Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

czwartek, 24 kwietnia 2014

Nie ufaj lolitkom. L'oreal Shine Caresse 101 Lolita

Nowości i promocje... Która kosmetykoholiczka ich nie kocha, szczególnie, gdy jedno z drugim idzie w parze. Wtedy zazwyczaj rozsądek przywiązujemy do kaloryfera i ruszamy z portfelem w bój. Wiele z nas zapewne wzięło lub/i ma zamiar wziąć udział w festiwalu rozpusty, jaki zafundowały nam sieciowe drogerie (Rossmann, Natura, a ptaszki ćwierkają coś o majowym -40% w Hebe). W tym czasie z chęcią sięgamy po marki, które normalnie nie znajdują się w centrum naszego zainteresowania - ładujemy do koszyków tanie pierdoły, wrzucamy też kosmetyki, których regularne ceny są ciut wyższe. Gdyby nie zeszłoroczna promocja w Rossmannie, zapewne nie sięgnęłabym po bohatera tej notki. 

Hitem początku minionego roku były lakiery do ust. Konsumentki pokochały produkty tego typu dzięki markom selektywnym - YSL i Shiseido. Jednak trend szybko podłapały firmy drogeryjne i na półkach pojawiły się tańsze wersje (m.in. Rimmel i L'oreal). Produkt Rimmela nie do końca mi odpowiadał, dlatego też zdecydowałam się na wypróbowanie porównywanego z YSL L'oreala.

Opakowanie, jakie jest, każdy widzi :D. Złote, eleganckie, wygląda dość luksusowo. Dzięki przezroczystym elementom można zobaczyć kolor kosmetyku - jednakże barwa zza szybki nie do końca odpowiada tej rzeczywistej :).

Aplikator nie wygląda jak zwykły błyszczykowy "kij" (takie proste patyki są chyba coraz rzadziej stosowane, producenci gimnastykują się, jak mogą). Kształtem przypomina trochę serce (powiedzmy :D). Nie jest specjalnie duży, ale sprawia trochę problemów przy wąskich ustach, trudno nim precyzyjnie zaaplikować produkt.

Konsystencja lakieru jest interesująca. Mam wrażenie, że jest bardziej lepka niż przeciętnego błyszczyka, przez co znacznie lepiej przyczepia się do ust. Wbrew obawom nie skleja aż tak mocno kącików, natomiast "łapie" wszystko co może: przy rozpuszczonych włosach, a także podczas jedzenia kruchych ciastek można się odrobinę zdenerwować. Może dzięki tej "czepliwej" konsystencji produkt jest długotrwały. Przez 5-6 godzin potrafi siedzieć na ustach - jeżeli jemy i pijemy to utrzymuje się trochę krócej, bo mniej więcej 4-5 godzin. Wynik jest imponujący, jak na coś błyszczykopodobnego, prawda? Myślałam, że takie cuda to tylko w reklamach :). Nie wpływa jakoś szczególnie pozytywnie na kondycję ust - nie nawilża ich, ale i nie przesusza.

Shine Caresse przyjemnie pachnie (tak jak inne błyszczyki marki L'oreal) i niestety (albo stety) okropnie smakuje.

Na deser zostawiłam kolor. Jakokolwiek moim zdjęciom bardzo daleko do ideału, tak na tych dwóch powyżej da się zauważyć, że Lolita to bezsprzecznie kolor różowy. Średni, ciepły odcień różu z delikatnym złotym pyłkiem (tu musicie mi uwierzyć na słowo) w sobie. Tymczasem na ustach Lolita pokazuje pazurki i okazuje się barwą, która spoufaliła się po drodze z czerwienią. Kolor jest przepiękny i bardzo mi odpowiada (sięgam po niego, gdy nie wiem, co będzie pasowało do danej "stylizacji"), ale niewiele ma wspólnego z tym, co zadeklarował producent. Zmieniają kolor podkłady, szaleją i błyszczyki... Ostrzegam przed zakupem w ciemno!


Shine Caresse to świetny produkt, cechujący się szałową trwałością i mniej atrakcyjną ceną regularną. Po Lolitę sięgam już właściwie odruchowo, moja ręka sama ją wyławia ze sterty mazideł. Mam nadzieję, że wybaczy mi ona to, że nie została ujęta w ubiegłorocznych ulubieńcach. Nie wykluczam, że przygarnę jeszcze inne kolory, oczywiście, po ich uprzednim, bardzo dokładnym sprawdzeniu. 

Cena: ok. 39 zł
Dostępność: Rossmann, Hebe, Natura, Super-Pharm
Ocena: 4,5/5

62 komentarze:

  1. Kolor ma wprost idealny ♥ Ale ja jednak z kolorowych 'mazideł' preferuję te matowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie trochę błysku nie zaszkodzi - uroki wąskich ust.

      Usuń
  2. Zastanowię się nad nią przy kolejnych zakupach, bo brzmi ciekawie;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładny kolor! Mnie ten aplikator jakoś nigdy nie przekonywał i może dobrze ( dla mojego portfela :D )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z aplikatorami jest jak ze szczoteczkami tuszu - producenci cudują, a i tak najlepsze są te proste :D

      Usuń
  4. mam właśnie ten kolor i jest idealny na co dzień, jak będzie -49% na produkty do ust to mam zamiar sprawić sobie jeszcze kolor Princess :D

    OdpowiedzUsuń
  5. O, trwałość ma bardzo dobrą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi akurat bardziej pasuje ten brąz i dlatego kupiłam ten odcień, wiele dziewczyn jednak się nacięło :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go kupiłam z premedytacją :). Szkoda, że się nacięłyście :(

      Usuń
  7. kolor to ja bym chciała taki jak w opakowaniu... :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem zaskoczona, bo szczerze nienawidzę lakierów do ust ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Który ci tak zaszedł za skórę?

