Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

piątek, 27 czerwca 2014

Jasna czy ciemna strona mocy? Rimmel 60 seconds by Rita Ora 203, 613, 703, 853

Gwiazdy, gwiazdeczki, gwiazdunie... Pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu namiętnie przeglądałam kolorowe czasopisma, z uwagą śledziłam dokonania rozmaitej maści celebrytów. W tamtym czasie namiętnie słuchałam popularnych stacji radiowych i oglądałam teledyski na Vivie. Potem rozrywek zaczęłam szukać gdzie indziej. Zdarza mi się zajrzeć na Pudla, ale bardzo często zupełnie nie kojarzę osób, o których piszą. Smuteczek :). Gdy na rynku pojawiła się seria lakierów sygnowanych przez Ritę Orę, zastanawiałam się: wszystko pięknie, tylko kim, do jasnej Anielki, jest Rita Ora :D? Wątpliwości odnośnie pani na buteleczce, nie przeszkodziły mi w zakochaniu się w jednym z odcieni - pomimo burzliwego związku z niebieskościami na paznokciach, wiedziałam, że 853 Pillow Talk musi być mój. Miałam jednak pecha, ponieważ półki wiecznie świeciły pustkami. Najpierw w moje ręce wpadł szalenie popularny 203 Lose Your Lingerie. Po jakimś czasie udało mi się zdobyć wymarzony błękit, a niedługo po zakupie otrzymałam przesyłkę od Rimmela z 613 Midnight Rendezvous, 703 White Hot Love oraz 203, który tym sposobem mi się zdublował.


Rita Ora to kolejna celebrytka, obok Kate Moss, która firmuje swoim nazwiskiem linię lakierów. Obie panie reklamują jednak zupełnie inne serie - Kate przypadła w udziale Salon Pro, Ricie - 60 seconds. Lakiery z tej drugiej linii są trochę mniejsze (8 ml; Salon Pro 12 ml) i tańsze. Tym co je wyróżnia jest krycie po jednej warstwie i wysychanie w minutę. Podobno.

Buteleczka jest bardzo prosta. Nakrętka nie jest przekombinowana jak w przypadku perfumowanych lakierów Revlon, "kij"jest klasyczny i wygodnie się nim operuje. Pędzelek także prezentuje się przyjemnie - w porównaniu z lakierami Revlonu jest grubszy i bardziej prosty. Jest odrobinę cieńszy niż aplikator w serii Salon Pro. Teoretycznie wygodny, ale...

... nie do tej konsystencji - przynajmniej w kwestii pasteli. Mam wrażenie, że te jasne odcienie i granatowo-fioletowy 613 to różne produkty, choć z tej samej serii. Pastele są gęste, smużą przeokropnie i właściwie dopiero po trzech warstwach wyglądają dobrze (one-coat nail polishes, jak twierdzi producent). Midnight Rendezvous jest odrobinę rzadszy, lepiej się rozprowadza, równomiernie pokrywa płytkę i po jednej warstwie wygląda naprawdę dobrze.

Kwestia szybkiego wysychania też jest dyskusyjna. Jedna warstwa Midnight Rendezvous schnie około 2-5 minut i po tym czasie można robić wszystko (w zależności o grubości). Przestaje być różowo, gdy złapiemy się za pastele - tutaj trzy warstwy schną dobre pół godziny, a po 2 lakier nadal nie jest utwardzony (rano obudziłam się z odbitą poduszką).

Trwałość tych produktów nie oszałamia. Trzy dni to wynik dobry, choć nie idealny.

Na koniec zostawiłam sobie wykończenie i kolory. Lakiery nie charakteryzują się mocnym połyskiem, jest on dość subtelny, szczególnie pastele wydają się lekko wytarte. Różnice między 613 a kolegami z jasnej strony mocy (przynajmniej kolorystycznej) objawiają się także w tym, że Midnight Rendezvous to lakier kremowy, natomiast do 203, 703 i 783 producent wcisnął delikatną perłę i srebrny shimmer. Te "efekty specjalne" nie są mocno widoczne na paznokciach, ale sprawiają właśnie, że pastele są takie... przykurzone, jakby lekko wyprane?

