usuń
  10. Zajebisty pomysł na wpis!
    Z wymienionych mam seche (nie lubię) i Revlona do skóry suchej (w mojej podkładowej kolekcji zawsze musci być butelka cs) kupowanego na cocolicie za 29,9 ;) Do różu mnie nie ciągnie, nie przepadam za wypiekańcami a kolorystyka też do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pomysł się podoba :).
      Ciekawa jestem, czy sprzeczne opinie odnośnie tego podkładu nie wynikają przypadkiem z posiadanej wersji :)

      Usuń
    2. Ale to dziwne, bo ten do suchej w ogóle nie robi kariery na blogach! Ale to może dlatego, że większość dziewczyn walczy z błyszczeniem. Mój na szczęście alkoholem tak nie pachnie i zawsze ratuje mnie w sytuacjach awaryjnych (o nie, za 15 minut wychodzę a coś mnie podrażniło i na twarzy mam czerwone plamy).

      Usuń
  11. O, burżuja kupiłam w zeszłym tygodniu, też mój pierwszy :D A z całą reztą nie miałam do czynienia, więc nie jesteś sama ;>

    OdpowiedzUsuń
  12. Revlon nie jest taki drogi - spokojnie można go kupić za ok. 30 zł na allegro albo w sklepach int. :) To samo z różem B - ostatnio w Rossmanie w promocji -40% można go było dołapać za 20 kilka zł, ja kupiłam ostatnio w Drogeriach Polskich za podobną cenę po obniżce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W porządku, ale regularna cena tego produktu oscyluje w granicach 70 zł :)

      Usuń
  13. Z Twojej listy miałam styczność ze wszystkimi kosmetykami :D A Colorstaya uwielbiam - jak się go umiejętnie nałoży to nie ma żadnego ciasta :P A kryje naprawdę przyzwoicie i zwyczajnie ładnie wygląda na buzi, choć może nie jest to podkład na co dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zgadzam się - to nie jest kwestia "umiejętnego nałożenia" (pomijając oczywiście skrajne przypadki osób, które nie umieją zrobić makijażu albo nakładają tony podkładu), tylko rodzaju cery. Na tłustej cerze (naprawdę tłustej, a nie takiej przy której po kilku godzinach zaczyna świecić się strefa T) Revlon po prostu warzy się i spływa. Absolutnie nie dorasta do pięt prawdziwym podkładom long-lasting.

      Usuń
    2. Oj, wolałabym chyba nie wiedzieć, jak szybko zwarzy mi się w okolicach nosa...

      Usuń
  14. colorstaya można kupić już za 20 kilka zł. Też bałam się osławionego moznego krycia, ale jak dla mnie wcale takie nie jest, bardzo go lubię. Róż Bourjois też bardzo lubię i choć kosztuje więcej to warto, bo starcza na naprawdę długo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie każdy róż wystarcza na wieki :).

      Usuń
  15. Podklad poznalam i dla mnie byl koszmarem, ten tusz MFuwielbiam <3, a pozostałych produktów też nie poznalam jeszcze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kręcę się obok tego tuszu i kręcę, chyba kiedyś się z nim zakumpluję :)

      Usuń
  16. Ten wysuszacz z Seche jest beznadziejny - nie masz czego żałować;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co mu zarzucasz? W komentarzach opinie są sprzeczne :)

      Usuń
  17. Pocieszę cię - nie miałam żadnego z powyższych kosmetyków :d. więc nie jesteś sama :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Miałam do czynienia jedynie z Revlonem i jakoś mnie nie urzekł...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak jest, gdy się na coś napalimy :)

      Usuń
  19. Z wymienionych przez Ciebie kosmetyków miałam podkład Colorstay dla tłuściochów (nie polubiłam, śmierdzi farbą i jest za ciężki) i Seche Vite (nie polubiłam, ściąga lakier i szybko glucieje). Z pozostałych kusi mnie burżujski róż, na zasadzie sentymentu: moja mama miała go, jak byłam mała i dobrze mi się kojarzy (: Kredki żelowe ma teraz w ofercie co druga firma, więc nie czuję potrzeby uganiania się za Avonem (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fuuuj, nie lubię takich smrodów. Widzę, że potwierdzasz opinie o ściąganiu :).

