Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

poniedziałek, 12 maja 2014

Prawie robi wielką różnicę. Ziaja Med Matujący krem do twarzy SPF 50+

Slogan z reklamy piwa Żywiec naprawdę udał się marketingowcom. Może dlatego, że jest bardzo prawdziwy. Czasem lubimy być bardziej cwani niż ustawa przewiduje (jak mawia mój tata) i wydaje nam się, że możemy mieć więcej, taniej i w ogóle lepiej. Wąż w kieszeni syczy radośnie, gdy planowana kwota wydatków w efekcie jest mniejsza. Choć drożej nie zawsze oznacza lepiej, to taniej często nie jest wystarczająco dobrze, o czym tym razem przekonałam się na własnej skórze.

Hitem zeszłorocznych wakacji był dla wielu matujący filtr marki Vichy. Mnóstwo osób przekonało się wówczas, że ochrona przeciwsłoneczna nie musi wiązać się z bieleniem i tłustą warstwą, co do tej pory zniechęcało szerokie grono do używania filtrów. Krem był wyprzedawany niemal na pniu, rozchodził się jak ciepłe bułki, pomimo dość wygórowanej ceny (w zeszłym roku ok. 54 zł, teraz kilka złotych więcej). W czasie jakiejkolwiek promocji, nawet niewielkiej obniżki zostawały tylko puste półki w zaledwie kilka godzin od otwarcia sklepu.

Wiele niepocieszonych ciągłymi brakami, a także kwotą, jaką trzeba wyłożyć na ten kosmetyk, zaczęło się rozglądać za alternatywnym rozwiązaniem. Marka Ziaja zdecydowała się na wypuszczenie swojej serii kremów z filtrem - matującej, przeciwzmarszczkowej i tonującej. Przez blogi przewinęła się fala zachwytów nad posunięciem marki i dziewczyny zaczęły polować na matujący produkt rodzimej marki. Ziaja szybko stała się bardzo popularna, a część osób porównywała ten krem do francuskiego kolegi. Też sobie pozwolę zrobić takie zestawienie - Ziaja do Vichy ma się jak (nie chcę tutaj nikogo urazić, w szczególności miłośników aut) maluch do Lexusa. Ale po kolei.

Krem mieści się w dość miękkiej tubie z zakrętką (klapka byłaby lepsza, ale dramatu nie ma). Opakowanie jest dość miękkie, przez co łatwo wydobyć produkt. Wpływ na "wypływ" kosmetyku ma też konsystencja kosmetyku. Ziaja jest dość lejąca, kremowa, łatwa w aplikacji. Ma dość ciekawy kolor - taki żółtawy, na szczęście nie zostaje on na twarzy. Produkt absolutnie nie bieli. Na razie jest nieźle, prawda?

Schody zaczynają się, gdy zaczniemy łapać producenta za słówka. Złapię za pierwsze, które wpadło mi w oko, i które jest w tym wypadku kluczowe. Ziaja zaoferowała mi filtr "matujący, dodatkowo obiecując przy tym na odwrocie opakowania, że kosmetyk "skutecznie absorbuje nadmiar sebum" oraz "pozostawia na skórze niewidoczną warstwę matującą". Brzmi pięknie. Czepiałam się Dermedic, że adresując swój krem do cery tłustej i trądzikowej, mogliby pomyśleć o tym, że jej posiadacze nie szukają ciężkich i tłustych produktów. W porządku, to była moja luźna uwaga, przecież firma nie obiecała produktu matującego. W przeciwieństwie do Ziaji. Nie będę ukrywała, że szlag mnie trafił, gdy rozpoczęłam przygodę z tym produktem. Matujący? Phi! Może nie jest ciężki, może sprawia wrażenie lżejszego, ale świecącą warstwę, która dodatkowo się lepi to pozostawia naprawdę konkretną. KOSZMAR, koszmar w kalesonach (ze słownika mojej cioci). Tłuściocha można okiełznać przy pomocy mocno matującego pudru (u mnie to akurat ryżowy Paese) albo spacyfikować bazą (nie chcę zapeszać, ale Rimmel Stay Matte Primer ma spore szanse na zostanie ulubieńcem).

Gdyby producent nie strzelił sobie w kolano i nie naobiecywał konsumentowi z tłustą cerą właściwości idealnych, to nie ciskałabym się aż tak, bo to... nie jest zły produkt. Nie zapycha, nie podrażnia (co więcej, można go stosować na podrażnione miejsca i w okolice ranek), dobrze chroni (nie zmieniłam koloru, mimo że zima w tym roku była dość słoneczna), przyjemnie pachnie (tak... kremowo, nie gryzie w nos). Ale obiecanego matu jak nie było, tak nie ma.

