Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 1 czerwca 2014

Monotematycznie schematyczna - zużycia maja

Maj był miesiącem utyskiwań nad tym, że blogosfera toczy się po równi pochyłej. Ciągle te same tematy, zachwyty nad tymi samymi kosmetykami, ten sam schemat pisania notek, te same ich rodzaje. Nuda, nuda, nuda. Nie wiem, czy gorsza jest ta szablonowość, czy te utyskiwania nad tym, jak to jedna inspiruje się drugą, robi podobne zdjęcia, zamieszcza identyczne wpisy. Zero kreatywności, zero. Szkoda tylko, że marudzić potrafi każdy, a o dobry przykład ciężko. Każdy widzi, że jest źle, ale nikt nie ma pomysłu na "lepsze życie". Przydałaby się chyba jakaś afera, żeby rozruszać towarzystwo, bo wesele powoli dogorywa :D.

Skoro zrzuciłam to, co leży mi na wątrobie, przejdę od razu do konkretów.


Było: Yves Rocher Odżywka odbudowująca - średniaczek, przyjemny, ale nadal nie dość dobry, żeby spacyfikować moje włosy. Wiele osób jest z niej zadowolone, dla mnie jej właściwości są ciut zbyt słabe.

Jest: Garnier Natural Beauty Balsam-Spuellung Vanille-Mich und Papayamark - w końcu muszę się wziąć za swój (tu wpisz właściwe słowo)holizm i dobrać się do zapasów. Szczególnie z chomikowaniem odżywek trochę przesadziłam.


Było: Alantandermoline Lekki krem - niedrogi, dość lekki krem ochronny o delikatnym działaniu nawilżającym. Nie powala na kolana, ale jest całkiem niezły i nie wykluczam, że wrócę do niego zimą - pozostawia delikatną warstewkę, która może sprawdzić się w chłodniejsze dni.

Jest Tołpa Dermo Face Strefa T Nawilżający krem matujący - po przygodzie z kremem Nivei o podobnym działaniu, nabrałam dystansu do produktów nawilżająco-matujących. Jakoś gryzą mi się te właściwości ze sobą. Wszystko jednak wskazuje, że z Tołpą się polubimy.


Było: Ziaja Matujący krem do twarzy SPF 50 - może to nie jest zły produkt, ale do szewskiej pasji doprowadzał mnie fakt, że producent łże w żywe oczy. Jak on jest matujący, to ja jestem Heidi Klum. Zostawia świecącą warstwę i jest lepki - ja się tak nie bawię!

Jest: Sun Dance Mattierendes Sonnefluid SPF 30 - ciekawa jestem, czy krem za 3 euro okaże się bardziej matujący niż jego polska koleżanka. Jeżeli nie... Cóż, z pewnością mu nie odpuszczę!


Było: Jonzac Eau Thermale i La Roche-Posay Eau Thermale - woda w psikadle to przyjemny wynalazek, który nie do końca warty jest ceny, którą potrafią za niego wołać. Specjalnej różnicy w działaniu między poszczególnymi wodami nie widzę, wszystkie dobrze koją i nadają się do zniwelowania pudrowości podkładu. Odnośnie tych nie mam więc niczego specjalnego do powiedzenia.

Jest: Uriage Eau Thermale - była w promocji, więc żal było nie wziąć. Latem ją wykorzystam!


Było: Bell BB Concealer 010 Light - ten produkt przyjemnie rozjaśnia cienie pod oczami, choć nie zakrywa ich całkowicie. Spojrzenie wygląda jednak na dużo bardziej wypoczęte i ciemne obwódki aż tak nie rażą. Może nie należy do specjalnie wydajnych produktów, ale przy "normalnej" aplikacji, a nie konturowaniu a'la Kim Kardashian (West :D?) powinien służyć przez minimum 2 miesiące.

Jest: Maybelline Dream Lumi Touch Highlighting Concealer 01 Ivory - z przyzwyczajenia wzięłam odcień o "najniższym numerze". Nie spodziewałam się, że będzie dość pomarańczowy, przy Bell najjaśniejszy Maybelline wypada słabiutko. Na szczęście tej dorodnej pomarańczy nie widać na twarzy. Cenę przemilczę.


