Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Summa summarum - 2013 w pigułce

Ostatnie dni grudnia tradycyjnie stanowią czas na przemyślenia, podsumowania i snucie planów na następne 12 miesięcy. Nic więc dziwnego, że na blogach obrodziło postami z ulubieńcami upływającego roku i postanowieniami na przyszły. Postanowiłam, że 2013 zamknę postem, w którym podsumuję upływający czas. Nie będzie to jednak notka, w której skupię się tylko na ulubionych i znienawidzonych produktach. Jeżeli interesuje was to, jak wyglądały u mnie w tym roku różne kwestie związane z urodą, to zapraszam do dalszych części.

1. Dryfowanie w nieznanym kierunku, czyli nowa marka w kosmetyczce

Źródło
Choć markę Yves Rocher kojarzyłam od dłuższego czasu, to jednak znałam ją wyłącznie ze słyszenia. W tym roku nastąpił przełom i zdecydowałam się zaprzyjaźnić z tymi francuskimi wyrobami. W dalszym ciągu uważam, że kosmetyki YR nie są warte swoich regularnych cen. Marka potrafi jednak skutecznie przyciągać klienta wiecznymi zniżkami i gratisami - klientki YR można wręcz określić mianem wyznawczyń (niedowiarkom polecam lekturę wątku o tej marce na Wizażu, szczególnie, gdy pojawia się nowa oferta). Nadal poznaję ich propozycje, kosmetyki mają różne, lepsze (żel Pure Calmille, peeling do stóp Beaute des Pieds, szminki Grand Rouge) i gorsze (mleczko opóźniające odrastanie włosków). Bakcyla złapała także moja mama i, o dziwo, mój tata. 

2. Działo się, oj, działo... Wydarzenie kosmetyczne

Wydarzeniami tego roku były bez wątpienia promocje -40%, imprezy wręcz cykliczne. Choć po raz pierwszy tego typu obniżki pojawiły się na szerszą skalę w zeszłym roku, to jednak właśnie w obecnym 40 stało się ulubioną liczbą wielu z nas :D. Częstotliwość rabatów tego typu pokazuje, jak bardzo firmy walczą o klientów. Hebe, Rossmann, Super-Pharm... Nawet lekko śnięta Natura. Promocje tego rzędu sprawiły, że teraz właściwie mniejsza zniżka mało kogo interesuje :).
Tak duże rabaty są sprytnym zagraniem. Teoretycznie wydaje się nam, że oszczędzamy, ale tak naprawdę pozwalamy sobie na znacznie więcej - "normalnie" niczego byśmy nie kupiły, ale ze względu na promocję, w koszyku ląduje tusz, podkład i róż :). Interes się kręci, a klient (początkowo) zadowolony.

3. Toż to szok! Spore zaskoczenie


Idzie sobie człowiek spokojnie na zakupy, po bułki, pomidory i inne takie. Wędruje po markecie, bo, żeby dostać się na linię kas, trzeba się przespacerować przez całą halę sprzedaży. Chodzi więc człowiek i się rozgląda. Patrzy na prawo, zwraca głowę w lewo... A tam... Bach! Nagle, spośród półek atakują szafy z kolorówką. I to nie taką pierwszą lepszą, która w sklepach wiekopowierzchniowych się zdarza. Wprowadzenie Catrice i Essence, czyli niedrogich i popularnych marek makijażowych do marketu to świetny pomysł (Essence jest w niektórych Tesco Extra, ale Catrice debiutuje poza drogeriami w naszym kraju), o czym może świadczyć fakt, że wiecznie ktoś się przy szafach kręci, a towar często jest przebrany. Mam nadzieję, że wkrótce te kosmetyki trafią pod strzechy innych sklepów Kaufland.

