Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 18 maja 2014

Rudy to nie kolor... Revlon Colorburst Lacquer Balm 130 Tease

Swoją przygodę czytelniczą rozpoczęłam w towarzystwie "Ani z Zielonego Wzgórza". Łapczywie pochłaniałam kolejne książki z tej serii, a po każdej z nich byłam pod coraz większym wrażeniem rudowłosej panny Shirley. Chciałam być taką Anią. Niestety, coś poszło nie tak. Natura spłatała mi figla i odbiegam od swojego dziecięcego ideału tak daleko, jak to tylko możliwe.

Ponieważ włosy nie zmieniły koloru na marchewkową rudość, a ja sama nie mam odwagi na tego typu zmianę (poza tym chyba jednak ten kolor nie pasowałby do mojej, powiedzmy, "urody"), trzeba sobie inaczej radzić. Nie zaprzyjaźniłam się z pomarańczami w ubiorze, ale za to pokochałam je na swoich ustach. Choć nie jestem zwolenniczką przypisywania kolorów kolejnym porom roku (po co się ograniczać :D), to jednak dziś chciałabym zaprezentować kolor, który jak żaden inny, kojarzy mi się z jesienią.

Produkty do ust w formie kredek na dobre rozpanoszyły się na rynku. Oferują je zarówno droższe, jak i tańsze marki, kusząc różnymi wykończeniami i rozmaitymi walorami pielęgnacyjnymi. Przyznam szczerze, że mam problem z tego typu kosmetykami, bo nie do końca wiem, jakie kryteria przyjąć przy ich ocenie, czego mogę od nich wymagać.

Ogromnym plusem grubasów do ust jest to, że w większości nie trzeba ich temperować. W przeciwieństwie do anorektycznych sióstr (konturówek), wiele z nich wyposażonych jest w mechanizm wysuwający, jak w szminkach i balsamach do ust. Rozwiązanie to uważam za wygodne - nigdy nie musimy bać się o brak temperówki. Mechanizm kredki Revlon chodzi bez zarzutu, dlatego bez obaw wrzucam ją do torebki.

Konsystencja kosmetyku jest podobna, jak w przypadku podobnego produktu marki IsaDora - bardzo przyjemne, gładkie masełko, które łatwo sunie po ustach, dość równomiernie pokrywając je kolorem. Kredka nie migruje w zmarszczki ust, nie wędruje także poza ich kontur - dobrze przyczepia się w odpowiednie miejsca i równomiernie się zjada. Nie jest to jednak kosmetyk, który można aplikować bez lusterka. Wykończenie, które miał nadawać produkt, wydawało mi się bardzo kuszące, ale jednocześnie się go obawiałam. Miałam do czynienia z lakierowym połyskiem w kosmetykach do ust i zastanawiałam się, czy nie będzie ono zbyt krzykliwe w przypadku tego konkretnego odcienia. Na szczęście (albo i nie, zależy dla kogo), wykończenie nie jest nachalne; połysk jest dość delikatny, nie tak lustrzany, jak w przypadku lakierów do ust w formie płynnej. 

Kredki do ust to z reguły produkty, które mają łączyć kolor i pielęgnację. W przypadku Revlonu kolor jest na szóstkę, ale walory pielęgnacyjne nie wybijają się ponad przeciętną. Kosmetyk delikatnie nawilża usta, kiedy się na nich znajduje. Gdy z nich zniknie (co następuje po około 2 godzinach bez jedzenia i picia), wraz z nim ulatnia się nawilżenie i usta są na powrót suche. Trochę szkoda.

Choć Revlon nie jest prymusem pod każdym względem, to jednak muszę przyznać, że w jednej dziedzinie całkiem nieźle sobie poczyna. Kolor, bo o nim mowa, jest zdecydowanym atutem tego kosmetyku. Bardzo intensywny, żywy odcień pomarańczu z czerwonymi nutami jest charakterny i adekwatny do swojej nazwy. Dobrze się w nim czuję i z chęcią ponawiam aplikację w ciągu dnia.


Kredka Revlon to przyjemny produkt, choć nie zaliczyłabym go do miana ulubieńców. Ma ładny kolor, pachnie miętową gumą Orbit i nie robi ustom krzywdy. Szkoda, że nie jest bardziej trwały.

