Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

wtorek, 11 lutego 2014

Witaminki, witaminki! GlySkinCare Intense C Serum 7,5% L-Ascorbic Acid

Minimalizm w każdej dziedzinie życia stał się ostatnio szalenie popularny. Mniej tego, mniej tamtego... Ogranicz zasoby swojej szafy, wyrzuć bibeloty, zredukuj ilość używanych kosmetyków do minimum. Moda, jak każda moda, pewnie szybko przeminie (nie licząc tych osób, dla których maksymalne hamowanie zapędów stanie się trwałym nawykiem). Ta obecna tendencja zmusiła mnie do pewnych przemyśleń i małych podsumowań. Mogę powiedzieć, że byłam minimalistką w kwestiach pielęgnacji, zanim to stało się modne :D. Dwa lata temu używałam żelu do twarzy, kremu nawilżającego i płynu micelarnego. Nie potrafiłam zrozumieć po co komu dwa kremy, tonik, krem pod oczy, nie wspominając o takim zbytku, jakim są maseczki. Wraz z upływem czasu zaczęłam lepiej rozumieć swoją skórę i jej potrzeby. W moim przypadku sprawdza się stopniowe włączanie kolejnych produktów. Gdybyście spytali mnie dwa lata temu, czy zamierzam sięgnąć po jakieś serum, pewnie spojrzałabym na was jak na przybyszów z innej planety. Serum? A po co to komu?

Słyszałam o dobroczynnym działaniu witaminy C na naszą skórę, ale nigdy nie kusiło mnie sprawdzenie tego na własnej skórze. Dopiero, gdy Kasia napomknęła, że jej promienna cera jest m. in. efektem nacierania się witaminą C, zapragnęłam wypróbować jej działanie (C, nie Kasi) na sobie. Z zapasów wygrzebałam więc produkt GlySkinCare przyniesiony z jednego ze spotkań.

Opakowanie tego produktu było dla mnie wyzwaniem. Wszystko pali mi się w rękach, dlatego wszelkie szklane butelki są zagrożone. Tym razem obyło się bez ofiar, zużyłam serum do ostatniej kropelki, nie podzieliwszy się nim z podłogą albo zlewem. Odnośnie butelki nie mam żadnych zastrzeżeń, ale trochę przyczepię się do pipety, która mogłaby być trochę dłuższa (kończy się ok. 0,5 cm nad dnem).

W kwestii konsystencji nie mam zbyt wiele do opisywania. Nie wiem dlaczego, ale ubzdurałam sobie, że to serum będzie olejowe. Nic bardziej mylnego, jest jak najbardziej "wodne". Na twarzy tworzy taką świecącą, ale nie tłustą warstwę. Nie nawilża, ani też nie zapycha. W czasie mrozów (dużych różnic temperatur między  powietrzem w mieszkaniu i tym na dworze) warto połączyć serum z kremem nawilżającym.

Czy witamina C przysłużyła się mojej cerze? Choć czytałam, że takie serum daje dość szybkie efekty, to jakoś nie zauważyłam tego ekspresowego działania u siebie. Byłam jednak cierpliwa i ten anielski spokój popłacił. W ciągu dwóch miesięcy (na tyle wystarczyła mi ta buteleczka) moja skóra nie przeszła może całkowitej metamorfozy, ale zmieniła się wyraźnie. Serum zadziałało rozjaśniająco na przebarwienia, które pojawiły mi się na skroni - wyraźne czerwone placki są teraz praktycznie niewidoczne. Pozytywne wyniki osiągnęło też w pacyfikowaniu moich naczynek na nosie. Czerwona pajęczyna wyraźnie straciła rezon i jakby się zmniejszyła. Poza tym "działaniem punktowym" produkt sprawił też, że moja cera, która w miesiącach zimowych nie grzeszy świeżością i często robi mnie na szaro, zaczęła wyglądać bardziej promiennie. Ewentualne niewyspanie zdradzały tylko cienie pod oczami (tam się nie odważyłam zastosować produktu).

Produkt GlySkinCare pokazał mi, że szprycowanie się witaminami może przynieść sporo dobrego. Z pewnością zaprzyjaźnię się z witaminą C i być może jeszcze wrócę do tego kosmetyku. Polecam!

