Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

środa, 14 maja 2014

(Nie)idealny podkład dla (nie)idealnych cer. Amilie Coverage Foundation Sesame

Nigdy nie ukrywałam tego, że jestem łasa na nowości i właściwie ciągle wypatruję jakichś na horyzoncie. Nie zawsze rzucam się na nie, czasem daję sobie na wstrzymanie i śledzę opinie innych. Kupowanie kota w worku to nie do końca dla mnie. Czasami jednak dam się złapać na haczyk i z dziką radością odkrywam nowe, ciekawe i wspaniałe. Przynajmniej w założeniu.

Amilie Mineral Cosmetics pojawiło się w zeszłym roku i zachwyciło oprawą graficzną strony. Sporo dziewczyn zdecydowało się na zamówienie próbek, a część z nich, w tym ja, połakomiło się na pełnowymiarowe opakowania. Lily Lolo nie do końca sprostały moim oczekiwaniom, więc stwierdziłam, że produkt nowej, polskiej marki będzie miał u mnie pole do popisu.

Strona marki wygląda jak cukiereczek, czego nie można powiedzieć o opakowaniach samych kosmetyków. Po takiej uroczej oprawie, spodziewałam się puzderka z stylu Pixie, tymczasem otrzymałam prosty słoiczek, z nakrętką, która sprawia wrażenie dość lichej (w porównaniu z resztą opakowania). Całość okazała się jednak wytrzymała i pomimo upływu czasu nadal jest w dobrym stanie.

Amilie zadbało o komfort użytkownika (psychiczny :D) i zamontowało zamykane sitko, które wydaje się być równie liche, co nakrętka, ale spełnia swoją rolę od ponad roku. 

Pozostawiając kwestie związanie z opakowaniem, czas zająć się tym, co najistotniejsze, czyli wnętrzem. Podkład Amilie, jak każdy szanujący się podkład mineralny, jest w postaci sypkiej. Proszek jak proszek, niby wielkiej różnicy nie powinno być, ale jednak każdy podkład mineralny, z którym miałam do czynienia, zachowuje się na skórze trochę inaczej. Amilie jest koszmarnie suchy, w ogóle nie ma w sobie "kremowości", dlatego średnio się go rozprowadza - właściwie przykleja się do skóry i ciężko go rozprowadzić przy użyciu rozsądnej ilości (spróbujcie nałożyć na tłustawy filtr, to dopiero doznania). Może ze względu na suchą formułę produkt nie prezentuje się na mojej twarzy zbyt dobrze. Podkreśla każde załamanie skóry (nawet takie, o którym nie wiedziałam, magik), osadza się na włoskach. Ponadto tworzy "podkładowe zaskórniki" - jeżeli wasza cera ma fakturę sera z dziurami, to Amilie w każdej z nich się pięknie osadzi i stworzy takiego beżowego wągra. Wygląda to co najmniej dość interesująco (a właściwie to dość obrzydliwie). Nie daje całkowicie matowego wykończenia, ale takie tępe - widać go na twarzy.

Podkład tytułuje się mianem kryjącego, co dla mnie jest kwestią dyskusyjną. Krycie jest trochę gorsze niż Lily Lolo, czyli raczej dość lekkie. Większe właściwości maskujące zaobserwowałam, gdy postanowiłam nałożyć go punktowo, jak korektor. Wtedy naprawdę świetnie pokrył niedoskonałości. Niestety, okazał się bardzo nietrwały w tej roli - po 2 godzinach wszystko wychodziło na wierzch. Zastosowany zgodnie z przeznaczeniem (czyli jako podkład) również nie grzeszy trwałością - po 4 godzinach praktycznie go nie było.

Było gorzko, więc na koniec trochę posłodzę. Amilie ma 6 linii kolorystycznych (Honey, Beige, Golden, Olive, Natral i Cool), a w ramach każdej z nich oferuje 5 odcieni. Bladziochy będą usatysfakcjonowane, bo firma ma w swoim asortymencie też naprawdę jasne kolory. Należy jednak uważać, ponieważ między poszczególnymi odcieniami w danej linii mogą być dość duże przeskoki (np. w odcieniach naturalnych po Cashmere jest Summer Sand, a przepaść między kolorami jest znaczna). Ja używałam drugiego z poziomu Golden, Sesame, który jest dość żółty i całkiem jasny, odpowiadał mi zimą. Gama kolorystyczna to właściwie jedyna zaleta, jaką widzę w Amilie.


Chciałabym zakrzyknąć "Dobre, bo polskie". Niestety, zgadzać się będzie tylko część tego hasła. Polskie, ale niedobre. Być może zainteresuję się Amilie, gdy pojawi się kolejna formuła, ale tej kryjącej mówię stanowcze "nie".

