Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

środa, 30 kwietnia 2014

Agent Jej Królewskiej Mości, Max, Max Factor! Max Factor Kohl Pencil 090 Natural Glaze

Zapewne wiele z was chciałoby, aby doba miała co najmniej 48 godzin (optymalne byłyby 72 godziny, ale nie będę wybrzydzała). Sen jest dla słabych! Szkoda tylko, że po naszej skórze szybko widać efekty zarwanych nocy. Najbardziej "zdradzieckie" są oczy i skóra pod nimi. Mój organizm "odwdzięcza" się zwykle pieruńsko ciemnymi obwódkami pod oczami. Czasem budzę się też z zaczerwienioną linią wodną. Na szczęście istnieją różne magiczne przybory, które pozwolą stworzyć iluzję szczęśliwego, wypoczętego człowieka. Zasinienia tuszuję korektorem, na linię wodną ładuję jasną kredkę i gotowe! +100 do dobrego samopoczucia i to jeszcze przed poranną kawą :).

W kwestii malowania oczu jestem żałosną siermięgą. Wychodzi mi to, delikatnie mówiąc, średnio. Zazwyczaj poprzestawałam na jako takim wytuszowaniu rzęs. Kredki? Owszem, miałam zawsze kilka, ale sięgałam po nie raczej rzadko. W moich zbiorach przewinął się też cielisty odcień na linię wodną, ale po jakimś czasie gdzieś go posiałam (znalazłam niedawno). Zapałałam nieposkromioną chęcią posiadania kredki marki Max Factor po tym, jak zobaczyłam ją na kilku blogach, a na jednym z wizażowych wątków zapanował na nią szał. Jak kolejna owca, rzuciłam się w pogoń za 090 Natural Glaze.


Myślę, że w przypadku tego produktu nie będę się dłużej zatrzymywała nad jego opakowaniem. Klasyczna kredka, którą trzeba strugać od czasu do czasu, nic wielkiego :).

Pod względem konsystencji Max Factor nie przypomina kredek ołówkowych (:D), jest od nich bardziej miękki. Nie jest tak woskowy jak kredka do brwi Catrice, rysik jest bardziej kremowy. Kreskę rysuje się bez problemu, nie trzeba wkładać siły w operowanie kredką. Kosmetyk jest dobrze napigmentowany, kryjący, już po aplikacji jednej warstwy spojrzenie jest odświeżone.

Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie trwałość. Kreska trzyma się na linii wodnej praktycznie od nałożenia do zmycia (zwykle noszę makijaż około 8 godzin, czasem 10 - Max Factor cały czas jest na warcie). W międzyczasie odrobinę blaknie, ale schodzi równomiernie, bez prześwitów. Produkt jest w pewnym zakresie łzoodporny, ale kontakt z wodą skraca jego trwałość (szybciej traci intensywność). Nie podrażnia oka.

Początkowo obawiałam się koloru tego kosmetyku. Kredka ma dość różowy odcień, sądziłam więc, że nie będzie dobrze pasował do mojej odrobinę żółtawej karnacji. Na szczęście całkiem nieźle się komponuje, więc noszę ją bez obaw.
Po lewej: kredka cielista Basic
Po prawej: kredka Max Factor


Nie wyobrażam sobie porannego makijażu bez tej cielistej kredki. Chwila roboty, a oczy od razu wyglądają lepiej!

Cena: ok. 30 zł
Dostępność: Rossmann, Hebe, Super-Pharm
Ocena: 5/5

68 komentarzy:

  1. Tez ją mam i ratuje mnie w sytuacjach gdy moje oczy wyglądają jak u Wampira:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest to praktycznie każdy poranek :D

      Usuń
  2. Rzeczywiście efekt jest rewelacyjny! Mała rzecz a cieszy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę na nią polowala na promocjach w hebe <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Efekt bardzo ładny i przede wszystkim naturalny, ja używam cielistej kredki z orfilame i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę z Oriflame też muszę kiedyś dorwać :)

      Usuń
  5. Uwielbiam ją, żadna inna jej nie dorównuje, ani pod względem koloru, ani optymalnej miękkości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż takiego rozeznania nie mam, wierzę więc na słowo :)

      Usuń
  6. Ooo muszę się za nią rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ją z jakiejś wymianki i polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem na wymianach można dorwać perełki :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Dla mnie zupełnie wystarczająca :)

      Usuń
  9. zdecydowanie u siebie wolę czarną linię wodną (tak, tak :D jestem w grupie tych koszmarów :D ) ale za tą też się rozglądam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się podoba ciemna linia wodna, ale mam małe, świńskie oczka :D

      Usuń
  10. Też lubię takie naturalne kredki na linię wodną, ale pamiętam jak kiedyś, gdy byłam dzieckiem była moda na białe, które były koszmarkiem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam swego czasu kredkę Basic, ale nie byłam specjalnie zadowolona... Max Factora próżno szukać w moim Rossmannie, rozchodzi się jak świeże bułeczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Basic lubiłam, ale teraz bym do niej chyba nie wróciła :)

      Usuń
  12. Ja nawet nigdy nie pomyślałam, żeby cielistą kredką się wymalować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, czy by ci pasowała :)