      Usuń
  20. Ja również nie miałam z żadnym z tych kosmetyków do czynienia, więc nie jesteś jedyna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myślałam, że tylko ja będę sto lat za innymi :D

      Usuń
  21. Wszystko jestem w stanie zrozumieć, ale nie róż Bourjois! To jeden z moich ulubieńców, w zasadzie obok Hot Mama od The Balm to te róże są jedynymi jakich uzywam. Nawet ostatnia promocja 40% Cię nie przekonała?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam :D. Wybaczysz mi?
      Jakoś obniżka o połowę nie spowodowała mocniejszego bicia serca :)

      Usuń
  22. A myślałam, że tylko mnie kiepsko maluje się paznokcie... Mam super shock'a z Avonu i polubiłam, tylko, że mam w kolorze granatowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swego czasu czaiłam się na żurawinową wersję, ale potem doszłam do wniosku, że wyglądałabym w niej jak spłakany królik :)

      Usuń
  23. Z wymienionych przez Ciebie rzeczy nie miałam jedynie tuszu ;)) Revlon przy mojej tłustej cerze sprawdza się najlepiej, szczególnie ta nowsza "ulepszona" wersja, Sache Vite potrafi troszkę ściągnąć lakier na końcówkach jednak wystarczy pomalować je na zakładkę i efekt ten znika; róże z Bourjois mimo swej wysokiej ceny są bardzo ale to bardzo wydajne - swój pierwszy zjechałam do zera w 2-3 lata ( data przydatności jest krótsza jednak nic mi się nie stało! :D ) i sięgnęłam po niego po raz kolejny ;)) Kredka z Avonu świetnie sprawdza się przy przydymionych makijażach gdyż idealnie można ją rozetrzeć - wiadomo ile ludzi tyle opinii co do różnych produktów ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego warto poznać więcej niż jedną opinię :). Widzę, że recenzje Revlonu i Seche są bardzo zróżnicowane - jedne dziewczyny bardzo polecają, inne odradzają :)

      Usuń
  24. Z wymienionych przez Ciebie mialam tylko kredkę Avon i Seche Vite :)

    OdpowiedzUsuń
  25. 4 nie miałam :D nie jest żle :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Colorstay mam od niedawna, odcień Sand Beige ;) kupiłam w promocji za 35zł, na razie jestem zadowolona :)
    Kredkę SuperShock miałam niejedną i faktycznie jest trwała i intensywnie czarna, ale ciężko zrobić nią cienką kreskę, szybko się zużywa. Przerzuciłam się na eyeliner wodoodporny z Lovely.
    Seche Vite sobie zamówiłam i w przyszłym tygodniu będę go miała ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam żelową kredkę z Essence i jest piękna, tylko właśnie taka... gruba. Mam małą powierzchnię powieki i taka kreska zajmuje mi całość :)

      Usuń
  27. Dla mnie z tej listy hitem jest Revlon i róż Bourjois... Kredki nie używałam, tusz podpasował mi średnio a Sache Vite jest przeklamowany, owszem przyspiesza wysuszanie ale ma to swój minus lakier szybciej odpryskuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba będę musiała jeszcze raz zastanowić się nad różem :)

      Usuń
  28. Super pomysł na notkę!
    Ja z tych klasyków znam jedynie róż Bourjois (był to mój pierwszy róż ever, kupowałam go jako małolata i z czystym sumieniem mogę go polecić, zwłaszcza przepiękny odcień Rose de Jaspe) oraz Seche Vite (naprawdę mega szybko wysusza, pięknie nabłyszcza, ale wkurzało mnie, że gęstnieje tak szybko, więc ostatecznie nie jestem jego fanką).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój pierwszy róż był z Sensique i miał kolor brązowy :D

      Usuń
  29. Ja zdecydowanie należę do anty-fanek Colorstay. Ani to kryje ani matuje, żaden kolor mi nie pasuje. U mnie okazał się być wielkim rozczarowaniem.

    OdpowiedzUsuń
  30. Colorstay'a bardzo lubię i od dawna przymierzam się do zakupu Seche Vite. Reszta pokazanych przez ciebie wyżej kosmetyków średnio mnie ciekawi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie drgnęła ci powieka na widok różu Bourjois :D?

      Usuń
  31. Ja miałam Revlona (teraz w sumie nie chcę się aż tak bardzo kryć i używam różnych podkładów) i Seche Vite. Teraz prawie wcale nie maluję paznokci i ten top tak stoi i stoi :P A Masterpiece nie miałam, ale użyłam dziś rano od siostry mojego chłopaka i 3 ruchy i efekt super :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję się zachęcona - trzy ruchy szczoteczką i efekt wow to coś dla mnie :)

      Usuń
  32. na długo przed blogiem miałam tusz masterpiece max i byłam zachwycona. korci mnie, żeby zweryfikować pozytywne wspomnienia :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, jak wypadnie spotkanie po latach :)