4. Płacz i zgrzytanie zębami, czyli największy błąd

Rodzina (ściślej mówiąc: mama i ciotki) od lat namawiały mnie, abym zaszalała (ileż można chodzić w tym nudnym kucyku, zmieniłabyś coś!). Pomysły miały różne, a to grzywka, a to pasemka, cieniowanie... W końcu zdecydowałam się ulec namowom i poprosiłam fryzjerkę o wycieniowanie włosów. Początkowo byłam zadowolona, bo nieład na głowie wreszcie miał sens. Z czasem jednak, przestało mi się to podobać. Włosy wyglądały na zniszczone, poszarpane i wiecznie spuszone. Cóż, więcej nie zdecyduję się na tak drastyczne cięcie. Na szczęście włosy to nie zęby i odrosną (choć, biorąc pod uwagę ich tempo wypadania, to prędzej będę łysa).

5. Lekko, łatwo i przyjemnie - praktyczne rozwiązania

a) jonizacja
Źródło

Nie przepadam za suszeniem włosów przy użyciu suszarki i w miarę możliwości staram jej nie używać. Wolę, żeby czupryna schła naturalnie. Są jednak sytuacje podbramkowe, gdy muszę szybko doprowadzić się do stanu używalności i przy takich okazjach muszę skorzystać ze strumienia ciepłego powietrza. Moja niechęć ma pewne podstawy. Wcześniej posiadane urządzenie sprawiało, że moje włosy po wysuszeniu zachowywały się okropnie. Wyglądałam jak wściekły lew. Na nic zdawało się stosowanie silikonowych preparatów, które miały dociążać włosy. Gdy staroć odszedł do krainy rupieci, nie płakałam za nim wcale. Suszarka jest jednak potrzebnym gadżetem, więc zdecydowałam się na nowy model, nierujnujący budżetu, kompaktowy sprzęt marki Zelmer. I okazał się on dobrym wyborem. Dzięki temu, że suszarka posiada funkcję jonizacji, włosy przestały zachowywać się po wysuszeniu jak lwia grzywa.


b) turban

Kolejny wynalazek, który sprawia, że włosom (a właściwie ich właścicielce) żyje się lepiej. Przez całe życie (no dobra, prawie) zawijałam umyte siano w zwykły ręcznik frotte, który co prawda dobrze wchłaniał wodę, ale był ciężki. Ponadto noszenie go, nawet przez tych kilka minut, było bardzo uciążliwe, wiecznie się rozwalał. Turban z mikrofibry jest lżejszy i ma zapięcie, który dobrze trzyma go na głowie, co pozwala na wykonywanie właściwie dowolnych ruchów. Taka mała rzecz, a cieszy.

Źródło, źródło

c) pudełka, pojemniki i inne "słoiki"

"Tyko idiota ma porządek, geniusz panuje nad chaosem" - to chyba motto każdej bałaganiary. W tworzeniu "artystycznego nieładu" jestem naprawdę niezła. Ale czasem pojawiają się trudności w znajdowaniu rzeczy, które są już, teraz i natychmiast potrzebne, co rodzi frustrację. Postanowiłam, że rozprawię się trochę (tak z grubsza) z tym nieporządkiem. Rozpoczęłam poszukiwania pudełek, które pozwolą na posegregowanie bajzlu. Ceny specjalnych organizerów nie są zbyt niskie (serio, ponad 40 zł za plastikowe pudełko z przegródkami?), dlatego trzeba sobie radzić inaczej. Z pomocą przyszła Ikea, która w swoim asortymencie ma cały szereg produktów ułatwiających przechowywanie w niewysokich cenach. Pędzle wylądowały w pięknym świeczniku, który jest jednocześnie ozdobą, a inne "dowody zbrodni", galopującego kosmetykoholizmu, znalazły się w pojemniku na sztućce. Od razu lepiej :).