Było: Luksja Care Pro Restore Shower Milk Shea Butter - zobaczyłam go z babskim pisemkiem w kiosku, więc stwierdziłam, że za 4 zł można spróbować. Regularna cena waha się w granicach 8 zł i w za taką kwotę bym go nie kupiła, co może wam dać obraz tego, co myślę o tym produkcie. Jest dość średni, mimo kremowości dość suchy i przez to lekko pustoszy skórę. Pachnie ciekawie - jeżeli ktoś lubi zapach masła do ciała z shea z The Body Shopu, to Luksja też mu się spodoba.

La Petit Marseillais Delikatny żel pod prysznic Biała brzoskwinia i nektarynka - nazwa tej marki sprawia mi ogromny problem z pisownią, te "i" mienią mi się przed oczami. Żel wpadł w moje ręce, po przeczytaniu zachwytów na jednym z blogów. Kosmetyk nie zrewolucjonizował mojego życia, ale okazał się całkiem przyjemny. Nie suszył skóry, miał przyjemną, żelową konsystencję. Do tego przepięknie pachniał i to nie był chemiczny aromat. Miłym akcentem było to, że zapach utrzymywał się na skórze przez mniej więcej 2 godziny po prysznicu. W zapasach czeka na mnie wersja z kwiatem pomarańczy, która podobno bardzo się wszystkim podoba - ta sugestia była na tyle silna, że i ja się na niego skusiłam, zupełnie zapominając, że tego zapachu wody po kwiatkach zwyczajnie nie lubię.

Jest: Isana Oel Dusche Melone&Birne - nigdy nie byłam wielką zwolenniczką żeli Isana, ten wpadł mi do koszyka przypadkiem, bo coś przyciągnęło mnie do tej butelki. W promocji kosztował 2,29 zł i to jeden z lepszych żeli pod prysznic, jakie używałam. Z pewnością skuszę się na inne warianty z olejkiem.


Było: Dax Perfecta Spa Masło do miała Wygładzające Marcepan - nie lubię maseł Daxa. Są tłuste, słabe pod względem pielęgnacyjnym i nieszczególnie przyjemnie pachną. To marcepanowe jest bardziej kwiatowe, lekko zjełczałe i raczej nie pobudza ślinianek, jak zapewne robiłoby to, gdyby pachniało marcepanem. Nie, dziękuję, więcej się już nie spotkamy.

Jest: AA Eco Balsam do ciała Dynia - kupiłam ten produkt za 6 zł i, z poczuciem ubicia jednego z interesów życia, zabrałam się za jego używanie. Wiem, że dynie nie pachną zbyt intensywnie, ale ten balsam nie pachnie prawie w ogóle. Wielka szkoda. Działanie też jest takie sobie. Za cenę regularną (40 zł) nie warto.


Było: Avon Planets Spa Fantastically Firming with Colombian Coffee Extract Body cream - krążą legendy, że Avon ma w swojej ofercie kilka genialnych kosmetyków. Ja z całą pewnością mogę stwierdzić, że w ich asortymencie znajduje się rzesza bubli. Spora jest też szara strefa i ten krem do niej należy. Krzywdy nie zrobi, ale nie oszałamia ani zapachem (kawy, ludzie, kawy!), ani działaniem. Nie zaobserwowałam jakiegoś fantastycznego ujędrnienia, ba, żadnego ujędrnienia nie zauważyłam. 

Jest: Soraya Body Diet24 Serum do ciała zapobieganie rozstępom - ale ta cholera mrozi, chyba zacznę nią smarować roztapiające się lody :D. Więcej na razie nie mogę stwierdzić :).


W ogóle nie wiem, co to tu robi, to nie moje :D!


Było: BarbraPro Tonik do zmywania paznokci z olejkiem ze słodkiej pomarańczy - niby zmywacz, jak to zmywacz, powinien dobrze usuwać lakier i właściwie nie ma co wydziwiać. Ten z Barbry spokojnie mogę określić mianem ulubieńca, bo oprócz dobrego zmywania, zapunktował tym, że pachnie w przeważającej mierze pomarańczami i nie wysusza skórek ani płytki. Na pewno do niego wrócę, zwłaszcza, że mam dostęp stacjonarnie. 

Jest: Isana Nagellack Entferner Mandelduft - niedrogi i całkiem dobrze dostępny zmywacz z Rossmanna jest chyba jednym z bardziej popularnych tego typu produktów. Bardzo lubię go za skuteczność. Jeżeli miałabym wybierać, to wolę Barbrę, choć ten w niewielkim stopniu jej ustępuje. W niewielkim, jednakże wystarczającym, żebym za ulubieńca uznała pomarańczowy tonik, a nie migdałowy zmywacz.