Może trafił mi się kosmetyk z felernej partii i dlatego moje odczucia są takie, a nie inne. A może to osobom, które przyrównują Ziaję do Vichy wpadł w ręce gorszy sort tej drugiej marki i dlatego uważają Ziaję za dobry odpowiednik droższego produktu. 

Skład: Aqua, Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Bis-Ethylhexyloxphenol Methoxyphenyl Triazine, Polymethyl Methacrylate, C12-15 Alkyl Benzoate, Cyclomethicone, Glycerin, Triethylhexanoin, Ethylhexyl Triazone, Dimethicone, Potassium Cetyl Phosphate, Cetyl Alcohol, Aluminium Starch Octenylosuccinate, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Hydrogenated Dimer Dilinoleyl/Dimpethylcarbonate Copolymer, Panthenol, Tocpheryl Acetate, Xanthan Gum, Carbomer, DMDM Hydantoin, Metylparaben, Ethylparaben, Parfum, Citronellol, Limonene.

Cena: ok. 20 zł/50 ml
Dostępność: Super-Pharm, apteki
Ocena: 3/5

59 komentarzy:

  1. Ja nie przepadam za marką Ziaja. Zraziłam się ich płynem dwufazowym który zmasakrował mi okolice między oczami, były czerwone, podrażnione, wysuszone, piekły. Od tamtego czasu nie miałam żadnego produktu opatrzonego ich marką. Może się to zmieni, ale póki co mnie nie kusi. Ja kupiłam filtr Uriage przeznaczony do cery trądzikowej, i bardzo go chwalę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie między oczami, a okolice oczu. :D Rozpędziłam się z tym opisem i kliknęłam enter zamiast doczytać. :)

      Usuń
    2. Mnie ta dwufaza też skrzywdziła. Za to całkiem dobry był krem z serii Calma :)

      Usuń
    3. Miałam tak samo - prawie wypaliłam sobie powieki :(

      Usuń
    4. Ja też właśnie męczę dwufazę Ziaja... Co prawda mnie nie podrażnia, ale jest nieskuteczna moim zdaniem i nie kupię ponownie... A co do samej firmy - mają lepsze i gorsze produkty, trzeba testować :) Krem Calma też miło wspominam :)

      Usuń
    5. Też dołączam się do grona pokrzywdzonych przez dwufazę Ziajii.. Niestety do polowy nawet nie dotrwałam.

      Usuń
  2. Mam ten filtr i sprawia wrażenie naprawdę ''nie dającego błysku''.To pewnie tak jak ze wszystkimi kremami, na każdej cerze dają inny efekt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze tak jest, dlatego recenzje bywają tak rozbieżne i nie warto brać żadnej z nich za pewnik :):).
      U mnie Ziaja się świeci - nie jest tak tłusta jak Dermedic, ale zostawia mocną powłokę.

      Usuń
  3. Ja nie znam ani jedego ani drugiego. Zastanawiam sie jednak nad zakupem Vichy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, może przejdź się do apteki po próbki.

      Usuń
  4. Ja właśnie zakupiłam Vichy, więc na dniach wypróbuję. Szkoda tylko, że taki drogi, bo matująca ZIaja byłaby idealnym zamiennikiem... gdyby była matująca;).

    Rimmel Stay Matte Primer <3!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, gdyby była matująca...

      Usuń
  5. stoi na mojej półce z zapasami! Chyba będę musiała w końcu sama się przekonać o jego matowości.

    OdpowiedzUsuń
  6. jako że zosatwia tłusta warstwę to pewnie kiepsko nadaje się pod makijaż? właśnie rozglądam się za jakimś filtrem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez dobrego zmatowienia (ale takiego naprawdę porządnego), podkład zjeżdża, waży się i jest bardzo nietrwały.

      Usuń
    2. Dzięki, już wiem że po niego nie sięgnę. Będę polowała na jakąś promocję na Vichy :)

      Usuń
  7. Nie używam tak wysokich filtrów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ja na razie używam i obserwuję cerę.

      Usuń
  8. Ja w tym sezonie dopiero poznałam matujący filtr z Vichy i przyznaję jest fajny. Na Ziaję mam ochotę, bo podobno świetnie chroni przed promieniowaniem słonecznym i przyda mi się na jakieś letnie wypady, gdy nie będę nakładać makijażu :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem ci, że a letnie wypady tym bardziej brałabym Vichy. Ziaję można jakoś ujarzmić pudrem, ale jak ją zostawisz samopas... Cóż, wygląda się wtedy, jakby wsadziło się twarz do garnka z olejem do smażenia frytek.

