Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

piątek, 13 grudnia 2013

Nie ma róży bez kolców? Essence Stay Matt Lip Cream 01 Velvet Rose

Pamiętacie swoje pierwsze "świadome" (podbieranie szminki mamie w wieku 5 lat się nie liczy) kroki w kosmetycznym świecie? Pierwszy tusz, błyszczyk, korektor? Która marka towarzyszyła wam na samym początku? W moim przypadku jedną z takich marek było Essence. Od kolorów atakujących z ich szafy można było dostać zawrotów głowy. Przystępne ceny sprawiły, że zaczęłam sięgać po Essence częściej. Zgubne okazało się dołączenie do wątku na Wizażu. Wzajemne nakręcanie się na limitowane edycje i nowości wprowadzane do asortymentu marki owocowało często szaleńczym spintem do drogerii. Od jakiegoś czasu Essence nie kręci mnie jak kiedyś, ale mam do ich produktów pewien sentyment, dlaczego czasem decyduję się dać im kolejną szansę.

Jakiś czas temu matowe wykończenie w makijażu ust robiło prawdziwą furorę. Pojawiło się sporo produktów w przystępnych cenach, które miały zapewnić taki efekt. Można było szukać takiego wykończenia w kosmetykach w sztyftach (Rimmel Kate, Golden Rose, Flormar, a także w płynnych formułach (Manhattan, NYX, Collection, W7). Ponieważ Essence jest marką, która stara się podążać za trendami i oni zdecydowali się na wprowadzenie szminek w płynie. 

Opakowanie tej serii przypomina to, w którym znajdują się popularne błyszczyki Stay with me. Różnice zewnętrzne są kosmetyczne (kolorystyka nakrętki i napisów). Zupełnie inny jest natomiast aplikator - zamiast wyprofilowanej gąbki, mamy taką klasyczną, lekko ściętą z jednej strony.

Konsystencja nie jest typowa. Nie przypomina żadnego ze znanych mi błyszczyków. Spodziewałam się ciężkiej formuły, a tymczasem produkt jest dość lekki, bardziej przypomina mus niż krem. Konsystencja jest naprawdę przyjemna, taka "miła". Nie oznacza to jednak, że nie sprawia problemów. Aplikacja szminki Essence jest dość kłopotliwa. Niepozorny mus potrafi podkreślić każde załamanie i mikroskopijne skórki.  Wymaga idealnie gładkich warg. Nie znosi przy tym towarzystwa na ustach, żadne nakładanie na balsam nie wchodzi w rachubę. Fatalnie się rozprowadza, właściwie nie sposób nałożyć go równo - jedna warstwa już stanowi wyzwanie. W dodatku uwielbia migrować, najchętniej na zęby.

Pewien kłopot sprawia mi ocena trwałości tego produktu. Przez pierwsze pół godziny od nałożenia odstawia on takie cyrki, że głowa mała. Po tym czasie trochę blaknie i jakby się wchłania. W takim stanie utrzymuje się przez 1,5 godziny. Potem zaczyna schodzić - robi to bardzo nierównomiernie.

Kwestie techniczne chciałabym zakończyć jakimś miłym akcentem, dlatego wspomnę o zapachu szminki. Jest on naprawdę bardzo przyjemny, kojarzy mi się z lodami.

Może mogłabym wybaczyć temu produktowi te liczne niedociągnięcia, gdyby oczarował mnie kolor. Do dziś się zastanawiam, co mi strzeliło do tego łba i dlaczego wzięłam odcień Velvet Rose, w opakowaniu będący jasnym, ciepłym różem (a może to fuksja :D:D?). O ile w opakowaniu kolor wygląda niewinne (nie przypomina ani aksamitu, ani róży), na ustach objawia swoje prawdziwe oblicze. Jest dość krzykliwy i to w takim tandetnym wydaniu. Taka wersja koralowego nie bardzo pasuje do mojej urody i po prostu źle się w nim czuję. Satynowe wykończenie (pomimo nazwy produkt nie jest matowy) sprawia, że kolor jeszcze bardziej bije po oczach.


Nie zaprzyjaźniłam się z tym kosmetykiem. Poza przyjemną konsystencją i słodkim zapachem, nie potrafię znaleźć w tym produkcie zalet, które zachęciłyby mnie do wypróbowanie innych kolorów z tej serii.

Skład: ISOSTEARYL ISOSTEARATE, TRIDECYL TRIMELLITATE, POLYBUTENE, CYLOPENTASILOXANE, ALUMINUM STARCH OCTENYLSUCCINATE, DISTEARDIMONIUM HECTORITE, METHYL METHACRYLATE CROSSPOLYMER, TALC, CERA ALBA (BEESWAX), DIMETHICONE CROSSPOLYMER, GLYCERYL BEHENATE/EICOSADIOATE, DIMETHICONE/VINYL DIMETHICONE CROSSPOLYMER, DIMETHICONOL, GLYCERYL CAPRYLATE, PROPYLENE CARBONATE, BHT, SODIUM SACCHARIN, RICINUS COMMUNIS (CASTOR) SEED OIL, PARFUM (FRAGRANCE), HEXYL CINNAMAL, MAY CONTAIN: CI 15850 (RED 6 LAKE/RED 7 LAKE), CI 77491, CI 77492, CI 77499 (IRON OXIDES), CI 77742 (MANGANESE VIOLET), CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE).

Cena: ok. 9 zł/4 ml
Dostępność: Drogerie Natura (druga szafa) - z powodu przeprowadzki do drugiej szafy pod koniec lata był wyprzedawany w Hebe i SP.
Ocena: 1,5/5

41 komentarzy:

  1. Piękny kolor! Taki koral :) Szkoda, że z aplikacją gorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ten kolor wygląda bardzo sztucznie, tak lalkowato.