      Usuń
  13. Jest boska, kupiłam ją w sumie bez przekonania, a okazała się naprawdę świetna. Lubię takie zaskoczenia ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ją kupiłam, bo kupowali wszyscy :)

      Usuń
  14. Wygląda cudownie, zachodzę codziennie do Rossmanna z nadzieją, że ją dołożą:( Na stanie jest tylko biała, ale ta daje zdecydowanie bardziej naturalny efekt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dostępnością jest problem, szczególnie w trakcie obniżek :)

      Usuń
  15. Uwielbiam tę kredkę. Używam jej do codziennego makijażu od ponad pół roku i nie wyobrażam sobie już życia bez niej :)

    OdpowiedzUsuń
  16. na razie nie potzrebuje podobnej, ale dobrze wiedzieć na co mieć oko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie wiesz, kiedy zjadacz snu trafi na ciebie ;)

      Usuń
  17. Ja mam białą kredkę i też jestem zadowolona, ale po cielistą koniecznie muszę sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w białej wyglądam klaunowato, cielista prezentuje się lepiej :)

      Usuń
  18. Mam ją i również bardzo lubię, chociaż nie utrzymuje się ona u mnie tak długo jak u ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest widoczna długo, bo moja linia wodna jest dość czerwona :)

      Usuń
  19. fajnie, że tak długo się utrzymuje! będę o niej pamiętać, jak się skończy moja ulubiona z Essence (z limitki ready for boarding, jest super) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie żałowałam, że nie skusiłam się na tą RFB z Essence :)

      Usuń
  20. Uwielbiam ją i u mnie zdetronizowała słynną Vow :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam porównania, ale MF zaspokaja moje potrzeby :)

      Usuń
  21. ja mam na razie kredkę nude z Oriflame, która jest dużo tańsza od tej a u mnie sprawdza się bez zarzutu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tą z Oriflame też miałam ochotę, ale jak na złość, nie mogłam znaleźć konsultantki :)

      Usuń
  22. Mam tą i taką z Catrice ale na mnie chyba te kredki nie działają- tzn. mam wrażenie że z wyglądam gorzej niż bez:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to kwestia odcienia i te kredki są dla ciebie zbyt brzoskwiniowe?

      Usuń
  23. Odpowiedzi
    1. Warto mieć taką tajną broń w swojej kosmetyczce :)

      Usuń
  24. Ja też ją uwielbiam :) Używam codziennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od razu się wygląda lepiej, prawda :)?

      Usuń
  25. Sięgam po nią codziennie rano :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mogłam ją wziąć na promocji, bo nie mam dobrej cielistej kredki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się za nią rozejrzeć, szczególnie w promocji :)

      Usuń
  27. bardzo lubię naturalne kredki a te mają bardzo ciekawe odcienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej wygląda cielista niż biała :)

      Usuń
  28. Mam te z Basic, ale nie sięgam po nią często. W zasadzie to zapominam, chyba musże ja odkopać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja też zaginęła w akcji chyba na rok :)

      Usuń
  29. Chyba przejdę się po Rossmannach, może jeszcze gdzieś ją znajdę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może się uda :). Choć zwykle w czasie takich promocji schodzi jak ciepłe bułki :)

      Usuń
  30. Miałam ją w czasach, gdy drogerie jeszcze nie wpadały na pomysły z takimi promocjami. Wybuliłam te prawie 3 dychy na kredkę (do dziś pamiętam ten ból przy kasie)i po 3-4 użyciach wiedziałam,że za te 3 dychy mogłam iść do kina z popcornem. Oczy piekły i wszystko było źle - no i najgorsze,że nawet na pocieszenie nie mogłabym patrzeć w ekran ;-)
    ta kredka=zło wcielone, a nigdy wcześniej i później nic tak nie zadziałało na me oczy. ciekawe...
    anibiaa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz...Jakiej kredki używasz na linię wodną?
      Kupiłam niedawno my Secret na spróbowanie i przy aplikacji płakałam jak dziecko (chyba jest na razie za ostra), a po MF nic :D

      Usuń
  31. W tym momencie zdarza mi się użyć podnośnika z Catrice...(matko, naprawdę nie pamiętam normalnej nazwy, przez tą naszą gonitwę z Dzolls po "podnośnik").
    *edit* z limitki Catrice Hollywood Fabolous 40ties (heh, na Twoim blogu znalazłam). Nie jest może rewelacyjny ten odcień, bo trochę za różowy, ale od czasu do czasu, jak szczególnie mi jakoś mętnieje spojrzenie to wystarcza. Za to w momencie doprowadzenia brwi do ładu świetnie zaczęła spełniać swoją podstawową rolę.
    Szkoda, że MaxFactor mi nie leżał, bo kolor dobry.
    A MySecret mam, ale twarde to to...w sumie lepiej mi za korektor konturu ust służy, jak mnie czerwień poniesie..
    A.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja niestety nie mogę używać żadnej kredki na linii wodnej bo od razu mnie uczula i oczy mnie bola i łzawią.Aczkolwiek miałam juz kredki z max factora i to jedne z moich ulubionych

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...