Skład: Polybutene, Disopropyl Dimer Dilnoleate, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-2 Octyldodecyl Neopentanonate, Polyethylene, Hydrogenated Polyisobutene, Tridecyl Trimelliate, Ozokerite, Synthetic Wax, Isononyl Isononanoate, Calcium Sodium Borosilicate, Synthetic Fluorphlogopite, Mangifera Indica Seed Butter, Butyrospermum Parkii, Cocos Nucifera Oil, C12-15 Alkyl Benzoate, Octyldodecanol, Nylon-12, Calcium Aluminium Borosilicate, Silica, Stearlokonium Bentonite, Aluminium Calcium Sodium Silicate, Mentha Piperita Oil, Cera Alba, Propylene Carbonate, BHT, Benzoic Acid
Może zawierać: Mica, Titanium Dioxide, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 19140, CI 15850, CI 15850:1, CI 42090, CI 45410, CI 15985, CI 17200.

Cena: ok. 50 zł/2,7 g
Dostępność: Hebe, Super-Pharm, Douglas
Ocena: 3,5/5

P.s. Produkt otrzymałam od firmy Baltic Company - nie miało to wpływu na treść recenzji.

51 komentarzy:

  1. bardzo ładny kolor! też lubię wszelkie takie pomarańczki i korale :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurczę, fajny :) Apetyczny, rzekłabym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kojarzy mi się z pomarańczową landrynką trochę :D

      Usuń
  3. Ładny kolor :) Mnie kredka z matowej serii niestety nie zachwyciła :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, miałam ochotę na mat :(

      Usuń
  4. ja taką kredkę mam MUA, też pachnie miętowo
    pomarańcza to ostatnio mój ulubiony kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię od dłuższego czasu, w tym roku pomarańcze są szalenie modne :)

      Usuń
  5. Myślałam nad tą kredką, albo Bourjois :) wygodne są te grubaski :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie te miętowe zapachy w produktach do ust niestety zniechęcają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Ja miętę uwielbiam - za to średnio lubię mentol :)

      Usuń
  7. Badałam go w drogerii, jednak cała seria z błyskiem do mnie nie przemawia. Zdecydowanie wolę maty ( również ze względu na lepszą trwałość ). Co nie zmienia faktu, że ten rudzielec jest piękny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matowe wykończenie jest też bardziej uniwersalne, zawsze można dodać błysku w razie potrzeby :)

      Usuń
  8. Ja nie przepadam za pomarańczą na moich ustach ale na Twoich ustach prezentuje się on naprawdę fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to to, żeby się dobrze czuć :). Ja siebie nie do końca widzę w nude ;)

      Usuń
  9. mam na oku tę serię. na razie kupiłam dwie matowe pomadki i jestem z nich zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że maty mają mieszane opinie :)

      Usuń
  10. Ten kolor akurat nie mój, ale inny z tej serii mogłabym wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  11. kolorek nie dla mnie :P zapach mięty raczej mnie nie zachęca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest naprawdę delikatny i nie gryzie w nos :)

      Usuń
  12. Ostatnio na promo w Rossie nad nim dumałam... teraz go ciągle widzę na blogach i żałuję że nie wzięłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyt długie zastanawianie się szkodzi :D

      Usuń
  13. Fajne te kredki ale zapach mnie zniechęca... Nie wiem może się jeszcze przekonam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdź tester, może zapach cię nie odrzuci :)

      Usuń
  14. Anorektyczne konturówki mnie zabiły :) Kolor ładny, faktycznie bardzo jesienny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jesienią będę go często eksploatować :)

      Usuń
  15. Ja zaczęłam od Muminków :)
    Bardzo lubię oryginalną serię kredek just bitten revlon. Kuszą mnie też matowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Muminków nie czytałam, bajka mnie wystarczająco zniechęciła :)

      Usuń
  16. Kredka o zapachu gumy orbit? :D Dziwne. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może niedługo zrobią taką o zapachu pierogów :D

      Usuń
  17. Mam pare takich kredek i nawet z revlona mama, ale moim ulubieńcem na pewno jest oriflame!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, jak ja dawno nie miałam niczego z tej marki :)

      Usuń
  18. Ja mam mieszane uczucia co do kosmetyków do ust, które są miętowe. Z jednej strony mi się to podoba, a z drugiej (gdy już mam produkt na ustach) strasznie irytuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku tego nie czuć, kredka nie mrowi ani nic z tych rzeczy :)

      Usuń
  19. Kolor jest piękny, a ja sama ostatnio czytałam "Anię ze Złotego Brzegu". :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba przeczytam od nowa całą serię :)

      Usuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  21. Nie lubię matów a kredki do ust raczej do mnie nie przemawiają :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zdecydowanie mój kolorek <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przypadł ci do gustu :)

      Usuń
  23. Ach, Ania Shirley. Uwielbiałam ją :-))

    A kolor na ustach wygląda ładnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani nie dało się nie lubić :)

      Usuń
  24. ja w pomaranczach czuje sie bardzo zle, na innych mi sie podobaja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak z fuksją - na innych tak, na mnie nie do końca :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...