      Usuń
  9. Bardzo naturalny kolor :)
    ojj, ja też dziś poszalałam z zakupami...

    OdpowiedzUsuń
  10. Na ustach kolor wygląda rzeczywiście ładnie, jednak nie tego spodziewałam się po zdjęciu aplikatora z błyszczykiem... ;) Zaskakująca trwałość, chyba skuszę się przy Rossmannowskiej promocji, jednak najpierw dokładnie obadam kolory;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolor na ustach idzie w zupełnie inną stronę :)

      Usuń
  11. Te lakiery wyglądają fajnie, ale nie lubię błyszczyków za bardzo ze względu na to, jakie mam uczucie, kiedy używam. Zawsze mam dyskomfort spowodowany klejącą się warstwą na ustach. A przyklejających się włosów nie znoszę jeszcze bardziej :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :). Ja błyszczyki raz lubię, a innym razem nie :D

      Usuń
  12. Ciekawa jestem innych kolorów, ten całkiem fajnie się prezentuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość gamy jest dość soczysta :)

      Usuń
  13. Cudaśna delikutaśna :) Uwielbiam takie odcienie na ustach ):

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja dobrałam dobry kolor ale niestety produkt tak mocno wysuszył mi usta ,że musiałam oddać go siostrze

    OdpowiedzUsuń
  15. ja mam ochotę na jakieś intensywniejsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej linii jest kilka wścieklizn, więc może coś dla siebie znajdziesz :)

      Usuń
  16. Mam odcień Romy i go uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Fantastyczny kolor, bajeranckie opakowanie... No i trwałość, o której piszesz - na pewno się skuszę przy kolejnej promocji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Produkty do ust będą przecenione po majowym weekendzie :)

      Usuń
    2. Dzięki za informację! :)

      Usuń
  18. "Festiwal rozpusty" - uwielbiam ten stan umysłu...

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj, gdyby tylko pigmentacja była lepsza... Wygląda ładnie, no i ta trwałość!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pigmentacja jest dobra, to kryjący produkt. Ale mój aparat trochę wciął kolor, najlepiej oddaje je środkowe zdjęcie :)

      Usuń
  20. Mi ten kolor absolutnie by nie pasował. Za to skusiłam się na Eve i jest fenomenalny!

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam te lakiery! Mam 3 i w zasasdzie gdybym miała wybierać to tylko je bym zostawiła w swoim zbiorze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Lolitą się nie rozstaję, chyba dokupię jej jakąś towarzyszkę :)

      Usuń
  22. Kurczę, wydawało misię ze te kolory sa zbyt jaskrawę, ale na twoich ustach super sie prezentuje- musze potestowac w sklepie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten nie jest nachalny, ale to nie oznacza, że go nie widać :)

      Usuń
  23. Spodziewałam się żywszego koloru po nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej oddaje go środkowe zdjęcie. Mój aparat trochę zeżarł kolor :). Niemniej Lolita wygląda na ustach naturalnie.

      Usuń
  24. ciekawie się prezentuje, sprawdziłabym też jak prezentują się inne kolory:)

    OdpowiedzUsuń
  25. nie mam jeszcze żadnego lakieru do ust :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam z tej serii... tylko inny kolor. Lubię bo trwałe mega ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Za to jak luksusowo wygląda- choć mnie jakoś sama firma średnio kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  28. mam jedno to cudo w tej firmy ale leży odłogiem - nie pasuje mi konsystencja jak i posmak na ustach :(

    OdpowiedzUsuń
  29. Rozumiem, że mam się czuć zachęcona :)
    Idzie promocja 49%, wymacam, zobaczę...

    amfibia

    OdpowiedzUsuń
  30. Kolor na Twoich ustach bardziej mi się podoba, ma charakter :-)
    Nęci mnie ta szałowa trwałość, bo ja wybitnie zjadam wszelkie szminki, błyszczyki itp

    OdpowiedzUsuń
  31. Ech, a ja tak bardzo nie lubię takich błyszczoli :p

    OdpowiedzUsuń
  32. Zaskoczę cię - u mnie Lolita idzie w fiolet i w efekcie mam taki fioletowawy róż :)
    Ciekawe dlaczego.

    OdpowiedzUsuń
  33. U Ciebie to ona jeszcze subtelnie wyglada. Na moich ustach jest soczyscie czerwona:/

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo ładny ma kolor ten błyszczyk, jednak jakoś mnie nie przekonuje, wolę bezbarwne pomadki :)

    http://unbeending.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. e nie... jakiś taki.. zgasił się :(

    OdpowiedzUsuń
  36. Mam kilka kolorów pomadek z tej serii, lepią się i u mnie aż tak długo się nie utrzymują, jak u Ciebie, ale mimo wszystko jakoś je lubię, sama nie wiem czemu. Aplikator serduszkowy, to wg mnie fajny pomysł L'oreala, u mnie taki kształt się sprawdza. Chyba pierwszy raz zastosowali go w Glam Shine?
    Swoją drogą próbowałam zrobić ich zdjęcia na ustach, straciłam dwa dni, a i tak nie wyglądają wcale, jak w rzeczywistości :/

    OdpowiedzUsuń
  37. Od pewnego czasu podchodzę do szafy L`Oreala, oglądam Lolitę i odkładam ją na półkę. Dzięki Tobie wiem, że warto zainwestować w ten lakier do ust:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...