Na polski rynek wprowadzono 9 odcieni z tej serii. To barwy w sam raz na lato, poza Let's get nude właściwie nie znajdziemy klasycznych kolorów. Ja w swoim zbiorze posiadam trzy całkiem ładne jasne odcienie - gaciowy róż (203), ciepłą biel (703) i niebiański (853). Czarnym koniem okazał się jednak granat z nutą fioletu (613).

Gdyby nie Midnight Rendezvous miałabym złe zdanie o 60 seconds by Rita Ora. Może inne intensywne odcienie również są godne uwagi. Z całą pewnością mogę za to stwierdzić, że te jasne odcienie nie zachwycają. Mierne krycie, smużenie i dość długie wysychanie nijak mają się do obietnic producenta.

Cena: ok. 11-12 zł/8 ml
Dostępność: Rossmann, Hebe, Super-Pharm, Natura
Ocena: 2,5-3/5 (pastele), 4/5 (granat)

P.s. Dwa kupiłam, trzy dostałam od marki Rimmel (w tym jeden taki sam, jak kupiłam). Myśl o tym, co chcesz :).
P.s.2 Wczoraj dostałam trzy kolejne kolory - biały, miętę i wściekły róż.

53 komentarze:

  1. Moja relacja z tymi lakierami jest trudna i przyznam się, że gdybym kupiła serię Rita Ora byłabym zła. Dostałam od firmy i z trudem zmusiłam się do przygotowania zdjęć. Nie lubię ich. Za to z przyjemnością wróciłam do Sun Downer i Rose Libertine, na tym kończy się moja przygoda z 60 seconds.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam Sun Downer, ale jakoś nie przepadam za tym kolorem. Może wyciągnę go z pudełka i spróbuję się przekonać.

      Usuń
    2. Mnie ten kolor zawojował na... stopach :D i coś czuję, że kolejny sezon z nim spędzę, co zapewne zakończy się zakupem kolejnego opakowania. Dostałam dzisiaj przesyłkę z Rimmela a tam.... kolejne sztuki z serii Rita Ora...OMG. Z ciekawości pewnie wypróbuję bo jest pośród nich fajna fuksja, ale mięta nie wiem czy nie będzie znowu problematyczna.

      Usuń
    3. Od razu mówię, że wypróbowałam wczoraj fuksję - kolor piękny i aplikacja bajeczna! Na szczęście w niczym nie przypomina jakości pasteli :)

      Usuń
    4. Karotko, dziękuję :) Warto wiedzieć! bo na chwilę obecną wrzuciłam je do szuflady i odpuściłam. Pora to zmienić :)

      Usuń
    5. Ten róż daje nawet radę :)

      Usuń
  2. Różowy podoba mi się najbardziej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się średnio podoba, przynajmniej na moich paznokciach :)

      Usuń
  3. Nie znam tej celebrytki, ale mnie się najbardziej podoba ciemny kolor. Mam słabość do ciemnych lakierów po prostu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie lubię i jasne, i ciemne odcienie :)

      Usuń
  4. Bardzo się polubiliśmy z tymi lakierami :):)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też niedawno nie wiedziałam kim ona jest, jednak trafiłam na jej piosenkę na vivie xd
    Jeszcze nie miałam styczności z tymi lakierami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Vivie jeszcze lecą piosenki :D?

      Usuń
  6. Całkiem fajne kolory :) zwłaszcza te jasne, ale szkoda że jednak niezbyt się sprawdzają..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne są ładne, ale tylko pod względem koloru. No i niezłej trwałości.

      Usuń
  7. Kupiłam ten fiolet i żałuję. Kolor piękny, ale aplikacja koszmarna, to nie jest ten typ lakieru, jaki lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One są dość gęste, jeżeli fiolet, który jest najlepszy z tej czwórki nie przypadł ci do gustu, to na pastele nawet nie patrz :)

      Usuń
  8. szkoda, że nie przeczytałam tej recenzji przed kupnem tego różu... smuży przeokropnie:/ więcej się nie nabiorę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kupiłam te lakiery (wcześniej niż marka mi je wysłała) po przeczytaniu kilku zachwytów. No cóż, czasem lepiej się wstrzymać :)

      Usuń
  9. Fiolet jest świetny, mam nadzieję, że róż Don't Be Shy będzie taki jak on :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje się być dość podobny :)

