Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

piątek, 25 października 2013

Pół na pół? Eveline Big Volume Lash Waterproof

Marka Eveline nigdy nie należała do moich ulubionych. Udało im się stworzyć jeden z najgorszych balsamów świata, co skutecznie zniechęcało mnie do kolejnych zabaw z ich kosmetykami. Fatalne notowania poprawiła nieco seria wyszczuplająca i lakiery holo. Chwilowy rozejm nie spowodował jednak trwałego ocieplenia uczuć. Tusz tej marki wpadł w moje ręce przypadkiem - była na niego promocja, a ja szukałam wodoodpornego tuszu. Raz się żyje, mogę dać kolejną szansę.

Opakowanie w żywym, smerfnym kolorze z pewnością jest jednym z atutów tego produktu, łatwo znaleźć je w kosmetyczce. Nieco szersza średnica podstawy niż w przypadku Rimmel Scandaleyes, sprawia, że maskara Eveline jest bardziej stabilna.

Za sukces (lub klapę) tuszu w dużej mierze odpowiada jego szczoteczka. Ta z Eveline jest dość spora, ale za to silikonowa. Czasami zdarza mi się nią pobudzić, ale nie w takim stopniu jak klasycznymi gigantami. Wypustki są niezbyt długie, dlatego też nie nabiera ona zawrotnych ilości tuszu. Dobrze rozczesuje rzęsy, można wyczesać nią ewentualne grudki.

Formuła tuszu nie należy do problematycznych. Maskara nie była zbyt mokra, właściwie od samego początku można było jej "normalnie używać". Mam jednak pewne zastrzeżenia odnośnie rzekomej wodoodporności. Tusz mnie zaskoczył, bo jest jakby "półwodoodporny". Szczerze mówiąc, pierwszy raz spotykam się z czymś takim. Wodooporny kosmetyk powinien być trwały i nie powinien się częściowo rozpływać z powodu jednej łezki. A ten? Częściowo zmyje się go wodą lub micelem, a reszta schodzi dopiero przy pomocy płynu dwufazowego. Dziwna sprawa, przecież nie można być "trochę w ciąży", a kosmetyk nie powinien być częściowo wodoodporny...  Nie do końca też odpowiada mi jego "suchość" na rzęsach. Rimmel Scandaleyes Lycraflex pozostawiał rzęsy przyjemnie miękkie, a ten kujące i sztywne.

Efekt, który zapewnia ten tusz, raczej nie wszystkim przypadnie go gustu. Choć maskara nazywa się "Big Volume", zwiększenia "objętości" rzęs nie zauważyłam. Tusz ładnie rozdziela (przez większą część czasu, na wykończeniu jest trochę gorzej), dość znacząco wydłuża, ale niezbyt mocno pogrubia. U mnie to wydłużenie nie wygląda źle (chyba :D), ale osoby z rzadszymi i/lub dłuższymi rzęsami nie będą zbytnio zachwycone pajęczymi nóżkami.


Tusz Eveline nie był zły, ale nie zachwycił mnie na tyle, żeby stale gościć w mojej kosmetyczce. Szukam dalej.

Skład: Isododecane, Cera Carnauba, Aqua, Candelila Cera, Lanolin Acid, Silica, Paraffin, Cera Alba, Aluminium Stearate, Potassium Carbonate, Rayon, Propylene Glycol, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, CI 77499.

Cena: ok. 17-18 zł/9 ml
Dostępność: Hebe, Super-Pharm, niektóre Rossmanny
Ocena: 3,5/5

45 komentarzy:

  1. ja na jego wodoodporność nie narzekałam. ale ja chyba ogólnie nie narzekam na wodoodporność tuszów :P
    dałabym jednak podobną ocenę tej maskarze, choć z innych powodów. zwyczajnie efekt na moich rzęsach mi się nie podoba, tusz jest właśnie zbyt "suchy". nie lubię też jego szczoteczki.
    na pewno do niego nie wrócę, ale na pewno spróbuję innego ich tuszu, bo ja z kolei jestem wielką fanką Eveline : ) miałam kiedyś świetny ich tusz, ale został chyba wycofany, bo już go nie widziałam od stu lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie szczoteczka odpowiada, ale ta suchawa formuła trochę mniej.
      Ja z Eveline trafiam praktycznie na same buble.

      Usuń
  2. Jesli o tusze chodzi to ufam trzem markom: Maybelline i Max Factor/Cover Girl. Mialam skoki w bok z innymi, nawet selektywnymi, produktami ale zawsze konczylo sie powrotem do wyzej wymienionych.