6. Dno i dwa metry mułu. Kosmetyczne pomyłki: pielęgnacja

Źródło

a) L'oreal Ideal Fresh Orzeźwiający żel do mycia twarzy - choć "zima" w pełni, zapewne wiele z was już w myślach planuje urlop. Nieliczne szczęściary wybiorą się zapewne do ciepłego raju w okresie ferii. Ale te, którym nie będzie dane odwiedzić np. Egiptu, mogą mieć jego namiastkę już teraz, za niecałe 20 zł. L'oreal Ideal Fresh zapewni ci Saharę na twarzy :).
Źródło

b) Bielenda Afrodyzjak Olejek do kąpieli i pod prysznic Ylan-ylang i róża - kosmetyk z gatunku tych, które są i pachną. Na tym jego działanie się kończy. Poza tym nie rozumiem, dlaczego producent określa ten produkt mianem olejku, skoro obok żadnego tłuściocha nie stał. Nie przypomina nawet olejku pod prysznic np. Nivea. Zwyczajny płyn do kąpieli z piękną otoczką.
Źródło

c) Tołpa Dermo Face Lipidro Odżywczy krem regenerujący pod oczy - nie potrafię zrozumieć tego, że marka z takim potencjałem tak koncertowo strzeliła sobie w stopę. Przypisywanie lekkiemu mleczku właściwości odżywczych, które mają sprostać potrzebom suchej skóry to działanie "nieco" na wyrost. Krem nie robi właściwie nic, ceni się zaś dość konkretnie.

7. Ślepa uliczka. Niewypały: kosmetyki kolorowe

Źródło

a) Essence Stay Matte Lip Cream 01 Velvet Rose - ten kosmetyk ma tak przyjemną konsystencję musu i tak apetycznie pachnie, że aż żal mi go prezentować w tej części notki. Cóż jednak zrobić, jeżeli to właściwie jego jedyne atuty. W pozostałych kwestiach to porażka na całej linii. Kolor jest dość tandetny, pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że to nowy perłowy róż. Nie zachwyca także trwałość. Zresztą, nie chciałabym, aby tak okropnie rozkładający się na ustach kosmetyk, był długotrwały.
Źródło

b) Lovely Nude Nail Polish 02 - z markami Wibo i Lovely mam jakiś problem. Jakoś odrzuca mnie od ich kosmetyków. Czasem jednak dam się ponieść chwili i przynoszę do domu jakąś niedrogą pierdołę. Kilka razy udało mi się trafić na całkiem niezły kosmetyk, ale nie tym razem. Lakier Lovely to plastelina w butelce, która schnie tak wolno, że prędzej człowiek doleci na Plutona.

Źródło

c) Synergen Korektor antybakteryjny 01 Vanilla - pomarańczowa pasta, która kryje dobrze, ale sprawia, że buzia wcale nie wygląda lepiej. Co to za różnica, czy placki są czerwone, czy pomarańczowe? Moim zdaniem, żadna.

8. Dobry ruch. Ulubieńcy pielęgnacyjni
Źródło

a) La Roche-Posay Effaclar Duo - to było najlepiej wydane 34 zł w moim życiu. Ten krem zrobił prawdziwą rewolucję na mojej twarzy, po kuracji tym produktem nie poznałam swojej cery. Zamieniłam Effaclar na krem z SVR i mogę stwierdzić, że inwestycja w apteczną pielęgnację to słuszny wybór.

Źródło

b) Zrób Sobie Krem Korund - choć wokół korundu (jak i masy innych półproduktów) kręciłam się od dłuższego czasu, to jednak nigdy nie wcieliłam tych myśli w życie. Gdyby dobra dusza nie wcisnęła mi małej paczuszki z białym proszkiem, to z pewnością nie zapoznałabym się z nim jeszcze przez jakiś czas. Korund jest fantastyczny! Nie wierzyłam w niszczycielską siłę tych mikrodrobinek, ale maleństwa okazały się ostre jak brzytwa i sprostały oczekiwaniom pod względem ścierania.


9. Upiększacze. Sprawdzone produkty kolorowe
Źródło

a) Bell BB Cream - choć początek roku witałam z minerałami, to jednak w połowie 2013 naszło mnie na klasyczny fluid. Bardzo chwalono krem BB z Bell, dlatego na niego padł mój wybór. Świetny podkład w niewysokiej cenie. Zużyłam go prawie do końca, ale musiałam odstawić, bo kolor (Natural) zrobił się za ciemny. Planuję do niego wrócić, gdy tylko nabiorę trochę koloru.

