Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 23 marca 2014

Skóra w formie. SVR Lysalpha Active Creme

Gdyby ktoś powiedział mi rok temu, że moim ulubionym działem Super-Pharmu stanie się dział z demokosmetykami, chyba kazałabym mu się popukać w głowę. Mocno. Tymczasem od kilku miesięcy potrafię oglądać półki z tymi produktami przez dłuższą chwilę. Panie konsultantki nie dadzą człowiekowi pomedytować w spokoju i zawsze jakaś spieszy z pomocą. Zdecydowałam się na udzielenie kredytu zaufania jednej z nich i zamiast Effaclaru DUO, popędziłam do kasy z kremem SVR.

Spotkałam się z opiniami, że SVR produkuje świetne kosmetyki, ale jest marką niedocenianą. I coś w tym jest, bo nawet podczas promocji - 40%, konsumenci chętniej sięgają po Vichy, Biodermę i LRP. Za to półka SVR zwykle ugina się pod naporem opakowań. Czy warto dać tej marce szansę?

Spośród gamy kosmetyków do cery zanieczyszczonej wybrałam, za namową pani konsultantki, krem aktywny. Ponieważ przedstawiła go ona jako konkurenta Effaclaru DUO, więc musiałam go wypróbować.

Produkt ten znajduje się w prostej tubie z grubego plastiku, o której nie warto się rozpisywać. To opakowanie świata nie zmieni.

Krem ma przyjemną, kremowo-żelową konsystencję, z naciskiem na tej pierwszy człon. Ma więcej "kremu w kremie" niż dość rzadki, żelowy Effaclar. Rozprowadza się bez większych problemów. Nie zostawia na skórze oblepiającej warstwy, wchłania się do matu. Dobrze współpracuje z podkładami, można na niego bez problemu nałożyć produkty w formie płynnej i sypkiej.

W kwestii działania, choć zużyłam dwie tubki tego kremu, nie mogę ogłosić się ekspertem. Proszę czytelników o wzięcie pod uwagę tego, że po SVR sięgnęłam, gdy moja cera była jako tako ustawiona, bowiem po kuracji Effaclarem DUO. Nie wiem więc, jak sprawdzi się ten produkt w pierwszej linii ataku na zaminowaną twarz.

Kosmetyk ze stajni SVR poradził się świetnie, jeżeli chodzi o "utrzymanie pokoju" na skórze. Przez cały okres jego stosowania na czole nie wyskoczyła mi ani jedna krosta, nie pojawiło się też syfiaste bindi między brwiami. Byłam zachwycona stanem cery w tym rejonie. Zapomniałam też o wulkanach na brodzie i większej części policzków. Czasem potrafiło mi wyskoczyć coś w okolicach oka, ale to było sporadyczne zjawisko. Natomiast krem poległ w walce ze skórą na nosie - zaskórniki i rozszerzone pory nie dały za wygraną (choć były trochę spacyfikowane). Podobało mi się, że pomimo widocznego działania antypaskudowego, kosmetyk nie był agresywny dla skóry. Nie podrażnił cery, ani jej nie wysuszył; wręcz lekko ją nawilżał.

Minusy? Oprócz ceny, która jest wadą wszystkich kosmetyków aptecznych, ogromnym problemem jest zapach tego produktu. Nos jak nos, każdy czuje inaczej, ale gdy czytam, że ten krem ładnie pachnie, to coś mi się przewraca w żołądku. Po jakimś czasie człowiek przyzwyczaja się do zapachów i nie wyczuwa ich aż tak, ale pierwszy tydzień z SVR był dla mnie ciężki. Ten krem pachnie nieprzyjemnie, trochę plastikowo, Effaclar DUO to przy nim perfumy...

Myślę, że wrócę jeszcze do tego produktu. Może nie jest idealny, ale potrafił utrzymać moją cerę w ryzach. Syndrom odstawienia nie jest przyjemny :(.

Skład: Aqua, Gluconolactone, Ethylhexyl Stearate, Myristyl Alcohol, Glycerin, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Sodium Hydroxide, Salicylic Acid, Butylene Glycol, Methyl Methacylate Crosspolymer, Dicaprylyl Carbonate, Cyclopentasiloxane, PEG-75 Stearate, Zinc PCA, Myristyl Glucoside, Tephrosia Purpurea Seed Extract, Silica DimethylSilylate, Dextrin Palmitate, Xanthan Gum, Squalana, Palmitic Acid, Steareth-2-, Ceteth-20, Phanoxyethanol, Parfum.