      Usuń
  10. biel ostudziła moje zainteresowanie tą kolekcją ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kupiłam na początku turkusik "do not disturb" i się w nim zakochałam tak, że nabyłam trzy kolejne. Muszę powiedzieć, że błękicik zaiste smużył jak diabli, pobąblował sobie i w ogóle był irytujący, ale po przejechaniu topem nie było tego widać i wytrzymał bite trzy dni pracy po 12 godzin. Co jest w zasadzie ewenementem :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja jestem w posiadaniu tego mleczno-różowego koloru i muszę przyznać, że spisuje się ok na moich paznokciach. Owszem, trzeba przynajmniej dwie warstwy by pokryć całkowicie płytkę paznokcia ale smug nie robi co mnie bardzo cieszy :) mam nadzieję, że szybko nie zgęstnieje :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja się zraziłam do lakierów z tej serii po zielonym, który jest strasznym glutem :( ale skoro ten fioletogranat jest rzadszy to może na niego się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On też jest dość gęsty - nie mam porównania z zielenią, więc nie wiem, czy rzadszy od niej. W każdym razie ma konsystencję, z którą można pracować :)

      Usuń
  14. Mam tylko miętowy. Użyłam go raz i po tym razie jest koniec, przerwa :D
    skoro nie maluję nim paznokci maniakalnie to jest kiepski :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten kolor też mam, dostałam niedawno. I niestety jest taki jak jego jaśni bracia :(

      Usuń
  15. Nie wiem czy się skusić na te lakiery, bo mają różne opinie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden na próbę w promocji można wziąć. 11 zł szkoda, szczególnie, gdy na oku masz pastelowy odcień.

      Usuń
  16. U mnie większość lakierów trzyma się ok. 6 dni, te też. A pillow talk stał się moim ulubieńcem i ostatnio to właśnie on najczęściej gości na paznokciach :D
    Jest jednak zdecydowanie za gęsty, no i pędzelek czasem zbyt gruby...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wytrzymują maksymalnie 5 dni. Pillow Talk mi się podoba, nosiłam go chętnie, ale nie do końca leży mi jakościowo.

      Usuń
  17. A ja od Rimmel najbardziej lubię serię Salon Pro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam cztery i każdy z nich zachowuje się inaczej :)

      Usuń
  18. to jednak dobrze, że się nie skusiłam na żaden kolorek, chyba że rzeczywiście postawić na ciemne odcienie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chodzi o tę wersję, to celować tylko w ciemniejsze :)

      Usuń
  19. Ludziska narzekają. Ja nie próbowałam ale chyba mnie nie kuszą po Twojej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  20. Pastele często są problematyczne w obsłudze;) Ciemniejsza strona mocy wygląda atrakcyjnie:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ta kolekcja bardzo mi przypomina Resort 2014 z Essie :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam biały i kurdę, jest piękny ale taki jakiś gęsty, męczacy... Chyba spróbuję go rozcieńczyć, ale pewnie to taki typ lakieru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że nie ma się co męczyć :)

      Usuń
  23. Uwielbiam lakiery Rimmel 60 seconds ;) Jedne z nielicznych drogeryjnych, które spełniają moje wymagania.
    Tych promowanych przez Ritę nie próbowałam, bo mi się kolory nie podobają niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam 3 lakiery z regularnej serii, porównam :)

      Usuń
  24. Rimmel kocha gwiazdy ;) Jednak tyle się naczytałam o tej serii, że chyba podziękuję. A miałam ochotę na ten mleczny błękit... Albo majtkowy róż! Dochodzę do wniosku, że lepiej dołożyć i kupić coś Essiakowatego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, lepiej wrzucić coś do świnki niż kupić to :)

      Usuń
  25. Mocno się zastanawiałam nad tymi lakierami w trakcie drogeryjnych promocji, ale nie kupiłam żadnego. Też nie wiem, kim jest Rita, ale podejrzewam, że to oryginalna postać, niestety kolory lakierów są bardzo wtórne i zwykłe. Mam coś podobnego do każdego, na który miałam ochotę. A skoro konsystencja jest taka, jak piszesz, to tym bardziej ich nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie są to kolory wyjątkowe i niestety nie posiadają szczególnych walorów, które uzasadniałyby ich zakup :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...