Maseczki z Sorayi regularnie lądowały na szyi dekolcie, bo jakoś nie miałam do nich tyle zaufania, żeby uraczyć nimi syfiastą twarz. Poza zapachem nie widziałam specjalnej różnicy między poszczególnymi. Skóra je polubiła, więc skusiłam się na kolejną saszetkę. 
Gdy grzebałam w zapasach, w dłoni zaplątał mi się krem z filtrem La Roche-Posay. Taka trzymilitrowa tubka starczyła na dwa razy, więc nie zdążyłam sobie wyrobić zdania. O dziwo jest to filtr mniej świecący niż "matująca" Ziaja, ale za to bieli - moja twarz wyglądała, jakbym po posmarowaniu się kremem, wytarzała twarz na stolnicy.
Zapachy Elizabeth Arden nigdy nie należały do moich ulubieńców - wydawały mi się płaskie, nieciekawe i oklepane na wszystkie strony. Untold przyjemnie mnie rozczarowało. Kobiecy, trochę cytrusowy zapach, elegancki. Niestety droższy od swoich popularnych braci. Może zdąży pojawić się w Rossmannie do sierpnia - uzbrojona w kupon -40% planuję wtedy napad na półki z zapachami.
Próbkę kremu pod oczy Shiseido otrzymałam przy zakupach w Sephorze. Jako rasowy niedowiarek nie mogłam się przekonać do tego, że krem o dość nieciekawym składzie, może uczynić cokolwiek pozytywnego. Wiecie co? Gdyby nie kosztował tych 300 zł, a 50 zł, to może bym go kupiła :D. 

To już wszystko w tym miesiącu. Jak idą wasze zużycia? A może zarzuciłyście je, bo to mało kreatywne :D?

84 komentarze:

  1. Znam tylko zmywacz Isany, który jest moim ulubionym produktem w tej kategorii :) Miałam też żele tej firmy, ale akurat nie wersję zapachową którą zużyłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A które wersje zapachowe polecasz?

      Usuń
  2. Mnie jakoś tak wszystko omija... :9 nic nie słyszałam o jakiś żalach itp... :/
    A denko spore ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na FB czytam od jakiegoś czasu żale - że źle, że zgapiają, że blogosfera to nie to...

      Usuń
  3. Ja nawet nie zaczęłam robić takich postów, za mało zużywam :E
    Dobra, znaczy może i używam na potęgę kosmetyków, ale za to każdego po trochu i wszystkich na raz. Nigdy mi sie chyba nie pokończą xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też popełniałam ten "grzech" - rozgrzebywałam wszystko :D. Teraz staram się nie otwierać kolejnego, dopóki nie zużyję poprzedniego :)

      Usuń
  4. Jestem właśnie na etapie poszukiwania kremu z filtrem ;) A Isana melon to moj ulubiony żel pod prysznic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad jakimi filtrami się zastanawiasz?

      Usuń
    2. Vichy albo LRP 50+. Ale nie wiem co wybrać.

      Usuń
  5. Ja nie jestem blogerką, ale mam sporą listę blogów, które przeglądam. Może dlatego łatwo mi pisać, ale co tam... Ostatnimi czasy same tytuły postów, które widzę na bloggerze, zniechęcają mnie do przeczytania całości, i nawet do wejścia na blog...ile przyjemniej i ciekawiej czyta sie np. recenzję kosmetyku, który sobie ktoś SAM kupił, z WŁASNEJ potrzeby. No przykro mi. Domyślam się, że współpraca z firmami jest fajna, dostaje się za darmola kosmetyki, ma sie więcej tematów na posty itd. ale jeśli ta WSPÓŁPRACA zaleje cały blogowy świat, to nie będzie już miejsca na autentyczność. Dla mnie blog to powinien być MÓJ/TWÓJ świat, a nie zbiór przypadkowości..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umiar we wszystkim jest wskazany, także we współpracach :).
      Natomiast wydaje mi się, że krzywdzące jest wrzucanie wszystkich recenzji "próbek PR" do jednego wora.