Cena: ok. 31-56 zł/40 ml
Dostępność: Super-Pharm, apteki (np. internetowe: Gemini, Słonik, Melissa, Ziko)
Ocena: 4-4,5/5

28 komentarzy:

  1. Miałam kiedyś próbkę kremu matującego i byłam z niego bardzo zadowolona. Ładnie utrzymywał makijaż i nie zapychał. Nie pamiętam nazwy, być może to ten sam krem, który opisujesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W serii Lysalpha są chyba dwa kremy: matujący i aktywny :). Ale mogę się mylić :)

      Usuń
  2. Miałam ten krem lata temu, potem trafiłam na Glyco A i pozostałam wierna glyco :) ale dzięki za przypomnienie o tym produkcie, widziałam go chyba niedawnop w hebe, może dla odmiany znów trafi na moją półeczkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go w swoim Hebe nie widziałam, choć mignęło mi coś tej marki. Może to chwilowe braki :).
      Muszę poczytać o Glyco A, pierwszy raz widzę :).

      Usuń
  3. Szkoda, że również nie działa na zaskórniki :( DUO też tego nie robi, przynajmniej u mnie ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę w końcu sięgnąć po coś z tej firmy, bo już kilka dobrych miesięcy "chodzę" koło nich i nie mogę się zdecydować;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak chodzę wokół Synchroline :)

      Usuń
  5. Przyznaję bez bicia, że nigdy nie miałam nic z tej firmy :D Ale z Twojej recenzji wynika, że te kosmetyki sa całkiem w porządku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za ten jeden mogę "ręczyć", nie wiem jak inne :).

      Usuń
  6. Dobrze że nie pogorszył stanu cery - hmm ja mogę się tylko cieszyć że nie mam takowych problemów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też mi się wydaje, że kosmetyki tej marki są niedoceniane. Świadczą też o tym sporadyczne recenzje na blogach. Obecnie jestem zachwycona mineralnym filtrem i zastanawiałam się na co jeszcze powinnam się skusić. W planach mam duo+, ale następnym razem sięgnę po SVR :)

    OdpowiedzUsuń
  8. zatrudnij się w SP i będziesz medytowała sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. jeśli znów mi twarz zacznie wariować to pomyślę nad nim : )

    OdpowiedzUsuń
  10. Od pewnego czasu rozważam zakup kremu na bazie kwasów. Nie umiem opanować niektórych partii twarzy. Gdy znika jedna dioda, obok pojawia się następna...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja dałam kredyt zaufania marce Iwostin i ich kremowi na niedoskonałości Purritin, to był duży błąd. Do dzisiaj leczę wysyp na lewym policzku ;/ Z podkulonym ogonem wróciłam do Effaclaru. Kupiłam już ten z plusem. Ale, niestety, bez wizyty u dermatologa się chyba nie obędzie ...

    OdpowiedzUsuń
  12. SVR bardzo lubię, a dermokosmetyki wielbię już od jakiegoś czasu regularnie nabywając kolejne ;P

    OdpowiedzUsuń
  13. O Effaclar DUO również słyszałam, że ładnie pachnie :D
    Twoja notka potwierdza wniosek z moich obserwacji, że warto czasem dawać kredyt zaufania mniej popularnym markom.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakoś nie zwracałam uwagi na produkty tej firmy. Widzę, że muszę to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  15. firma ma wiele perełek i aż szkoda, że wszyscy sięgają po Vichy!

    OdpowiedzUsuń
  16. Już od dawna go chcę. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeśli krem działa to zapach (nawet najgorszy) bym ścierpiała :P

    OdpowiedzUsuń
  18. ja do svr się zraziłam po zakupie kremu 25 + (chronolyse bodajże)... Fajny krem, ale na noc, mimo przeznaczenia na dzień, bo niesamowicie "wałkował" się na skórze. pod makijaż nie nadawał się w ogóle. pierwszy raz spotkałam się z taką sytuacją

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie stosowałam nic z svr ale Twoja recenzja brzmi ciekawie ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo się cieszę, że jak do tej pory nie byłam zmuszona do stosowania tego typu produktów. Aczkolwiek dobrze wiedzieć czego szukać w razie pogorszenia się sytuacji. Miło, że niekoniecznie musi to być Vichy. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. SVR znam jedynie z barwionego filtra, który tak na marginesie bardzo lubię :) Muszę się przyjrzeć innym produktom marki - utrzymanie cery w ryzach brzmi zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja z kolei bardzo sobie chwalę ten do cery naczyniowej, bardzo dobrze nawilża i nadaje się pod makijaż

    OdpowiedzUsuń
  23. Stosuje od rygodnia jako pierwsza linie ognia i jest poprawa,jestem zaskoczona efektem, zagoil wszystko co sobie podrapalam. Pierwsze wrazenie
    Bardzo pozytywne na obszerniejsza opinie za wczesnie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...