      Usuń
  33. Ze wszystkich kosmetyków nadal uwielbiam tusz MF oczywiście Masterpiece bo tak jak napisałam 2000 calorie uważam za bubel stulecia :P Kredki żelowe Avon fajne ale dobija mnie ich temperowanie, podkład Revlon nie dla mnie bo żem już stara baba i cera nieodpowiednia dla mniego. Seche vite u mnie się skamieniał bo paznokcie maluję od wielkiego dzwonu, a z różami Bourjois poznałam się dopiero teraz od wielkiej promocji w Rosie i nadal oswajam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2000 calorie to był tusz, który spowodował mnie traumę :D.
      Jaka stara baba? Moja ciotka, lat 40+ uwielbia Revlona do cery suchej. Bardziej jednak kocha podkład Bousjois Healthy Mix :D

      Usuń
  34. o Seche nawet nie słyszałam,jestem w tyle :D
    tuszu Masterpiece nie testowałam też...wielu popularnych podkładów,tuszy,szminek też nie własnie ze względu na wysokie ceny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślałam, że Seche Vite wyskakuje z lodówki :D

      Usuń
  35. Podkład Revlon bardzo lubię, jednak trzeba uważać by nie zrobił efektu maski. Zakupiłam go na stronie Ladymakeup za mniej niż 40zł, więc za taką cenę warto go wypróbować. Co do jego aplikacji, to dowiedziałam się, że pasuje do niego pompka zabrana z serum do włosów marki Avon. Teraz produkt jest poręczny i bardziej ekonomiczny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o tym patencie z serum Avonu. Podobno pompka z serum Marion też wchodzi :)

      Usuń
    2. O tego nie wiedziałam, mam jedwab z pompką z Marion, więc jak skończę to spróbuję czy może i z tą pompką 'działa' :D

      Usuń
  36. Miałam wszystkie te kosmetyki i z przykrością muszę stwierdzić, że Revlon Colorstay najbardziej mnie rozczarował. Natomiast Seche Vite, to mój zdecydowany ulubieniec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mam mętlik w głowie, nie wiem, co myśleć o tym SV :D

      Usuń
  37. Revlona mam i używam :) Co niektórzy porównują go do Healthy Mix z Bourjois, jednak on sie u mnie nie sprawdził (przy okazji poszukiwania zamiennika lepiej dostępnego). Z kolei na Seche Vite nadal się czaję, jak pies na jeża :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są chyba podkłady zupełnie innego kalibru :D

      Usuń
  38. Tusz z Max Factor oraz róż Bourjois (szczególnie nr 35) bardzo polecam. Świetne kosmetyki, warte swojej ceny. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko czemu ta cena tak boli :D. O ile w przypadku długowiecznego różu jestem w stanie to zrozumieć, tak w przypadku tuszu na trzy miesiące już nie bardzo :D

      Usuń
  39. Miałam tylko Revlona, fajny był, ale raczej już do niego nie wrócę- wolę minerały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię minerały, używając ich, mam wrażenie, że robię skórze dobrze :). Teraz używam podkładu Annabelle Minerals i stwierdziłam ostatnio z przerażeniem, że niedługo mi się skończy :)

      Usuń
  40. Nie mialam Supershocka i tego rozu, jakos mnie nie kusza. Mam za to podklad i mialam wysuszacz i srednio sie spisaly

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SV i Revlon dzielą komentujących :)

      Usuń
  41. Również większości z tych kosmetyków nie miałam a Revlon jakoś za specjalnie mnie nie kusi - róż widziałam i macałam ale też jakoś nie wzbudził u mnie ekstazy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie też poprzestałam na macaniu i jakoś bez fajerwerków :)

      Usuń
  42. W sumie mogę się pod tym postem podpisać. Miałam jedynie róż do policzków ale totalnie mi się nie spodobał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, jesteś chyba jedyną, której nie zachwycił :)

      Usuń
  43. Z wymienionych przez Ciebie kosmetyków mam kredkę SuperSHOCK i Seche Vite - oba produkty są bardzo fajne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba skuszę się na miniaturkę SV :)

      Usuń
  44. O w kilku punktach się zgadzam. Najbardziej chciałabym poznać teraz Mastepiece MAX :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nie ty miałaś go kupić podczas ostatniej promocji w Rossmannie? Postawiłaś w końcu na Maybelline, prawda?

      Usuń
  45. Revlon Colorstay mega mnie kiedyś kusi jednak jak wszedł do drogeri i go zobaczyłam "z bliska" to jakoś mi sie go odechciało :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sensie, że kolory, czy wygląda na skórze?