      Usuń
    2. Jako blogerka wiem niestety, że wielu czytelników bierze "szał" za ciągle współprace ;) Jak chociażby Maybelline Color Tattoo - każda blogerka go chyba ma, bo ktoś napisał że są super i tak poszła fama... tak samo lakiery Essie, paletka Lovely czy Bloker od Ziaji... a ze współpracą nie ma to nic wspólnego ;)

      Usuń
  6. Tytuł posta brzmi jak Enej :>

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze ci poszlo. Sama nic z tych kosmetkow nie mialam. Moje denko jest w polowie miesiaca wiec mao mam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz, że Twoje zużycia to chyba jedyne jakie czytam w całości? Zazwyczaj zatrzymuję się tylko na produktach, które znam albo które mnie interesują resztę przewijam dalej. Ale Twoja forma pisania o zużyciach jest naprawdę super ciekawa. Dlatego też sama nie piszę o zużyciach - bo wiem, że to przynudza :D
    Z Isany z olejkiem też jestem bardzo zadowolona, bardzo fajna :)
    No i mam niedyskretne pytanie - ile antyperspirantu psikasz? :D Bo u mnie taka butelka to jakieś 3 miesiące... a psikam codziennie! :D Te w kulce i sztyfcie, którę preferuję to też jakieś 3-4 miesiące... czy ja używam tego za mało, czy po prostu psikasz obficie, że co miesiąc zużywasz butelkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Psikam dość sporo, dodatkowo często wychodzę popołudniami, więc myję się i aplikuję antyperspirant ponownie. Ale mam wrażenie, że mama się pod niego podpina, bo jej antyperspiranty jakoś wolno schodzą.
      Kulki i sztyfty też mi schodzą wolniej, ale nie przepadam za długim wysychaniem produktu, więc wybieram spraye :)

      Usuń
    2. No ja psikam zazwyczaj tylko rano, więc to może dlatego :D i wspólników brak jak na razie :)
      Ja za to wolę sztyfty, wolę konsystencję i działanie na mojej skórze jest lepsze (albo sobie sama to wmawiam). Spray nie zawsze się u mnie sprawdzają i nie lubię uczucia psikania się (zwłaszcza, że mam bardzo zimną łazienkę i jak psiknę sobie kilka razy zaspana pod pachę zimą to mi szybko się odechciewa :D)

      Usuń
    3. Rozumiem :). Ja z kolei mam przy sztyftach wrażenie, że nie pokrywają mi całej pachy i się zbierają :D

      Usuń
  9. Żele z La Petis mają paskudne zapachy - próbując wybrać jakiś dla siebie, spowodowały odruchy wymiotne :D Szczególnie wersja biała (kwiat pomarańczy i coś jeszcze, chyba) :P Tragedia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się brzoskwinia podobała. A ten kwiat pomarańczy... No cóż, ziemia i woda po kwiatkach. Ale odczuwanie zapachów jest dość subiektywne :)

      Usuń
  10. Też polubiłam ten krem Tołpy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zoila, gdzie dorwałaś stacjonarnie zmywacz Barbra pro? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten egzemplarz kupiłam w sieci, ale zmywacz i lakiery Colour Alike mają w Mydlarni Wrocławskiej :)

      Usuń
  12. Wodę La Roche Posay bardzo lubię, przeważnie trafiam na promocję i przez to miałam już wiele butelek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się częściej natykam na promocję na Uriage, więc ta woda zwykle u mnie gości ;)

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. To bardzo dobry produkt, aż szkoda, że nie ogólnodostępny :)

      Usuń
  14. znowu masz błąd w nazwie xd Le PetiT Marseilias :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz, a tak uważnie przepisywałam :D. Tobie też się coś zjadło :D

      Usuń
  15. Uwielbiam żele pod prysznic z Isany. Tanie, jak barszcz, a świetne. Już nie przepłacam za droższych koleżków. Czasem kupuje Palmolive Thermal SPA ;) Dla zapachu i peelingujących drobinek. Ten żel z Isany, który pokazałaś to jeden z moich ulubionych zapachów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jeden z żeli Isany okrutnie wysuszył, więc długo byłam na nie obrażona :)

      Usuń
  16. Lubię takie krótkie recenzje w denku. Co do blogosfery, to nie ma co się dziwić, skoro wiele osób kupuje kosmetyki, które są najłatwiej dostępne. Pewnie stąd powtarzanie się recenzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne tak jest. Myślę (może się mylę), że szukamy raczej opinii o kosmetykach popularnych - te niszowe, słabiej dostępne zwykle nie są w kręgu zainteresowań szerszej grupy :)

      Usuń
  17. A mogłabyś powiedzieć gdzie i mniej więcej za ile spotkałaś ten tonik do paznokci? :) Bo tez jestem w Wrocławia, a zmywacz + niewysuszanie skórek brzmi bardzo kusząco :D

    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Mydlarni Wrocławskiej liczą sobie za niego mniej więcej 12 zł. Może to nie jest mało, ale warto spróbować :)

      Usuń
    2. A no tak, przecież tam też mają lakiery Color Alike, niegłupie :D
      W każdym razie wielkie dzięki!