Źródło

b) Max Factor Kohl Pencil 090 Natural Glaze - marka Max Factor nie należała do tych marek, na których kosmetyki chorowałam. Puder Creme Puff i tusz 2000 Callories jakoś niespecjalnie zachęciły mnie do eksperymentów z produktami MF. Jednak od pewnego czasu migały mi bardzo pozytywne recenzje kredki w cielistym odcieniu, idealnym na linię wodną. Zastanawiałam się nad nią tak długo, że gdy rozpoczęłam jej poszukiwania w trakcie promocji -40% musiałam się trochę nabiegać. Choć w końcu udało mi się ją dorwać w niższej cenie, to uważam, że jest to produkt warty nawet tych 30 zł w cenie regularnej. Oczy mi łzawią, tusz spływa, a kredka pozostaje niewzruszona. To jest to!

10. Miejscówki, czyli gdzie warto kupować

Źródło

a) Drogeria Hebe - gdy przekroczyłam próg Hebe, właściwie z miejsca polubiłam tę drogerię. Choć w kwestii obsługi można znaleźć kilka mankamentów (biedny pan ochroniarz, który musi witać każdego klienta i ekspedientki wyskakujące zza każdej półki), to jednak muszę pochwalić to, że jak przyjdzie co do czego, naprawdę znają się na rzeczy. Ten sklep, oprócz bogatego asortymentu (znajdziemy tu m.in koreański Purederm, Tołpę, Pamer's, Kallosa, Organix, Batiste, Białego Jelenia, Avę, Bandi, Revlon, Essie, Eveline, Catrice, Essence, Bell, Sally Hansen, EcoTools, Greenland), ujął mnie tym, że kosmetyki kolorowe są zabezpieczone taśmą. Nie stanowi to stuprocentowej gwarancji ochrony przez zmacaniem, ale taki "nadgryziony" kosmetyk można łatwo rozpoznać i się przed nim ustrzec.

b) Sklep Zielarsko-Medyczny (Wrocław, ul. Krupnicza) - ten punkt istnieje odkąd pamiętam. Świetny wybór kosmetyków o bardziej naturalnych składach, z półek uśmiechają się np. Fitomed, Sylveco (pełna oferta), Oczar, Arigletz i Apis. Dodatkowo, oprócz kosmetyków, znajdziecie tu szeroki wachlarz przypraw bez wzmacniaczy, a także ziół. Atutem tego miejsca jest niebywała wiedza pani, która sprzedaje - świetnie orientuje się w asortymencie, wie, co z czym i na co.

Źródło
c) Drogeria Żaczek (Wrocław, Hala Kupców Perła, ul. Widna) - odnośnie tego sklepu miałam wcześniej dość mieszane uczucia. Miałam wrażenie, że każdemu klientowi bacznie patrzy się na ręce. Robienie zakupów w takiej atmosferze jest nie do końca przyjemne. Ostatnio panie stały się bardziej dyskretne i ich kontrola aż tak nie irytuje. Tym, co wyróżnia tę placówkę jest bogaty wybór kosmetyków - mają tam IsaDorę, Lumene, Artdeco Eveline, Paese (kolorówkę i pielęgnację), Virtual i Joko, Flormar (lakiery), Golden Rose (też lakiery), Adosa, Himalaya Herbals (dział z pielęgnacją twarzy zajmuje kilka regałów), pielęgnację włosów z Ziaji, zatrzęsienie farb do włosów. Ceny są całkiem przystępne, niektóre produkty bywają tańsze niż w drogeriach o ogólnopolskim zasięgu (np. Maybelline Baby Lips kosztuje tam 8,90 zł, podczas gdy w Rossmannie 9,99 zł).

Pod względem kosmetycznym ten rok muszę uznać za udany. A wy?

88 komentarzy:

  1. Genialny pomysł na post, byłby z tego niezły TAG. :D
    Też nie lubię tych lakierów nude Lovely... za to do YR przekonałam się już dużo wcześniej. :)
    Wszystkiego dobrego w 2014! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, jeżeli masz ochotę, to czuj się otagowana :)
      Dziękuję za życzenia, oby i twój 2014 był dobry!

