Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

sobota, 8 lutego 2014

Za, a nawet przeciw. Alverde Nutri-Care Shampoo Mandel Argan

Przy recenzji każdego szamponu zwykle wspominam o tym, że znalezienie odpowiedniego to nie lada wyzwanie. Szczególnie, gdy skóra głowy jest bardziej uparta od całej reszty. Takiej to trudno dogodzić. Dodawszy do tego przetłuszczające się kłaki, naprawdę trudne jest odkrycie złotego środka.

Kosmetyki marek własnych drogerii i marketów zyskały w ostatnich latach sporą popularność. Wiele osób, podążając trochę ślepo za etykietkami, panicznie bało się zakupu czegoś "niemarkowego". Sama tak miałam. Wolałam chwycić żel Nivea niż żel z Biedronki. Wmówiłam sobie irracjonalne uprzedzenia do tych wyrobów. Zupełnie niesłusznie. Marki własne udowodniły mi, że w ich asortymencie można znaleźć świetne produkty, często z lepszymi składami i bardziej przystępne cenowo niż wytwory międzynarodowych koncernów. Isana, Alverde, Cien, Blanchette, Sephora, czy BeBeauty na stałe zagościły na wielu łazienkowych półkach. Jednak zgodnie z zasadą, że to, co trudniej dostępne, bardziej kusi, rzesze kosmetykoholiczek marzą dniem i nocą o produktach dostępnych poza granicami kraju. Alverde, Balea, Ebelin, p2... Chcąc nie chcąc, każdy gdzieś coś o nich słyszał (niektórzy wręcz mają alergię :D:D). Czy te kosmetyki są warte wypłakiwania oczu? To zależy. Dziś na tapecie wylądował jeden z produktów, którego zakup warto rozważyć.

Migdałowo - arganowy szampon Alverde wylądował na liście produktów, które koniecznie muszę nabyć w DM, po bardzo pozytywnych recenzjach innych blogerek. Oczyma wyobraźni już widziałam, jak moje włosy stają się dopieszczone, a skóra głowy spacyfikowana. A jak było?

Szampon znajduje się w prostej butelce. Opakowanie jest solidne, płaska klapka chodzi bez zarzutu. Nie ma się czego czepiać, więc nie będę marudzić.

Produkt ma dość gęstą, lekko żelową konsystencję, trochę taką kisielowatą. Pieni się całkiem nieźle, choć mam wrażenie, że aby uzyskać pianę, trzeba go użyć więcej niż "normalnego" szamponu. Dobrze oczyszcza włosy, są po jego użyciu skrzypiące, chociaż nie tak jak po Barwie. Pomimo uczucia czystości włosy są jednocześnie odżywione. Nawet bez aplikacji odżywki nie przypominają suchych drutów. Po dokarmieniu czupryny dodatkowym specyfikiem efekt jest naprawdę świetny. Włosy są miękkie, wygładzone, ale nie przeładowane. Przynajmniej jeżeli chodzi o dolną część, mniej więcej 3/5 długości. Trochę gorzej jest w przypadku nasady. Szampon w żaden sposób nie uczula mojej skóry głowy, za co jestem mu wdzięczna. W dniu umycia włosy na całej długości wyglądają dobrze. Ale już nazajutrz przetłuszczają się u nasady i są oklapnięte. Pozostała część nadal wygląda dobrze, ale ten błyszczący czepek nie prezentuje się zbyt atrakcyjnie.

Uważam, że szampon Alverde ma szansę zauroczyć osoby, których włosy są na całej długości suche. Jeżeli natomiast przetłuszczają się u nasady, konieczne będzie zaprzyjaźnienie się z częstym myciem. Raczej ponownie się nie zdecyduję na ten produkt, bo wolę produkty, które tak szybko nie wejdą w komitywę z produkowanym przez moją skórę głowy smalcem.

Skład: Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Lauryl Glucoside, Sodium Lactate, Maris Sal, Betaine, Argania Spinosa Kernel Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Sodium Cocoyl Glutamate, Disodium Cocoyl Glutamate, Xanthan Gum, Alcohol, Huydrogenated Lecithin, Hydrolyzed Corn Protein, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Soy Protein, Caramel, Sodium Phytate, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Parfum, Linalool.

Cena: 1,95 euro/200 ml
Dostępność: drogerie DM
Ocena: 3,5-4/5

31 komentarzy:

  1. Mam złe wspomnienia związane z tym szamponem, zawsze kosmicznie obciążał mi włosy :( po kilku użyciach postanowiłam spożytkować go do innych celów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie dobrze działa na końcówki, ale przy skórze głowy to śliska sprawa :D

      Usuń
  2. ostatnie słowa Twojej recenzji doprowadziły mnie do panicznego śmiechu :D
    niestety chyba mamy podobne włosy (skórę głowy?), więc pewnie opisany wyżej gagatek nie byłby moim przyjacielem.
    mam w tej kwestii tylko jednego ulubieńca - szampon mineralny Zdrój, apteczny, tani, który mieszam po prostu z innymi szamponami (w proporcji 50:50, producent zaleca rozrabiać ten szampon z wodą, ale dla mnie ten sposób się nie nadaje). niestety działa przez 2 tygodnie, przedłużając o jeden cały dzień świeżość moich włosów, a później wskazana jest przerwa w jego stosowaniu i po kilku tygodniach znowu działa bez zarzutu.
    bardzo ciężko mi znaleźć inny szampon, który dawałby choć w połowie tak dobre rezultaty, ale wierzę, że może kiedyś moja skóra głowy się zmieni albo ulubieniec się napatoczy ; )
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, muszę sprawdzić ten szampon!