      Usuń
  46. Nie miałam tuszu, kredki i wysuszacza ;)
    Szczerze mówiąc o kredce nawet nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a wydawało mi się, że to popularny produkt, chwalony przez nasze dziewczyny i zagraniczne blogerki/vlogerki :)

      Usuń
  47. Dobry pomysł, też mam wiele blogowych hitów, które znam jedynie z opowieści :) Z Twojej listy miałam do czynienia jedynie z różem Bourjois, kiedy to dawno, dawno temu, jako mała dziewczynka wymalowałam sobie całą twarz odcieniem pomidorowym, wyciągniętym z Maminej kosmetyczki i był to Jej najlepszy kosmetyk i w sumie nie wiem jak w tamtych czasach go zdobyła ;)
    Część rzeczy staram się sprawdzać na sobie, ale nie kupuję bezkrytycznie i też mi zazwyczaj żal wydawać większych kwot, na te wszystkie cuda.
    Zamiast Seche Vite, kup Poshe, jest zdrowszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama miała ceglastoróżowy róż Avon :D. Jeżeli chodzi o czerwień, to zawsze miałam do niej słabość - moja ciotka miała czerwoną piankę do włosów i pamiętam, że kolorowałam nią narysowany na kartce autobus :).
      Poshe od dawna jest na mojej liście zakupów :)

      Usuń
  48. Znam Revlon ColorStay ALE uważam, że znaczenie ma nie tylko podejście do makijażu, pielęgnacji oraz umiejętna aplikacja lecz przede wszystkim źródło pochodzenia/zakupu. Poza tym dziwnym trafem ten podkład krąży w sprzedaży w kilku różnych wariantach i duża rozbieżność w opiniach min. wynika także z tego.

    Róże Bourjois to klasyka, od nich zaczynałam i pewnie nadal bym wracała, ale finalnie wybieram inne formuły. Może kiedyś kupię jeden kolor dla powrotu do przeszłości. Kto wie :)

    Kredki SuperShock zdradziłam dla Sephorowych, ArtDeco które są o wiele lepsze i fundują mi podrażenienia. Niestety Avon mam na końcu listy, choć kilka kolorów ze mną zostało i od czasu do czasu po nie sięgam. Zachwyt przeobraził się w dystans.

    Max Factor, w większości służą mi tusze tej firmy i regularnie wracam, choć seria 2000 Calorie oraz jej wariacje "starzeją się" dużo szybciej i zazwyczaj u mnie te maskary są góra do 2 miesięcy. Jednak nie przeszkadza mi to.

    Seche Vite to mój król królów :D Pomimo paru wad, nie trafiłam na nic lepszego i bardziej skutecznego. W moim rankingu wyprzedza wszystkie inne top coaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *zjadło "nie", miało być - nie fundują mi podrażnienia....

      Usuń
    2. Dziękuję za tak rozbudowany komentarz :*
      Ciekawa teoria z tym źródłem pochodzenia, może faktycznie coś w tym jest.
      Oj, 2000 calorie wyjątkowo nie polubiłam. Ale mam ochotę na inne tusze tej marki, w szczególności na Masterpiece oraz na FLE :)

      Usuń
    3. Wiem, że to tylko teoria ale miałam do czynienia z kilkoma wersjami i różnice były ogromne. W zasadzie na tyle, by zastanawiać się czy to nadal ten sam podkład....
      I teraz jeszcze jedno. Do 2000 Calorie miałam ogromny uraz, a kupowałam w polskich drogeriach więc to nie były jakieś sztuki z All, lecz od kiedy zaopatruję się w Boots lub Superdrug szybko się z nimi przeprosiłam. Do tego one są ofoliowane podczas sprzedaży.

      Usuń
  49. Polubiłam Colorstay i róż Burzuja, ale kredki Avonu nie znoszę - rozmazuje się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, mogłaby zastygać porządnie.

      Usuń
  50. zakupiłam ostatnio Seche Vite i muszę powiedzieć, że tak wspaniale wysuszacz i jest fajny top coatem - ładnie, wręcz żelowo nabłyszcza, u mnie na szczęście lakieru nie sciąga, ale niestety lakier mi się raczej przy nim krócej trzyma - robią się odpryski, ale mimo to go polubiłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne, że skraca trwałość lakieru, teoretycznie powinien ją chyba przedłużać.