      Usuń
  2. Zdecydowanie udany rok pod wzgledem kosmetycznym, poznalam wiele wspnialych kosmetykow kolorowych

    Padlam z wakacji w zimie heheehheheheheheheheheheh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też trafiłam na kilka kolorowych perełek, ale niektórych używałam zbyt krótko - mam za duży wybór i ciągle coś zmieniam :D

      Usuń
  3. Co do korundu mam identyczne zdanie ba co do LRP i Effaclaru duo również. :)

    PS nie przejmuj się ja tez będę szybko łysa :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś te kłaki lecą jak głupie w tym roku :).

      Usuń
  4. Ten zielarsko-medyczny mnie zainteresował, chyba napiszę do mojej wrocławskiej przyjaciółki, by przyjechać z wizytą po sesji... :D Zoila, Ty niedobra kusicielko! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po sesji to się należy, przyjeżdżaj!

      Usuń
  5. świetny i bogaty post,dobrze poczytać :)
    ja również rok 2013 uważam za udany pod względem kosmetycznym-przetestowałam sporo nowych kosmetyków,z większości jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się niestety kilka bubelków trafiło, ale cieszę się, że tobie udało się znaleźć takie kosmetyki, które się podobały :)

      Usuń
  6. bardzo fajnie się czytało Twoje podsumowanie ;)
    tyle osób chwali effeclar, że muszę go w końcu wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto. Choć zaznaczę, że są osoby niezadowolone :)

      Usuń
  7. Opis żelu Loreal mnie rozwalił:D !

    OdpowiedzUsuń
  8. Rok 2013 zdecydowanie był dla mnie udany. Spotkałam wiele bardzo dobrych kosmetyków, więcej u mnie na blogu :) Kiedyś nie czytałam recenzji i przez to trafiałam na buble. Obecnie najpierw czytam recenzję, później kupuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na recenzje też trzeba uważać :D. Ale to prawda, są pomocne ;)

      Usuń
  9. Wprowadzenie marek kosmetycznych do marketu to świetny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę. Jednak trzeba pracować nad zabezpieczeniem tych produktów.

      Usuń
  10. bardzo ciekawy post:) Wszystkiego dobrego w Nowym Roku:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę przyznać, że ten rok był całkiem udany, Z małym kwasem (Bandi) pod koniec roku, dzięki któremu do dzisiaj nie mogę dojść do siebie ;) Ale już wiem, że zawsze mogę liczyć na LRP DUO. Kolejny raz okazał się kremem idealnym, będę się go trzymać w przyszłym roku i liczę na piękną cerę! Nie może być inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U wielu osób się ten krem Bandi nie sprawdził :(. Szkoda :(

      Usuń
  12. Szafy Catrice w Kaufie były również dla mnie zaskoczeniem ;)
    świeczniki z ikei kocham ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie Yves Rocher zrobiło podbój w mojej kosmetyczce pod koniec 2012, kiedy to obkupiłam się na -50% i przez cały 2013 rok miałam okazję testować te kosmetyki. Wiele z nich to moje mega ulubieńce np. płyn do demakijażu z bławatkiem, ale tak jak Ty uważam, że nie są warte swoich regularnych cen. Cieszę się niezmiernie, że na poskim rynku coś wreszcie się ruszyło i drogerie zaczęły walczyć o klientki z korzyścią dla portfela (jeśli ktoś robi zakupy świadomie i nie próbuje wykupić wszystkich półek). W 2013 także stosowałam regularnie korund, ale nie odkupiłam go ze względu na brak chęci do mieszania go z kremami itp. Udało mi się na szczęście odkryć równie ciekawe pilingi. Buziak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli lubisz korund, a jesteś leniuszkiem, to polecam gotowy peeling z Yoskine :)

      Usuń
  14. Podoba mi się taka forma podsumowania.
    Ja też szalałam z Yves Rocher, ale dzięki temu odkryłam świetną maskarę Sexy Pulp, rumiankowy żel do mycia twarzy, bławatkową dwufazę i perfumy Vanille Noire.