      M.

      Usuń
  18. hahah, to u Ciebie czytałam o tym balsamie AAEco za grosze :D powiem Ci, że kilka dni temu wybrałam się do sklepu w stylu wszystko po 3 złote, w poszukiwaniu podróbek gumek invisibobble. gumek nie kupiłam, ale za to stoisko z kosmetykami mnie rozbawiło. cała seria balsamów AA za 5zł, ten balsamik AAEco też za 5zł, kremy AA do cery wrażliwej za 5zł... wróciłam następnego dnia z przyjaciółką :D
    także ten... albo sklepy "wszystko po XXX" mają tak świetny asortyment w całej polszy, albo obie mieszkamy w Bytomiu :D
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko rozkodujcie daty na opakowaniach, mój balsam ważny jest do końca lipca :)

      Usuń
  19. Bardzo lubię ten żel/olejek z Isany bo ma genialny zapach i chyba najlepiej się sprawuje - choć wersję kokosową również lubię - świetne zużycia a na dezodorant Garniera ostatnio zerkałam choć walnęłam się w łepetynę bo przecież zapasów mam sporo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie do kokosa nie ciągnie, po żelu OS mam chwilowy przesyt :)

      Usuń
  20. Jeśli Cię to pocieszy, to dyktanda z francuskiego zaczęłam zaliczać dopiero pod koniec pierwszego semestru. Nigdzie nigdy w życiu nie widziałam takiego marnotrawstwa liter! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Francuskiego nigdy się nie uczyłam, więc te nazwy wyglądają dziwacznie :D

      Usuń
    2. Ja się uczę i wciąż wyglądają dziwacznie. :P Sami romaniści przyznają, że pisownia jest absolutnie bez sensu! :D

      Usuń
  21. aj ciężko o oryginalność w dzisiejszym świecie ale trafiają się jeszcze okazy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. moje denko takie nieoryginalnie ogromne : c i mówisz że ten żel na rozstępy mrozi?! TAK JEST! <3kocham mrożenie!

    OdpowiedzUsuń
  23. nie ma co imponujące denko, ja również używam lekkiego kremu Alantandermoline i jestem z niego bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem z niego średnio zadowolona :)

      Usuń
  24. Mało odkrywczo powiem, że nieźle Ci idzie denkowanie :P Ja mimo tego mainstreamu dalej robię swoje posty i dobrze mi z tym. Z Twoich zużyć znam jedynie krem matująco-nawilżający z Tołpy, ale średnio się u mnie w tamtym momencie sprawdził. Może za jakiś czas do niego wrócę ;)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :). Mam nadzieję, że po początkowym dobrym wrażeniu krem mnie nie rozczaruje :)

      Usuń
  25. Niestety, ten korektor z Bell tak czy siak jest strasznie niewydajny :PP Zaś faktycznie, ten filtr matujący z Ziajki - wcale nie matuje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest super wydajny, ale dziwię się, że niektórym skończył się po 3 tygodniach :)

      Usuń
  26. Jestem ciekawa jak spisze się filtr z DM-u :-))

    OdpowiedzUsuń
  27. Też nie słyszałam i nie czytałam o żalach w blogowym światku :(

    A tę Sorayę to chciałam zakupić, ale jakoś tak, daj znać co i jak z zamrażaniem, to się może skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Używam tego zmywacza z Isany, jest moim ulubionym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię go, ale z tonikiem Barbry przegrywa :)

      Usuń
  29. Mamy podobne odczucia co do kremów do twarzy. Alantan to średniaczek natomiast Tołpa sprawdza się super;) Mam ten olejek pod prysznic z Isany dzisiaj będzie jego pierwszy raz;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Dużo Pani nazbierałaś, dużo :)
    Znam tylko wodę Uriage. To znaczy nawet nie tyle znam, co się z nią dopiero zapoznaję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, jak się u ciebie spisze :)