Skład: Propylene Glycol, Ascorbic Acid, Lecithin, Polyacrylamide, C13-14 Isoparaffin, Laureth-7.

Cena: ok. 60-80 zł/15 ml
Dostępność: apteki (np. Gemini), sklepy internetowe (np. bio-med)
Ocena: 4,5-5/5

51 komentarzy:

  1. Z tego co wypisujesz, bardzo Ci pomogło. Owszem, sama też mam przebarwienia, ale choćby mi dopłacili, nie nałożyłabym tego paskudztwa na twarz. Po pierwsze , pierwsze miejsce w składzie glikol propylenowy (!). Po drugie, izoparafina, wiadomo ,że pochodna oleju parafinowego.. Szok, że to tyle kosztuje. Ja raczej zainwestuję w serum z BU.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze że napisałaś to o składzie, moja nerka poczuła się odrobinę mniej zagrożona. ;P

      Usuń
    2. Cóż, czasem kosmetyki z niekoniecznie dobrym składem mogą zaskoczyć... Masa ludzi kocha wysokopółkowe podkłady, które zwykle są mieszanką silikonów i pigmentów. Z drugiej zaś strony, dobry skład nie zawsze oznacza szałowe działanie.
      A serum z BU na pewno wypróbuję.

      Usuń
  2. z GlySkinCare kocham ich mleczko pilingujące, odmieniło moją cerę o 360 stopni
    zniknęły wszystkie przebarwienia :) a i niespodzianki pogoniło ;)

    rozejrzę się za tym serum jak troszkę mazideł podenkuję do twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mleczko peelingujące? Nie przepadam za mleczkami, ale mnie zaintrygowałaś :).

      Usuń
  3. recenzowane serum jest b fajne ale to oferowane przez bu jeszcze lepsze !
    alieneczka- jesli cos zmienia sie o 360 st to zn ze wraca do stanu wyjsciowego ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musze koniecznie spróbować tego z BU. Tylko teraz będę miała problem, bo nie wiem, czy wybrać olejowe, czy to a'la Flavo C :)

      Usuń
  4. Tez słyszałam o dobrym działaniu witaminy C, więc prędzej czy później zaopatrzę sie w jakieś serum ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, może przyjemnie zaskoczyć :)

      Usuń
  5. Uwielbiam działanie witaminy C! Kiedyś używałam serum Flavo C i efekty były extra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Flavo mnie kusi, ale jego cena już nie :)

      Usuń
  6. Wit C działa u mnie rewelacyjnie i planuję wdrożyć ją na stałe w pielęgnację :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie też jestem jej wierna :)

      Usuń
  7. skoro wart swojej ceny to na pewno wypróbuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem jest wart, ale można znaleźć tańsze sera z bardziej naturalnym składem - z tego, co dziewczyny piszą są też godne uwagi :).

      Usuń
  8. Minimalistka ze mnie zadna, ale też lubię witaminę C w kosmetykach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale chyba polubię witaminę C :)

      Usuń
  9. Chyba też pomyślę nad jakąś witaminką C. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że to dobry pomysł, szczególnie, jeżeli zmagasz się z przebarwieniami :)

      Usuń
  10. chyba też muszę się zaprzyjaźnić z tą witaminką, jeśli ma dobroczynne działanie : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, mam nadzieję, że i u ciebie będą efekty :)

      Usuń
  11. Ja akurat nie mam żadnego problemu z przebarwieniami - ale nawilżajace bądź przeciwzmarszczkowe bym sobie fundła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kusi mnie nawilżające serum z YR, podobno jest całkiem ciekawe :)

      Usuń
  12. Czuję się bardzo zainteresowana :) Moja twarz uwielbiam witaminę C.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja też ją jak na razie lubi :)

      Usuń
  13. Też używam serum z witaminą C, moja cera się z nim polubiła. Ja swoje kupuję tu: http://www.biochemiaurody.com/sklep/serumferulicCE.html - z zestawu wychodzi ok. 40 ml.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, nie zwróciłam na nie wcześniej uwagi na stronie BU, dzięki!