      Usuń
    2. Świetnie w takim razie... Nie chcę frytkowej twarzy :-/
      Dobra, to najpierw pomaszeruję po próbki :-P

      Usuń
  9. Nie miałam ani Ziaji ani Vichy. Od niedawna używam filtru Ambio (do kupienia tylko w aptekach DOZ - ich wewnętrzna marka) i mimo że nie jest matujący, a ja mam cerę mieszaną, to makijaż dość ładnie się na nim trzyma, tylko minimalnie gorzej niż jakbym filtru nie użyła. Solo niestety trochę się świeci, ale wystarczy przypudrować pudrem transparentnym i sprawa załatwiona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, przyjrzę się mu :)

      Usuń
    2. Ja też się przyjrzę, widzę, że kosztuje niecałe 10 zł, więc ryzyk fizyk!

      Usuń
    3. Dobra, zamówiłam :-DD

      Usuń
  10. Chciałam go wypróbować, zresztą wspominałam Ci kiedyś o nim, ale no way, nie spróbuję...prędzej połaszczę się na Vichy, albo Antheliosa...o ile w ogóle przekonam się do filtrów i ich codziennego używania bo z tym na razie krucho:]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antheliosa zwykłego czy żelowego? Mam próbki zwykłego i niestety bieli okropnie.

      Usuń
  11. Powiem że nie wszystko z Ziaji mi pasuje ale są takie produkty które mnie zachwyciły a są i takie co odrzuciły. Z VICHY jeszcze nie miałam przyjemności nic używać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziaja jest jak każda inna firma - ma swoje lepsze i gorsze kosmetyki. Podobnie Vichy :)

      Usuń
  12. Mam skórę suchą i testowałam wersję tonującą i tez zostawiała tę okropną, tłustą warstwę. Owszem, po przypudrowaniu niewidoczną ale przez cały dzień czułam ten tłuszcz na skórze. Bleee... Nigdy więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też właśnie odczuwam dyskomfort i nawet, gdy jakoś ujarzmię świecenie, to i tak mam ochotę ciągle zerkać w lusterko.

      Usuń
  13. Też mam ten filtr (cera mieszana) i jestem z niego zadowolona:D Lepka warstwa u mnie na szczęście wchłania się do ładnego pół-matu, gdy dam jej odpowiedni czas na wchłonięcie się- ok. 20-25 minut (stety-niestety:( ) I po takim czasie na prawdę ładnie buzia wygląda i makijaż się trzyma ;) Co osoba do inne odczucia:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam około pół godziny zanim coś nałożę, ale niestety u mnie świecąca warstwa odpuszcza w niewielkim zakresie.

      Usuń
  14. Czyli faktycznie to samo to przeciwzmarszczkowy (dopiero co recenzowałam) - niezły, ale matu żadnego nie ma, no i ta klejąca warstwa... Vichy forever ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powymyślali sobie nazwy od czapy i wszędzie upchali ten sam krem :)

      Usuń
  15. Matującej serii nie miałam, obecnie mam otwarta tonującą (tonuje ładnie, o ile lubisz woskową żółć) i przeciwzmarszczkową, jeszcze nie otwartą. Matu nie potrzebuję, jakoś mi nie przeszkadza świecenie, ale u wielu osób już czytałam, że nie matuje.

    Ale i tak uważam, że za taką cenę jest bardzo ok, nie spodziewam się cudów. Dla mnie ważne że rzeczywiście chroni przed słońcem i przebarwieniami i nie podrażnia mojej wrażliwej skóry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, a ja właśnie szukam czegoś bez ekstra połysku.
      Super, że u ciebie sprawdza się filtr Ziaji, też bym chciała - jest w dobrej cenie :)

      Usuń
  16. Kupiłam parę dni temu również skuszona opiniami. Skoro Ty taką metkę wystawiasz matującej wersji, to nie zdajesz sobie sprawę jak wygląda do cery suchej zwana przeciwzmarszczkową.. Nałożyłam go jedynie raz pod podkład mineralny AM, bo zwyczajnie bardzo wysusza mi skórę i po całym dniu na uczelni czułam się jak klejnoty psa.. Gdyby nie to lepiszcze to strasznie fajny produkt, doradź mi - czy to ma sens krem - minerały - puder ryżowy ? Czy nie będę wyglądała jak pudernica ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja puder ryżowy traktuję jako bazę, czyli nakładam go na filtr, przed podkładem. I w takim układzie mi się sprawdza. Na filtrze źle mi się rozprowadza minerały bezpośrednio.