    Effaclar Duo to i mój faworyt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę obwąchać VN, wszyscy się tym zapachem zachwycają :)

      Usuń
  15. Fajna forma podsumowania roku:) Również uważam że -40% to fajna sprawa i dzięki nim można skusić się na więcej i więcej kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko gdzie je wszystkie upchać :D?

      Usuń
  16. Fajny pomysł na notkę :) Ja również kosmetyki YR poznałam w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  17. "Tyko idiota ma porządek, geniusz panuje nad chaosem" Chyba sobie to wytatuuję:D

    OdpowiedzUsuń
  18. ja też do tej pory liżę rany włosowe po ich wycieniowaniu.... gdzie był mój rozum?? gdzie??!

    OdpowiedzUsuń
  19. Fakt, że promocje -40% to chyba "kosmetyczne wydarzenie roku 2013", mam nadzieję, że ta "tradycja" będzie kontynuowana w następnych latach ;) Z YR ja też coraz bardziej się zaprzyjaźniam, regularne ceny mnie powalają, ale systemy promocyjne mają naprawdę fajne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądząc po ilości tych promocji, sieci toczą ostrą walkę o klientów, więc pewnie -40% będzie stałym punktem :)

      Usuń
  20. Turban to też mój hit, że też tyle czasu człowiek się męczył z ręcznikiem :-)
    Effaclar Duo będzie miał niedługo następcę, jeśli obawiasz się ulepszeń, to ostatni dzwonek na kupno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, niedobrze. Ale jak zmienią, to kupię odświeżoną wersję, nie boję się.

      Usuń
  21. Teks o żelu do twarzy L'Oreal mi się podoba:-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Hahaha, Zoila,jesteś genialna! Ubawiłaś mnie tą Saharą na twarzy :D I to za jedyne 20zł:D Okazje -40% chowają się :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Genialne podsumowanie blogerskiego roku! : ) Życzę Ci aby kolejny był jeszcze lepszy i Twoja kosmetyczka pękała w szwach ! : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, obyś i ty miała dobry rok :)

      Usuń
  24. Ja uwielbiam swoje włosy po suszarce, oczywiście mówię o chłodnym nawiewie, z jonizacją nie posiadam ;) Turban do włosów to coś co muszę koniecznie kupić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja też ma funkcję chłodnego nawiewu :). Po turban proponuję się wybrać do Natury, płaciłam za niego 10 zł.

      Usuń
  25. Świetne podsumowanie! Też nie cierpię korektora z Synergen, wiele osób się zachwyca.. Racja, może i kryje, ale pomarańczowe placki na twarzy mnie nie satysfakcjonują :\. Natomiast też zaczęłam używać Effaclar Duo oraz od niedawna Effaclar K i jestem z tego powodu bardzo zadowolona!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korektor z Synergen to jakieś nieporozumienie. Kusi mnie Effaclar K :)

      Usuń
  26. Bardzo oryginalny i zabawny post, powinnaś zrobić z niego oficjalny tag w przyszłym roku! :) Tak Ci zazdroszczę dostępu do Flormaru...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :). Flormar mam w tej drogerii, ale u mnie w mieście są też dwie wyspy tej marki :)

      Usuń
  27. Podsumowanie super:) , ja się nie mogę zebrać do takiego, ale chętnie poczytuje u Was :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, podsumowania są dość pracochłonne :)

      Usuń
  28. Ja też z tych lubiących naturalny wysychanie. :) Ale turban i jonizację bardzo lubię.
    Mi wycieczkę do krainy niekończącego się piasku urządził peeling Garniera. Paskuda totalna, od tej pory mam focha na ich produkty. :|

    A fryzjerka powinna dostać duży opier***. Albo powinna Ci cieniowanie odradzić i zaproponować coś innego. Albo po prostu nie zna się na rzeczy i spartoliła robotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Garniera lubię dwa produkty, ale słabo znam tę markę.
      No cóż, ja nie ufam zbytnio fryzjerom, ale prawda jest taka, że jak idę "się ciąć" to nie bardzo mam wizję tego, jak to ma wyglądać :)

      Usuń
  29. Gdy następnym razem odwiedzę Wrocław, z pewnością wstąpię do drogerii Żaczek:) Parę miesięcy temu odcięto mi dostęp do kosmetyków Lumene. Drogeria, która zajmowała się ich dystrybucją, splajtowała.

