Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

środa, 16 października 2013

Oczy(wiście)! Rimmel Scandaleyes Waterptoof Kohl Kajal 001 Black

Chyba każda kobieta marzy o tym, aby hipnotyzować spojrzeniem. Śnimy o wachlarzu rzęs i pięknej kresce. W kompleksy wpędzają nas reklamy kosmetyków od oczu, na których, dopieszczone przez tabun makijażystów i grafików, modelki prezentują nowy produkt marki XYZ. Ach, żeby mieć takie piękne rzęsy, ach, co ja bym dała za tak idealnie czarną i równą kreskę... Kupujemy kolejne cuda i co? A to tusz zlepia rzęsy, a to kredka jest szarym drapakiem... O rozczarowanie łatwo. Dlatego też do każdego nowego produktu, który ma mi umożliwić upiększenie w stylu Kleopatry (filmowej, w wykonaniu Elizabeth Taylor), podchodzę dość sceptycznie.

O ile umiem jako tako pomalować rzęsy, tak podkreślanie oka kreską idzie mi dość mizernie. Długo muszę dłubać zanim uzyskam satysfakcjonującą grubość i kształt. Przerobiłam już różne formuły i mogę stwierdzić, że kreskę najłatwiej namalować kredką. Nie zabraknie nam produktu na pędzelku, nie rozleje się na płyn na powiece... Idealnie. Jest tylko jeden mały szkopuł - jak tu kredką zrobić cienką kreskę i jaskółkę?

W skład jednej z nowszych linii marki Rimmel, Scandaleyes, oprócz kilku wariantów tuszy do rzęs, znajdziemy także kredkę do oczu w kilku kolorach. Jest zarówno klasyczna czerń, jak i zieleń, niebieski, fiolet... Szkoda tylko, że na polski rynek nie wprowadzono cielistego odcienia.

Kredka, pod względem formuły, jest chyba jedną z lepszych kredek jakie używałam. Jest dość miękka, a przy tym kolor, jaki zostawia, jest bardzo intensywny, skoncentrowany. Właściwie rysuje sama, szczególnie na dolnej linii wodnej. Niestety, aby narysować w miarę cienką kreskę na górnej powiece, trzeba ją co rusz temperować, co niezbyt dobrze wpływa na wydajność. Przy tak miękkiej kredce ciężko o precyzję przy jednym pociągnięciu. Zrobienie jaskółki jest wyjątkowo trudne, rysik zaraz robi się okrągły.

Od lewej: Rimmel Scandaleyes, Wet'n'Wild Coloricon,
Maybelline Masterprecise Liquid Eyeliner
Może ze względu na formułę produktu, kredka nie należy do najtrwalszych. Co prawda, gdy pomalowałam sobie nią dłoń, to zmywanie jej było dość żmudne, ale inaczej zachowuje się na suchej dłoni, a inaczej na tłustej powiece. Bardzo długo zastyga, lubi kserować - dla kogoś kto lubi bawić się z rozcieraniem kreski będzie to raczej plus, mnie niekoniecznie to odpowiada. Gdy już skończy stroić fochy, to naprawdę ciężko ją ot tak sobie zetrzeć z powieki, trzyma się na niej. Ale to kredka decyduje, jak długo kreska z tobą zostanie. Lubi schodzić partiami - na części powieki trzyma się w stanie niezmienionym, na drugiej części znika zupełnie. Do jej całkowitego usunięcia niezbędny jest dobry płyn dwufazowy. Na dolnej linii wodnej zachowuje się grzeczniej, ale często (szczególnie pod wpływem wilgoci) spływa na dolną powiekę, tworząc malowniczą pandę.

Ogromnym plusem tego produktu jest jego kolor. Czerń w wykonaniu Rimmela jest naprawdę smoliście czarna, nie wdała się romans z szarością lub grafitem. Bardzo głęboki, piękny kolor.

Jeżeli szukacie miękkiej kredki i lubicie pracować z kreską, to myślę, że ten produkt może spełnić wasze oczekiwania. Jeżeli jednak szukacie "pewniaka" w kwestii precyzyjnych kresek, raczej nie będziecie usatysfakcjonowane.

Cena: ok. 20 zł/1,2 g
Dostępność: Hebe, Super-Pharm, Rossmann, Natura
Ocena: 3,5/5

31 komentarzy:

  1. Już od kilku miesięcy po kredkę sięgam rzadko. Moim ulubieńcem jest czarny eyeliner w kałamarzu (obecnie z Inglota) i na razie przy nim zostanę. Chociaż mam dwie kredki z Rimmela, czarna oraz białą. Jak dla mnie bardzo dobry produkt lecz zgadzam się z precyzją o którą w ich przypadku trudno.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja ostatnio najchętniej robię kreski cieniami z paletki Sleeka i sprawdzają się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie z kreskami idzie bardzo mizernie, niestety ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię kredki i miałam nawet ją kupić, ale skoro kseruje i spływa to chyba dam sobie spokój.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolor jest genialny! Ja sobie z kredkami nie radzę najlepiej. Eyeliner w żelu jest dla mnie jedynym sposobem na osiągnięcie ładnej kreski :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Najciensze kreski wychodza mi przy uzyciu plynnego linera (ciagle szukam idealu) ale i tak jestem kreskowa melepeta i jak mi sie jakas prosta uda to jest swieto lasu.