      Usuń
  3. 100% racji z tym lękiem, przed niemarkowymi produktami, aleeeee.... nie smiej się, ja teraz tak mam, że obawiam się kupic coś z NIvea, Garniera czy innej Soraya :D nie wiem skąd mi się to bierze, ale patrze na nie jak na gorsze dzieci... a nawet mogę powiedzieć, że do Rossmana zaglądam z częstotliwością raz na miesiąc :) Isana do tej pory mnie nie przekonała... miałam i odżywki i te cudne masla co to na włosy je aplikują... no ale sorry, nawet jakby złoto w tym skaldzie tam miały to działają na mnie jak płachta na byka :D
    OOOOOO jak czytam jakąś pozytywną recenzję, to tak jak TY widzę, że moje włosidła są cudowne i się uśmiechają... a czasami wychodzi inaczej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz też patrzę niechętnie na Nivea i inne :D.

      Usuń
  4. Czyli nie do końca dla mnie, bo mam przetłuszczające się kłaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, tłuścioszki nie będą zachwycone :/

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Nie u każdego wszystkie blogowe hity się sprawdzą :)

      Usuń
  6. Też tak miałam z "markowymi" rzeczami, kiedyś kupowałam tylko to, czego reklamę zobaczyłam w TV. ;p Potem odkryłam wizaż i blogi i moje życie się odmieniło haha :D
    A co do tego szamponu, skoro wzmaga przetłuszczanie, to nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem Nivea, szampon Elseve, balsam Garnier - kupowałam, bo widziałam w reklamach i myślałam, że to super. Odkrycie Wizażu w moim przypadku zmieniło bardzo wiele :)

      Usuń
  7. Mnie też do końca nie zadowolił ten akurat. Natomiast ten oczyszczający już tak. Chociaż ja jestem zdania, że szampon ma głównie myć, odżywki i maski są od całej reszty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, szampon ma myć. Ale dla mnie ważne jest jeszcze to, żeby przy tym oczyszczaniu nie podrażnił skóry głowy, ani jej nie przesuszył.

      Usuń
  8. Bardzo dobry wstęp na temat uprzedzeń do "własnych" marek i idealizowania zagranicznych marek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak nas reklamy "wychowały" :).

      Usuń
  9. Ostatnie zdanie powala :D W takim razie mi też by nie przypasował, również mam włosy przetłuszczające się u nasady :) I bardzo mnie kuszą produkty Alverde, Balea i inne ;) Jak będę kiedyś w DM, to zrobię zapasy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W DM też robię zapasy i to właśnie głównie jeżeli chodzi o włosy :)

      Usuń
  10. Miałam ten szampon w duecie z odżywką.
    Niestety, okazał się być bardzo przeciętny.
    Absolutnie niczym się nie wyróżniał.
    A odżywka była małym koszmarkiem ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To aż dziwne, że szampon cieszy się tak dużym poważaniem, a odżywki chyba nikt nie lubi :)

      Usuń
  11. Czyli jak u Ciebie szampon raczej u mnie by się nie sprawdził - a z tymi markowymi komsetykani czasami kupuję żeby dostać kopa w zada i wróćić do tańszych - choć jak wiadomo wszędzie trafiają się perełki kosmetyczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, dobre kosmetyki można znaleźć w każdej marce :)

      Usuń
  12. Mam włosy przetłuszczające się u nasady, a suche u końcach i czasem ciężko dogodzić im odpowiednim szamponem, ale od kiedy zaczęłam stosować metodę OMO, zaczynam myśleć, że w końcu odkryłam coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robiłam przymiarki do OMO, ale na razie poprzestałam na czytaniu o tej metodzie :)

      Usuń
    2. Polecam, przy moich włosach przetłuszczających się szybko u nasady, a suchych na końcach, już po kilku myciach tą metodą widzę różnicę :)

      Usuń
    3. Dobrze, że napisałam o tym dwa razy, w końcu to taki skomplikowany stan włosów :D

      Usuń
  13. u mnie alverde nie działa na włosach, no cóż wolę silikony hehe

    OdpowiedzUsuń
  14. Eee to nie dla mnie on. Może i dobrze, bo do granicy mam spory kawałek:P

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja się kiedyś zraziłam do szamponów Alverde, więc i tak szybko z nich nic nie wypróbuję. Zdecydowanie wolę te z Balea ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja lubie Head and Shoulder i malo co mi go przebija hehe

    OdpowiedzUsuń
  17. miałam ten szampon i również nie byłam jakoś szczególnie zachwycona. chyba nic nie przebije wersji z jabłkiem i papają, niestety już wycofanej...
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...