    Muszę zaopatrzyć się w turban, ponieważ twory z ręcznika frotte przedwcześnie się rozpadają.

    Nie mogę się doczekać, kiedy kolorówka Essence i Catrice pojawi się w opolskim Kauflandzie, ponieważ często odwiedzam ten market:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze pielęgnację Lumene można w miarę normalnie kupić, ale z kolorówką jest problem. Przynajmniej stacjonarnie, bo w sieci można dostać na LadyMakeup i Igruszce.

      Usuń
  30. To ja kończę czytać i lecę na Pluton ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. W sumie kosmetycznie rok był całkiem udany, chociaż zaliczyłam tak wiele wpadek, że opisywanie ich zajęłoby kilka dni.
    Ale jak to się mówi: "nie myli się tylko ten, kto nic nie robi" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu zdarzają się jakieś wtopy :)

      Usuń
  32. Świetne podsumowanie, przeczytałam z przyjemnością. Co do kremu pod oczy to jak ci kiedyś wspomniałam , podzielam Twoje zdanie, porażka. Kredeczkę MF też uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :). Kredka z MF tak mnie zaskoczyła, że z miejsca ją pokochałam :)

      Usuń
  33. Post śwuetny a kiedyś do Wrocławia się będe musiałą przejechać na zakupy bo jakoś daleko nie mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro nie masz daleko to trzeba wpaść :)

      Usuń
  34. Plastelina w słoiczku i tania wyprawa na Sahare rozlozyla mnie na łopatki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te porównania najlepiej oddają istotę problemów :D

      Usuń
  35. Nie byłam nigdy w tych dwóch ostatnich drogeriach, chyba czas nadrobić braki :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, tylko nie wykupować mi wszystkiego :D

      Usuń
  36. Rewelacyjny pomysł na post :) Chyba zgapię od Ciebie kilka podpunktów ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ej ! Zoila w tv ! Biega po rynku we Wrocławiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bzdura, zoila nie biega, bo się jej wszystko trzęsie :D

      Usuń
    2. ! Nic ci się nie trzęsło (:P

      Usuń
  38. Baaardzo fajne podsumowanie, przejrzałam je z przyjemnością :) Hebe dopiero co otworzyli w moim mieście i faktycznie przyjemne miejsce, a u mnie i obsługa do pochwalenia - pomocna, ale nie nachalna. Zobaczymy, jak będzie później.
    Bardzo lubię kosmetyki YR, z kilku kategorii nie mają dla siebie równych, ale zawsze poluje na promocje i staram się je skumulować, jak najbardziej się da :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam kumulowanie zniżek :)

      Usuń
  39. świetny post ! :)
    Szczęśliwego Nowego Roku.

    OdpowiedzUsuń
  40. świetne podsumowanie, z YR lubię tusz do rzęs sexy pulp oraz maskę marokańską do twarzy i włosów ale głównie do twarzy;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maska marokańska, muszę zapamiętać.

      Usuń
  41. Mam nadzieję, że i u mnie w Kuflandzie pojawi się Catrice i Essence :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby :). Podobno rzucenie tych marek do kilku Kauflandów to eksperyment.

      Usuń
  42. Jak dla mnie to Ty powinnaś dostać swoją rubrykę w jakiejś gazecie, serio :) Przyjemnie się czyta takie długie artykuły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). A myślałam, że wszyscy wolą obrazki :D

      Usuń
  43. Mnie też ten pseudoolejek z Bielendy zalazł za skórę - zapach ładny, pieni się dobrze, ale olejowych właściwości nie ma. Natomiast korund uwielbiam :)

    Wspaniały post, pomysłowy, czytało się z wielką przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...