      Usuń
  17. Brak matu mnie zniechęca :(

    OdpowiedzUsuń
  18. właśnie kończę vichy i kupiłam ziaję. wkrótce sama się przekonam jak się ma jedno do drugiego :)

    OdpowiedzUsuń
  19. mam go i zgadzam się z Twoją recenzją, nie jest zły, ale na pewno nie matuje.
    z tym, że ja nakładam na niego minerały i cały dzień mam cerę idealną (w miarę możliwości;D), czasami, keidy jest bardzo gorąco muszę jeszcze przypudrować.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam tę Ziaję w zapasach i na dniach mam zamiar zacząć jej używać. Ws umie dla mnie najważniejsza jest ochrona przed promieniowaniem, matu nie potrzebuję za bardzo, więc może akurat u mnie się sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń
  21. Dla mnie ten filtr jest lekką porażką, nie dość, że nie matuje, to moja cera nie mogła się z nim dogadać i ciągle reagowała pryszczolami ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja Ziaję lubię, uwielbiam ich płyn dwufazowy. Próbowałam innych, zawsze wracam. Ale z kremami bywało już różnie i jak na dzień dzisiejszy jedynym, który się u mnie sprawdził w 100% był matujący z serii 25+ ;)
    Tego nie znam, ale zasadniczo nie używam takowych. Albo zwykły krem do twarzy albo typowy do opalania. Żadnych combosów ;-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Cieszę się, że wybrałam ten z Vichy :) Sprawdza się u mnie bardzo dobrze, nie mam mu nic do zarzucenia.

    OdpowiedzUsuń
  24. niemożliwe, że coś będzie w stanie Vichy zastąpić!

    OdpowiedzUsuń
  25. Skusiłam się na tę matujacą Ziaję i jest dokładnie tak jak opisujesz. Zero zmatowienia, skóra się świeci. w lanach mam zakup Vichy.

    OdpowiedzUsuń
  26. W zeszłym roku testowałam Vichy i byłam zachwycona. Kilka tygodni temu kupiłam matującą Ziaję i jest średnio. Ale nie jest źle. Konsystencja mi nie przeszkadza, aplikuje się dobrze, ale lepka warstwa jest średnio przyjemna. Stosuję pod makijaż i zachwytu nie ma. Po godzinie się świecę mocno - w ruch idą bibułki matujące Inglota. Potem świecenie się nie jest już uciążliwe i skóra prezentuje się całkiem dobrze. Daję trójkę z plusem. I kupię Vichy :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Kupiłam, ale nie używałam więc na temat działania oraz świecącej się twarzyczki nie wypowiem. Gdzieś czytałam,że posiadaczki cery normalnej bądź suchej będą zadowolone. Ale ile w tym prawdy nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie używam filtrów :) Wizja dodatkowej warstwy na twarz jakoś mi się nie uśmiecha,a smalec ma swoje prawa.
    Zdarza mi się użyć filtra, gdy jestem poza domem, długo i na słońcu (wiem wiem, UV jest wszędzie, na leżaczku pod drzewkiem też). Na co dzień (8-16 w pracy) wystarczają mi filtry w podkładach, kremach na dzień - zwykle coś koło 20Spf.
    Taka jestem nieprofesjonalna w tej kwestii ;-)
    amfibia

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie skusiłabym się na ten produkt. Na razie stosuję podkład z MaxFactora z SPF 20- wolałabym, żeby ochronę miał większą, no ale lepszy rydz niż nic :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie miałam ani jednego ani drugiego, ale zastanawiałam się właśnie nad tym z Ziaji. Myślę, że nawet jak się nie sprawdzi to cena 20 zł nie jest aż taka duża :)

    OdpowiedzUsuń
  31. do twarzy od roku używam vichy, ale gdzies czytałam żeby ochronić dłonie przed sloncem na codzien warto stosować krem z filtrem również na dłonie. może skusze się na filtr z ziaji wlasnie żeby tak go uzywac. pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  32. też mnie w tym kremie irytuje ta lepiąca warstwa i do tego świecąca jak latarnia morska ! :/ ale dobrze chroni przed słońcem...to jedyny jej plus ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. A miałam go zakupić, bo wydał się fajny - matujący, SPF 50, czego chcieć więcej, a ty taka porażka... pozdrawiam i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  34. moj ulubiony to pharmaceris niedlugo zrobie o nim note http://annatygryss.blogspot.com/ pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  35. A ja ma ziaje 50+ do cery dojrzałej (mam 28 lat hehehehe), kupioną ze względu na wysoki filtr i na promocję w tamtym roku. I u mnie ten krem sprawdził się fantastycznie, po spływie kajakowym w pełnym słońcu ja i znajoma która się nim posmarowała (twarz, ręce, kolana) jako jedyne nie miałyśmy poparzeń słonecznych, na drugi dzień cała ekipa błagała o chociaż kapkę na twarz ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...