      Usuń
    2. U mnie również! naczytałam się wielu pozytywnych opinii i kupiłam ten oraz czerwony i oba są beznadziejne

      Usuń
  2. Ładny zapach niestety tutaj już niczego nie uratuje :( Kłopotliwa aplikacja zawsze zniechęca do używania błyszczyków/szminek :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku ładny zapach nie zasłoni innych mankamentów :)

      Usuń
  3. Kolor rzeczywiście śliczny, aczkolwiek co komu po kolorze, jeśli aplikacja jest tak utrudniona i nieprzyjemna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aplikacja sama w sobie nie jest zła, kosmetyk przyjemnie sunie po ustach, ale równomierne rozłożenie go sprawia problemy :(

      Usuń
  4. Nie cierpie tej pomadki...

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam wszystkie i uważam, że tylko te 2 ciemne kolory są godne uwagi. Dają piękny efekt na ustach i są nie do zdarcia! Co potwierdził mój ostatni wyjazd. Pomadkę zaaplikowałem o 4 rano. 24 godziny później wciąż wyglądała tak samo dobrze, pomimo jedzenia, jedynie błysku już nie było, ale może to i lepiej, wolę mat. Za jasnymi kolorami tej serii nie przepadam - nie są zbyt trwałe i podkreślają niedoskonałości warg : )))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może dam szansę tym ciemniejszym. Miałam wziąć Smooth Berry, ale jakiś diabeł mnie skusił na Velvet Rose.

      Usuń
    2. To jakiś wyjątkowo wredny diabeł! Z tego, co widziałem teraz Lovely też ma matowe błyszczyki. Muszę wypróbować : ))

      Usuń
    3. By cię Wojtek! Właśnie je zgooglowałam i teraz też jednego chcę :P

      Usuń
  6. Ja z matowym wykończeniem średnio się lubię.
    Ale kolor przyjemny bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się podoba matowe wykończenie, pod warunkiem, że nie jest ciężkie :)

      Usuń
  7. Ja uwielbiam serię tych płynnych pomadek :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A masz ten kolor, czy ciemniejsze?

      Usuń
  8. Ja nie lubie kosmetykow essence, jakos mi nie odpowiadaja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają średnie kosmetyki, jedne lepsze, inne fatalne :(

      Usuń
    2. jak mieszkalam w ES to czesto cos kupowalam- bo tanie... strata kasy jak dla mnie, dobrze ze w UK nie ma essence, bo jeszcze by mnie kusilo

      Usuń
  9. Manhattan spisuje się lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi natomiast kolor bardzo przypadł do gustu,ale to co ta pomadka robi z moimi ustami jest okropne... podkreśla skórki i wchodzi w załamania co wygląda bardzo niekorzystnie!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czuję się skuszona, jakoś płynne kosmetyki do ust mnie nie ciągną ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. mi właśnie ta wyprofilowana gąbka bardzo nie odpowiadała w błyszczykach stay with me.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kolor fajny ale ta trwałość ;/ mam i rzadko go używam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam jej krwistoczerwoną wersję i również się z nią nie polubiłam. Szybko posłałam ją w świat.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie przepadam, bo wysusza mi usta :-(

    OdpowiedzUsuń
  16. najgorzej nie wygląda ;)
    ja uwielbiam błyszczyki Stay with me i póki tej wersji zostaję wierna <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Mi też się podoba kolor - chyba, że na zdjęciach wyszedł "wypaczony". Albo inaczej - każdy ma swój gust i inne upodobania ;) Niestety mogę się wypowiedzieć jedynie w kwestii koloru, który pokazałaś nam na zdjęciach, bo nie miałam z tym produktem "(nie)przyjemności" :) Pozdrawiam po dłuższym czasie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam drugi jasny kolor, Soft Nude, też nie wiem, co mnie podkusiło żeby go kupić. Może kupię czerwony i jak ten mi nie podpasuje, to ostatecznie przestanę eksperymentować z matowymi błyszczykami.

    OdpowiedzUsuń
  19. Moim zdaniem kolorek śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeśli pomadka podkreśla suche skórki, nastręcza trudności podczas aplikacji i migruje na zęby, to nawet piękny odcień nie jest w stanie jej wybronić;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja mam w innym odcieniu i na poczatku nawet go lubiłam, ale po kilku tygodniach sie zmienił i zaczął mi wysuszać usta, na dodatek zrobił sie jakby zważony :(

    OdpowiedzUsuń
  22. Mnie niestety do furii doprowadza to migrowanie na zęby, tego nie wybaczam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. już jeden lalkowaty błyszczyk posiadam z My secret:) Masakra nie wiedziałam że będzie aż tak oczorażący w opakowaniu tak nie wyglądał, tak jak w przypadku twojego:)
    Ostatnio właśnie się zastanawiałam nad tymi błyszczykami z essence i widzę , że dobrze zrobiłam nie kupując jego:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja strasznie nie lubię tych błyszczków, raz kupiłam i poszedł w kosz. Mam podobne spostrzeżenia. Klejuch straszny :/

    OdpowiedzUsuń
  25. Lubię takie matowe pomadki w formie płynnej czy może raczej w formie "musu", więc te mimo wszystko też mnie trochę kuszą;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Soft nude mam i bardzo lubię, mam też ciemniejszy róż ale już nie pasuje mi.

    OdpowiedzUsuń
  27. Też nie przepadam za tym odcieniem, ale mocny róż z limitki guerilla gardening dla odmiany sprawdza się u mnie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  28. uwielbiam go <3 zapraszam : http://burgundyvelvet.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...