    Eveline zniechecilo mnie do siebie fatalnym plynem micelarnym i teraz nawet w kierunku kosmetykow Eweliny nie patrze. A widze, ze ekspansja trwa - szafy E. Co rusz pojwiaja sie w. Owych punktach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z MF miałam tylko 2000 Callories i mam traumatyczne wspomnienia :D. Kuszą mnie te nowe grubasy i Masterpiece. Nasłuchałam się co CG Lash Blast, ale chyba nie opłaca się go sprowadzać, bo to podobno to samo, co któryś z MF.
      Eveline to mistrz w sprzedawaniu bajek na opakowaniach. Ich kosmetyki robią wszystko. Mnie zraził balsam z orchideą, koszmar!

      Usuń
    2. Masterpiece nie polubiłam ;/ Przy moich oczach musiałam się nieźle namachać tą chudziną ;/

      Usuń
  3. szczotka jest ciekawa :D lubię takie, fajnie rozczesują rzęsy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczoteczka to spory plus, choć wolałabym trochę mniejszą. Lepsze silikonowe niż te zwykłe, które nabierają pół kilograma tuszu.

      Usuń
  4. A mnie się wydaje, że sporo tuszy jest właśnie półwodoodpornych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i masz rację. Ciekawa jestem jak z wodoodpornością Maybelline One by one :)

      Usuń
  5. Miałam i nie polubiłam :P Strasznie się sypał po upływie krótkiego czasu od otwarcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On ma taką dość suchą formułę, która niestety drastycznie skraca jego żywotność.

      Usuń
  6. nie miałam go, rzadko jestem wierna jednemu tuszowi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, tak dużo tuszy jeszcze przede mną :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Jest całkiem przyjemny, ale zabrakło mi trochę pogrubienia :)

      Usuń
  8. Nie wygląda źle na rzęsach, ale do mojego wymarzonego efektu mu daleko :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czego oczekujesz od idealnego tuszu :)?

      Usuń
  9. Ja raczej wolę bardziej naturalny efekt na rzęsach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten tusz nie daje przecież przerysowanego efektu :)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Źle nie jest, przynajmniej nie zlepia tak jak Rimmel :)

      Usuń
  11. Nie miałam, wolę tusze z maybelline, chociaż ostatnio polubiłam też z Avonu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Maybelline lubiłam Lash Stiletto, ale Collosal to porażka stulecia (do spółki z MF 2000 Callories). Z Avonu miałam jeden (chyba, nie pamiętam) i nie byłam zachwycona :)

      Usuń
  12. Ja jestem wierna Wonder Lash z Oriflame, jest świetny. Tego nie miałam, ale zdrady mi nie wychodzą, zawsze wracam pokornie do mojego KWC :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wonder Lash kupuję już z 3 lata i jakoś mi to nie wychodzi :D

      Usuń
  13. Na pewno bym go nie kupiła :D tj mam uraz do wodoodpornych kosmetyków :D szczególnie właśnie tuszy do rzęs !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardzo łzawią oczy, więc lubuję się w takich kosmetykach :)

      Usuń
  14. Nie miałam go jeszcze, i chyba nie sięgnę :) Mam liche rzęsy, i raczej by się u mnie nie sprawdził ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama też ma liche rzęsy. Co się u ciebie sprawdza?

      Usuń
  15. Firma Eveline jest jedną z moich ulubionych i jej produkty kupuję w ciemno. Powyższy tusz jest najlepszym tuszem wodoodpornym jak miałam. Jest faktycznie wodoodporny i mówi to osoba chodząca w deszcz bez parasola, gdy sypie śnieg i śmiejąca sie do łez, a tusz pozostawał nadal nienaruszony. Z trudem schodził nawet dwufazówką, więc nie wiem skąd ta opinia....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stąd, że u mnie zachowuje się zgoła odmiennie.

      Usuń
  16. Lubię Eveline ale tusz już znalazłam ulubiony więc nie eksperymentuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. nie miałam tego tuszu, chociaż efekt na rzęsach jest bardzo ładny :) sama szczoteczka nieszczególnie mi się podoba, wolę klasyczne.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  18. Efekt jest nawet, nawet :) Miałam jeden tusz z Eveline i lubiłam dziada :) Wiele osób zachwyca się ich tuszami - szczególnie złota wersja, która co jakiś czas pojawia się w Biedronce.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wczoraj oglądałam program na TVN Style, który był poświęcony tuszom do rzęs. Podobno w przypadku maskar wodoodpornych "aqua" powinna znajdować się pod koniec składu. Tutaj jest stosunkowo wysoko. Może dlatego Eveline rozmazuje się pod wpływem łzawienia?

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja stosuję jeden produkt z Eveline, ale go uwielbiam :) Magiczny krem do rąk glicerini z kozim mlekiem - jedyny, który się całkowicie i szybko wchłania :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...