    OdpowiedzUsuń
  7. czyli dobra kredka do rozcierania;) z tego najnowszego tuszu jestem zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja uwielbiam kredkę Lovely, jest dla mnie idealna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Osz kurde, ale czarna. Ja jestem wielka fanka linera Loreal, ale taka smolista kredke tez musze miec:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na początku była wprost zachwycona tą kredką - mocna czerwień, trwała na linii wodnej oka, mięciutka i jeszcze trochę by można wyliczać.

    Jednak przy porządnym temperowaniu czar prysł - oczywiście wsadziłam ją do lodówki przed temperowaniem, zawsze tak robię przed temperowaniem miękkich kredek, ale i tak masakra z tego wyszła, cała temperówka zawalona plastelinową kredką :/ I jeszcze się franca złamała :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak samo jest u mnie. na początku cieszyłam się, że wreszcie mam miękką kredkę, która się nie maże, dopiero potem wyszło, co to za szajs. też schładzam w lodówce, przed użyciem ale niewiele to pomaga. przy temperowaniu ten gryfel normalnie urywa się i wyłazi z oprawki. katastrofa. więcej jej nie kupię.

      Usuń
  11. Zoila, ja takie miękkie kredki nakładam po prostu pędzelkiem do linera. Kreska jest precyzyjna, a jednocześnie nie tak ostra, mocna jak zrobiona linerem. Czasami też maznę kredką niedbale wzdłuż rzęs i dopracowuję linię pędzelkiem, delikatnie rozcierając. Zwłaszcza z żelowymi kredkami dobrze pracuje się w ten sposób.

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda. Chciałam ją kupić. Szukam bardzo czarnej i bardzo trwałej czarnej kredki. Chyba będę musiała wypróbować tę z Avonu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam ją w wersji złotej. Ale chyba te mięciutkie kredki mają to do siebie. Wolę pisaki i żelowe słoiczki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Myślałam, że jestem ostatnim dinozaurem, który nie potrafi zmalować kreski:) Wprawdzie rozcieram kredkę, ale raczej nie zdecyduję się na Rimmela. Efekt pandy nie brzmi zachęcająco;)

    OdpowiedzUsuń
  15. O nie, nie chcę wyglądać jak panda :-D

    OdpowiedzUsuń
  16. przyznaję, kredkami wyjątkowo trudno zrobić ładną jaskółkę :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Pigmentacja bardzo mi się podoba ale kurcze to rozpływanie się i kserowanie mało ciekawie się zapowiada więc chyba odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękna czerń, L'Oreal ma podobną głębię.

    OdpowiedzUsuń
  19. Chyba jeszcze nigdy [oprócz wspomnienia na innym blogu^^] nie widziałam kredki tak precyzyjnie stawiającej krechę, jak Rimmel Scandaleyes. Szkoda jednak, że dzieją się z nią takie cuda, jak np znikanie partiami - no, jednak nie tego spodziewałabym się po takiej kredce.

    OdpowiedzUsuń
  20. Kreski to ja jednak wolę rysować linerem w żelu, wtedy dopiero mam gwarancję trwałości. Wszelkie kredki u mnie znikają, chyba że rozcieram je cieniem. No ale wtedy jaskółki już nie zrobię :]
    Mam z tej serii brązowy odcień i też jestem z niej niezadowolona. Nawet roztarta cieniem na dolnej linii rzęs ( o wodnej mogę zapomnieć) spływa w ciągu dwóch godzin od aplikacji. masakra! Kupiłam ją po tym jak widziałam recenzję u Hexxany dwóch innych odcieni i albo tam w UK mają jakieś lepsze, albo są różnej jakości w zależności od koloru. No nie wiem... Wiem za to że znowu umoczyłam parę groszy :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Kreski na powiece rysuję okazjonalnie i póki co używam kredki (w sumie nie takiej tradycyjnej a wysuwanej) z Avonu, którą dostałam od mamy. Jak na moje wymagania nie jest zła - nie trzeba się bawić w temperowanie. Jaskółki robię kantem :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Pandy są fajne, nie wiem co do nich masz. ;)
    Dla mnie bubel. Jedynie jaką kredkę lubię do oka to ta żelowa z Avonu, ale jest mało precyzyjna.

    OdpowiedzUsuń
  23. piękna czerń! nie ma to tamto :)
    mi najlepiej maluje się kreskę żelkiem (MACowy fluidline miszcz) :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Wydaje mi się, że formuła nieco podobna do Avon SuperShock (albo Golden Rose Emily), jednak Avon zdecydowanie lepiej się u mnie trzyma i polecam, jeśli jeszcze nie miałaś tej kredki. A jeśli wolisz twardsze, to polecam, również avonowe, Glimmerstick diamonds

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja rysuje kreske czarnym cieniem Sleek i skosnym pedzelkiem. Ta kreska ma cudowna czern, ale nie umialabym chyba nia narysowc kreski nad rzesami

    OdpowiedzUsuń
  26. Masakra, co z tego , ze ładna na początku, jak po pół godzinie rozmazana....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...