      Usuń
  14. ehh już uradowana chciałam dodać do swojej listy zakupowej, a potem patrzę 'propylene glycol' na pierwszym miejscu w składzie, co dla mnie oznacza gwarantowane zapchanie :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja używam od ponad dwóch miesięcy serum Aurigi (8%) i chociaż widzę poprawę cery, to jestem trochę rozczarowana. Chyba naczytałam się za dużo pochwał i wyobrażałam sobie nie wiadomo co ;). Najbardziej mnie boli, że nie zmniejszyło porów, mimo że podobno też miało. Mistrzem za krótkiej pipety jest dla mnie Pat&Rub. A co do konsystencji, to zaskoczyłaś mnie, że Twoja jest wodna – Flavo-C to faktycznie najprawdziwszy olej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko, powiem Ci, że użyłam kilka(naście?) butelek Flavo C (oczywiście, z jakimiś tam krótkimi odstępami, nie że cały czas ciągiem) a teraz kończę buteleczkę tego Glyskincare i ono jest (według moich odczuć) tylko odrobinę lżejsze w konsystencji niż Flavo. Jednak Flavo wchłaniało mi się ładnie, a że stosuję i tak na noc to nie miałam z konsystencją większych problemów :) i nie powiedziałabym, że to olej - przynajmniej tak tego nie odczuwałam :)

      Usuń
    2. Kasiu, naprawdę nie wydaje Ci się oleisty? hmm, przedziwne :) Bardzo też jestem ciekawa, jak się sprawuje wersja 16%, ale trochę się boję ją przetestować – pewnie takie stężenie może podrażniać

      Usuń
  16. Ja się coś nie lubię z serami... Ciągle zapominam je nakładać, masakra :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to nakładałam codziennie, zamiast kremu na noc :)

      Usuń
  17. A w dodatku witamina C wspomaga syntezę kolagenu :D Co za tym idzie- zmarszczki nie pojawiają się szybko, skóra jest elastyczna i napięta :D Same superlatywy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak daleko idących efektów nie zauważyłam, za krótko stosowałam :)

      Usuń
  18. Kolejny raz stwierdzam, że serum z witaminą C, to dla mnie. Wcześniej miałam w planach kupienie takie produktu z Ziaja (polecanego przez Anetę), ale w końcu będąc w Polsce spojrzałam na cenę i uznałam, a po co mi to w sumie :D Teraz oczywiście żałuję, ale co się odwlecze, to nie uciecze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziajowy krem jest i na mojej liście ;)

      Usuń
  19. Bardzo lubię tę firmę, z wszystkich produktów, które miałam do tej pory byłam zadowolona, a swoją recenzją zdecydowanie wzbudziłaś moje chciejstwo! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moje pierwsze spotkanie z tą firmą, ale raczej nie ostatnie. Mam w planach zakup kremu z kwasami, ale to może jesienią ;).

      Usuń
    2. Mam mleczko złuszczające i jako jedyny kosmetyk tego typu (a miałam ich już całkiem sporo) ono faktycznie złuszcza!

      Usuń
  20. Bardzo się cieszę, że poskutkowało. Mam bardzo podobne odczucia co do działania produktu. cera nie jest szara, pozbawiona blasku, do tego u mnie przynajmniej witamina C fajnie łagodzi podrażnienia. Moja twarz przed kuracją Flavo była poorana bliznami po trądziku... efektów nie zauważyłam od razu ale z kolejnymi opróżnianymi butelkami było coraz lepiej :)
    PF. Promienna cera :D dobre sobie... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po tej jednej zobaczyłam spore efekty. Myślę, że na jednorazowej przygodzie z witaminą C się nie skończy :)

      Usuń
  21. Chętnie zaopatrzę się w to serum, ponieważ muszę spacyfikować czerwone placki na nosie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, na moje zaczerwienienia spisało się świetnie :)

      Usuń
  22. Muszę zafundować chyba mojej skórze witaminową bombę chociaż moja pielęgnacja przynosi efekty i skóra straciła swoją dotychczasową szarość :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie na temat ale mam nadzieję ze odpowiesz :)
    Pisałaś kiedys ze znalazlas w Zarze perfumy przyppminajace wosk YC Pink Sand. Moglabys napiswc ktore to?

    OdpowiedzUsuń
  24. Jestem bardzo zainteresowana, rozpoczynam poszukiwania! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie stosowałam jeszcze nic na twarz z wit.C, ale mam w planach zakup kremu z La Roche z tą witaminą.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...