      Usuń
  51. Ja też nigdy nie miałam do czynienia z tymi kosmetykami, ale podkład Revlon i tusz z Max Factor bardzo mnie ciekawią i są na mojej liście kosmetyków, które chciałabym wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mojej został już chyba tylko tusz MF :D

      Usuń
  52. Miałam tylko podkład i róż, podkład jest spoko ale są lepsze : p a róż jest genialny : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiercicie mi dziurę w brzuchu tym różem :D

      Usuń
  53. Podkład Revlon i kredkę z Avonu mogę śmiało polecić, reszty też nie używałam. Na róż miałam kilka razy ochotę ale jego wysoka cena mnie odrzuciła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście, co raz częściej są spore obniżki :)

      Usuń
  54. Żadnego nie znam, poza Revlonem, którym w ogóle nie jestem oczarowana. Zawsze z jakąś większą rezerwą podchodzę do takich hitów. Przekorna baba chyba jestem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem zdarza mi się kupić coś z przekory. Wszyscy chwalą? To ja poszukam dziury w całym :D

      Usuń
  55. Świetny pomysł na post! U mnie chyba teraz byłoby łatwiej stworzyć właśnie taką listę, niż zawierającą produkty, które kupiłam przez blogi ;)
    Revlon ostatnio odkryłam na nowo - nakładany jajkiem daje niesamowity efekt połączony ze świetną trwałością. Z tych róży mam rozświetlacz, z kredką i tuszem podonie... Z ciekawości spróbuję sama przygotować taką listę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jajko to fajny wynalazek. Nie sądziłam, że się do niego przekonam :)

      Usuń
  56. Notka świetna, natknęłam się na ten blog przypadkiem i chyba zagoszczę tutaj na dłużej.
    Róż polecam nadaje lekki kolor przez co wydaje się bardzo naturalny używam miesiąc codziennie (czyli: spadł mi setki razy) a ubytku nie widać, ma w sobie delikatne złote drobinki które są dosłownie niewidoczne ale są. Jestem tym różem oczarowana i już teraz to wiem że nie zastąpię go żadnym innym. Skoro budżet 16stki (a było mi ciężko co tydzień odkładałam po 10 zł) pozwolił uzbierać na ten róż to wydaje mi się że każdemu uda się na niego uzbierać.

    Resztkę podkładu z Revelon dała mi koleżanka (zawsze sobie dajemy resztki podkładów przez co możemy przetestować więcej) i nie wyszedł na dobre mojej cerze, coś było z nim nie tak nie wiem co ale mi nie pasował, odcień niby ok ale dziwnie się z nim czułam, jakoś nie swojo, i mam wrażenie że mnie zapychał może kiedyś jeszcze raz się za niego wezmę kiedy pozwoli mi budżet na trochę szaleństwa.

    ps.Zapraszam na mojego bloga:
    http://kosmetyczkawedugnastolatki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od motywacji - gdybym miała zbierać na róż, to raczej odkładałabym na MAC :). Nie dlatego, że nie chcę Bourjois, ale nie kusi mnie na tyle, żeby ciułać przez jakiś czas. Za dużo zachodu :).
      Podkład powinien być jak druga skóra, nie jak tapeta - jeżeli się w nim źle czułaś, to nie ma sensu próbować kolejny raz :)

      Usuń
    2. Ja się w tak drogich kosmetykach na razie nie widzę może w przyszłości ale na pewno nie teraz :)

      Usuń
  57. Oj widzę, że mam zaległości :)
    http://przystannatalii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  58. Wstyd całkowicie niepotrzebny :-) z tych hitów nie miałam tylko maskary Max Factor.
    Revlon CS i Seche Vite kocham!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te produkty budzą spore kontrowersje, a tu taka miłość :)

      Usuń
  59. Z podanych przez Ciebie produktów nie miałam jedynie tuszu do rzęs i różu, chyba z podobnych przyczyn jak Twoje :) Resztę mam i sprawdza się u mnie bardzo dobrze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Węże w kieszeniach syczą radośnie :)

      Usuń
  60. Świetny post! Nadawałby się na TAG, jeśli pozwolisz kiedyś w przyszłości zgapię pomysł ;) Z wymienionych przez Ciebie kosmetyków długo używałam podkładu i bardzo go lubiłam za trwałość. Niestety nie może być zbyt pięknie i stwierdziłam, że na dłuższą metę nie służył mojej skórze. Poza tym mam wrażenie, że całkiem miłym jego zamiennikiem jest podkład z Bell za jakieś... 15 złotych :D
    Róż też mam, ale tylko dlatego, że go dostałam - jak na mój gust kosztuje majątek, ale przyznaję, że daleko mi do różomaniaczki. Myślę, że jest bardzo dobry dla osób początkujących, bo trudno z nim przesadzić, ale żadnej rewelacji nie widzę.

    OdpowiedzUsuń
  61. sama nie mialam nic z tych kosmetykow, tylko z rozami mialam stycznosc, bo miala je moja mama za mlodu ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...