      Usuń
  31. Może nie powinnam się wypowiadać bo nie prowadzę bloga a jestem tylko czytelniczka..ale faktycznie coraz nudniej w tej blogosferze. Współpraca z jedną firmą i potem na kilkunastu blogach recenzje tych samych lakierów do paznokci, cieni, zapachów i miejsc..Trochę szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bloga tworzą też czytelnicy, więc wasze zdanie jest nawet ważniejsze :). Nie lubię szeroko zakrojonych kampanii i staram się w nie nie angażować (wyjątkiem jest Rimmel, ale staram się nie wrzucać postów w największy wir) - też jestem czytelnikiem bloga i też czasami razi mnie zalew notek na ten sam temat :)

      Usuń
  32. O, tym razem sporo mazideł jak dotąd mi nie "wymacanych", lecz znanych z widzenia. Rozejrzę się za nimi, a żele o dziwnej francuskiej nazwie na dobrej nazwie z racji najszybszego zużywania tego typu kosmetyków - pójda na pierwszy ogień.
    Heh, fajny dezodorant, nowy? hue hue ;-)
    pozdrawiam,
    Anna (ta co zwykle)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowy, nowy :D.
      Nie przewiduję kariery francuskich żeli - wolę prosić w drogerii o kosmetyk, którego nazwę umiem wymówić :D.

      Usuń
    2. Nie wiem, co miałam na myśli pisząc : (...)a żele o dziwnej francuskiej nazwie na dobrej nazwie (...), ale cieszę się, że zrozumiałaś, że chodzi mi o chęć przetestowania któregoś ;-)
      Anna

      Usuń
    3. Powiem ci, że zachodziłam w głowę, co poeta miał na myśli, ale jakoś się domyśliłam :D

      Usuń
  33. Jestem bardzo ciekawa tej odżywki Garnier, ciągle testuję jakieś nowe, sprawia mi to frajdę :D Zmywacz Isana też bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odżywka jak na razie podoba się moim włosom bardziej niż odżywcza z Yves Rocher, ale muszę jeszcze trochę potestować :)

      Usuń
  34. znam kilka produktów :P ja się boję swojego denka... post rozmiarów jakich nie było, od 2-3 miesięcy wrzucam puste opakowania do siatki koło łóżka, rośnie, już prawie pęka w szwach, jak się zdecyduje to będzie pisania a pisania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyskakuj z denka, ale już :)!

      Usuń
    2. jedyna Ty, która mnie motywuje :D
      przemyślę :P

      Usuń
  35. Ciekawa jestem kremu Tołpy. Nie ogarniam za bardzo składów, ale znalazłam na kwc i gdyby nie drugi (gliceryna) i trzeci (Cyclomethicone) składnik brzmiałoby lepiej.
    Obecnie mam drugą tubkę bielenda pharm krem żel matująco- nawilżajcy i serdecznie polecam uwadze, kupuje w R za około 14-15 zł w promo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, dzięki, przyjrzę się Bielendzie :). Gliceryna jest wszechobecna - ja na całe szczęście nie mam z nią problemu. Co innego równie popularna parafina - moja twarz nie przepada, gdy w kremie jest na początku składu :)

      Usuń
  36. Witam
    ja trochę z innej beczki. dzie można dostać kupon rabatowy do Rossmanna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam w obecnym czasie o żadnych nowych kuponach. Jakiś czas temu był kupon 20% dla posiadaczy karty Rossnę.
      W dalszym ciągu prowadzona jest promocja kuponowa (na pielęgnację twarzy, makijaż i zapachy), która rozpoczęła się w marcu w wybranych Rossmannach, które są niedaleko Hebe. Niestety, realizację kuponów trzeba było zacząć w marcu lub kwietniu i wykorzystywać każdy kolejny, żeby dobić do sierpniowego -40%.

      Usuń
  37. Sporo zużyłaś;) U mnie w użyciu garnier z avocado, ale tego wow, którego się spodziewałam zabrakło ;/

    OdpowiedzUsuń
  38. Skompletowałam sobie już cała serię Soraya Body diet. Kosmetyki są fantastyczne, pieknie modelują sylwetkę, ten akurat krem na rozstępy bardzo ujędrnia skórę, pachnie cudnie i aromatem poprawia nastrój.

    OdpowiedzUsuń
  39. Tołpa mnie niestety bardzo zapchała, w szkoda :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...