Skład: Mica (CI 77019)
May contain: Titanium Dioxide (CI 77891), Zinc Oxide (CI 77947), Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499), Chromium Oxide Green (CI 77288), Ultramarines (CI 77007), Calcium Carbonate

Cena: 36 zł/5 g
Dostępność: strona producenta, sklep Kosmetyki Mineralne
Ocena: 2/5

26 komentarzy:

  1. Amilie nie używałam, za to lubię AM, używam dokładnie tego samego kolorku, który uwieczniłaś na zdjęciu. Twoja recenzja nie napawa do wypróbowania, ale kto wie, nie wiadomo jakby się u mnie sprawdził. :-) Jedna z Wizażanek powiedziała że wyśle mi próbkę, to przekonam się na własnej skórze. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AM też polubiłam :).
      Jak przetestujesz Amilie, to daj znać :)

      Usuń
  2. Bardzo się cieszę, że jednak nie skusilam się na Amilie (czy jak tam to się pisze). Mam podkład z kolorówka.com i jestem bardzo zadowolona. Też jest dość tępy w rozprowadzaniu (wersja Kaolin), ale jak już popracujesz, to potem siedzi na paszczy cały dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o podkładzie z Kolorówki, ale chyba nie potaniłabym zmieszać pigmentów, żeby uzyskać odpowiedni kolor.

      Usuń
  3. Podkłady AM są naprawdę świetne, za rozsądną cenę. Polecam

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie testowałam, mam mineralny z La Rosa, ale jakoś szału nie ma ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. właśnie kończę podkład Lily Lolo i czaiłam się na Amilie... ale dobrze że trafiłam na Twój post bo jeśli jest jeszcze mniej kryjący i bardziej sypki niż Lily Lolo to szczerze mówiąc sobie tego nie wyobrażam... no i nie chcę mieć beżowych wągrów :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Z minerałów polecam Anabelle Minerals, mają świetne podkłady (innych produktów nie stosowałam) w niskich cenach, biorąc pod uwagę ich wydajność. O nich zdecydowanie można powiedzieć "Dobre bo polskie":) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Najbardziej kremowe minerały, jakie znam, to lucy minerals, rozcierają się cudownie. Mam na myśli oryginalną formułę, bo do wyboru są cztery różne. Sama akurat maluję się teraz edm, które są dość suche, myślę, że amilie też mogłabym spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, to się nie skuszę na te minerałki

    OdpowiedzUsuń

  9. Nic nie mogę powiedzieć tylko wielkie Buuuuuu.... :/
    Jednak nie ma sensu opuszczać ukochanej Lucy w poszukiwaniu nowości :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja Amilie w miare polubilam, acz szalu nie robi, jednak roze maja rewelacyjne!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. do mnie w ogóle minerały nie przemawiają… pokusiłam się kiedyś na mianitury Lily Lolo, ale to nie moja bajka

    OdpowiedzUsuń
  12. o rety, no nie brzmi to zachęcająco

    OdpowiedzUsuń
  13. Tej marki nie próbowałam i na razie nie zamierzam po tym co przeczytałam. Lily Lolo u mnie jest ok:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja z minerałami niestety nic wspólnego nie miałam - ale po opinii raczej się na tą firmę nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ostatnio przymierzam się do podkładu mineralnego i wahałam się między AM a Amilie właśnie. Wiem już, co wybiorę (:

    OdpowiedzUsuń
  16. uwielbiałam na równi z AM, ale ostatnio coś ten podkład mi kaprysił na twarzy
    ... ale może to kwestia zmiany pielęgnacji? muszę pokombinować ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam próbki podkładów mineralnych z różnych firm i jakoś beznadziejnie się u mnie spisują...niby na początku super, twarz wygląda jak z photoshopa, ale po 1-2 godzinach na twarzy mam istny dramat...
    Na razie odpuszczam sobie kolejne próbowanie, ale jak kiedyś znów będę chciała wypróbować coś mineralnego to na pewno na tę formułę się nie skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam podkładb- odcień Honey (chyba). Używam od stycznia codziennie. Jak dla mnie rewelacja! A róż w odcieniu Coconut jest niesamowity :-)
    Miałam próbki AM i LL, ale Amilie jest najlepsze :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie znam tej firmy. Mam podklad z Lily Lolo, ale ostatnio okropnie mi zmarszczki podkresla i wygadam na 40 latke, wiec nie uzywam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie widziałam wcześniej tego podkładu, muszę się mu bliżej przyjrzeć...
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie widziałam,ale ja mało używam tego typu rzeczy :(
    Swoją drogą, nadal nie odkryłam niektórych ciekawych miejsc kosmetycznych we Wro.

    OdpowiedzUsuń
  22. a u mnie podkład amilie sprawdza się idealnie, odcień summer sand wygląda mega naturalnie czego nie mogłam wczesniej uzyskać. i krycie też ma świetne wiec wszystko trzeba jednak testować na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja bardzo lubię kosmetyki Earthnicity. Mi sprawdzają się perfekcyjnie, zwłaszcza teraz latem. Nie spływają, super kryją, nie zapychają porów.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...